69w.annie
09.03.12, 14:53
Od września ub.r. do liceum uczęszcza chłopak który, jak się okazało, już zaliczył leczenie na odwyku. Wiem, że na początku były problemy z przyjęciem chłopaka do szkoły, kilka osób nie chciało się zgodzić z obawy, że może stanowić zagrożenie dla innych uczniów. Ale po kliku naradach zgodzono się na jego przyjęcie do placówki. Od samego początku chłopak był bardzo spokojny, cichy, całkiem nieźle się uczył. Ale raczej nie potrafił nawiązać kontaktu z klasą, zawsze najlepiej czuje się sam ze sobą. Od samego początku zdarzały się na niego skargi, do tego dzieciak ma tego pecha, że wszyscy patrzą mu na ręce. Sęk w tym, że chłopak naprawde jest spokojny, nie zaczepia nikogo. Kilku uczniów się na niego uwzięło, nic mu nie robią, ale zdarza się, że rzucają za nim przykre komentarze i uwagi. Dotychczas on sam na nic się nie skarżył, teraz czasami nie pojawia się na lekcjach. Ogólnie wszystko nadrabia. Matka regularnie pojawia się na zebraniach. Szkoda mi tego chłopaka najzwyczajniej w świecie. Chyba najlepsze byłoby dla niego przeniesienie do innej szkoły, co ponoć nie wchodzi w grę, bo nikt nie będzie mieszał dalej.
Może jednak zasugerować przeniesienie go? Chłopak sam się nie uskarża, ale widać, że czasami uczęszczanie na zajęcie nie jest jego przyjemnością, a i raczej nie ma żadnego kontaktu z rówieśnikami.