Problemy przedszkolaka na emigracji.

IP: *.w109-210.abo.wanadoo.fr 01.03.12, 13:12

Witam serdecznie,

Pół roku temu razem z córkami (w tej chwili 2 i 4 lata) przeprowadziliśmy się do Francji.
Przyjechaliśmy w lipcu, we wrześniu młodsza poszła do żłobka (zero problemów), starsza do przedszkola. Przedszkole we Francji bardziej przypomina małą szkołę, niż miejsca które znamy z Polski, trzylatki uczą się czytać, liczyć, są dzwonki, bardzo twarde zasady.
Córka bez znajomości języka została od razu rzucona na głeboką wodę - 8 godzin dziennie, brak wsparcia na początku, pomocy w nauce języka. Ja dałam się zwieść powszechnej opinii "dziecko w tym wieku skomunikuje się z każdym, bez względu na język, sporo trzylatków jeszcze nie mówi nawet w swoim jezyku, więc ona sobie poradzi".
Minęło 6 miesięcy - panna jakoś tam sobie językowo zaczyna radzić (proste zdania, sporo już rozumie). Natomiast z dnia na dzień dziecko mi po prostu gaśnie. Zaczęła obgryzać do krwi paznokcie, zrobiłą się bardzo nerwowa, budzi się w nocy z płaczem... Zawsze była bardzo wrażliwa, ale dobrze sobie z tym radziłyśmy.
Społecznie, zamiast rozwijać zaczęła się cofać. Zrobiła się potwornie nieśmiała, nie za bardzo chce wychodzić z domu, na próby nawiązania kontaktów zaczyna reagować płaczem.
Z drugiej strony, często wspomina koleżanki z Polski, widzę z jakim zainteresowaniem spogląda na bawiace się dzieci.
Nie mamy tutaj wielu znajomych - niedaleko nas mieszka Polka, jej syn po polsku co prawda nie mówi, sporo jednak rozumie. Niestety, nie spotykamy się zbyt często, pomiajajac brak czasu, wydaje mi sie, że dla 6 latka koleżanka, z którą słabo się komunikuje nie jest dla chłopaka artakcyjnym towarzystwem. Raz na jakiś czas jeździmy też na zajęcia dla dzieci organizowane przez grupę polonijną - ale to jest kropla w morzu potrzeb (zajęcia są raz w tygodniu, że 40km od naszego miasta)
Rozmowy z opiekunką przedszkolną niewiele dają - dostrzega problem, ale jedyne rozwiazanie jakie proponuje, to wizyta u psychologa. (wiem, że wizyta jest potrzebna, jesteśmy umówione na przyszły tydzień) Potwierdza, że córka dobrze pracuje w grupie, radzi się sobie z zadaniami, natomiast w "czasie wolnym", bawi się sama, nie integruje zupełnie.
Jesteśmy w kropce - z tego, co zdążyliśmy się zorientować, we Francji większość nauczycieli nie ma przygotowania pedagogicznego, podejście do dzieci polega na zrówananiu wszystkich do jednego poziomu, trudno o jakiekolwiek indywidualne podejście.
Do tego dochodzi problem z jedzeniem - od początku roku Zuza nie chce jeść w przedszkolu w ogóle. W efekcie od godziny 8 rano (w domu zje ewentualnie bardzo małe śniadanie), do 17 ma pusty żołądek. Z tym też personel nie jest w stanie sobie poradzić. Prosiłam dyrektorkę (która jest też opiekunką córki), o możliwość pojawienia się w kantynie dwa, czy trzy razy, tak żebym mogła zobaczyć jak to ewentualnie wygląda i na biężąco porozmawiać z córką o jedzeniu - niestety nie dostam zgody...
Mogę w tej chwili zabrać dziecko z przedszkola, powiedzmy do września. Tyle, że tego czasu prawdopodobnie zapomni sporo z francuskiego, będzie miała praktycznie zerowy kontakt z równieśnikami i prawdopodobnie wycofa się jeszcze bardziej.
Rozważamy z mężem jeszcze opcje ewentualnego powrotu do Polski (ostateczność) mamy też możliwość przeprowadzki do UK - o ile się orientuje, system edukacji tam, funkcjonuje na zupełnie odwrotnych zasadach, jest też więcej możliwości dla dzieci polskojęzycznych, szukalibyśmy dla niej przedszkola polsko-angielskiego.
Z drugiej strony boimy się, że kolejna zmiana może ją już zupełnie wytrącić z równowagi...
    • joa66 Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. 01.03.12, 17:47
      A masz mozliwośc zabrania dziecka z przedszkola i zapiasania do jakiegos klubiku 2-3 razy w tygodniu na kilka godzin?

      I czyw obecnej grupie są inne dzieci, które trochę trudniej się adaptują? Może warto takie dziecko zaprosić do domu?
    • mad_die Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. 01.03.12, 21:57
      Wiesz, ja na Twoim miejscu zabrałbym dziecko w try-mi-ga, bez zastanawiania się.
      Gdyby moje dziecko gasło, widziałabym, że jest mu źle, nie chciałoby jeść, i co najważniejsze - nie musiałoby chodzić do przedszkola - to by nie chodziło.
      Jezyk? Mozna poszukać jakiejś studentki, która za parę euro za godzinę popracuje językowo z dzieckiem i przy okazji się pobawi - taka ciocia od francuskiego będzie. Plus jakieś bajki edukacyjne, płyty do słuchania, książki do czytania (bo rozumiem, że Ty znasz fr?)
      Polscy znajomi? Poszukaj po forach, na pewno ktoś mieszka obok Was, może nie za rogiem, ale ciut dalej :)
      Sama mieszkam w NL, dzieci moje w dokładnie tym samym wieku są :) Córka chodzi już do szkoły tutejszej, którą zaczęła jak miała 4 lata. Wcześniej chodziła do takiej sali zabaw, 2xtyg po 3h. Jak miała 2 lata z kawalkiem zaczęła tam chodzić, baaaaaardzo niechętnie, więc zawiesiłam te zajęcia i zaczęła chodzić ponownie jak miała niespełna 3 lata. I dopiero jak miała iść do szkoły (szkołe zaczęła w styczniu) to tak na kilka miesięcy przed rozpoczęciem "nauki" trafiłam na bardzo fajną studentkę pedagogiki, która chciała się zająć moimi dziećmi i poświęcić im trochę czasu za skromne wynagrodzenie. I tak przychodzi raz w tygodniu na 2h i bawi się z nimi, czasami czegoś ucząc. Jest ok.
      Syn jak skończył 2 lata też miał iść do tej sali zabaw. Ale że podczas pierwszej wizyty nic nie chciał tam robić, płakał i z żalu zasnął na kanapie, a podczas drugiej wizyty wczepił się we mnie jak małpka i nie chciał puścić - zawiesiłam jego uczestnictwo w tych zajęciach. Nie uciekną mu. A języka nauczy się od opiekunki i siostry :)
      • verdana Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. 01.03.12, 22:04
        Jesteś pewna, ze wszystkie przedszkola są takie? Ja bym poszukała innego, tu zdecydowanie dziecko nie spotkało się z zyczliwością - podejrzewam, ze nieznajomość języka w ogóle nie była brana pod uwagę. tak, część trzylatków mowi słabo, ale Twoja córka nie rozumiała także poleceń. Sądzę, ze panie na to nie zwracały uwagi, tylko wymagały, aby córka robila to, co sie jej kaze.
    • leepka Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. 02.03.12, 15:53
      Witaj we Francji :)

      Typowe francuskie przedszkole niestety bardziej przypomina szkole, z rygorem i paniami "institutrices" ktore sa nauczycielkami w zwiazku z czym maja zupelnie inne podejscie do dzieci. W odroznieniu od "éducatrices" czyli wychowawczyn ze zlobka. Nie wiem gdzie mieszkasz ale sprobuj sie moze zorientowac czy w Twojej okolicy jest "Jardin d'enfant". Jest to struktura bardziej zblizona do polskiego przedszkola, przyjmuje dzieci do 6 roku zycia i realizuje program "école maternelle", a panie ktore tam pracuja to éducatrices wlasnie. Moja corka do takiego przedszkola chodzi i bardzo jestesmy zadowoleni. Moze jest tez w okolicy "halte-garderie"? Nie jest to typowe przedszkole, raczej cos w rodzaju swietlicy i dziecko nie moze tam przebywac caly dzien, raczej kilka przedpoludni lub popoludni w tygodniu, ale moze to pozwoli Twojej corce oswoic sie z jezykiem i nowa sytuacja?
      Pozdrawiam
    • Gość: aska Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. IP: *.87.119.80.rev.sfr.net 07.03.12, 22:46
      Witaj,w jakiej czesci francji mieszkacie?
      Moj syn urodzony tutaj,obecnie ma 4 lata i to jest jego pierwszy rok szkoly. Wczesniej chodzil do zlobka. Moze,jesli masz mozliwosc zaprowadzaj mala tylko do poludnia i odbieraj przed obiadem?Troche dziwne nastawienie nauczycielki i dyrektorki.Dlaczego niby nie pozwolila zebys zobaczyla jak dziala stolowka? Ja czasami wychodze z dziecmi jako opiekun na rozne wyjscia i zostaje zeby pomoc przy obiedzie ,tak z wlasnej woli jak mam czas. Moze "wejdz"bardziej w zycie szkoly tak zeby byc blizej corki?U nas organizowane sa od czasu bo czasu podwieczorki dla rodzicow i dzieci,albo sniadania podczas wakacji szkolnych. Sprobuj poznac dzieci z klasy corki,zapros na urodziny. Ja mysle ze to wina jezyka,ze jak lepiej go pozna to i jej nastawienie do szkoly sie zmieni. Jednak dzieci w tym wieku to juz niezle sie komunikujaMoj maly mapodobno opoznienie mowy(chodzi do logopedy),ale mimo wszystko zna przynajmiej 5 piosenek na pamiec,liczy do 30,i potrafi niezle zapyskowac. Widze jak syn idzie na plac zabaw to zaraz sobie jakiegos kolege albo kolezanke podgada. Pamietam jak przyjechalam tutaj 11lat temu ,duzo rozumialam ale slabo mowilam i tez sie od ludzi izolowalam. Wiec mysle ze mala poprostu nie moze wyrazic swoich mysli,nie moze odpowiadac na zadane pytania tak jak inne dzieci,wchodzic gladko w rozmowe i dlatego sie w szkole zle czuje,izoluje jest smutna i zagubiona. Jak dla mnie jedyne rozwiazanie zaprowadzac do poludnia,tak zeby momalu sie tego jezyka nauczyla. Jesli jestes z okolic paryza to jesli masz ochote to mozemy sie spotkac. Pozdrawiam
      • kag73 Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. 09.03.12, 10:57
        Ja doradzalabym rozejrzenie sie za innym przedszkolem czy tylko jakas grupa zabawowa, jezeli cos takiego istnieje. Wydaje mi sie, ze mieliscie pecha i trafiliscie na przedszkole z niemila atmosfera, wrednymi przedszkolankami bez doswiadczenia z dziecmi nie znajacymi jezyka, czy cos takiego.
        Warto tez zaprosic do siebie jakies dziecko z grupy dziewczynki. Jestem pewna, ze Twoja corka bardzo duzo rozumie po francusku, moze ma problem z mowieniem, ale w relacji 1:1 czyli tylko z jedna kolezanka w domu mialaby wieksze szanse i potrzebe komunikowania sie.
        • Gość: aska Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. IP: *.85.3.93.rev.sfr.net 10.03.12, 07:59
          Tutaj(we francji) ze zmiana przedszkola nie jest tak latwo.Jest to raczej narzucone " odgornie". Sa sektory i zaleznie od tego gdzie sie mieszka przysloguje miejsce w przedszkolu. Do prywatnego trzeba zapisac sie jakies 2lata wczesniej. I przedszkole jest tutaj obowiazkowe od 3roku zycia,dla rodzicow nie pracujacych jest przewaznie do poludnia.Wiec ze zmiana nie jest tak prosto.
          • kag73 Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. 14.03.12, 13:10
            Gość portalu: aska napisał(a):

            > Tutaj(we francji) ze zmiana przedszkola nie jest tak latwo.Jest to raczej narzu
            > cone " odgornie". Sa sektory i zaleznie od tego gdzie sie mieszka przysloguje m
            > iejsce w przedszkolu. Do prywatnego trzeba zapisac sie jakies 2lata wczesniej.
            > I przedszkole jest tutaj obowiazkowe od 3roku zycia,dla rodzicow nie pracujacyc
            > h jest przewaznie do poludnia.Wiec ze zmiana nie jest tak prosto."

            Moze nie byc latwo, ale probowac powinna.
    • olena.s Re: Problemy przedszkolaka na emigracji. 14.03.12, 11:51
      Poszłabym trzytorowo: zmiana przedszkola na inne, tu francuskie matki doradzają inny typ placówki, wynajęcie kogoś, kto w zabawie uczyłby dziecko języka, i wreszcie zapewnienie towarzystwa dzieci, także polskojęzycznych. Może uda ci się przez internet, fora, może jakies lokalne polskie grupy znaleźć kogoś w pobliżu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja