Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjnych

04.03.12, 18:50
Nie wiem na co liczę rozpoczynając nowy temat, ale po prostu jestem zbulwersowana tym co usłyszałam - nie pierwszy raz i nie z jednego tylko źródła.

Dzieci niepełnosprawne są nie tylko odrzucane, ale też aktywnie gnębione, wyśmiewane, przedrzeźniane. Przez większość dzieci, nawet (czasami przede wszystkim) przez grzeczne, ułożone dziewczynki. Nie ukrywam, że jedna z takich dziewczynek, z ograniczoną sprawnością fizyczną jest mi bliska i czasami mam ochotę, ja - obca baba, pojechac tam i wyzwac wszystkich rodziców.

Co można zrobić? Nauczyciele są mało efektywni, dziecko nie ma ochoty już nic mówić, bo wie, ze się skończy na pogadance dla klasy ("przez nią"). Zdrowe dzieci zapraszane do domu , nie przyjmują zaproszeń.

W przypadku dziewczynki, która dobrze znam mogę powiedzieć, że problem nie wynika z jej charakteru, bo jest bardzo miłą, mądrą (nie tylko inteligentną) i życzliwą młodą osobą.
    • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 19:44
      To samo mniej-więcej pisała Sobolewska w swojej "Celi", o corce z ZD.
      Jestem przekonana, ze pomysł klas integracyjnych jest od czapy. Dziecko niepełnosprawne, szczególnie niepełnosprawne fizycznie, powinno chodzić do szkoły rejonowej, a szkoła powinna zapewniać mu warunki do nauki. I tyle.
      Z dziećmi z niepełnosprawonością intelektualną sprawa jest o wiele bardziej złożona.
      • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 20:11
        Ale ja rozumiem, że prawdziwa integracja może być utrudniona z różnych względów, rozumiem, że dla wielu zaprzyjaźnienie się z "innym" może być zbyt trudne.

        Kiedyś chyba zresztą czytałam gdzieś wywiad z mamą Celi (pamiętam ze względu na fantastyczne rysunki dziewczynki) i ona własnie o tym mówiła.

        Nie rozumiem AKTYWNEJ wredoty - złośliwości, przedrzeźniania. Po co??? Kto te dzieci wychowuje???? Świeży przykład: wyśmiewanie i przedrzeźnianie sposobu chodzenia koleżanki z ograniczoną sprawnością chodzenia. I to wszystko trwa już kilka lat.

        Czy sytuacja w zwykłej szkole byłaby inna? Dlaczego? Kiedyś mi się wydawało, że rodzice, którzy posyłają swoje zdrowe do klas integracyjnych wiedzą co robią, uwrażliwiają swoje dzieci chociaż w minimmalnym stopniu na ograniczenia kolegów w klasie. Najwyraźniej tak nie jest.
        • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 20:28
          Mam wyjątkowo paskudne wrazenie - ze rodzice (od razu mowię, ze nie wszyscy) posylają dzieci do klas integracyjnych, aby "uwrażliwić " swoje dziecko - czyli z założenia traktują dzieci chore nie jako kolegów, ktorzy nie sa inni, tylko sa chorzy i tyle, ale jako pomoce naukowe dla swych dziatek.
          Drugim powiodem sa mniejsze klasy i wiecej opiekunów. Ale ten pierwszy jest kluczowy.
          • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 20:53
            Ale ja cały czas nie rozumiem skąd ta wredota, nienawiść i chamstwo....

            Sama nie dam sobie uciąć ręki za to, że moje dziecko zawsze zauważy osobę niepełnosprawną i np przytrzyma drzwi czy osunie krzesło. Nie namawiam go też na przyjaźnie dla wyższych celów, jeżeli on sam nie ma takiej potrzeby.

            Ale za Boga nie jestem w stanie pojąć tego bezinteresownego chamstwa, tego, że pozornie miłe i przyzwoite dzieciaki podejmują wysiłek, żeby dokuczać. Gdyby to bayła jedna osoba lub nawet mała grupka, ale takich złosliwych dzieciaków jest mnóstwo.

            Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć dlaczego one to robią??

            • araukaria29 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 21:01
              forum.gazeta.pl/forum/w,10034,122807932,122807932,jestem_w_szoku_o_rodzicach_z_klasy.html
              No cóż, ja sama mam bardzo mieszane uczucia wobec klas integracyjnych, ale nie zwalałabym wszystkiego na bardzo niedobre zdrowe dzieci i ich podłych rodziców, dla których jedyną przesłanką do posłania tam dziecka jest dwóch nauczycieli. Rodzicie z dzieci niepełnosprawnych i z orzeczeniami też mają za uszami. Wkleiłam link do starego wątku. Wg niektórych rodziców dzieci zdrowe mają być tylko tłem dla dzieci niepełnosprawnych, mają im pomagać a jak się nie podoba to wynocha.
              forum.gazeta.pl/forum/w,10034,122807932,122840110,Re_spokojnie_.html zwłaszcza ten wpis jakoś mnie wkurzył.
              I z własnego doświadczenia. Dziewczynka, 3 klasa podstawówki. Rodzice zastanawiąją się nad przeniesieniem jej do zwykłej klasy. Dlaczego?? Bo uczeń z orzeczeniem regularnie wyzywa dziewczyny od kurw, szmat i zasikańców. Wg mamusi "on może" bo ma orzeczenie. Dodam nie jest upośledzony umysłowo. Do kompletu szturchanie, szarpanie, szczypanie, kopanie i rzucanie krzesłami. W kierunku uczniów. Do dupy z taką integracją. Nie, nie uważam, że integracja jest zła. Nie podoba mi się integracja taka, jaką uprawia się często w naszych szkołach. Jak jest niepełnosprawny, to jest świętą krową. I czego dzieci się uczą? Że niepełnosprawnego nie można traktować normalnie. Do dupy i tyle....

              I odpowiadając na pytanie joa66 nie wiem czemu to robią. Bo są chamskie, wredne itp??? Ale wierz mi chamstwo, wredota i podłość nie jest zarezerwowana tylko dla zdrowych....

              • eksp.tomasz.mazur Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 21:27
                Witam.

                Z ciężkim sercem czytałem ten wpis, ponieważ moja małżonka pracuje od wielu lat w klasie integracyjnej i zawsze mi powtarza, że w ich szkole nie ma "dokuczania", "wyzywania", psychicznego maltretowania dzieci z niepełnosprawnością. Nigdy. I ja jej wierzę. Za to wśród dzieci zdrowych panuje "wolna amerykanka". Pokłady agresji wobec siebie nawzajem są niewyczepywalne, zdawałoby się. Wydaje się też, że nauczyciele nie mają w ręku innych narzędzi poza cierpliwymi, wyczerpującymi pogadankami, zajęciami integrującymi grupę np. na godzinach wychowawczych, scenkami dramowymi, rozmowami z rodzicami na zebraniach. W wielu sprawach szkoła ma po prostu związane ręce: dzieci kształtuje środowisko rodzinne, rówieśnicze, telewizja, internet, gry komputerowe. Ciężko to zmienić podczas kilku godzin pobytu w szkole, któru to czas, ze względu na wymagania programowe, tylko w znikomym wymiarze można poświęcić na sprawy wychowawcze.
                Ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że w innych szkołach integracyjnych mogą takie sytuacje się zdarzać i uważam, że należy o tym regularnie zgłaszać wychowawcy, następnie pedagogowi i psychologowi, na końcu dyrekcji szkoły. Ponadto, oprócz zwracania uwagi na problemy, warto spróbować wspólnie ze szkołą szukać rozwiązań, co można jeszcze zrobić, podsunąć własne pomysły czy rozwiązania.
                • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 21:50
                  ciężkim sercem czytałem ten wpis, ponieważ moja małżonka pracuje od wielu lat w klasie integracyjnej i zawsze mi powtarza, że w ich szkole nie ma "dokuczania", "wyzywania", psychicznego maltretowania dzieci z niepełnosprawnością. Nigdy. I ja jej wierzę


                  Tylko jak ona może być tego pewna? Wiem, że niektóre dzieci doskonale wiedzą, że to co robią jest źle widziane i robia to tak, żeby nauczyciel nie widział. Smutne, ale prawdziwe. Ciekawa też jestem czy dzieic w jej klasie integracyjnej mają przyjaciół - takich, z którymi spotykają się tez często po lekcjach (z własnej woli)

                  I jeszcze jedna rzecz (to do verdany raczej) - ja wiem, że pewne odrzucenie innych może byc uwarunkowane biologicznie i/lub kulturowo. Ale jak długo? Dzieci, o których teraz piszę mają już 11-12 lat.
                  • araukaria29 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 22:12

                    >
                    > Tylko jak ona może być tego pewna? Wiem, że niektóre dzieci doskonale wiedzą, ż
                    > e to co robią jest źle widziane i robia to tak, żeby nauczyciel nie widział. Sm
                    > utne, ale prawdziwe. Ciekawa też jestem czy dzieic w jej klasie integracyjnej m
                    > ają przyjaciół - takich, z którymi spotykają się tez często po lekcjach (z włas
                    > nej woli)
                    >
                    Zgadzam się. Dzieci uprawiają "wolną amerykankę" wobec siebie, ale niepełnosprawne dzieci w cudowny sposób są oszczędzane??? Normalnie cud;)))))
            • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 21:06
              1.Bo dzieci takie są. Po prostu. O ile nie są uczone, ze tak nie wolno, nie są uczone empatii, to z natury odrzucają inność. Podejrzewam, wobec tego, ze jest to powszechna norma rozwojowa od tysiącleci, ze ma to podstawy biologiczne.
              W tej szkole cos musi po prostu bardzo szwankować w wychowaniu. Być może dzieci niepełnosprawne sa albo w jakiś sposób faworyzowane (a to wywoluje wrogość), albo traktowane z pobłażaniem (Jas sie nie nauczył, bo to takie chore biedactwo, cóz od niego wymagać, a Staś sie nie nauczyl, bo leń, siadaj, pała), albo integracja przebiega nie jako integracja kolegów, ale jako zbior wymagań wobec zdrowych dzieci "Marysiu, nie widzisz, ze Małgosi sie bucik rozwiązał, Kasiu, popchaj wózeczek z Basią, Basią się trzeba zajmować) - i zdrowe dzieci odreagowują.
              Nie winilabym dzieci - tylko nauczycieli. Jest to niewątpliwie jakiś powazny błąd wychowawczy.
              Moja córka miała kolegę, który przyszedł do gimnazjum z integracyjnej podstawówki. On jedyny w klasie był wrogo nastawiony do wszelkich chorych dzieci, jedynuy sie nabijał z niepelnosprawnych o całkowicie ich odrzucał. Wydaje mi się, ze błąd tkwi w samym założeniu klas integracyjnych, gdzie dzieci chore teoretycznie mają być w centrum uwagi. One nie są normalnymi uczniami, sa swoją chorobą. Są jednoczesnie chronione i wykluczone. Nie ma siły, dzieci sa dziecmi - to wzbudza niechęć.
              • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 21:42
                Jestem skłonna przyznać, że nauczyciele może są nieprzygotowani do takiej pracy, a że oczekuje sie od nich jakiś programów wychowawczo-integracyjnych, to klepią jakieś formułki bez sensu i konsekwencji. Gdyby to była prawda, pocieszające jest to, że być może w zwykłym gimnazjum będzie lepiej, ponieważ nauczyciele nie będą obciążeni "misją".

                A jeżeli chodzi o wcześniejszy wpis (przepraszam, nie pamiętam nicka) to ja nie piszę o dzieciach, które przez swoje zachowanie , np wyzywanie itp, mogą budzić niechęć rówieśników i ich rodziców, bo wiem że to jest bardziej skomplikowany problem. Piszę o dzieciach, które po prostu są trochę inne - inaczej chodzą (jeżeli chodzą), inaczej trzymają długopis, itd (a jeżeli np do tego nie chodzą na religię to już w ogóle...). Dzieciach, które są miłe, kontaktowe, mają swoje zainteresowania. Może jedyne co je bardziej różni od rówieśników to fakt, że są bardziej dojrzalsi emocjonalnie przez swoje doświadczenia i czasami intelektualnie przez to, że często są skazani w dużej mierze na towarzystwo dorosłych.

                Acha, często tacy rodzice wcale nie są rosczeniowi tylko pogodzeni z takim światem. Chyba, że postawą roszczeniową nazwac prośbę rodzica, żeby w klasie integracyjnej na szkolnej zabawie był chociaż jeden konkurs nie związany ze sprawnością fizyczną typu taniec.

                • araukaria29 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 22:08
                  I właśnie dlatego napisałam, ze do d... z taką integracja. Bo gdyby wszyscy traktowani byliby normalnie to konkursy byłyby różne i każde dziecko w jakimś mogłoby wziąc udział.

                  I uwaga ogólna. Zawsze znajdzie się powód, żeby kogoś wyśmiać wyszydzić i gnębić. Jakieś dziecko jest niskie, grube lub ma ojca obcokrajowca. Bo, że ma problemy z poruszaniem się jest powodem "dobrym" jak każdy inny. Nie uważam natomiast, że wyszydzanie kogoś niepełnosprawnego jest gorsze niż wyszydzanie kogoś pełnosprawnego, ale niskiego, a mam wrażenie, ze taka postawa dominuje nawet w naszej dyskusji. Nawet w tytule tego wątku. Zdrowe dzieci gnębią chore. Taka postawa podszyta litością. Nie dośc, że niepełnosprawny to jeszcze się z niego smieją...Jeśli to wrażenie mylne to przepraszam, nie chcę nikogo urazić, takie odniosłam wrażenie. Gnębienie jest złe, bez względu na to, czy dotyka niepełnosprawnego czy nie. I wierz mi niepełnosprawni też bywają doskonałymi gnębicielami, spotkałam się z takimi sytuacjami.



                  • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 22:34
                    Nie , to nie było podszyte litością. Problem ogólnie znam z mediów, bardziej szczegółowo z jednego konkretnego przypadku (osoby, klasy, szkoły) . Automatycznie napisałam tak a nie inaczej, bo akurat tak wygląda tam sytuacja. Oczywiście wiem, że świat nie dzieli się dobrych niepełnosprawnych i złych zdrowych. Ale w tym konkretnym przypadku, podobno tylko jedna osoba na całą klasę nie bierze w tym udziału. Jest to cholernie przykre (a pewnie wiele z tych uczniów ma zachowanie wzorowe). dziecko, o którym piszę jest praktycznie jedynym dzieckiem niepełnosprawnym, które dobrze znam i na pewno nie wzbudza litości :) Jest to cholernie fajna dziewczynka (nie "jak na niepełnosprawną" ;) , tylko w ogóle)


