Niechęć do weekendowych spotkań z mamą

14.03.12, 18:46
Sprawa jest dość delikatne, i w zasadzie nawet nie wiem, co mam o tym sądzić.
Powiem tak, że wychowuję córkę sam. Była żona regularnie płaci alimenty, z córką widuje się dwa razy w miesiącu (przez weekendy). I o to się tutaj rozchodzi.
Córka nie chce spotykać się z mamą, zawsze niechętnie z nią jedzie, nie chce rozmawiać przez telefon, mimo że matka naprawdę (przynajmniej ja tak uważam) się stara.
Zawsze przed ,,wyjazdowym'' weekendem zaczyna się cyrk w domu - córka przy pakowaniu płacze, krzyczy, rzuca zabawkami. Przy wyjeździe podobnie. Kiedy już w końcu uda się ją zapakować a auto, zaraz po dojechaniu na miejsce dzwoni do mnie (żona nie mieszka daleko ode mnie).
Ogólnie córka jest raczej spokojna, uśmiechnięta. Zawsze jednak jest ,,afera'' przed weekendem u mamy. Córka nie chce mówic, dlaczego tak niechętnie tam jeździ.
Po prostu nie chce jeździć do mamy, i tyle.
Nie wiem, co robić. Zmuszanie jej nie jest przyjemne, bo zawsze kończy się nerwami. Z drugiej strony co powiedzieć jej matce? Ona twierdzi, że mała u niej jest spokojna, i nie wie, skąd takie jej zachowanie. Córa znowu nie chce mówić.
Wiem, że sprawa jest delikatna, że może zbyt prywatna, i nir powinienem jej opisywać na forum, ale ktoś może mi coś doradzi sensownego, bo niedługo kolejny wyjazdowy, ciężki weekend.
    • verdana Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 18:59
      A ile dziecko ma lat?
      • joa66 Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 19:19
        Czy mama mieszka sama czy z partnerem?
        • 27ojciec Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 20:14
          Córka ma 5 lat, matka aktualnie mieszka sama.
    • zolla78 Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 20:53
      Może ma jakiś żal do niej o to, że nie jesteście razem albo ona nie jest z nią. Wprost przecież tego jej nie powie, ale może być na matkę za tą sytuację bardzo zła. Tobie też nie powie, bo myślenie dla dziecka źle o rodzicu a co dopiero mówienie, to ciężka sprawa. Tu może nie chodzić o samą jakość pobytu u matki, ale fakt, że czuje się przez nią opuszczona i jest na nią o to zła.
    • demonii.larua Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 21:22
      Skoro mama nie mieszka daleko, może na jakiś czas odpuścić sobie nocowanie? Niech mała wraca na noc do domu. Pewnie nie daje to gwarancji na bezproblemowe wizyty, ale warto spróbować. Nie wiem kiedy się rozstaliście, ale jeśli nie dawno to może to być efekt zwyczajnej złości na fakt, że nie jesteście już razem.
      • verdana Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 21:35
        dziecko powinno mieć kontakt z obojgiem rodziców. "Odpuszczenie" sobei nocowania oznacza, ze kontakty z matką będą jeszcze mniejsze.
        Najlepiej byłoby spotkać się z matką i zapytać, jak ona to widzi. Wyjasnienia mogą byc bardzo różne - ale mnie nasuwa się jedno, banalne. Dla pięciolatki cztery dni w miesiącu z kimś oznaczają, ze ten ktoś jest praktycznie całkiem obcy. Problem moze leżeć po prostu w tesknocie za domem i za tatą. Wtedy, paradoksalnie, rozwiązaniem byłyby czestsze spotkania, a nie ograniczanie ich.
        Mozliwe jest tez to, co pisze poprzedniczka - żal do mamy. Wtedy też ograniczanie wizyt byłoby sporym błędem.
        A co dziecko mowi samo? Dlaczego nie chce jechać? Zastanow sie też, czy rywalizujac z mamą nie czynisz weekendów wdomu na tyle atrakcyjnymi, ze dziecko nie chce ich tracić.
        • demonii.larua Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 21:46
          Może nie wyraziłam się precyzyjnie, powinnam dopisać że w zamian nocek można by zorganizować dodatkowe spotkania w ciągu tygodnia, bo te dwa weekendy w miesiącu to faktycznie mizeria. Pomijam już fakt, że ja mam w domu egzemplarz który mając lat 5 za największy dramat uznawała noc poza domem i przed każdym nocnym wyjazdem z nocowaniem urządzała dzikie afery. Miała taki okres w swoim życiu, potem jej się odmieniło.
          Mój najstarszy po rozwodzie wręcz domagał się częstszych kontaktów z ojcem, bo 2 weekendy w miesiącu to było dla niego stanowczo za mało.
    • mskaiq Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 21:40
      A jak to się stało ze pan został opiekunem dziecka ? Myśle że był jakiś
      ważny powód i może z tego powodu pana córka nie chce być z matką.
      W jej swiadomości pan może być jej matką bo pełni taką rolę.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • anula36 Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 14.03.12, 21:59
        dla 5 latki, fakt ze matka sie ""stara" to malo w porownaniu z faktem,ze mieszkacie osobno i nie tworzycie juz rodziny.
    • mama_myszkina Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 02:38
      Czy jest możliwe, że partner matki wykorzystje dziecko seksualnie? Przepraszam, że wypalam z grubej rury, to skrzywienie zawodowe, że wszedzie widzę takie scenariusze. Ale lepiej się zastanowić teraz niż za 10 lat usłyszeć coś okropnego. Znam podobną historię, tyle,że był to chłopczyk i niestety taka była przyczyna niechęci.
    • scher Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 07:52
      27ojciec napisał:

      > Córka nie chce spotykać się z mamą

      Gdyby mnie matka opuściła, to też nie chciałbym jej znać.
      Stara się... dobre sobie...
      • nchyb Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 12:46
        > Gdyby mnie matka opuściła, to też nie chciałbym jej znać.

        czyli również gdy ojciec odchodzi od rodziny, opuszcza dziecko, to też należy sobie odpuścić znajomość z nim?
        • scher Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 13:22
          nchyb napisała:

          > > Gdyby mnie matka opuściła, to też nie chciałbym jej znać.
          > czyli również gdy ojciec odchodzi od rodziny, opuszcza dziecko, to też należy sobie odpuścić
          > znajomość z nim?

          Nie wiem co "należy". Trzeba dziecka spytać. Tu nie ojciec ogranicza dziecku kontakty z matką, to dziecko ją odrzuca.

          A podtekst? Tak, trudno mi sobie wyobrazić normalną kobietę, która porzuca własne dziecko.
          • senait Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 15:23
            Córka powinna częściej spotykać się z mamą. Spotkania powinny też odbywać się u Ciebie, czyli tam, gdzie mała czuje się najlepiej. Może zaproponujesz, żeby matka czasem wpadła do Was, posiedziała z małą. Jeśli masz dobry kontakt z matką córki, możecie spędzać czas razem, jeśli nie, możesz wyjść na 2-3 godziny z domu. Matka jest b. ważna dla córki, powinieneś zrobić wszystko, żeby ich relacje były jak najlepsze. Według mnie 2 weekendy w m-cu to za mało, żeby zbudować odpowiednie relacje, teraz mama jest dla dziewczynki pewnie prawie obcą osobą, która zabiera ją od taty, więc nic dziwnego, że tak reaguje.
          • angazetka Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 15:24
            A normalnego mężczyznę?
          • nchyb Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 15:42
            > A podtekst? Tak, trudno mi sobie wyobrazić normalną kobietę, która porzuca włas
            > ne dziecko.

            a mężczyzna porzucający własne dziecko jest normalny? Bo dla mnie nie...

            Ale... skąd założenie o odrzuceniu porzuceniu? Różnie losy się układają ludziom i fakt, ze matka bądź ojciec nie mieszkają z dzieckiem i byłym małżonkiem wcale nie oznacza, ze dziecko jest porzucone. Rozumiesz, czy za trudne?
            • anula36 Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 16:50
              Różnie losy się układają ludziom
              > i fakt, ze matka bądź ojciec nie mieszkają z dzieckiem i byłym małżonkiem wcal
              > e nie oznacza, ze dziecko jest porzucone. Rozumiesz, czy za trudne?

              Wytlumacz to 5 latce. Ona sie zawsze w takiej sytuacji bedzie CZULA porzucona. My dorosli mozemy to sobie jakos zracjonalizowac, dziecko to przezywa na poziomie emocji. a zaprzeczanie dzieciecym emocjom to najprostszy krok zeby wychowac pokrzywionego doroslego.
            • scher Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 19:10
              nchyb napisała:

              > Rozumiesz, czy za trudne?

              Oho, feminizm atakuje ;)
              • nchyb Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 21:09
                czy myślnie poza schematami uważasz za atakujący feminizm? Mam schematycznie napisać, że faceci to gruboskórne tępaki? Nie napiszę, bo w takie schematy nie wierzę, ale w takie przypadki już tak...
                • scher Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 16.03.12, 10:02
                  nchyb napisała:

                  > Mam schematycznie napisać, że faceci to gruboskórne tępaki? Nie napiszę, bo w takie schematy
                  > nie wierzę, ale w takie przypadki już tak...

                  Gruboskórny, tępy feminizm ;)
                  • nchyb Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 16.03.12, 22:22
                    twoja he he trafna ocena sytuacji już nie po raz pierwszy mnie zadziwia...
          • verdana Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 17:16
            matka nie porzuciła dziecka, tylko zostawila dziecko z jego ojcem.
            Rozumiem, że uwazasz się za rodzica drugiej kategorii, ze jesteś p[rzekonany, ze w razie rozwodu matka zajęłaby sie dziećmi bez porównania lepiej nicź Ty, ze w razie rozwodu porzucenie Twoich dzieci przez ojca nie byłoby dla nich problemem, a przez matkę - kataklizmem, ale bywają dobrzy, troskliwi ojcowie, naprawdę.
            • 27ojciec Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 15.03.12, 17:47
              Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. O częstszych spotkaniach nie może być mowy, przynajmniej teraz. Mama małej długo pracuje, i nie ma czasu na częstsze spotkania z córką. Dlatego widują się tylko w te weekendy. Zresztą córka nie chce się z nią więcej spotykać. Zawsze przed wyjazdem jest jeden wieli wrzask. Płacz przy pakowaniu. Mała ogólnie nie chce mówić, skąd ta niechęć do mamy, raz tylko powiedziała, ,,że mama czasami krzyczy'', ale nic więcej sie nie dowiedziałem. Jej matka znowu twierdzi, że wszystko jest w porządku, i mała w domu zachowuje się normalnie, nie płacze. I jak już pisałem, córka jest raczej uśmiechnięta, radosna, tylko te weekendy to istny horror. Matka może do niej dzwonić, kiedy chce, ale dzwoni stosunkowo rzadko, bo nie ma czasu. Mała do niej zadzwonić nie chce. Tak, a nie inaczej potoczyło się to, że córka mieszka ze mną. Wynikało to z kilku spraw, których nie chcę opisywać na forum publicznym. Nie jestesmy ze sobą juz od dwóch lat, mała przez cały ten czas mieszka ze mną.
              • na_forum_na Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 16.03.12, 09:21
                trudna sytuacja. dziecko czuje się odrzucone, niechciane przez mamę. wyczuwa, ze mama nie ma czasu, ze jej nie zależy (choćby, ze bardziej zalezy jej na pracy a nie na dziecku). pewnie brak między nimi porozumienia. rzadkie spotkania dziecko odbiera jako burzenie jej poukladanego świata. nic dziwnego, ze jadąc do mamy jest nieszczęśliwe. potem jest ok (relacja matki), bo dziecko nie ma wyjścia. jest małe, musi być tam gdzie mu każą. bardzo Wam współczuję. można zachęcać matkę, nie buntować dziecka, wysłuchać jeśli zdecyduje się coś powiedzieć, usłyszeć, zrozumieć
                • nchyb Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 16.03.12, 22:26
                  > e mama nie ma czasu, ze jej nie zależy (choćby, ze bardziej zalezy jej na pracy
                  > a nie na dziecku).

                  dlaczego matka, która dużo pracuje jest oceniana jako to, której na dziecku nie zależy, a ojciec w tej sytuacji bywa zazwyczaj oceniany jako zapobiegliwy i dążący do zapewnienia bytu rodzinie? Nie mówi się, ze tatuś wybierający pracę olewa dziecko, tylko musi zarobić na rodzinę, a matka w tej sytuacji to wredna sucz? Dlaczego?
                  • scher Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 16.03.12, 22:32
                    nchyb napisała:


                    > dlaczego matka, która dużo pracuje jest oceniana jako to, której na dziecku nie zależy,
                    > a ojciec w tej sytuacji bywa zazwyczaj oceniany jako zapobiegliwy i dążący do zapewnienia
                    > bytu rodzinie?

                    Bo wbrew różnym macherom od inżynierii społecznej społeczeństwo na szczęście wciąż odrzuca tak rozumianą równość płci.
                    • nchyb Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 17.03.12, 09:30
                      nie czekałam na kolejny głupawy schemat...
                    • zofijkamyjka Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 17.03.12, 20:14
                      scher napisał:

                      > Bo wbrew różnym macherom od inżynierii społecznej społeczeństwo na szczęście wc
                      > iąż odrzuca tak rozumianą równość płci.

                      I niesłusznie, jak wskazuje opisana tu historia.
                      • scher Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 17.03.12, 21:11
                        zofijkamyjka napisała:

                        > > Bo wbrew różnym macherom od inżynierii społecznej społeczeństwo na szczęście
                        > > wciąż odrzuca tak rozumianą równość płci.
                        > I niesłusznie, jak wskazuje opisana tu historia.

                        Jak to niesłusznie? W typowych sytuacjach zawsze matka (normalna) zapewni lepszą opiekę dzieciom niż ojciec. Dlatego społeczeństwo bardziej potępia matki porzucające dzieci.
                        Z uwagi na większą krzywdę dziecka.
                        • zofijkamyjka Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 18.03.12, 18:06
                          scher napisał:

                          > Jak to niesłusznie?

                          tak to, że opisanej sytuacji tata jest dla dziecka ważniejszy bo jest z nim bliżej a mysląc stereotypami dziecko powinno byc stęsknione za mamą. Niebywałe prawda?
                          • scher Chyba nie zrozumiałaś 18.03.12, 19:43
                            Ty chyba nie pojęłaś mojej tezy. Nie brzmi ona, że dziecko jest zawsze bardziej emocjonalnie związane z matką, choćby i najgorszą, bo w tej kwestii są wyjątki. Mam natomiast przekonanie, że na ogół matka jest w stanie zapewnić dziecku lepszą opiekę niż ojciec. Dlatego porzucenie dziecka przez matkę (w typowych układach) jest dla dziecka większą krzywdą niż porzucenie przez ojca.

                            Ergo społeczeństwo słusznie bardziej potępia wyrodne matki niż wyrodnych ojców.
                            • zofijkamyjka Re: Chyba nie zrozumiałaś 20.03.12, 07:14
                              scher napisał:

                              > Ty chyba nie pojęłaś mojej tezy. Nie brzmi ona, że dziecko jest zawsze bardziej
                              > emocjonalnie związane z matką, choćby i najgorszą, bo w tej kwestii są wyjątki
                              > . Mam natomiast przekonanie, że na ogół matka jest w stanie zapewnić dzi
                              > ecku lepszą opiekę niż ojciec.

                              Ja natomiast twierdzę, że to są stereotypy a opowiedziana tu historia tylko tego dowodzi. Zupełnie inna kwestia jest to że matka poprostu częściej zostaje z dzieckiem w sytuacji rozstania rodziców ale nie dlatego, że dziecku będzie z nia lepiej niż z ojcem. Taki poprostu jest "zwyczaj" przynajmniej w naszym kraju. W tej kwestii ojcowie sa bardzo poszkodowani i często walczą z wiatrakami przez takie stereotypy jakie rozpowszechniasz np. Ty.
                              • scher Re: Chyba nie zrozumiałaś 20.03.12, 07:50
                                zofijkamyjka napisała:

                                > Zupełnie inna kwestia jest to że matka poprostu częściej zostaje z dzieckiem w sytuacji rozstania
                                > rodziców ale nie dlatego, że dziecku będzie z nia lepiej niż z ojcem.

                                Ja mam własny rozum i swoje wiem.
                                Im jestem starszy, tym bardziej dociera do mnie sens zasad rządzących życiem społecznym; wiele z tych zasad opiera się na stereotypach właśnie i jest to pozytywne zjawisko.

                                Dostrzegam wyjątki od zasad. I tyle. To tylko wyjątki.
                                • zofijkamyjka Re: Chyba nie zrozumiałaś 20.03.12, 18:26
                                  scher napisał:

                                  > wiele z tych zasad opiera się na stereotypach właśnie i jest t
                                  > o pozytywne zjawisko.


                                  Jeżeli uważasz że stereotyp ma znaczenie pozytywne to nie rozumiesz znaczenia tego słowa.
                                  • scher Re: Chyba nie zrozumiałaś 20.03.12, 23:39
                                    zofijkamyjka napisała:

                                    > > wiele z tych zasad opiera się na stereotypach właśnie i jest to pozytywne zjawisko.
                                    > Jeżeli uważasz że stereotyp ma znaczenie pozytywne to nie rozumiesz znaczenia tego słowa.

                                    To ty nie rozumiesz. W pewnych kontekstach jest to emocjonalnie obojętny termin naukowy, np. w językoznawstwie. Mówimy wtedy np. o językowym stereotypie matki.
                                    Językowy stereotyp matki w języku polskim (i pewnie nie tylko w polskim) nacechowany jest tego rodzaju pozytywnymi skojarzeniami, że matka porzucająca własne dziecko musi być nazwana inaczej. Czyli to nie matka już, w językowym stereotypie matki przestaje się taka kobieta mieścić.

                                    Por. językowy stereotyp ojca, językowy stereotyp macochy.
                                    • zofijkamyjka Re: Chyba nie zrozumiałaś 21.03.12, 19:11
                                      "Stereotyp (z greckiego stereós – stanowiący bryłę, stężały + typos – odbicie, obraz), funkcjonujący w świadomości społeczeństwa uproszczony, skrótowy i zabarwiony wartościująco obraz rzeczywistości, odnoszący się do grup społecznych, osób, sytuacji, instytucji, utrwalony wielokrotnym powtarzaniem".

                                      Napewno nie jest emocjonalnie obojętny.

                                      Posługiwanie sie i odwoływanie do stereotypów nie niesie w sobie niczego pozytywnego. jest bezrefleksyjnym i bezmyslnym powtarzaniem czegoś co bezpodstawnie tkwi dośc głęboko w umysłach. Jest tez dobrym narzędziem propagandy i manipulacji ludźmi oraz źródłem niesprawiedliwych ocen ludzi i zjawisk społecznych.
                  • na_forum_na Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 17.03.12, 21:57
                    jakby jej zależało to by dzwoniła, choćby z pracy. zwlaszcza, ze jej pozostałe kontakty z dzieckiem są rzadkie


                    nchyb napisała:

                    > > e mama nie ma czasu, ze jej nie zależy (choćby, ze bardziej zalezy jej na
                    > pracy
                    > > a nie na dziecku).
                    >
                    > dlaczego matka, która dużo pracuje jest oceniana jako to, której na dziecku nie
                    > zależy, a ojciec w tej sytuacji bywa zazwyczaj oceniany jako zapobiegliwy i dą
                    > żący do zapewnienia bytu rodzinie? Nie mówi się, ze tatuś wybierający pracę ole
                    > wa dziecko, tylko musi zarobić na rodzinę, a matka w tej sytuacji to wredna suc
                    > z? Dlaczego?
              • scher Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 16.03.12, 10:00
                27ojciec napisał:

                > Tak, a nie inaczej potoczyło się to, że córka mieszka ze mną. Wynikało to z kilku spraw,
                > których nie chcę opisywać na forum publicznym.

                No to jak mamy wyrazić opinię, nie znając najbardziej prawdopodobnych przyczyn zachowania dziecka?
              • lolamama Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 16.03.12, 13:39
                Może warto porozmawiac z psychologiem? Bo jak dla mnie to sprawa może być głębsza, a jak sam piszesz to jest formum publiczne i nie bedziesz wszystkich spraw opisywał.

                Tak na marginesie, masz dobry stosunek do byłej żony. Rzadko się zdarza, a szkoda..
              • ola33333 Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 24.03.12, 16:19
                a co matka z corka robi? Bo jak siedza po prostu w domu, to moze sie jej tam nudzi?
                Moze podsun jej jakis pomysl, co corka lubi robic, zeby gdzies jechaly gdzie sa jakies aktrakcje dla dzieci..
              • lolamama Kiedy to sie zaczelo? 28.03.12, 12:11

        • jotde3 Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 29.03.12, 09:09
          nchyb napisała:

          > > Gdyby mnie matka opuściła, to też nie chciałbym jej znać.
          >
          > czyli również gdy ojciec odchodzi od rodziny, opuszcza dziecko, to też należy s
          > obie odpuścić znajomość z nim?

          typowy błąd , jakby babcia miała wąsy to była by dziadkiem , tak i role rodziców są troche inne , podobne ale z inaczej rozłożonymi akcentami .
    • twojabogini Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 17.03.12, 15:39
      Widzę dwie możliwe przyczyny:
      - dziecko nie chce spędzać weekendów poza domem, woli posiedzieć do późna w piżamie, obejrzeć bajki, a nie pakować się do auta i jechać daleko - spróbujcie spotkań w inne dni weekendowe, albo u was w domu.
      - córka ma niejasne poczucie, że możesz być smutny, że ona się cieszy jadąc do mamy, że może cię w ten sposób rani - więc zachowuje się tak, jak jej zdaniem tego oczekujesz - protestuje marudzi, w takiej sytuacji jest całkiem możliwe ze była zona mówi prawdę - z nią jest spokojna i zadowolona, wyjaśnij dziecku, że akceptujesz jej uczucia do mamy, cieszysz się że będzie dobrze się bawić itp. Zamiast będę tęsknic, mów - baw się dobrze :) o ile to możliwe to spędźcie czasem choć godzinę we trojkę, nie przekazujcie zawsze dziecka z rąk do rąk w napiętej atmosferze - to wzmaga w dziecku poczucie rozdarcia pomiędzy rodzicami, których oboje kocha.

      Są też teoretycznie możliwe bardziej drastyczne wyjaśnienia, ale zakładam, że ufasz swojej żonie i jest osoba odpowiedzialną i kochająca mamą.


      • natalusk Re: Niechęć do weekendowych spotkań z mamą 17.03.12, 20:03

        >
        > Są też teoretycznie możliwe bardziej drastyczne wyjaśnienia, ale zakładam, że u
        > fasz swojej żonie i jest osoba odpowiedzialną i kochająca mamą.


        Niestety ja na własnej skórze przekonalam się o tej drastycznej stronie niechęci...tylko tyle, że do dziadka. Byłam tam odprowadzana jako dziecko codziennie- płakałam, zapierałam sie rękami i nogami, żeby tam nie iść. Mówić też nie chciałam bo byłam zastraszana. Rodzice wiedzą o tym, ale powiedziałam im już jako osoba dorosła i dziadek już w tym czasie nie żył.

        I nikt by nie pomyslał po pierwsze to własny dziadek, ale przede wszytskim taki kochający i opiekuńczy...

        Tylko pytanie jak jakąkolwiek wiadomość wyciągnąć od pięciolatka ?



Inne wątki na temat:
Pełna wersja