Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa

08.03.12, 11:02
Witam
Od pewnego czasu mam problem z moim 10-cio letnim synem. Nie mogę się z nim dogadać. Jest strasznie uparty i trzyma się swojego zdania i nie odpuszcza. Cieszę się, że ma swoje zdanie ale mamy pewne zasady w domu i staram się ich trzymać. Gdy mu o tym przypominam a on chce zrobić inaczej wpada w straszną furię, płacze, krzyczy, szcypie, drapie mnie i mówi, że się zabije to wtedy ja będę cierpieć a nie on. Boję się tego zachowania a szczególnie tego co on mówi. Czy te groźby o samobójstwie mam brać na poważnie? Jak mam się zachować w takim wypadku?Staram się być konsekwentna i nie odpuszczam. Próbuję go jakoś uspokoić, przytulam go, mówię spokojnym głosem ale do niego nie dociera to co mówię i trzyma sie dalej swojego. Dopiero gdy na niego krzyknę on się obraża i uspokaja się.
Od pięciu lat wychowuję syna sama. Rozwiodłam się z jego ojcem.
Mieszkamy u moich rodziców i babcia zawsze chwali wnuka gdy jest on pod opieką dziadków. Mówi, że jest zupełnie innym dzieckiem gdy mnie nie ma.
Czy mój syn podświadomie wini mnie za rozwód? Za brak kontaktów z ojcem?
Jestem w kropce. Nie wiem jak sobie poradzić z tym problemem i boję się, że kiedyś może spełnić swoje groźby i zrobi sobie krzywdę.
Z góry dziękuje za opinię i rady
Ania
    • morekac Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 08.03.12, 11:55
      A jakie to zasady? Zasady nie muszą być sztywne na całe życie - dziecko dorasta i potrzebuje coraz większego udziału w ustalaniu tych zasad - oraz większej odpowiedzialności.Zasady świetne dla 6 czy 7-latka mogą być nieadekwatne dla 10-latka. Czasem warto te zasady przeanalizować, przedyskutować i część odpuścić/zmienić/ustalić nowe.

      babcia zawsze chwali wnuka gdy jest on pod opieką
      > dziadków. Mówi, że jest zupełnie innym dzieckiem gdy mnie nie ma.
      Hm, może dziadkowie pozwalają mu na więcej, a może to przekraczasz pewien stopień czepiania się. Poza tym dzieci z reguły zachowują się gorzej przy rodzicach.

      > Czy mój syn podświadomie wini mnie za rozwód? Za brak kontaktów z ojcem?
      Niekoniecznie. Takie teksty zdarzają się i bez winienia kogokolwiek.

      Jak dla mnie młody ma problem z wyrażaniem emocji - spróbuj - przy następnym razie, kiedy rzuci ci taki tekst powiedzieć:
      "Tak, będę cierpiała, bo cię kocham. Sądzę, że powiedziałeś to, bo jesteś zły/wściekły ". Nie uspokajaj, nie krzycz - daj mu się zmierzyć z jego uczuciami. To co robisz, i tak do niego w takiej chwili nie dociera.
      Poza tym nie pozwalaj na szczypanie i drapanie siebie.
      • verdana Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 08.03.12, 17:12
        O groźbach samobójczych się nie wypowiem - zbyt ryzykowne. Ale zdanie "Cieszę się, że ma swoje zdanie ale mamy pewne zasady w domu i staram się ich trzymać.' jest raczej przerazające. Bo oznacza "tylko moje zdanie sie liczy".
        • Gość: kara_mia Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.12, 22:44
          "Cieszę się, że ma swoje zdanie ale mamy pewne zasady w domu i staram się ich trzymać.' jest raczej przerazające.

          Chyba, że mamy w dwójkę zasadę "każdy myje po sobie kubek" : jak mama pije kawę.
          A "Nie będę mył kubka po sobie, bo nie i takie jest moje zdanie" - i zasada nie obowiązuje...

          Tu bym raczej "zasadę" dała jako argument
          • mamaann Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 10:27
            Zasada jest taka, że nie pozwalam jeść po 20-tej. Do tej godziny proszę bardzo, kolacja zjedzona jakiś owoc, jogurt. Musiałam to wprowadzić bo syn lubił sobie dogadzać wieczorkiem aby jak njdużej posiedzieć sobie i nie iść jeszcze do łóżka. Siedział godzinami w kuchni i wymyślał, że jeszcze to jeszcze tamto i odziwo cały czas był strasznie głodny. Dochodziło do tego,żę chodził spać późno a rano trzeba było wstawać do szkoły a z tym ma problem. Wprowadziłam więc zasadę jedzenia do 20-tej. Ja też tą zasadę stosuję więc ode mnie ma przykład.
            Przez jakiś czas trzymał się tego i zgadzał ale ostatnio ciągle się wykłóca, że on jeszcze nie jadł kolacji i zjadłby sobie coś. Pewnego wieczoru zaproponowałam mu makaron z truskawkami, który bardzo lubi, zgodził się, zjadł ze smakiem, podziękował, poszedł na bajkę, umył się, ubrał w piżamkę i gdy już mieliśmy siadać do czytania książki przypomniało mu się, że przecież miał dziś ochotę na czekoladowe płatki z mlekiem. Oczywiście konsekwentnie nie pozwoliłam i przypomniałam mu, która jest godzina. No i się zaczęło. Awantura na całego aż musiałam na niego krzyknąć a on się obraził i poszedł spać już bez czytania nawet.
            To tyle z zasad, które staram się konsekwentnie trzymać. Dla 10-cio latka to chyba nie jest trudne żeby też się tej zasady trzymac? no nie wiem tak mi się wydaje.
            pozdrawiam
            • mama_myszkina Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 10:53
              Te zasady są chyba dla Ciebie ważniejsze niż kontakt z synem?

              Twój syn rośnie. Ja jako dziecko budziłam się głodna w nocy. Całe szczęście nikt mi nie zabraniał wtedy jeść.

              Tobie nie chodzi o jedzenie tylko o władzę. Przynajmniej ja tak to widzę. Mniej zasad a więcej rozmów proponuję.

              Dodatkowo, Twój syn jest w fazie 'pre-teen' czyli poprzedzajacej wiek nastoletni. Coza tym idzie, zaczynają się powoli problemy związane z wiekiem dojrzewania. Pamiętaj, że ten okres najtrudniejszy jest dla samego dziecka.
            • morekac Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 11:55
              Robienie z zasady dietetycznej naczelnej zasady wychowawczej uważam za grube nieporozumienie.
              Nie przyszło ci do głowy, że 10-latek rośnie? I że dla niego przerwa od godziny 20-tej do godziny 7-mej to może być za długo? Jeśli syn nie ma problemów z nadwagą, niech je te płatki z mlekiem o 22-ej, tylko niech zęby umyje.
              • verdana Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 13:43
                To jest doskonała zasada. W koszarach.
                Twoj syn ma jeść wtedy, kiedy Ty chcesz, a nie wtedy, gdy jest głodny? Twój syn rośnie, a Ty nie. Twoja zasada jest zwyczajnie głupia i bez sensu. W domu może być zasada, zesię nie je słodyczy, ale nie może być zasady, ze głodnemu dzieckuu nie daje się jeść "bo nie".
                • aqua48 Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 14:14
                  verdana napisała:

                  > To jest doskonała zasada. W koszarach.
                  > Twoj syn ma jeść wtedy, kiedy Ty chcesz, a nie wtedy, gdy jest głodny?

                  Verdano, ale to jest sytuacja kiedy dziecko szantażuje rodziców domaganiem się jedzenia po to tylko żeby nie pójść spać o określonej godzinie.
                  Ja bym stanowczo nie ulegała takim żądaniom.
                  • morekac Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 14:36
                    Albo jest głodne. Młodsza córka dopiero niedawno przestała odżywiać się o 10-tej wieczorem płatkami, kakao i mlekiem. ;-)
                    Jak przestała rosnąć kilkanaście cm na rok.
                  • verdana Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 14:43
                    To sie wprowadza zasadę - o 20 masz być w łóżku. Ale nie nazwałabym domagania sie jedzenia "szantazem". Poza tym być moze w takiej sytuacji nie trzeba sztywno trzymać się zasad, tylko zastanowić, czy 20 to nie za wczesna pora na kładzenie się spać 10-latka...
                  • mama_myszkina Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 15:08
                    Uważam, że 20.00 to za wcześnie na spanie dla 10-latka. Pora zacząć podążać za dzieckiem, bo dziecko rośnie i się zmienia, a Twoje zasady nie.

                • mama_trojga Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 14:21
                  Jeśli boisz się podjadania, może wytłumacz mu jego konsekwencje, że należy jeść tyle żeby poczuć sytość i nie objadać się itd. On ma 10 lat, na pewno zrozumie. Konsekwencje otyłości, a także niewyspania. Ja akurat jestem przeciwna wszelkim sztywnym zasadom poza niezbędnymi i podstawowymi, ponieważ wszelkie inne nie mają szans na przetrwanie, co np. kiedy jest przyjęcie, urodziny i cała rodzina je po 20 tort. Zasada powinna być taka żeby nie było od niej odstępstw. Np. mycie rąk po skorzystaniu z toalety. A grośba samobójstwa to według mnie wołanie o uwagę: mamo to ja i moje potrzeby, słuchaj mnie!
                  Ale oczywiście nie jestem ekspertem.
            • Gość: pompi-dompi Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa IP: 74.125.57.* 09.03.12, 16:02
              Popatrz na to tak: przecież Tobie nie chodzi tak naprawdę o to, żeby nie jadł po 20:00, prawda? Tobie chodzi o to, żeby się wysypiał. I to bardzo dobry cel. Teraz spójrz, czy zakaz jedzenia po określonej godzinie pomaga w osiągnięciu tego celu? Kiedyś pomagał, teraz wprost przeciwnie - dziecko się zaczyna awanturować, buntować - to na pewno nie jest droga do wysypiania się.

              Może czas na nową zasadę? Późniejsza godzina chodzenia spać? Albo dłuższe wyciszenie? Może "o 20:00 jesteś już w łóżku, ale możesz jeszcze sobie poczytać"? Może dłuższy czas z mamą wieczorem? Pewnie sama masz jeszcze jakieś pomysły - tylko trzeba pamiętać, co jest naszym celem, a co tylko (jedną z wielu) dróg do tego celu.
    • mama_myszkina Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 15:10
      Tak serio, to myślę, że powinnaś udac się z synem do dobrego terapeuty rodzinnego. Może on przemówi Ci do rozsądku. Reakcja Twojego syna świadczy o tym, że teraz to on cierpi. Nie zastanawia Cię to?
    • Gość: pompi-dompi Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa IP: 74.125.57.* 09.03.12, 15:31
      Zazwyczaj staram się nie jeść już nic po kolacji (19:00), ale czasem jestem późniejszym wieczorem tak głodna, że gdyby ktoś mnie powstrzymywał od jedzenia, to też drapałabym i kopała. Zjem sobie jogurt albo płatki - i od razu się uspokajam. Mam 30 lat.

      Jedyne, co ma sens, to regulowanie jakości jedzenia. Czyli np. po 20:00 już żadnych słodyczy. Chcesz coś zjeść, to kanapka, jogurt, usmaż sobie jajecznicę - a nie ciastka czy czekoladowe płatki.

      Bo inna rzecz jest taka, że jedzenie słodkiego "się nakręca". Człowiek zje słodkie truskawki, słodki jogurt, słodkie płatki - po godzinie autentycznie ma ochotę na jeszcze. Ja sobie naprawdę potrafię wyobrazić, że twój syn po prostu chce jeść/jest głodny - a nie że robi to po coś. Wiem, że tamten makaron to był tylko przykład, ale spróbuj może przez jakiś czas skupić się na mniej słodkich posiłkach wieczornych (pamiętając, że owoce i białe pieczywo to też źródło cukru).

      p-d
    • Gość: gośka Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa IP: *.icpnet.pl 09.03.12, 16:06
      Daj mu spokój. Ja naprawdę nie rozumiem skąd tym matkom takie rzeczy do głowy przychodzą... :) chce jeść, to niech je. Wstanie niewyspany? Jego sprawa jak będzie potem ledwo żywy w szkole. Będzie wstawał opornie? Nastawisz budzik pół godziny wcześniej, żeby miał czas na 10 minut drzemki i potem zwlekanie się z łóżka opieszale. Nie zwlecze się? Spóźni się do szkoły. Spóźni się kilka razy i będzie miał nieusprawiedliwioną nieobecność albo wstyd albo reprymendę od nauczyciela.

      Kolejny wątek o tym, że matka żyje za swoje dziecko. I myśli za swoje dziecko. Jakby było noworodkiem.

      A zasad zdrowego odżywiania człowiek musi chcieć przestrzegać sam, musi je znać i ROZUMIEĆ a nie mieć narzucone. Musi to robić dla siebie a nie dla matki.

      Ja nie wiem skąd jest we współczesnej matce tendencja do traktowania dziecka jak przygłupa :)
      • aqua48 Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 17:51
        Moim zdaniem dziecko należy nauczyć jedzenia, to znaczy nie pozwalać bez potrzeby (typu cukrzyca, czy jakieś schorzenie) na jedzenie co chwilę byle czego. Znam takie dziecko które przez cały dzień zapychało się do rozpuku rozmaitymi słodkimi płatkami na mleku i tego typu śmieciowym jedzeniem, na obiad lub kolację jadło bardzo mało, bo oczywiście nie było już wtedy głodne i tyło, a rodzice załamywali ręce, bo on przecież "prawie nic" nie je. No, prawda, tyle że między "prawie nic", a "prawie nic" zjadał wiaderko kukurydzy, te płatki, "zdrowe" batony zbożowe i masę innych zapychadeł. Również w łóżku, do zgaszenia światła.
        Dlatego też byłabym tu raczej stanowczo za ograniczeniem podjadania po kolacji.
        • Gość: gośka Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa IP: *.icpnet.pl 09.03.12, 18:01
          ale tu taka sytuacja nie ma miejsca - tu dziecko ma nie jesc dlatego, ze to przedluza okres wieczornej aktywnosci i dziecko przez to idzie pozno spac, autorce nie chodzi o kulture jedzenia
          • verdana Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 18:12
            Nie podjadanie jest dobre dla ludzi dorosłych, dla dzieci z nadwagą. Niepodjadanie powinno dotyczyć słodyczy czy chipsów.
            Dzieci rosną. W dobie kultu niejedzenie i odchudzania o tym się zapomina. Szybko rosnace dziecko potrzebuje czasem więcej jedzenia, niż jest w stanie zjeść w czasie regularnych psilków. Jesli dziecko je i nie tyje - to oznacza, zę ograniczenie mu jedzenia jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Dziecko będzie głodne - albo rozepcha sobie żołądek jedzac nieprawdopodobne ilości w czasie "regularnych" posiłkow.
            Mój syn podjada. Je na posiłki mało, bo nie jest w stanie - podobnie jak mój mąż- nigdy zjeść niczego dużo. Je owoce, czasem słodycze, owszem, ser itd. Ma niedowagę 10 kg co najmniej. Podejrzewam, ze przy ograniczeniu jedzenie po prostu by nie urósł i tyle.
            • aqua48 Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 18:31
              Z mojego domu pamiętam takie teksty: mamo, strasznie chce mi się jeść, ja na to: świetnie, możesz sobie zrobić to, albo owo, albo jeszcze to. Aaa, to nie, dziękuje już nie jestem głodny.
              Więc często to podjadanie spowodowane znudzeniem, albo chęcią wymuszenia jakiegoś zachowania matki ucięte w jakikolwiek sposób przestaje być takim palącym problemem. A moim zdaniem nie należy uczyć dziecka, że podanie czego do zjedzenia może mu zapewnić uwagę starszej osoby, lub jej określone zachowanie, to może prowadzić prosto do zaburzeń jedzenia.
              Córka koleżanki na przykład na wszelkie hasła powrotu do domu z wizyty reagowała gwałtownym żądaniem czegoś do jedzenia. Choćby właśnie skończyła tort, kanapki i cukierki, była to tylko próba wymuszenia na matce opóźnienia wyjścia do domu. Moim zdaniem absolutnie nie można takim żądaniom ulegać.

              A verdano, o dzieciach z niedowagą wiem wszystko. Sama takim dzieckiem byłam (podejrzewano u mnie ciągle anemię złośliwą), a teraz syn od paru lat jest wg BMI na pograniczu niedożywienia. Nie podjada, chyba że owoce, ale je naprawdę porządne (jak chłop pracujący fizycznie) i dobrze zbilansowane posiłki no i wyniki badań ma w normie, więc mam to w nosie. I urósł całkiem spory :)
              • morekac Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 18:51
                Choćby właśnie skończyła tort, kanapk
                > i i cukierki, była to tylko próba wymuszenia na matce opóźnienia wyjścia do dom
                > u. Moim zdaniem absolutnie nie można takim żądaniom ulegać.

                tzn. jakim żądaniom? Bo jeśli dziecko nie chce jeszcze wracać do domu, to wypadałoby o tym porozmawiać, a nie wszystko sprowadzać do zastępczego tematu - czyli jedzenia.
        • morekac Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 18:58
          Wiem, że to boli, jak człowiek musi być na wiecznej diecie z powodu dbania o linię, a tymczasem jakiś chudzielec siedzi dniami i nocami w lodówce.
          Młodsze dziecko - zawsze niejadek - przed okresem intensywnego wzrostu i w trakcie - wymiatała produkty zawierające wapń i nabiał. Bez przerwy 'konała z głodu'.
          Młody być może będzie zaraz intensywnie rósł - bardzo możliwe, że musi coś zjeść o 21, bo zejdzie do rana. Jeśli dzieciak nie rośnie wszerz, to nie załamywałabym rąk, że musi coś przekąsić późną nocą.
          • verdana Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 19:02
            O tak.
            Ja, jako osoba leniwa, na wszelkie prośby "Jestem głodny" zawsze mowię "To sobie coś weź". Efekt jest oczywisty - nastolatek nie je sniadań, po czym jednak je cały dzień. A mnie szlag trafia, bo dlaczego on nie tyje, a ja tak?
            Nie sądzę, ale zaczynam się zastanawiać - może jestem tak beznadziejnie niska, nizsza i od matki i od córki, bo bylam w dzieciństwie odchudzana?
            • aqua48 Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 19:10
              verdana napisała:

              > Nie sądzę, ale zaczynam się zastanawiać - może jestem tak beznadziejnie niska,
              > nizsza i od matki i od córki, bo bylam w dzieciństwie odchudzana?

              To ja powinnam być wzrostu siedzącego psa, bo sama nie jadłam, nie chciałam jeść, nie byłam głodna i uszami mi się to jedzenie wylewało. A zapewniam, że nie jestem.

              Morekac, zgadzam się z Tobą, że zamiast zgadzać się na wymuszanie jedzeniem należałoby porozmawiać poważnie z dzieckiem i na nowo ustalić z nim:
              -porę kładzenia się do łóżka
              -zasady dotyczące kolacji. Może dziecko potrzebuje bardziej pożywnego i obfitego posiłku wieczorem?
              • verdana Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 19:16
                No, ja też nie sądzę, tak mi teraz wpadło do głowy.
                Jest absolutnym, sprawdzonym, naukowo faktem, ze wzrost zalezy od odzywiania w dzieciństwie i młodości. Przy czym problem jest nie w niejadkach, bo te po prostu są ekonomiczne i nie potrzebują za dużo paliwa, ale w dzieciach, ktore rosną, nie tyją, są glodne, a jedzenia nie dostają.
    • kara_mia Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 20:13
      -że się zabije to wtedy ja będę cierpieć a nie on
      -Dopiero gdy na niego krzyknę on się obraża


      dyskusja się rozwinęła na temat jedzenia, mnie natomiast uderzyło, że twój 10 letni syn stosuje metody nacisku i szantażu psychicznego w komunikacji.
      jak czegoś nie zrobisz, rób nie pozwolisz mu robić: to on zrobi coś takiego , że będziesz cierpieć
      jak widzi, że to nie działa to za kare "zabiera swoje uczucia" po polsku obraża się - czyli : "będziesz cierpieć,bo nadal nie jest tak jak chcę"

      Nie wierzę, że 10 latek sam z siebie się tego nauczył.
      Popatrz się po sobie i po tym jak ty komunikujesz.


    • mskaiq Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 09.03.12, 21:32
      Trzyma sie swojego zdania bo i ty trzymasz się swojego. Dziecko uczy
      się nasladując.
      On tą furie do ciebie ma zapisaną w swojej pamięci, zinternalizowaną.
      Może tam być złość za rozwód, za brak kontaktów z ojcem (nawet
      jeśli nie jestes winna) za to że stawiasz na swoim, że chcesz mieć
      racje i to jest ważniejsze niż cokolwiek innego.
      On nie panuje nad tym stanem i w tym stanie może zrobić każde
      głupstwo.
      Myślę że bardzo go kochasz. Według mnie powinnas pójść na
      psychoterapię. Musisz zrozumieć siebie, aby pomóc swojemu
      dziecku.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • mamaann Re: Zabiję się żebyś była nieszczęśliwa 15.03.12, 12:44
      Zrobiłam eksperyment: nie ograniczam mu jedzenia rano, w ciągu dnia, wieczorem, szczególnie wieczorem. lodówka stoi otworem, może brać na co ma ochotę, sama również go zachęcam bez względu na porę. Szczerze, nie zauważyłam róznicy żeby jadł więcej i tyle ile chce. Awantur brak :)
      Godzina spania nigdy nie była sztywno ustalona i zwykle jest tak, że chodzi spać koło 21 po wcześniejszym czytaniu książki.
      aha robi awantury o mycie zębów. po kolacji tekst typu: "mamo jestem tak zmęczony, że nie mam siły myć zębów" Tej zasady już nie odpuszczę, bez przesady ale wieczorne mycie zębów to obowiązek.
      dzięki za opinie
      pozdrawiam
Pełna wersja