27ojciec
14.03.12, 18:46
Sprawa jest dość delikatne, i w zasadzie nawet nie wiem, co mam o tym sądzić.
Powiem tak, że wychowuję córkę sam. Była żona regularnie płaci alimenty, z córką widuje się dwa razy w miesiącu (przez weekendy). I o to się tutaj rozchodzi.
Córka nie chce spotykać się z mamą, zawsze niechętnie z nią jedzie, nie chce rozmawiać przez telefon, mimo że matka naprawdę (przynajmniej ja tak uważam) się stara.
Zawsze przed ,,wyjazdowym'' weekendem zaczyna się cyrk w domu - córka przy pakowaniu płacze, krzyczy, rzuca zabawkami. Przy wyjeździe podobnie. Kiedy już w końcu uda się ją zapakować a auto, zaraz po dojechaniu na miejsce dzwoni do mnie (żona nie mieszka daleko ode mnie).
Ogólnie córka jest raczej spokojna, uśmiechnięta. Zawsze jednak jest ,,afera'' przed weekendem u mamy. Córka nie chce mówic, dlaczego tak niechętnie tam jeździ.
Po prostu nie chce jeździć do mamy, i tyle.
Nie wiem, co robić. Zmuszanie jej nie jest przyjemne, bo zawsze kończy się nerwami. Z drugiej strony co powiedzieć jej matce? Ona twierdzi, że mała u niej jest spokojna, i nie wie, skąd takie jej zachowanie. Córa znowu nie chce mówić.
Wiem, że sprawa jest delikatna, że może zbyt prywatna, i nir powinienem jej opisywać na forum, ale ktoś może mi coś doradzi sensownego, bo niedługo kolejny wyjazdowy, ciężki weekend.