                    Poza tym - zawsze mi sie wydawało (widocznie naiwnie) , że jeżeli ktos jest aktywnie wredny to po to, żeby coś osiągnąć, żeby skorzystać. Jaką korzyść, satysfakcję można mieć w takich przypadkach? Nawet w wątku, który wkleiłaś pojawia się motyw walki rodziców zdrowych dzieci o "lepsze warunki nauki". Głupota i wredota, ale jednak jakiś cel.
                  • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 22:40
                    No, do d...
                    11-12 latki to bardzo typowy wiek, gdy dzieci wyczulone sa szczególnie na inność. Wtedy bez dorosłych ani rusz. A w klasie integracyjnej, cóż - ta inność jest podkreslana.
                    I jeszcze jedno - gdy wybieralismy gimnazja i licea, to jednym ze zdań całkowicie wykluczających było "W naszej szkole nigdy nie ma problemw z przemocą/ alkoholem/narkotykami (niepotrzebne skreslić). Bo to oznacza jedno z dwojga - albo w szkole jest kadra naiwnych nauczycieli, albo zamiatają problemy pod dywan. Nie ma szkół i klas bez problemów.
                    Poza tym w szkole, gdzie zdrowe dzieci leją się i przepychaja miedzy sobą, a wobec chorych zawsze sa grzeczne i uprzejme mamy do czynienia z cholernym problemem - zdrowe dzieci nie traktują dzieci niepełnosprawnych jak zwyklych kolegów, tylko jak osoby wymagające opieki, ale poza zasięgiem swojego, normalnego towarzystwa. Gdybym usłyszała, ze dzieci pełnosprawne z niepoełnosprawnymi caasem sie pobiją o bzdurę, czasem nawyzywają od głupkow i durni, a potem pogodzą - wtedy uwierzyłabym w integrację. A tak to zadnej integracji nie ma - jest przepaść.
                  • demonii.larua araukaria 05.03.12, 19:25
                    proszę odbierz pocztę.
                • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 22:52
                  Mozliwe jest też, że nie ma aż takiego problemu wrednych zdrowych dzieci, tylko jest problem z jedną, konkretną klasą. Nie wiem dlaczego - nie rozumiem tego zjawiska - zupełnie przypadkowo dobierane klasy bywają urocze, a bywają wstretne, nie do zniesienia. A przecież dzieci nie były wybierane z jakiegoś klucza, tylko losowo.
                  Bywa tak,z e w klasie przesladuje się zupełnie zdrowe dziecko, kompletnie nie wiadomo dlaczego.
                  W wypadku tej dziewczynki natychmiast przeniosłabym ja do inniej szkoly, wcale niekoniecznie integracyjnej. Do szkoły mojego syna chodzily dzieci chore, a szkoła integracyjna wcale nie byla.
                  • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 23:00
                    Dziewczynka pewnie zostanie już w tej szkole do końca podstawówki (bardzo lubi 3 nauczycielki z tej szkoły, podobno bardzo ciepłe osoby).

                    Ale chyba będę namawiać rodziców, żeby zapisali ją do gimnazjum rejonowego (gorzej pewnie nie będzie, a może lepiej)
                    • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 04.03.12, 23:09
                      A w której jest klasie?
                      Z moich osobistych doswiadczeń wynika, ze nawet dzieci, które fatalnie się czują w szkole, rzadko kiedy chcą ją zmieniać - dzieci boją się zmian i nie wiedzą, że moze być lepiej. czasem trzeba postąpić, dla dobra dziecka, wbrew jego woli.
                      Moja córka chciała iść do gimnazjum razem z klasą - bo to jej klasa - chcociaż czula sie w niej fatalnie. Nie pozwolilam. Córka po miesiącu w rejonowym gimnazjum odzyła, do dziś wspomina dwa lata w szkole jako koszmar. Gdybym jej posłuchała, miała by dalsze trzy lata koszmaru.
                      • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 06:52
                        Jest w V klasie. Zastanawiam się czy wchodzenie do nowej, zgranej klasy w takim wypadku to dobre rozwiązanie. Wiem, że często to dobra decyzja - moja była uczennica przeniosła się do nowej szkoły w kwietniu klasy 5 (ale wtedy były jeszcze 8 klasowe szkoły) - fobia szkolna zniknęła bez sladu, a jej matka mówi, że to była najlepsza decyzja , jaką podjęła w życiu. Pewnie więc warto się nad tym zastanowić - z drugiej strony sama pisałaś, ze to wiek, w którym dzieci są "uczulone" na inność i wchodzenie w nowe środowisko może nie być łatwe.

                        Przrażające na poziomie ogólnym, ale pocieszające w tym wypadku jest to co pisałaś o klasie gimnazjalnej swojego dziecka - że wszyscy traktowali niepełnosprawnego kolegę normalnie , poza jednym absolwentem szkoły integracyjnej.
                        • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 08:28
                          W gimnazjum mojego syna też pocieszające - chłopak z orzeczeniem o specjalnym kształceniu, nauczyciele załatwili sprawę tak, ze klasa niby wiedziała, a w ogóle "innosci" nie dostrzegała. W podstawówce syna chodził chłopak , wzrostu ok. metra - to chodził. Fakt, był niesympatyczny, ale ćwiczył na wf-ie, nikt go nie traktował "specjalnie". Może to jest pewien klucz.
              • mama_myszkina Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 16:19
                Wszystkie gatunki odrzucają 'inność', bo z punktu widzenia ewolucji takie 'inne' nie nadaje się do przedłużania gatunku. Może stąd ta skłonność w sensie biologicznym?

                Jednak są sytuacje, gdzie np. zdrowy pies zamiast zagryźć psa ślepego (co byłoby zgodne z paradygmatem emolucyjnym) przejął na siebie rolę jego przewodnika. Psy były tej samej płci, więc popęd seksualny wykluczony.

                Ja mam akurat odwrotne obserwacje, także zawodowe. Zauważyłam, że małe dzieci bez problemu akceptują wózki inwalidzkie, kule itp. Owszem, są ciekawe ale nie ma w tej ciekawości agresji.

                Natomiast im większe dzieci tym bardziej są podatne na chłoniecie wzorców kulturowych i dlatego obwiniałabym raczej otoczenie. Jeśli w otoczeniu panuje kult silniejszego i wyżywanie się na innych lub słabszych (niekoniecznie niepełnosprawnych ale np. zwierzetach, kobietach, osobach o innej orientacji) jest dobrze widziane, to dziecko szybko przeniesie to na grunt szkolny.
              • fogito Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 17:01
                To wina rodziców. Dzieci prezentują postawy wyniesione z domu. Ja mam dziecko w "zwykłej" szkole a też jestem często zaskoczona poziomem chamstwa u małych dzieci. I niestety u ich rodziców tez.
      • Gość: justcam Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 18.03.12, 11:54
        cyt .ze pomysł klas integracyjnych jest od czapy
        a ja mam jednak wrażenie, że to niestety tylko obrazuje problem z tolerancją w Polsce... coś jest nie tak pod tym względem w spoczeństwie... ciągle jakies defeky... w UK nie ma takiego problemu zwłaszcza na tle niepełnosprawnym aby dzieci z powodu kalectwa były przesladowane jest to wrecz nie dopuszczalne i sa prowadzone profilaktyczne zajęcia programowe, które maja na celu naukke tolerancji wobec inności chocby okularów itd.
    • Gość: azile.oli Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.03.12, 10:36
      Gdy moja córka była w podstawówce, do równoległej klasy chodziła niepełnosprawna dziewczynka. Z uwagi na to, że do tej klasy specjalnie wybierano wychowawczynie, nie b yło mowy o jakimkolwiek prześladowaniu, czy wyśmiewaniu. Koleżanki pomagałuy dziewczynce, aż to było wzruszając e, gdy się patrzyło z boku...
      Było jedno ale... To dziecko było n iepełnosprawne fizycznie, natomiast taryfę ulgową miało we wszystkim. Dziewczynka zawsze kończyła klasę z czerwonym paskiem, choć wszystkim było wiadomo, że oceny się jej naciąga.
      I wiecie co? Mimo dobrej atmosfery w klasie to dziecko nie miało tak naprawdę koleżanek, miało opiekunki, które nie traktowały jej , jak równej sobie. Bo skoro nauczyciele jej odpuszczali, to odpuszczały i dzieci - nie traktowały jej po prostu poważnie, tylko jak kogoś, komu trzeba ustąpić, pomóc, nie zwracać uwagi na to, że dostaje 5 za coś, za co zdrowe dziecko dostałoby 3. Nie było zazdrości, zawiści - ale niepoważne traktowanie. A dziewczyna miała problem z kręgosłupem i okresowo poruszała się na wózku. Intelektualnie w całkowitej normie, tyle, że zdolna przeciętnie.
      Przypuszczam, że gdyby dostała jedynkę, gdy na to zasłużyła, gdyby nauczycielka zwróciła jej uwagę za gadanie na lekcjach, to bez problemu przyjęto by ją do grupy. A tak, to była w tej grupie jako ich niepełnosprawn a Basia, którą trzeba się opiekować, która potrzebuje specjalnego traktowania, na którą nie można się obrazić.
      Dziecko niepełnosprawne może być mądre, miłe , fajne, ale nie znaczy to, że ktoś go może po prostu nie lubić, że czasem może zachować się w sposób nieakceptowalny dla grupy, czy pojedynczej osoby. Przecież nawet miłe, mądre, oczytane i inteligentne zdrowe dzieci posprzeczają się z koleżankami, zachowają się egoistycznie itd. Sądzę, że takie zwykłe, dziecięce zachowania towarzyszą też dzieciom niepełnosprawnym, bo to przecież normalne.
      I czasem fakt, że nie można się zachować wobec niego, jak wobec zdrowej koleżanki powoduje agresję. No bo przecież nieładnie powiedzieć niemiłą rzecz niepełnosprawnej osobie, a z drugiej strony, dzieci są tylko dziećmi i gdy przestaną się kontrolować, może być niemiło.
      A że dzieci bywają okrutne? Nic nowego. Przekonało się o tym niejedno dziecko z nadwagą, w okularach, rude, gapowate na w-f. Odrzucane są też często osoby bardzo dobrze się uczące, lub przeciwnie - bardzo słabe. Nie zawsze tak jest, zależy od grupy i od tej osoby.
      • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 11:26
        Bo skoro nauczyciele jej odpuszczali, to odpuszczały i dzieci - nie traktowały jej po prostu poważnie, tylko jak kogoś, komu trzeba ustąpić, pomóc, nie zwracać uwagi na to, że dostaje 5 za coś, za co zdrowe dziecko dostałoby

        To akurat osobna historia i wołająca o pomstę do nieba - w przypadku dziewczynki o której piszę działo się zupełnie odwrotnie - nie tylko żadnej taryfy ulgowej, ale też głupota. Dziewczynka była prawie dwujęzyczna (na dowód podam to, że znajomy Anglik nie wierzył, że to jest Polka) , ale z angielskiego dostała raz dwóję, bo za wolno (nie ze swojej winy) kolorowała obrazek "this is a cat" czy coś w tym rodzaju.
    • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 11:52
      joa66 napisała:

      > Dzieci niepełnosprawne są nie tylko odrzucane, ale też aktywnie gnębione, wyśmi
      > ewane, przedrzeźniane. Przez większość dzieci, nawet (czasami przede wszystkim)
      > przez grzeczne, ułożone dziewczynki. Nie ukrywam, że jedna z takich dziewczyne
      > k, z ograniczoną sprawnością fizyczną jest mi bliska i czasami mam ochotę, ja -
      > obca baba, pojechac tam i wyzwac wszystkich rodziców.

      Nie, nie wszystkie dzieci niepełnosprawne są gnębione. Niektóre są bardzo lubiane.

      > Co można zrobić? Nauczyciele są mało efektywni, dziecko nie ma ochoty już nic m
      > ówić, bo wie, ze się skończy na pogadance dla klasy ("przez nią"). Zdrowe dziec
      > i zapraszane do domu , nie przyjmują zaproszeń.

      Czyli, że skarżyła, że dzieci jej dokuczają? A może rodzice zamiast doradzać skarżenie, powinni doradzić jej chlapnięcie jednemu czy drugiemu takim tekstem, że by szczęka opadła? Prosto i bezpośrednio, bez pań, skarżeń i pogadanek? Bo uważasz, że co oprócz pogadanek ma taka pani zrobić? Stać z nią na przerwach, odprowadzać do drzwi po szkole, żeby kontakt z innymi dziećmi ograniczać do zera? Wytargać za uszy, nakrzyczeć? Jaki masz pomysł?
      Znam historię jednego dziecka na wózku inwalidzkim, strasznie "bitego i maltretowanego" przez inne dzieciaki, z boku wyglądało to faktycznie nieciekawie. Jednak jak pogadało się z tymi dzieciakami-agresorami wyszło o co chodzi. Otóż ten chłopiec był złośliwy, ubliżał i dogadywał wszystkim w klasie, a jak dzieci próbowały odpowiadać to mówił. że on ma przywileje. To mu gotowali takie przywileje, że dostawał baty na przerwach. Dopóki rozmowy z jego rodzicami nie przyniosły skutku, tj jego zachowanie się nie zmieniło, dzieci go po prostu nie lubiły, biły i wyśmiewały.

      > W przypadku dziewczynki, która dobrze znam mogę powiedzieć, że problem nie wyni
      > ka z jej charakteru, bo jest bardzo miłą, mądrą (nie tylko inteligentną) i życz
      > liwą młodą osobą.

      Tak, dla Ciebie - dorosłej ciotki. A jaka jest dla rówieśników?

      Takim podejściem i stawianiem sprawy, uczysz postawy roszczeniowej: niepełnosprawnej się należy wyrozumiałość, traktowanie łagodniejsze. Bo wg Ciebie jest mądra, miła i grzeczna. Niestety nie każdy tak ją widzi. Są dzieci, które mogą jej po prostu nie lubić. Jak to wśród dzieci. I dopóki nie nauczysz, tzn rodzice jej nie nauczą, bronić się, dopóty będzie tak traktowana. Dzieci są okrutne, wyśmieją wszystko co odbiega od normy, bez zastanowienia i większego celu - takie są. W grupie są jeszcze gorsze, bo dochodzi popisywanie się. I to brutalne ale szczere: nauczcie ją co ma odpowiedzieć na konkretne teksty, V klasa to już duża panna. Każde dziecko ma jakąś "wadę", więc jak ktoś będzie się śmiał z jej sposobu chodzenia, niech głośno powie "a ty dłubiesz w nosie!". Kilka takich ciętych ripost i dzieciaki nabiorą szacunku. Podejrzewam, że dziewczynka w domu wychowywana jest na ideał, dlatego nie potrafi odszczeknąć, a to strasznie pomocna w życiu cecha (niestety).
      Wg Ciebie to mądra, rezolutna dziewczynka, a wg innych to może być np mały zarozumialec. To boli, ale my dorośli, nie możemy się mieszać zbytnio w świat dzieci, w te reguły i układziki, bo go po prostu nie rozumiemy niekiedy. I nie upraszczaj, nie każde dziecko jest głupie, złośliwe, niedobre. Te dzieci tak się nad nią pastwią z jakiegoś powodu.
      Może warto porozmawiać z agresorami, skoro są nimi nawet grzeczne dziewczynki i zapytać, dlaczego tak ją traktują? Znasz jedną stronę medalu.
      • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:01
        Takim podejściem i stawianiem sprawy, uczysz postawy roszczeniowej: niepełnosprawnej się należy wyrozumiałość, traktowanie łagodniejsze

        jakie ŁAGODNIEJSZE traktowanie? To, że nie będą przedrzeźniać jej sposobu chodzenia???

        I po co znowu przykład dziecka złośliwego???

        • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:10
          joa66 napisała:

          > Takim podejściem i stawianiem sprawy, uczysz postawy roszczeniowej: niepełno
          > sprawnej się należy wyrozumiałość, traktowanie łagodniejsze

          >
          > jakie ŁAGODNIEJSZE traktowanie? To, że nie będą przedrzeźniać jej sposobu chodz
          > enia???

          U zdrowych dzieci przedrzeźniają rude włosy, piegi, odstające uszy - i to jest dla innych rodziców normalne, trzeba nauczyc się bronić, odpyskować ze 3 razy i iść dalej. U Twojej panny śmieją się ze sposobu chodzenia, dla nas dorosłych to szok - nie wolno śmiać się z niepełnosprawności, dla dzieciaków to inność, taka jak piegi i odstające uszy. Skoro zamiast nauczyć ją się obronić, litujesz się i obrażasz na inne dzieciaki, to oczekujesz że one będą myślały jak dorosły i chodziły wokół niej na paluszkach, bo ona jest niepełnosprawna. Jest. I jest dzieckiem. I będą się z niej śmiali z tego czy z innego powodu. Rozumiesz?

          >
          > I po co znowu przykład dziecka złośliwego???
          >
          Bo to bardzo prawdopodobny scenariusz.
          • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:25
            Bo to jest bardzo typowe rozumowanie "ofiara jest sama sobie winna". Pomaga optymistycznie patrzeć na świat.
            Zupełnie czym innym jest przedrzeźnianie zdrowego dziecka, choć wtedy, gdy dotyczy nieusuwalnych mankamentów fizycznych, powinno być piętnowane - nie jedna dziewczyna wpadła w anoreksję z powodu głupich uwag. W przypadku osoby chorej przedrzeźnianie powinno byc natychmiast zauwazone i ukarane. Nie dziecko ma odpyskowywac - chociaż może - ale dorośli mają tak wychować dzieci, aby nawet nie byly w stanie wyśmiewać siez e złego chodu osoby kulejącej. Nie dlatego, ze nie wolno, tylko dlatego, ze tak się nie godzi.
            Miedzy chodzeniem "na paluszkach" a nie dokuczaniem i nie wyśmiewaniem niepełnosprawności jest przepaść.
            Owszem, z dziecka niepełnosrawnego można się ponabijać, gdy pomyli się i powie coś śmiesdznego - jak dziecko zdrowe. NIGDY i w żadnych okolicznościach nie wolno śmiać sie z choroby i tym, co jest z nią związane. Nie tylko takie żarty krzywdza dziecko chore - nie mniej krzywdza zdrowe, uczac je okrucieństwa i pozbawiając empatii.
            • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:39
              Absolutnie ofiara nie jest sobie winna!
              Zauważ jednak, realnie, że nie mam wpływu na wychowanie innych dzieci, no po prostu nie mam. Nie zwołam jako rodzic wszystkich rodziców i na wywiadówce nie powiem "proszę wychowywać dzieci w duchu empatii i szacunku drugiego człowieka". Owszem, może mama tej dziewczynki podnieść ten temat na wywiadówce, choć sądzę że to zrobiła, skoro trwa to już kilka lat. Efektów nie ma, czyli rodzice mają to gdzieś. Strasznie to smutne, ale co można zrobić? Przepisać dziecko do innej szkoły.
              Boli nas to, jako dorosłych, bo jesteśmy ukształtowanymi ludźmi, rozumiemy istotę kalectwa i smutny los osoby kalekiej, brak jej winy w tym wszystkim. Boli nas brak tych uczuć u dzieci, że śmieją się z chodzenia dziecka chorego. Boli, bo to przykre. Ale skoro trwa to tyle lat, to coś jest nie tak. Albo z tą szkołą, albo z klasą, albo z tą dziewczynką (niestety, tak też może być). Dzieci, które kochamy ponad wszystko, uważamy za anioły, ideały, mają swoje charaktery, i inaczej zachowują sie przy nas, a inaczej wśród rówieśników. Nie wiem, gdzie leży problem, po której stronie, ale problem jest, i to od dawna.
              Najskuteczniejszym, wg mnie sposobem, jest właśnie nauka obrony. Bo dziecko wyjdzie z tej szkoły, pójdzie dalej, znowu napotka nowych ludzi i znowu nie wiadomo jak trafi. Lepiej nauczyć mądrej dziewczyny obrony, niż bycia ofiarą i bezczynnego wysłuchiwania obelg.
              • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:55
                Nie, nie można machnąć ręka, powiedzieć "dzieci takie są" i kazać dziecku bronić sie przed bardzo ciężka złośliwoscią samemu. Miedzy innymi dlatego,z ę nawet dla dorosłych jest to trudne - ofiary mobingu też dają sprawy do sądu, zamiast ostro odgryźć sie kolezance czy szefowi. Poza tym obawiamn sie,z e tu zlośliwe odpowiedzi nie pomogą - jesli to nie jest kwestia jednego ucznia, tylko całej klasy, to raczej do końca zgnoja dziecko, niz się przestrasza złośliwości.
                Tak, zadaniem dorosłych jest wychowywanie nie tylko swoich dzieci, a już zadaniem szkoły - na pewno. sdzkola, która nie widzi problemu, dziecko chore zostawia samemu sobie, a złosliwą bandę do wychowania pozostawia temuż dziecku - to szkola, która nie spełnia swoich podstawowych funkcji. Zadaniem rodzica jest wymóc na szkole, aby zajęła sie problemem. I w imie dobra swojego dziecka i innych dzieci.
                • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 13:12
                  Nie można jedynie wymagać od szkoły, od nauczycieli. Można współpracować, ustalać, rozmawiać. Być może ta szkoła nie spełnia swoich obowiązków, jednak ja bym tak łatwo nie ferowała wyroków.
                  To nie jest jednoznaczna sytuacja, tylko dość skomplikowana. Bo szkoła powinna pomóc, tylko bez zaangażowania rodziców, będzie samej szkole bardzo ciężko. Jak więc zaangażować rodziców, skoro wiemy jak jest obecnie? Może kilkoro sie przejmie, może zacznie rozmawiać. Jednak same się te kilka lat złośliwości nie odkręci. Zgadzam się, że potrzeba radykalnych środków, tylko konkretnie jakich? Nagany z zachowania dla wszystkich gnębiących? Najtrudniej jest właśnie w tej kwestii, że to jest sprawa stara, zasiedziała, dzieje się od lat, dużo gorzej jest reagować na takie zasiedziałe konflikty.
                  Poza tym, ja zgadzam się że nie powinno być przyzwolenia na takie traktowanie. Ale to teoria, bo jak jest w praktyce - widać.
                  Porównanie szkoły do mobingu w pracy nietrafione - choćby ze wzgl. na przyczyny dlak tórych chodzimy do pracy, i do szkoły.
                  Verdano, ja się zgadzam z tym zadaniem szkoły, wychowywaniem dzieci, tylko co zrobić w tym konkretnym przypadku? Bo póki co teoretyzujemy i idealizujemy, że powinno być tak, że powinniśmy bronić, uczyć i wychowywać. Powinno a nie jest. Rozmowy w klasie są, nic nie wnoszą, rodzice wydeptali ścieżkę do szkoły po pomoc, są bezradni. Sami nie wiadomo co robią. W szkole dziecko nie spędza całej doby. Jak inwestują w to dziecko, jak pobudzają jej wiarę w siebie POMIMO kalectwa?
                  Poza tym, z tego co wyczytałam, to nie jest banda niewychowanych bachorów, w tym szkalowaniu biorą również udział grzeczne dziewczynki z klasy.
          • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:27
            chodziły wokół niej na paluszkach

            Głupoty piszesz

            Bo to bardzo prawdopodobny scenariusz

            jest to scenariusz możliwy, ale nie jedyny.
            • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:40
              joa66 napisała:

              >
              > Głupoty piszesz

              Może ochłoń trochę, bo emocje biorą górę? Ty epistołów naukowych również nie przytaczasz.
              • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:55
                Ty epistołów naukowych również nie przytaczasz
                ???????????????
            • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:47
              Dodam jeszcze, że dziewczynka nie "skarży" tylko czasami nie uda jej się ukryć emocji i się w domu popłacze, a pogadanki są reakcją na to, że rodzice rozmawiają z wychowawczynią o problemie.

              A jeżeli chodzi o "odszczekiwanie" - ktoś nawet jej to sugerował, ale mała nie zamierza tego robić, bo uważa, że to bez sensu.

              A co nauczyciele mogliby zrobić? Nie czekać na konflikty i reagować tylko na pożar, tylko z góry, od początku nauki prowadzić SENSOWNY program.
              • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 12:59
                joa66 napisała:

                > Dodam jeszcze, że dziewczynka nie "skarży" tylko czasami nie uda jej się ukryć
                > emocji i się w domu popłacze, a pogadanki są reakcją na to, że rodzice rozmawia
                > ją z wychowawczynią o problemie.
                >
                > A jeżeli chodzi o "odszczekiwanie" - ktoś nawet jej to sugerował, ale mała nie
                > zamierza tego robić, bo uważa, że to bez sensu.

                Myślę, że nie tylko to uważa, że jest bez sensu. Nie widzi sensu i wyjścia, bo widzi jedynie bezradność: rodziców, szkoły, i władzę agresorów. Jest taka złota zasada: nikt nie jest w stanie cię skrzywdzić/obrazić, dopóki sama na to nie pozwolisz. W tym wypadku fajnie byłoby pochodzić z dziewczynką do psychologa, bez nadęcia, na żadne terapie, na kilka rozmów, żeby nauczyć ją właśnie obrony. Zdrowego myślenia. Może przemyśleć przepisanie do innej szkoły?

                >
                > A co nauczyciele mogliby zrobić? Nie czekać na konflikty i reagować tylko na po
                > żar, tylko z góry, od początku nauki prowadzić SENSOWNY program.

                Tak, tak, niech nauczyciele zrobią za rodziców wszystko....mleko się rozlało, nauczyciele robili co robili - nie mnie oceniać co i jak, rodzice też robili co robili, jedno jest pewne: dziecko to przeżywa, czyli trzeba coś z tym zrobić. Nie zganiać na nauczycieli, oni mają pomóc, ale praca jest w rodzicach tej dziewczynki głównie i w niej. A w ogóle co oni na to? Czy oni robią coś oprócz narzekania i uczęszczania po wydeptanej ścieżce do szkoły?
                • Gość: lib Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.12, 13:33
                  Ja jestem całym sercem za integracją. Zgadzam się, że nie powinno być osobnych szkół ani klas integracyjnych, wszystkie powinny takie być. Mój syn chodził do przedszkola integracyjnego, teraz chodzi do takiej szkoły. Myślę, że gdyby go zapytać, co to znaczy, to nie bardzo by wiedział. Od zawsze widzi dzieci na wózkach, o kulach, krzywo chodzące, nieumiejące mówić i inne i nigdy nie zapytał, co jest z nimi nie tak. Co więcej, ja też do końca nie wiem, kto w klasie ma orzeczenie i na co. Nie ma dzieci upośledzonych umysłowo, i tu chyba zgadzam się z Sobolewską, że to lepiej. W przedszkolu mój syn miał kolegę z zespołem Downa, przyjaźnią się do dziś. Zapraszamy się na urodziny i przy innych okazjach. W klasie jest chłopiec z Aspergerem, też bardzo się lubią. Jest dziewczynka z chorobą, której jedynym widocznym objawem są plamy na skórze. Wiem od jej mamy, że ktoś jej powiedział, że to brzydko wygląda. Odpowiedziała, że jej się podoba. Moim zdaniem normalka, nie ma o co drzeć szat. Jest chłopiec niespecjalnie, z tego co wiem, lubiany. Jego mama nas zaprosiła i pójdziemy, bo mama bardzo fajna. Ale mój syn się zdziwił, że ma iść, bo go nie lubi. Nie będę go zmuszać do "przyjaźnienia się" z nim. Nie ma powodu. On go nie lubi nie dlatego, że ma orzeczenie. Że coś z nim jest nie tak, widać gołym okiem. Chodzili zresztą razem do przedszkola. Ale ja nie wiem co, a mój syn tego nie widzi. Lubi za to chłopca, któremu na oko dolega coś znacznie poważniejszego.
                  Podsumowując: to nauczycielka i szkoła musi coś z tym zrobić. Nauczycielki mojego syna są fantastyczne. Myślę, że próby dokuczania innym dzieciom ucinają w zarodku. Z drugiej strony moje dziecko w życiu się nie obejrzało za nikim wyglądającym inaczej. Od zawsze wie, że jedni mówią wyraźnie, inni niewyraźnie, jedni chodzą krzywo, inni prosto. Nie obwiniałabym integracji. Do roboty należy zagonić szkołę i rodziców.
                  Mam też nadzieję, że niepełnosprawni koledzy mojego syna mają z przyjaźni z nim tyle samo korzyści co on. Sam ich sobie wybrał, co oznacza, że system działa.
    • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 13:18
      verdana napisała:

      > Normalny człowiek reaguje przykrościa, gdy ktoś go krytykuje lub się z niego wy
      > śmiewa. A jesli robi to duża grupa osób znaczacych, to zazwyczaj wczesniej czy
      > później traci poczucie własnej wartości. Żaden psycholog tu nie pomoże - pscyho
      > logowie powinni zająć sie raczej bandą przesladowców, niz utwierdzać dziewczynk
      > ę w przekonaniu, że musi bronić się sama i że na nikogo nie moze liczyć.
      > Dziecko przeżywa, ale nie z nim trzeba coś zrobić - tylko z przesladowcami i sz
      > kołą.

      No to idź, powieś kartkę na drzwiach, że prześladowcy mają się udać do karceru, do psychologa. Zrozum, że mnie nie chodzi o dowalanie tej dziewczynce, tylko o realne spojrzenie na sprawę! Dowalają jej wszyscy w klasie, reszta jest bezradna, rodzice nie zabierają jej z tej szkoły. Dlaczego? Dlaczego przez tyle lat patrzą na cierpienie własnego dziecka, nie dość, że skrzywdzonego przez los, to jeszcze przeżywającego katorgi w szkole? Rozumiem "walkę z systemem" przez pierwszy rok-dwa. Ale potem, wierz mi, miałabym gdzieś szkołe, wychowywanie cudzych dzieci i czekanie na cud - przepisałabym dzieciaka do innej szkoły i z góry pilnowała i uczulała nauczycieli, żeby temat się nie powtórzył. Rodzice powinni ją chronić, a tego nie robią. Bo walczą - ze szkołą, z innymi dziećmi. Zamiast przede wszystkim chronić własne dziecko.
      • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 13:33
        Twoje realne spojrzenie na sprawę powszechnie nazywa się znieczulicą. Nie róbmy nic, bo się nie da, nie szukajmy sprawców, bo nie ma jak ich wychować, niech ofiara sama sie broni.
        Rodzice nie zabierają dziecka ze szkoły, bo dziecko nie chce. Czy rodzice powinni się z tym liczyć - to sprawa do dyskusji. Ale nie jest to olewanie dziecka, tylko przeciwnie - wysłuchanie jego opinii.
        Chronienie własnego dziecka bez zmiany zachowania innych nie jest w tym wypadku mozliwe. W ogóle nalezałoby się zastanowić, po co w takim razie wielkie akcje spoleczne , dotyczace niepełnosprawnych. Przecież powinno się niepełnosprawnym powiedzieć,z ę jest jak jest, ludzi sie nie zmiani, a jedyne, co mogą zrobić, to zaakceptować, że są przesladowani i nie zwracać na to uwagi.
        Raczej absurdalny pomysł.
        • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 14:20
          Niech i tak będzie. Wole na 10 innych sposobów uwrażliwiać dzieci i młodzież na niepełnosprawność, aniżeli eksperymentować na żywym organizmie, tocząc nierówną walkę, w której ceną jest czyjeś zdrowie psychiczne (życie?) - w tym konkretnym przypadku, dziecka. I jako rodzic przekonałabym córkę właśnie do zmiany szkoły, niż walenia głową w mur.
          • verdana Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 14:32
            Cóż, jesli dużo osób przyjęło Twoje zasady, to w kolejnej szkole nie będzie lepiej.
      • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 14:37
        Rodzice powinni j
        > ą chronić, a tego nie robią. Bo walczą - ze szkołą, z innymi dziećmi. Zamiast p
        > rzede wszystkim chronić własne dziecko
        .

        A gdzie Ty to przeczytałaś??

        Swoją drogą dziecko chodzi do psychologa z "urzędu" (taka pomoc się należy w ramach NFZ) i psycholog stwierdził, że pierwszy raz widzi dziecko niepełnosprawne z takim poczuciem wartości, że praktycznie pomoc psychologiczna dla dziecka nie jest niezbędna. Dziecko ma swoje pasje (np zwierzęta), rodzice pomagają je rozwijać , jest lubiana nie tylko przez rodzinę, ale np przez kolegów i koleżanki starszego rodzeństwa. Ale to nie zastąpi jej normalnego środowiska klasowego.

        To, że nie zmieniają szkoły wynika po pierwsze z niechęci córki, a poza tym przypuszczam, że nie wierzą, że w innej szkole będzie lepiej. Ale to być może jest temat do przemyślenia.
      • mama_myszkina Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 16:35
        Agnieszko, obawiam sie, że to, co zartem napisała o Tobie Verdana może byc prawdą... .

        Znieczulica i obwinianie ofiary to najłagodniejsze określenia Twoich wywodów. Ja tam napisze wprost - z Twoich postów bije głupota, ograniczenie i niemożność wyjścia poza własną, jedynie słuszną perspektywę.

        • agnieszka.z.lodzi Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 06.03.12, 09:21
          mama_myszkina napisała:

          >z Twoich postów bije głupota, ograniczenie i niemożność wyjścia poza własną, jedynie słuszną perspektywę.
          >
          Po prostu mnie rozbawiłaś. Swoją bezczelnością, i taką bezinteresowną butą (znasz opowieść o słomce w oku?)

          Gdybyś jednak chciała choć chwilę ze zrozumieniem przeczytać moje posty, doszłabyś do wniosku, że mówimy jednym głosem, jedynie finalnie - rozwiązania, proponujemy inne. Choć i to nawet nie, bo w swoim następnym poście piszesz o przeniesieniu dziecka do innej szkoły, ja radziłam to samo.
          Dobrze jest teoretyzować, że w innych krajach to jest tak i siak, że powinno się zrobić to i to. Ale to są nasze idee, szczytne i słuszne, o które warto walczyć. Jednak walka może toczyć się na wielu płaszczyznach, jak napisałam wyżej. Ja bym dziecko po prostu ze szkoły zabrała, skoro cierpi a od lat nikt nie jest w stanie nic z tym zrobić. Walkę mogłabym z tą szkołą toczyć dalej, właśnie żeby nie siać znieczulicy, ale po zabraniu dziecka stamtąd.
          Naprawdę, wszystkim się bardzo wygodnie pisze zza biurka jak być powinno, a tu, w tym maluczkim naszym własnym świecie kolejne dziecko może wejść w świat poranione.
          Ale z tego co widzę, i co pisze autorka wątku, wcale nie jest tak źle jak napisała na początku, więc tak naprawdę ....pisanie zza biurka....

    • mama_myszkina Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 05.03.12, 16:12
      Mam wyjątkowo paskudne wrazenie - ze rodzice (od razu mowię, ze nie wszyscy) posylają dzieci do klas integracyjnych, aby "uwrażliwić " swoje dziecko - czyli z założenia traktują dzieci chore nie jako kolegów, ktorzy nie sa inni, tylko sa chorzy i tyle, ale jako pomoce naukowe dla swych dziatek. (Verdana)

      O to to. W UK i Norwegii (te kraje znam dość dobrze, wiec o nich piszę) nie ma szkół integracyjnych. Dzieci niepełnosprawne fizycznie, dzieci autystyczne itp chodza do szkół rejonowych i nikt nie czuje się lepszy, bo posłał dzicko do szkoły, żeby się uwrażliwiło.

      Znam trochę rodziców dzieci, którzy posyłają swoje pociechy (zdrowe) do szkół integracyjnych. Część to niepoprawni hippisi a część to goniace za kasą roboty, które połapały się, że dzieciak wyrasta na antyspołęcznego i oczekują,że szkoła 'uwrażliwiająca' odwali za nich robotę wychowawczą.

      Można tę dziewczynkę przenieść do szkoły rejonowej? U mnie i w podstawówce i w liceum były osoby na wózkach i było ok. W liceum zawsze chłopcy przenosili dziewczynę z pietra na piętro, ale zawsze można ustawić zajęcia tak, żeby klasy, w których ktoś jest na wózku miały je na parterze.
    • beatulek Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 07.03.12, 22:29
      > Dzieci niepełnosprawne są nie tylko odrzucane, ale też aktywnie gnębione, wyśmi
      > ewane, przedrzeźniane. Przez większość dzieci, nawet (czasami przede wszystkim)
      > przez grzeczne, ułożone dziewczynki.

      W szkole moich dzieci, dzieci niepełnosprawne (szkoła integracyjna) nie sa gnębione.

      Nie ukrywam, że jedna z takich dziewczyne
      > k, z ograniczoną sprawnością fizyczną jest mi bliska i czasami mam ochotę, ja -
      > obca baba, pojechac tam i wyzwac wszystkich rodziców.
      >
      > Co można zrobić? Nauczyciele są mało efektywni, dziecko nie ma ochoty już nic m
      > ówić, bo wie, ze się skończy na pogadance dla klasy ("przez nią"). Zdrowe dziec
      > i zapraszane do domu , nie przyjmują zaproszeń.

      Mogę współczuć dziecku niepełnosprawnemu ale moje dziecko nie jest maskotką dla niepełnosprawnej koleżanki. Nie bronie kontaktu ale gdy moje dziecko nie ma ochoty to nie używam argumentu - idź bo ona jest chora.


      Swoją drogą gorączki dostaję jak widzę moją 6-ciolatkę pchającą na przerwie wózek inwalidzki z koleżanka do łazienki...nosz... gdzie sa nauczyciele, nauczyciel wspomagający... ja rozumiem integracje ale jak ktoś moje dziecko popchnie (łazienki są przy schodach) to już dziecko tego wózka nie utrzyma i co? Będzie na córkę, ze zrzuciła chorą koleżankę ze schodów?. Zabroniłam dziecku zajmowania się niepełnosprawnymi kolegami. I nie wynika to z mojej złej woli, wręcz odwrotnie.

      Ale ja nie posyłałam do szkoły integracyjnej dzieci w jakimś celu tylko dlatego, ze to nasza rejonowa. I brutalnie pisząc rybka mi jak się w niej czuja chore dzieci. zareagowałabym gdybym wiedziała, ze moje dziecko kogoś gnębi/wyśmiewa się/dokucza - ale to nie ma znaczenia czy chore czy zdrowe.
      • piesfafik Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 18.03.12, 08:10
        Moje dziecko bylo w podobnej sytuacji w zwyklej podstawowce (nie w Polsce). Niektore dzieci smialy sie z tego jak chodzi albo kompletnie ja ignorowaly. Mysle ze ogromnie duzo zalezy od
        a) nauczycieli, b) dzieci ktore maja zdolnosci przywodcze. Jezeli nauczyciel traktuje dziecko normalnie i z szacunkiem to dzieci (zwlaszcza mlodsze) bede go nasladowac. Sytuacja mojej corki w szkole oscylowala z roku na rok w zaleznosci od tego kto byl jej wychowawca. Podobnie jezeli dziecko ktore jest "przywodca stada" zaakceptuje niepelnosprawne dziecko to nie bedzie problemow ale jezeli zrobi sobie z niego ofiare to inne dzieci zaczna to beda robic to samo zeby zyskac akceptacje grupy. Mysle ze warto bardzo uwaznie przyjrzec sie nauczycielom - ludzie z pozoru mili ale traktujacy dziecko z politowaniem albo skrywana niechecia moga narobic bardzo duzo szkody. Jesli chodzi o uczniow to moze dalo by sie zaangazowac do pomocy w rozwiazaniu problemu jakies dziecko ktore cieszy sie szacunkiem innych.
        Jesli chodzi o sama niepelnosprawna dziekwczynke to moze dalo by sie znalezc dla niej jakis program sportowy dla niepelnosprawnych (najlepiej taki prowadzony przez trenerow ktorzy sami sa nieplenosprawni)? Z wlasnego doswiadczenia wiem ze to daje dziecku bardzo duzo - sile do zmagania sie z rzeczywisoscia, umiejetnosc gry w zespole, ludzi ktorzy przezyli podobne doswiadczenia i moga byc dla niej wzorem i wsparciem.
        • beatulek Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 22.03.12, 12:45
          piesfafik napisała:
          Jesli chodzi o uczniow to moze dalo by s
          > ie zaangazowac do pomocy w rozwiazaniu problemu jakies dziecko ktore cieszy si
          > e szacunkiem innych.
          Z jedną tylko uwagą....to dziecko zdrowe musi CHCIEĆ pomagać tej niepełnosprawnej osobie. Nie może być tak, że zostało mu to narzucone. Opieka nad chorymi dziećmi jest obowiązkiem nauczyciela wspomagającego, dobrze by było gdyby to on zaangażował zdrowe dzieci do zabawy/pracy z chorym dzieckiem tak by obu stronom się to podobało. Nie podoba mnie się przerzucanie pracy nauczyciela wspominającego na inne zdrowe dzieci. gdyby zdrowe dzieci nie były przymuszane do pomocy, do zmiany zabawy na taką w której i to chore będzie uczestniczyło itp. to zdecydowanie częściej same by się z chorą koleżanką bawiły.


          > Jesli chodzi o sama niepelnosprawna dziekwczynke to moze dalo by sie znalezc dl
          > a niej jakis program sportowy dla niepelnosprawnych (najlepiej taki prowadzony
          > przez trenerow ktorzy sami sa nieplenosprawni)? Z wlasnego doswiadczenia wiem
          > ze to daje dziecku bardzo duzo -

          Bardzo dobra inicjatywa w szkołach integracyjnych powinny wisieć o tym informacje na tablicy ogłoszeń, szkoły powinny współpracować z jakimiś ośrodkami tak działającymi.
          • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 22.03.12, 13:36
            Dziecko, o którym pisze ma różne zajęcia pozalekcyjne, ale niestety są to zajęcia w dużym stopniu indywidualne. Nie z powodu wymagan dziecka, tylko natury zajęć (jazda konna).

            Nie ma problemów z funkcjonowaniem w świecie (poza oczywistym ograniczeniem ruchowym), ale po prostu chciałaby mieć fajne koleżanki w szkole. To chyba normalne. Fakt, że jej sytuacja jest dodatkowo utrodniona przez fakt, ze jako jedyna nie chodzi na religię.

            Rozumiem rolę nauczycieli i ich odpowiedzialność, nie do końca to jednak tłumaczy postawę aktywnej , niesprowokowanej , złośliwości wśród wielu dzieci (powtórzę - nie ma żadnych przywilejów w nauce ani zabawie oferowanych lub narzucanych przez nauczycieli)
            • beatulek Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 22.03.12, 16:06
              joa66 napisała:

              > Nie ma problemów z funkcjonowaniem w świecie (poza oczywistym ograniczeniem ruc
              > howym), ale po prostu chciałaby mieć fajne koleżanki w szkole. To chyba
              > normalne. Fakt, że jej sytuacja jest dodatkowo utrodniona przez fakt, ze jako j
              > edyna nie chodzi na religię.

              oczywiście, że to naturalne ale.... te przyjaźnie nie mogą być narzucone....Mnie też się nie podoba gdy moje zdrowe dziecko chce się bawić w berka a ktoś tworzy w niej z tego powodu poczucie winy bo koleżanka na wózku nie może...Nosz z koleżanką na wózku kontaktu nie bronię.....na złośliwości wobec takich dzieci nie pozwalam....(ale to się tyczy także zdrowych) z tym, że nie każę dziecku bawić się z tą koleżanką bo nikt inny nie chce a ona jest chora...

              >
              > Rozumiem rolę nauczycieli i ich odpowiedzialność, nie do końca to jednak tłumac
              > zy postawę aktywnej , niesprowokowanej , złośliwości wśród wielu dzieci

              Postawy złośliwości nic nie tłumaczy.... Własne dziecko za znęcanie się nad kimkolwiek tym bardziej nad chorą koleżanką pewnie bym ukarała. Nie wiem jak...rozmowa, rozmowa ale i chyba jakaś kara....
              (powtór
              > zę - nie ma żadnych przywilejów w nauce ani zabawie oferowanych lub narzucanych
              > przez nauczycieli)

              To może trzeba porozmawiać z nauczycielem wspomagającym...albo na piśmie ...opisać problem z adaptacją i prosić/pytać co zostanie zrobione by to zmienić?


              ja nie mam nic przeciw chorym dzieciom i ich kontaktom z moimi dziećmi - jestem tylko przeciwna ZMUSZANIU dziecka zdrowego do zabawy z chorym.
              • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 22.03.12, 16:49
                Ja nie mówię o zmuszaniu do zabawy, tego nikt ani nie robi ani nie oczekuje.

                Ja mówię o sytuacji kiedy np dziecko, które ma problemy z poruszaniem jest namawiane przez koleżanki do wyścigów (biegów!) , żeby cytuję :" wiedziała gdzie jej miejsce".

                • joa66 Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 22.03.12, 16:54
                  Ba, do tego wyścigu namawia ją inne niepełnosprawne dziecko (ale nie ma problemu z poruszaniem), któremu też inne dzieci dokuczają, ale w tej sytuacji może się wykazać i dokuczyć komuś kto jest jeszcze słabsze. W tej konkretnej sytuacji to inne dziecko powtórzyło do niej "WY, niepełnosprawni..."

                  Nie chce mi się już zresztą pisac.
                  • beatulek Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 22.03.12, 16:56
                    OK. ja pisze na podstawie tego co widzę w szkole moich dzieci. Zgadzam się z Tobą, ze dzieciom chorym nie powinno się utrudniać życia.
    • Gość: ieb Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.12, 09:33
      Przykre to co piszesz. Też znam sytuację pewnej dziewczynki ze szkoły integracyjnej. W szkole podstawowej była gnębiona przez pewien czas przez kolegów z klasy. W gimnazjum z dzieciakami jest OK, ale za to gnębiła ją nauczycielka w-f. To dopiero była katastrofa. I nie pomagały rozmowy matki dziecka z nauczycielką. Za tydzień to samo i tak w kółko.
    • malinkaaaaaaaaaa Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 22.03.12, 18:49
      Może zabiorę głos. Piszecie o swoich dzieciach, relacjach pomiędzy nimi z perspektywy rodzica. Ja tak z innej strony, bo do szkoły integracyjnej chodziłam od zerówki do końca gimnazjum (10 lat w jednej szkole:) jako zdrowe dziecko. Kolegów i koleżanki miałam z przeróżnymi dysfunkcjami i NIGDY nie było w tej szkole żadnego znęcania, wyśmiewania itp. Dzieci chore nie były dla mnie dziećmi chorymi - byli Marysią, Pawłem czy Marcinem. Nikt ich nie traktował w jakiś specjalny sposób. Ani uczniowie, ani nauczyciele, ani rodzice. Czasem zostawały na gimnastykę, zajęcia z logopedą czy psychologiem. Miały przydzielone nauczycielki do pomocy. I tyle różnic. Myślę, że pewne postawy wynosi się z rodzinnego domu, a agresję czerpie od rodziców;/ "Nie chcę zmuszać dziecka do zabawy z chorym kolegą" ale ktoś temu dziecku musiał włożyć do głowy, że z tym kolegą coś "nie gra".
    • przeciwcialo Re: Zdrowe dzieci w podst. szkołach intergracyjny 22.03.12, 20:36
      Moja znajoma z tego powodu zabrała niepełnosprawna córkę ze szkoły integracyjnej do zwyczajnej podmiejskiej gdzie dziecko odżyło a jej niepełnosprawnośc nie była powodem do drwin i przepychanek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja