Gość: tuszeani
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.03.12, 19:07
Witajcie :)
Poprzedniego mojego posta o spaniu wymiotło do Małego Dziecka. Trudno, może teraz się uda dotrzeć do tych co ich właśnie chcę spytać o zdanie. Temat moim zdaniem jak najbardziej związany z wychowaniem :)
Chodzimy z mężem na warsztaty umiejętności rodzicielskich dot. dzieci w wieku 1-3. Za ścianą organizatorzy zorganizowali zajęcia dla tych dzieci które są gotowe zostać na 2 godziny bez rodziców. Postanowiliśmy spróbować, żeby zobaczyć w warunkach bezpiecznych jak Młody się odnajduje w takiej sytuacji. Już trzy razy odnalazł się świetnie, zostaje od razu bez żadnych protestów i smutków, jako jedyne dziecko bawi się pogodnie bite 2 godziny i nie domaga się rodziców. Kiedy przychodzimy, ledwo nas zauważa, taki jest zajęty :) Wychodzi z pokoju zabaw z trudem, a w zasadzie trzeba go wywabiać sposobem bo chętnie by tam siedział jeszcze dłużej, z rodzicami czy bez :)
Teoretycznie nic tylko się cieszyć, ale wszystkie trzy razy po zajęciach Młody był strasznie nakręcony a noc była ciężka, z licznymi pobudkami z płaczem, wołaniem Mamy i Taty. Od rana już ok.
Jak myślicie, czy to oznacza, że mimo pozornie łatwej adaptacji, jeszcze na niego za wcześnie z takim zostawianiem z obcymi paniami i dziećmi? Nie musimy tego robić, jeśli uznamy że to jest na jego szkodę, zostanie z dziadkami na czas naszych zajęć. Bawi się jednak z entuzjazmem i wychodzi wyraźnie w dobrym humorze, tylko te noce potem?
Jak sądzicie, zabierać go dalej na te zajęcia, czy sobie odpuścić?