przywiazanie dziecka do piecyka

IP: *.dynamic.chello.pl 26.02.12, 21:27
Moze to zabrzmi dziwnie, ale mój 12 letni syn płacze, bo z naszej kotłowni ma zniknąć stary piecyk, który ogrzewał nasz dom. Mowi, że żyć bez niego nie może!! Poradżcie co robić?
    • verdana Re: przywiazanie dziecka do piecyka 26.02.12, 21:50
      Pocieszyć.
    • e-kasia27 Re: przywiazanie dziecka do piecyka 27.02.12, 11:06
      Zaproponuj, że wstawisz mu go do jego pokoju.
    • morekac Re: przywiazanie dziecka do piecyka 27.02.12, 11:12
      Miałam już wizję dziecka uwiązanego łańcuchem do piecyka. ;-)
      Wysłuchać biadoleń na temat straty piecyka, z zachowaniem należytej powagi i bez komentarzy typu "Takie duże dzieci nie przywiązują się do piecyków" itp. Przytulić.
    • scher Re: przywiazanie dziecka do piecyka 27.02.12, 11:52
      Gość portalu: kasia napisał(a):

      > Moze to zabrzmi dziwnie, ale mój 12 letni syn płacze, bo z naszej kotłowni ma z
      > niknąć stary piecyk, który ogrzewał nasz dom. Mowi, że żyć bez niego nie może!!
      > Poradżcie co robić?

      A po co cokolwiek robić?
    • Gość: kasia Re: przywiazanie dziecka do piecyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.12, 12:06
      Chcę jeszcze dodać, że płacząc mówi że żyć bez niego nie może! Czy to jest normalne że 12 latek tak się zachowuje?
      • verdana Re: przywiazanie dziecka do piecyka 27.02.12, 12:11
        Tak. Piecyk był w domu od zawsze, mieszkał sobie w piwnicy, było mu dobrze. A teraz zostanie wyrzucony na mróz i poniewierkę, biedny piecyk.
        Stara jestem, a mam takie same uczucia względem wielu rzeczy - ale nie upieram sie, że jestem normalna.
        • tempera_tura Re: przywiazanie dziecka do piecyka 14.03.12, 18:45
          Ostanio ukradli mi sanki.
          Myślałam że się pochlastam bo to przecież były NASZEEEe sanki:)
          Długo zastanawiałam sie gdzie je młodzież porzuciła po zabawie i wyobrażałam sobie jak stoją tam biedna bez opieki:)
          Wiem, lecze sie.
      • scher Re: przywiazanie dziecka do piecyka 27.02.12, 12:15
        Gość portalu: kasia napisał(a):

        > Chcę jeszcze dodać

        Nie dodałaś jeszcze, że jesteś trollem :)
      • morekac Re: przywiazanie dziecka do piecyka 27.02.12, 12:15
        Przypomniał mi się szwagier, niemal w ciężkiej żałobie, po oddaniu starego samochodu na złom...
    • Gość: emma Re: przywiazanie dziecka do piecyka IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.12, 20:08
      A ja myślałam że tu będzie o wiązaniu dziecka do piecyka :)
      • lejdi111 Re: przywiazanie dziecka do piecyka 11.03.12, 07:52
        Gość portalu: emma napisał(a):

        > A ja myślałam że tu będzie o wiązaniu dziecka do piecyka :)

        Ja też :)))
    • eksp.tomasz.mazur Re: przywiazanie dziecka do piecyka 10.03.12, 13:41
      Witam

      Do rzeczy przywiązują się zarówno dzieci, jak i dorośli. Dojrzewanie polega częściowo na tym, że zamiast z rzeczami z naszego otoczenia, zaczynamy się identyfikować z tak zwanymi ideami i wartościami. Wydaje się jednak, że u większości ludzi ten proces nigdy nie przebiega do końca.
      Uważam, że przywiązanie się do pewnych stałych elementów naszego bezpośredniego otoczenia (piecyk może być dobrym przykładem) jest typową formą adaptacji do rzeczywistości. Świat dzieli się dla nas na bezpieczną sferę domu i mniej bezpieczną i kontrolowaną sferę obcą, poza domem. Podział ten w dużym stopni pokrywa się z podziałem na ja i nie ja. Zauważyłem, że u różnych ludzi, z różnych powodów, potrzeba takiego podziału i silnej identyfikacji z "moim" może być większa bądź mniejsza.
      Osoba, która rozpacza po stracie czegoś, co było częścią "niej samej" powinna oczywiście być przez nas pocieszona. Musimy być jednak jednocześnie świadomi, że to tylko symptom silnego przywiązania, które może mieć charakter lękowy (strachu przed tym, co na zewnątrz, strachu przed zmianami). Oprócz pocieszenia należy moim zdaniem dużo rozmawiać z tą osobą na temat zmiennej i nieprzewidywalnej natury świata. Wiele rzeczy będziemy jeszcze w życiu tracić (tych bliższych nam i dalszych) i musimy się nauczyć to akceptować. Ostatecznie jedyna pewna rzecz, to to, jakimi jesteśmy ludźmi, czyli, że powinniśmy identyfikować się z cechami naszej osobowości.
      Na razie więc:
      1. Dużo rozmawiać; wysłuchać; tłumaczyć, że pewne zmiany są w życiu nieuniknione.
      2. Nie od razu mu przejdzie: musi to przeboleć.
      Kiedy się uspokoi proponuję pewne działania prewencyjne, na przyszłość: projektowanie nowych poznawczo sytuacji, stawianie siebie o dziecka w nowych sytuacjach, gdzie jest duża doza niepewności. Na przykład:
      1. Wypad weekendowy za miasto bez wyraźnego planu.
      2. Kontrolowana zmiana codziennego grafiku zajęć.
      3. Zrezygnowani z jakiegoś przedmiotu (na jakiś czas), który nam na co dzień towarzyszy - na przykład na tydzień wynieść telewizor do garażu.
      Itp.
      Potem można rozmawiać o takich doświadczeniach.

      Pozdrawiam serdecznie
      Dr Tomasz Mazur
      tomasz.mazur@stoicism.pl
      • aqua48 Re: przywiazanie dziecka do piecyka 11.03.12, 17:24
        Nie bardzo rozumiem jaki jest cel wynoszenia telewizora do garażu na tydzień??? Co to ma dać? Zaburzenie poczucia bezpieczeństwa dziecku, a reszcie rodziny frustrację? Nie wyobrażam sobie również sytuacji gdyby ktoś tak ot sobie wyniósł jakąś moją rzecz na tydzień. Jestem do moich rzeczy bardzo przywiązana i lubię je mieć i choćby na nie spoglądać od czasu do czasu.
        Mój mąż bardzo nie lubi pozbywać się starych rzeczy, np niepotrzebnych ubrań. Czy mam go pocieszać za każdym razem, kiedy go na to namówię?
        • verdana Re: przywiazanie dziecka do piecyka 11.03.12, 18:37
          A ja mam wrażenie nadinterpretacji. Czasem dziecko, albo i dorosły jest do czegoś przywiązany, co nei oznacza, zę nienawidzi w życiu zmian, ze identyfikuje sie z rzeczami, że przywiązanie ma charakter lekowy.
          Być moze dziecko po prostu lubi piecyk, albo go personifikuje (jak robie czasem ja, wiedząc,z e jest to irracjonalne). Nie ma tu mowy o tym, ze dziecko nie pozwala niczego wyrzucić - wtedy rady byłyby zasadne, ale że lubi stary piecyk. No, to lubi. Wolno mu i tyle.
          Wynoszenie telewizora do piwnicy nie ma nic do rzeczy - warto wynosić, jesli rodzina zapomniała o porozumiewaniu się, bio cały czas oglada telewizję. Nie warto - jesli tak jak u mnie rodzina jednym okiem łypie na film, a przy okazji gada, komentuje, czyni dygresje i kłóci się - wszystko albo na tle, albo a propos filmu. Wyniesmy telewizor - a kazdy zniknie u siebie z własna książką:)
          Mamy tu następny etap wpajania stoicyzmu - czyli nie przywiązywanie się do niczego. Cóż, mam wrażenie, ze nie jest to dobra metoda w przypadku dzieci. I niektórych rzeczy takze. A teścia, ktory chciał wyrzucić pod moją nieobecność mojego misia z dzieciństwa pogonił wezwany na pomoc moj ojciec - i tylko dlatego teść jeszcze żyje. Bo ja, matka dzieciom, zamordowalabym go osobiscie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja