A kupisz mi?

15.03.12, 11:54
- urządzenie do zabijania krokodyli i rekinów
- maskę przeciwgazową
- kombinezon kosmonauty
- czarodziejską różdżkę
- strój spider-mana?
- pałeczkę dyrygenta?

Młody za 3 miesiące kończy 4 lata.
Ze stroju spider-mana udało mi się wymigać, bo powiedziałam, że spider-man sam sobie uszył i tego kupić nie można. Pałeczkę dyrygenta dostał - a raczej sam sobie znalał w domu jakiś patyczek, służący normalnie do czegoś innego.
A co z resztą? Nie mogę na wszystko odpowiadać NIE. Moje dziecko ma bujną wyobraźnię i to są jego marzenia. Na razie odpowiadam, że kupię mu na urodziny, albo jak będzie duży... Liczę, że do tego czasu mu przejdzie.
Mój syn jest bardzo zdyscyplinowany jeśli chodzi o domaganie się jakiejś rzeczy. W ogóle nie chce nic "normalnego", typu samochód albo klocki. Nigdy w sklepie nie marudzi, żeby mu coś kupić, poza soczkiem. Ale jak np. wczoraj był po lakierowaniu zębów, to o soczek się nie dopominał. Więc problemem jest nie tyle odmowa, ale fakt, że jego prośby dotyczą sfery wyobraźni. Macie jakieś pomysły? Mogę z czystym sumieniem mówić, że mu kupię - kiedyś? Albo jak zrobić te rzeczy z listy powyżej?
Urządzenie do zabijania krokodyli i rekinów jest zdecydowanie na topie - mówi o nim już ze 2 miesiące. Ma to być jakaś długa rzecz.
    • tabakierka2 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 11:58
      w sumie to możecie zrobić takie urządzenie:) to może być również zwykły patyk, który 'jest podłączony pod prąd i jak dotkniesz rekina to tak właśnie działa':)
      kombinezon kosmonauty można uszyć/dać do uszycia, podobnie strój spider mana.
      Chyba wszystko leży w zasięgu Waszej wyobraźni.
      • aqua48 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 12:14
        Masz dziecko z fantastyczną wyobraźnią, gratulacje, mów że tych rzeczy nie da się kupić, trzeba sobie samemu zrobić i razem się zastanawiajcie z czego najlepiej. Może jakiś wynalazca Ci rośnie?
        A poza tym krokodyli i rekinów się nie zabija, to żywe stworzenia, a zabijanie boli. Można je odławiać do siatki.
        • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 12:42
          Wyobraźnię ma zabójczą.
          Ostatnio nie odstępował mnie na krok, bo za kanapą był potwór z planety Benus, z wielkimi piersiami :) Mnie ostatnio piersi urosły i musiał podsłuchać, jak mówię to do męża :) Ale dlaczego potwór?

          >A poza tym krokodyli i rekinów się nie zabija, to żywe stworzenia, a zabijanie boli. Można je odławiać do siatki.<

          Z tym zabijaniem to mamy problem. Już od dawna tłumaczę, a młody swoje.
          Gorzej jeszcze. Wyszliśmy na spacer, młody niesie patyk. Będzie polował na wilki. (wilki się bardziej boją ludzi niż ty wilków...). Młody nie przekonany. Wilki są groźne, mają ostre zęby. Co z nimi zrobisz jak je zabijesz? Zrobię przepyszną zupę.... i wypiję z nich krew!
          Rozmowa o tym toczyła się przez prawie godzinę spaceru!

          Długo nie mogłam dojść, o co chodzi z tą krwią. Ale w końcu w jakiejś bajce znalazłam ten motyw (o zgrozo...), no i przynajmniej się uspokoiłam, że sam tego nie wymyślił.

          Ale on w ogóle jest bardzo empatyczny i delikatny dla zwierząt i ludzi. Więc myślę, że to raczej u niego metoda na opanowanie strachu przed groźnymi zwierzętami, niż rzeczywista chęć zabicia. Poza tym nie jestem pewna, czy on tak naprawdę rozumie, co to znaczy zabić, nie żyć itp. Czy rozumie definitywność tych stanów.
    • e-kasia27 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 12:17
      A właściwie, to czemu nie chcesz mu tego kupić?
      • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 12:51
        Powinnam?
        • tabakierka2 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 13:12
          rulsanka napisała:

          > Powinnam?

          właściwie czemu nie?:)
          • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 13:18
            No tak, pewne rzeczy mogę mu kupić lub zrobić.
            Ale pytania tego typu pojawiają się dość często i ja nie bardzo wiem co odpowiadać. Bo wszystkiego na pewno nie kupię, tym bardziej że o wielu rzeczach zapomina zaraz po tym jak poprosi.
            • aqua48 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:12
              rulsanka napisała:

              > No tak, pewne rzeczy mogę mu kupić lub zrobić.
              > Ale pytania tego typu pojawiają się dość często i ja nie bardzo wiem co odpowia
              > dać. Bo wszystkiego na pewno nie kupię, tym bardziej że o wielu rzeczach zapomi
              > na zaraz po tym jak poprosi.

              Ojejku, cudowny dzieciak, myślę że za poważnie bierzesz te jego pomysły, on chyba nie oczekuje od Ciebie spełnienia obietnicy o zakupie tylko tak sobie gawędzi żeby Cię do rozmowy wciągnąć, powinien z tego niedługo wyrosnąć. Mów, że jak spotkasz w jakimś sklepie to kupisz, że jeszcze nie widziałaś takiego przedmiotu , ale sprawdzisz w wypożyczalni, zmieniaj temat np opowiadając jakie to wilki są fajne, mądre i podobne do psów wilczurów i jak człowiek obłaskawił pierwszego wilka. Czytaj mu popularno -naukowe książeczki dla dzieci, to go z pewnością zainteresuje. Zachęcaj do oglądania filmów przyrodniczych zamiast bajek. No, jednym słowem dziewczyno musisz przy takim dziecku poważnie rozszerzać swoją (i jego) wiedzę. Ale to kapitalna sprawa, możecie się oboje dobrze bawi.
              • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:34
                "Czytaj mu popularno -naukowe książeczki dla dzieci, to go z pewnością zainteresuje. "
                Aktualnie czytamy "pazie i rusałki" o motylach. No i młody już wymyślił zabawę: ja byłam kurą, a młody Poczwarką Śmierdziarką, która wypuszczała śmierdzący płyn, gdy kura chciała ją zjeść. Dzisiaj znowu byłam kurą.
                Młody w ogóle interesuje się przyrodą. Wie, co jedzą różne zwierzęta. Np. ostatnio pytam, co je nosorożec, a on "trawę".
                Ja już nie wiem, czy to jest inteligent, czy jakiś szaleniec. Ale relacje z dziećmi ma normalne, więc się pocieszam, że jest ok.
                • aqua48 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:40
                  Masz po prostu bystre, ciekawe życia dziecko, zapewniam że to jest normalne i część tej jego ciekawości życia zaspokoi szkoła, a na razie ciesz się z takiego syna i podsycaj jego zainteresowania. to znaczy delikatnie kieruj z wymyślania "cudów, cudeńków" na zainteresowanie prawdziwą nauką. Nie jest z pewnością szalony. Za to masz szansę na przeprowadzenie z nim wielu ciekawych rozmów.
    • joshima Re: A kupisz mi? 15.03.12, 13:46
      rulsanka napisała:

      > - urządzenie do zabijania krokodyli i rekinów
      Na pewno nie, bo zabijanie zwierząt jest głupie.

      > - maskę przeciwgazową
      Jak urośniesz bo maski są dla dorosłych i dla Ciebie byłaby za duża.

      > - kombinezon kosmonauty
      Może.

      > - czarodziejską różdżkę
      Nie ma sprawy, ale musisz nauczyć się czarować sam.
      • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:04
        > - urządzenie do zabijania krokodyli i rekinów
        Na pewno nie, bo zabijanie zwierząt jest głupie.

        Odpowiedź dobra. Ale:
        - przecież on nie będzie zabijał prawdziwych zwierząt, tylko wymyślone (nawet nie pluszowe, bo do pluszaków odnosi się z czułością)
        - a jakby nie chodziło o rekiny i krokodyle, tylko o potwory? Odpowiedź była by taka sama?
        - liczę na to, że z tego wyrośnie. Np. dzieci bawią się w wojnę, ale to nie znaczy, że zostaną żołnierzami. Ja lubiłam zabawę w wojnę a jestem pacyfistką.
        - wydaje mu się, że to "zabijanie" jest mu potrzebne, dzięki temu panuje nad swoim lękiem "egzystencjalnym". Ma ogromną wyobraźnię i siedzi w niej mnóstwo potworów, kosmitów, niebezpiecznych zwierząt...
        - młody do prawdziwego krokodyla w zoo odnosi się z należną ciekawością i szacunkiem i wcale nie wyraża chęci zabicia go. W ogóle nie wyraża chęci zabicia czegokolwiek obecnego fizycznie koło niego.
        • tabakierka2 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:14
          to może mu zasugerować,że to raczej narzędzie do obrony przez rekinami/krokodylami?
          mój mąż mniej więcej w tym wieku będąc, chodził z dziadkiem do lasu i polował na dziki.
          Kiedyś faktycznie spotkali dzika w lesie, ale już nie żył. Na pytanie dziadka co zrobią z dzikiem, maż odpowiedział, że zaniosą babci, żeby zrobiła z niego chruściki:) czyli zupełne oderwanie od rzeczywistych celów zabijania zwierząt.

          'narzędzie do samoobrony przed rekinami' spokojnie można wymyślić samemu;)
          • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:26
            To z założenia jest do obrony.
            "Jak krokodyl będzie mnie chciał zjeść, to go zabiję"

            Choć na wilki polował aktywnie. Ale z drugiej strony wilk w bajkach to taki czarny charakter, bez pozytywów. Myślę, że dziecko nie polowało na zwierzę, tylko na wilka z bajki.
        • aqua48 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:15
          Mów mu, że potwory choć groźnie wyglądają, to generalnie są głupie i łatwo je przechytrzyć. Wpadają w pułapki, potrafią się też czegoś przestraszyć, i wtedy uciekają gdzie pieprz rośnie. Albo pędzą do swojej mamusi z płaczem.
          • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:22
            Robienie pułapek na potwory i złodziei to jego główne zajęcie :).

            Są to różnego rodzaju liny (w które zresztą łapię się ja), szlabany i klatki. Nowym wynalazkiem jest kambolaż, taki siatkowy pojemnik na zabawki. Ale czasem potwory go łapią w jakąś pułapkę i ja muszę przybiegać z pomocą.

            Oprócz tego na topie jest gaszenie pożarów (i do tego potrzebna jest maska p-gaz)
            • aqua48 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:29
              Kup mu materiałową, albo kartonową maseczkę, taką szpitalną, nakładaną na twarz i zakładaną za uszy, z gumką będzie miał i do sekcji potwora i do gaszenia pożaru.
              • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:36
                Super pomysł :) Stetoskop już ma i bandaże (leczy żabę), ale maseczka na pewno się przyda.
            • joa66 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:39
              A ja zastanawiam się czy nie upiec drugiej pieczeni przy tym ogniu i np nauczyć go jak się zachować gdy atakuje zwierzę (rzadziej rekin ;) częściej pies ) .? Jak się zachować kiedy potrzebna jest maska gazowa a jej nie ma itd?
              • aqua48 Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:43
                joa66 napisała:

                > A ja zastanawiam się czy nie upiec drugiej pieczeni przy tym ogniu i np nauczyć
                > go jak się zachować gdy atakuje zwierzę (rzadziej rekin ;) częściej pies ) .?
                > Jak się zachować kiedy potrzebna jest maska gazowa a jej nie ma itd?

                Good idea! Właśnie, ucz go jak się zachowywać w sytuacjach realnych zagrożeń, co zrobić, jak nie wpaść w panikę, poprosić o pomoc, zadzwonić pod właściwy numer, zakryć głowę rękami i skulić się w przypadku złego psa. Co u psa jest oznaką niezadowolenia i dlaczego nie należy drażnić zwierząt patrząc im w oczy na przykład.
                • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:52
                  "Co u psa jest oznaką niezadowolenia i dlaczego nie należy drażnić zwierząt patrząc im w oczy na przykład. "

                  Mamy jednego własnego psa i kilka znajomych, które przychodzą na podwórko. No i młody w zasadzie tylko do naszej suczki odnosi się z zaufaniem. Resztę psów lubi, ale unika kontaktu. Myślę, że to dobre, instynktowne zachowanie.
                  Z naukami o atakach poczekam, bo przecież nie wychodzi na razie sam. A nie chciałabym go dodatkowo straszyć...
        • joshima Re: A kupisz mi? 15.03.12, 20:46
          rulsanka napisała:

          > Odpowiedź dobra. Ale:
          > - przecież on nie będzie zabijał prawdziwych zwierząt, tylko wymyślone
          Ale to nie ważne przecież.

          > - a jakby nie chodziło o rekiny i krokodyle, tylko o potwory? Odpowiedź była by
          > taka sama?
          Nie.
    • el_elefante Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:48
      Fajne :)
      Moja propozycja jest taka, aby samemu zmajstrować wspomniane wyposażenie, a jeszcze lepiej wspólnie z młodzieżą w ramach zabawy. Zrobione samemu są tak samo ważne jak kupione (no chyba, że nie są, wtedy pozostaje życzyć powodzenia w poszukiwaniu urządzenia do zabijania krokodyli). Są patyki, kartony, taśmy klejące, druty, rurki (np kawałek takiej do prowadzenia kabli w ścianach - za grosze w sklepie - przy okazji wyprawa do sklepu po części do maski gazowej), sznurki i co ino. Np. bierzemy patyk, rozdwojony na końcu. Na tych końcach zawiązujemy sznurek. Nie wiem po co, ale lepiej wygląda ze sznurkiem. Drugim sznurkiem owijamy rękojeść. Z kartonu (małe pudełko?) albo z butelki PET robimy konsolkę, na niej włącznik (np. jakiś stary ze ściany, albo za 2zł z bazaru), regulator mocy (korek?), może przełącznik krokodyle / rekiny i gotowe. Maska gazowa, to przecięta piłka, gumka, wspomniana rurka i jakieś pudełko na pasku. Kombinezon to trochę większe wyzwanie, ale może da się załatwić "plecakiem" z kartonu, z rożnymi namalowanymi ważnymi światełkami i hełmem - tu może się przydać jakaś duża plastikowa butla albo kubełek po farbie, można ją połączyć dwiema rurkami z plecakiem.
      Dzięki temu zabawa zaczyna się już podczas wspólnego wymyślania.
      A co do samego zabijania... hmm... nie pomne ile bitew krwawych stoczyłem moimi plastikowymi żołnierzykami i jakie śmiertelne pułapki i narzędzia do ich unicestwiania stworzyłem. I jakoś zdrowy jestem, przynajmniej pod tym względem :).
      • rulsanka Re: A kupisz mi? 15.03.12, 14:53
        Dzięki :)
    • Gość: neo Re: A kupisz mi? IP: *.arr.gov.pl 15.03.12, 16:01
      Maska przeciwgazowa, z demobilu kosztuje niewiele, tyle ze trzeba srodek, zdezynfekować, tą gumę. I powiem szczerze po jednej probie zalozenia odechce sie jemu :-)
      • verdana Re: A kupisz mi? 15.03.12, 17:18
        Mój syn zbiera maski przeciwgazowe. Ma ich już kilkanascie...
    • a.denver Re: A kupisz mi? 15.03.12, 18:48
      Na pewno kombinezon kosmonauty i to urządzenie do zabijania krokodyli i rekinów możecie jakoś zrobić - kabelki, piórka, jakaś folia aluminiowa, trochę kleju, trochę gazet starych, plastikowych butelek, nakrętek. Dla dziecka chyba nie ma znaczenia jak to będzie dokładnie wyglądało :) ważne, że Ty powiesz, że to jest to i zrobicie to razem :) moje dziecko (ma 3 lata) akceptuje każdy taki pomysł jeśli tylko ja wkręcę że to jest właśnie to :) dzieciom z bujną wyobraźnią wiele nie potrzeba :)

      Co do zabijania, to u nas to samo, ale doszłam do wniosku, że moje dziecko zawsze utożsamia się z bohaterami pozytywnymi, a pokonuje negatywnych. I odpuściłam to :) czasem jestem podłą siostrą kopciuszka, czasem jestem złym charakterem z jakiejś bajki - trudno. Moje dziecko jest zawsze dobre w tej zabawie - walczy ze złem. To chyba nie ma się co czepiać. Także jak te krokodyle i rekiny są jego potworami i zagrażają komukolwiek, a on chce je pokonać, to niech sobie pokonuje.
    • rulsanka Urządzenie do zabijania... 16.03.12, 11:20
      Miało być zrobione z patyka, ale nie chciało mi się wychodzić po ciemku. Więc coś na szybko. Przeszukałam stryszek i wyciągnęłam dwie stare wędki. No i wczoraj odbyło się wielkie łowienie krokodyli i rekinów na schodach. Najpierw były wirtualne, a potem młody zaczął łowić różne rzeczy, np. butelkę wody mineralnej albo wałek do ubrań i to wszytko wrzucał do kambolażu. Część rzeczy było rekinami, a część krokodylami. Były pyszne (młody twierdzi, że próbował je na surowo). Potem ugotowaliśmy pyszną zupę w kambolażu. Część rekinów uciekła i znowu je łowiliśmy, poza tym młody dwukrotnie został ugryziony w palec i kilka razy go wciągnęły do wody.
      Tak więc urządzenie do zabijania dało nam dużo świetnej zabawy. I przynajmniej nie muszę go już kupować :)
      Ale o kombinezon kosmiczny dopominał się znowu.
      • morekac Re: Urządzenie do zabijania... 18.03.12, 09:30
        Co to jest kambolaż?
        • rulsanka Re: Urządzenie do zabijania... 18.03.12, 18:42
          www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/70163258/
          Młody tak to nazywa :)
          • morekac Re: Urządzenie do zabijania... 18.03.12, 19:38
            Fakt, idealny pojemnik na złapane rekiny i krokodyle... ;-)
      • ula.malko Re: Urządzenie do zabijania... 01.04.12, 16:03
        Witam,
        Jest mi bardzo bliskie kupowanie dzieciom prawdziwych 'narzędzi' czy sprzętów, które mogą służyć im jako zabawki. Stetoskop, miarka, waga szalkowa, lupa.
        Także robienie zabawek jest wspaniałą okazją do rozwijania wyobraźni dziecka i wspólnego spędzania czasu. Zróbcie wspólnie kombinezon kosmonauty, może syn doradzi co taki kombinezon powinien mieć:)
        Jeśli chodzi o zabawę w zabijanie to to co Pani opisuje wydaje mi się bardzo słuszne - mały oswaja w ten sposób różne swoje lęki. Dla niego krokodyl w zoo, to inny krokodyl niż ten z którym walczy.
        Możecie pooglądać przyrodnicze filmy o wilkach w których zobaczy, że nie jest to niebezpieczny zwierz z Czerwonego Kapturka.
        Pozdrawiam serdecznie i powodzenia w tworzeniu kombinezonu,
        Ula Malko
    • Gość: kara_mia Re: A kupisz mi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.12, 12:56
      A czemu nie można powiedzieć prawdy:
      "Nie kupie. Nie wiem czy takie coś istnieje i nie wiem ile kosztuje.
      Dorośniesz to poszukasz sobie sam."

      ??????
      • Gość: kara_mia Re: A kupisz mi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.12, 12:58
        albo prościej
        "nie kupie, jak chcesz to sobie zrobimy w domu."
    • tempera_tura Re: A kupisz mi? 17.03.12, 13:12
      Przecież jak znajdziesz w sklepie to urządzenie to kupisz:)
      Tak mu powiedz, rozglądajcie się.

      Pewnie po bezowocnych poszukiwaniach wymysli sobie cos innego.
      • kaludyna Re: A kupisz mi? 18.03.12, 01:44
        wlasnie, ja tak odpowiadam mojemu 4,5 letniemu synowi ktory chce wszystkie zabawki jakie zobaczy w reklamach TV. Odpowiadam, roznie, ale w sensie, ze tak jak znajdziemy w sklepie, albo ze kiedys, a on uspokojony natychmiast zapomina o tym co chcial ;)
        a jesli jest cos na czym mu zalezy bardzo i o to dlugo lub wielokrotnie prosi to mu to faktycznie kupuje.
        • rulsanka Re: A kupisz mi? 18.03.12, 19:10
          Ale moje dziecko nie dopomina się o rzeczy z reklam, ze sklepu, ani tego, co mają koledzy.
          Gdyby prosił o coś takiego, nie mówiłabym, że kupię - na odwal się. Bo to dla mnie trochę nieuczciwe, takie oszukiwanie dziecka.
          • kaludyna Re: A kupisz mi? 19.03.12, 16:45
            ja nie mowie tego na odwal sie, tylko zauwazylam, ze mojemu dziecku najczesciej nie tyle zalezy na zdobyciu przedmiotu ile na uslyszeniu ze: tak, zobaczymy, poszukamy w sklepie. I to mu wystarcza, czasem tylko czegos faktycznie szukamy i jesli bardzo chce to kupimy ale najczesciej to on nawet nie pamieta ze cos tam chcial pare dni temu.
            no ale zgadzam sie, tu akurat moze jest troche inna sytuacja.
    • milosza_mama Re: A kupisz mi? 24.03.12, 20:53
      Szczerze? to nie widzę tutaj jakiegoś wielkiego problemu:) dzieci w tym wieku mają taką wyobraźnię, ja w takiej sytuacji mówię: Wiesz, TO (tu wstawiam o co konkretnie prosi moje dziecko) bardzo trudno dostać w sklepie, ale:) możemy sobie zrobić takie urządzenie sami. Co Ty na to?
      Ja już pogodziłam się z istnieniem kolegi mojego syna- Markiem, który jest z nami od dłuższego czasu:) Marek to niezły numer- ma bardzo dużo różnych aut, jeździ traktorem, etc. Ale najlepsze jest to że nocą przychodzi do naszego domu i podrzuca nam pieniądze do portfela:):) żeby nie było, o pieniądzach przy dzieciach nie mówimy, no ale maluch widzi że za rzeczy się płaci, więc chyba dlatego wymyślił ten myk z podrzucaniem pieniędzy przez Marka.
      Ciesz sie tym okresem:) ja tak robię, bo umiejętność wymyślania to jedna z najważniejszych zdolności moim zdaniem
      budowanie z mebli statków, wymyślanie nowych nazw, super:) oby im to nie minęło z wiekiem
Pełna wersja