Skarżenie jest brzydkie?

18.03.12, 14:01
Mąż czytał Młodej bajkę o Koziołku Matołku. No i była kwestia, że Matołek wypuścił w zoo lisa z klatki o czym papugo pospiesznie poinformowała dyrektora zoo. Użyła wprawdzie niewybrednego określenia, ale nie to zwróciło uwagę mojego męża. Szybko go przystopowałam jak zaczął dziecku wykładać, że papuga się brzydko zachowała bo poskarżyła.

No to zapytałam go, czego chce nauczyć dziecko? Czy jak ją będzie kolega w przedszkolu bił to ma nikomu nie mówić bo to nieładnie? A może jak ją jakiś dorosły będzie chciał skrzywdzić to ma nikomu nie mówić bo to brzydko?

No to się nadąsał na mnie bo on nie lubi donosicielstwa. A mnie się wydaje, że mam jednak rację.
    • verdana Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 14:14
      Bardzo to trudne. Z jednej strony czasem trzeba poskarzyć się, albo nawet donieść na kolegę. Bo dzieje się coś złego i pomoc dorosłych jest niezbędna.
      A z drugiej strony jednak skarzenie tam, gdzie nikomu nie dzieje się szczególna krzywda, albo chodzi tylko o zgnębienie przeciwnika, jednak nalezy uczyć dziecko, by siedziało cicho, albo radziło sobie samo. Czyli "Psze pani, bo Jacuś bioje Dorotkę" jest OK, ale "Pze Pani, Jacuś zapomniał odrobić pracę", a nawet "Jacuś nie chce mi pozyczyć kredki" - to już jest typowe skarzenie, którego nalezy oduczać.
      • joshima Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 14:44
        Zasadniczo się z tobą zgadzam, ale:
        1. Do której z tych dwóch grup przypisałabyś sytuację do której odniósł się mój mąż?
        2. Czy trzylatek nie jest za mały na rozróżnianie takich niuansów?
        3. Czy ogólne wpajanie zasady: skarżenie jest brzydkie nie jest bez sensu?
      • srebrnarybka Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 15:50
        Czyli "Psze pani, bo Jacuś bio
        > je Dorotkę" jest OK,

        A nie lepiej zacząć od tego, żeby pójść do Jacusia i powiedzieć - Jacusiu, nie bij Dorotki, bo to nieładnie, ją to boli? i poskarżyć pani dopiero wtedy, gdy Jacuś mimo to nie przestanie? Wydaje mi się, że ma to taki plus, że Jacuś dowiaduje się, że to, co robi, jest złe nie tylko w oczach pani, ale także kolegów. A to jest pewna różnica, bo pani należy do świata dorosłych, czyli tych, którzy z natury rzeczy się czepiają i wymagają różnych rzeczy, na które Jacusie i Dorotki wcale nie mają ochoty, jak odrabiania pracy domowej, siedzenia w ławce w czasie lekcji, niebiegania po korytarzu czy noszenia kapci. Wymaganie niebicia Dorotki może być uznane za kolejne upierdliwe wymaganie nietoperza (niedowidzi, niedosłyszy i się czepia). Ale jeżeli Staś, który jest takim samym kolegą i tak samo nie lubi odrabiać pracy domowej, mówi, że nie wolno bić Dorotki, to może faktycznie to nieładnie? Bo chyba nie tylko chodzi o to, by pani rozdzieliła bijących, ale by Jacuś nabył przekonania, że bicie koleżanki jest niewłaściwe, nawet, jak pani się o tym nie dowie. Dwa: jeśli Staś poskarży na Jacusia, nawet o tak złą rzecz, jak bicie Dorotki, to szansa, że będą się lubić, jest mniejsza, niż jeśli załatwią to we własnym zakresie. Oczywiście napiszecie mi, że nikt lubić się nie musi - musieć nie musi, ale zawsze lepiej z ludźmi, z którymi złączył nas los i jesteśmy w jednakowej sytuacji, mieć dobre kontakty, niż złe.
        Zgadzam się, że są sytuacje, w których trzeba poskarżyć, ale doprawdy powinna być to ostateczność.
        • srebrnarybka Re: Skarżenie jest brzydkie? P.S. 18.03.12, 16:26
          W uzupełnieniu 2 rzeczy:
          1. Nauczyć dziecko, że jak widzi, że Jacuś bije Dorotkę, to Jacusiowi trzeba zwrócić uwagę, a Dorotkę pocieszyć. Krzywdę już naprawiamy, a może skarżenie nie okaże się potrzebne? I w ten sposób krzewimy w grupie postawę, że bicie jest nieładne, a pocieszanie osoby skrzywdzonej - OK.
          2. Przykład z życia własnego. Chodziłam do podstawówki z marginesem społecznym w lumpenproletariackiej dzielnicy, a jako jedynaczka nieco odlecianych rodziców, którzy od innych wyróżniali się m. in. tym, że nie upijali się codziennie, ani nawet w ogóle, dbali, bym miała zawsze czysty kołnierzyk, kapcie i inne potrzebne akcesoria, zamiast sprzedawać na wódkę ubrania kupione dziecku przez opiekę społeczną itp. itd. byłam powszechnym pośmiewiskiem. Pamiętam kiedyś taką sytuacje, gdy zaczepiał mnie jakiś uczeń, co zdarzało się z 10 razy dziennie, i gdy podszedł do niego drugi, jeden z najgorszych chuliganów w szkole, ale wyraźnie miał "dobry dzień" i zawarczał groźnie: "odp...dol się od niej". Poczułam się dużo bezpieczniej, niż wtedy, gdy czasem interweniowała jakaś nauczycielka, nie mówiąc o tym, że ów dowcipniś pouczony w krótkich żołnierskich słowach przez kumpla, który był dla niego większym autorytetem, niż jakakolwiek nauczycielka, może chwilę się zastanowił, że to faktycznie nieładnie. Po interwencji nauczycielki może na chwilę by się zamknął, ale z pewnością taką uwagę zlałby złocistym moczem tak samo, jak brzęczenie, że nie wolno palić papierosów, należy nosić kapcie, odrabiać lekcje albo nie chodzić na wagary.
          • srebrnarybka Re: Skarżenie jest brzydkie? P.S. 2 18.03.12, 17:18
            Jeszcze jeden przykład z życia. Tym razem życia mojego 90letniego Ojca. Rzecz zdarzyła się anno Domini 1931 w mieście Lublin. Mój Ojciec, wówczas 9latek, świeżo do tego miasta się przeprowadził, przedtem mieszkał na wsi, poszedł bawić się na podwórko kamienicy, gdzie biegali inni chłopcy w tym samym wieku. Nie żadna patologia, raczej inteligencja lub drobnomieszczaństwo, dzieci nauczycieli, urzędników, kupców czy inżynierów. Mój Ojciec nie był zbyt sprawny i był na podwórku nowy, więc paru kolegów go pobiło. I oto z tego podwórkowego towarzystwa wyszedł jeden, równolatek, który stanął w obronie i tamtym agresorom, czy może idiotom, przemówił do rozsądku. Tak zaczęła się wielka przyjaźń mojego Ojca z owym 10letnim obrońcą, która przetrwała ponad 60 lat, aż do śmierci owego obrońcy. Gdyby obrońca, zgodnie z dzisiejszymi normami pedagogicznymi, poszedł naskarżyć (komu - swoim rodzicom, rodzicom bijących, dziadkom - przecież to były dzieci puszczone "samopas", zgroza), obaj mieliby okazję stracić coś bardzo ważnego w życiu.
          • joshima Re: Skarżenie jest brzydkie? P.S. 18.03.12, 17:19
            No rozumiem, ale:
            1. Mowa jest o dziecku trzyletnim
            2. Słowo skarżenie, czy donoszenie zostało użyte w kontekście konkretnej sytuacji.

            Więc czy to jest OK uczenie trzylatka takich ogólnych zasad, że takie zachowanie to skarżenie i że jest brzydkie? No bo kurcze jak zobaczysz, kark kopie staruszkę, to co zrobisz?
            a. Zaryzykujesz zwrócenie mu uwagi
            b. Zadzwonisz po policję?
            c. stwierdzisz, że to donosicielstwo i że jest to nieładne zachowanie?
            • srebrnarybka Re: Skarżenie jest brzydkie? P.S. 18.03.12, 17:44
              No bo kurcze jak zobaczysz, kark kopie staru
              > szkę, to co zrobisz?
              > a. Zaryzykujesz zwrócenie mu uwagi
              > b. Zadzwonisz po policję?
              > c. stwierdzisz, że to donosicielstwo i że jest to nieładne zachowanie?

              Nie wiem, kto to jest "kark", ale oczywiście zadzwonię na policję. 3latek tego nie zrobi, bo 1. nie porusza się sam po ulicy, 2. nie potrafi zadzwonić.
              Różnica między sytuacjami, w którym może znaleźć się trzylatek i opisaną tutaj, jest dość istotna. Trzylatek, który skarży pani, że kolega ciągnie za włosy koleżankę, skarży na kolegę, natomiast pani jest wspólnym policjantem dla nich obu. Zatem z natury rzeczy kolega, będący w tej samej sytuacji społecznej, co pani, powinien być mu bliższy, a istotnym powodem, dla którego posyła się dzieci do przedszkola, jest to, by nauczyły się nawiązywać więzi z rówieśnikami. Nie z dorosłymi, jak pani, bo do tego nie potrzeba przedszkola, tylko z kolegami w jednej grupie. Zatem z natury rzeczy pani powinna być kimś przeciwstawnym dla grupy jako całości. Jeżeli w grupie zdarza się rzecz zła, którą dziecko tak ocenia i słusznie, to przede wszystkim trzeba uczyć rozwiązywania konfliktów wewnątrz grupy. A więc: pocieszamy bitą Dorotkę, okazujemy jej solidarność, a Jacusiowi potępienie. Dzieci doprawdy wiele potrafią. Kiedyś poszłam z 2 letnią chrześnicą do piaskownicy i słuchałam radia siedzą w ławce. Jakieś inne dziecko podeszło do ławki i zaczęło przyglądać się aparatowi, nawet nie dotknęło i młoda natychmiast wyszła z piaskownicy i pouczyła kolegę: to jest Mysi (tak mnie nazywała) radio, nie wolno ruszać. To dlaczego 3latek nie miałby powiedzieć, że nie wolno bić Dorotki? Jeżeli widzi niewłaściwość tego i jest gotów poskarżyć pani, to potrafi też zwrócić uwagę koledze.
              Co do "karka" bijącego staruszkę - nie jestem w jednakowej sytuacji społecznej z nikim, kto bije staruszki na ulicy, nie zamierzam być i nie naruszam żadnych więzi koleżeńskich skarżąc na policję.
              • joshima Re: Skarżenie jest brzydkie? P.S. 18.03.12, 18:10
                srebrnarybka napisała:

                > Różnica między sytuacjami, w którym może znaleźć się trzylatek i opisaną tutaj,
                > jest dość istotna.
                To samo dotyczy sytuacji opisanych przez Ciebie. A poza tym mam wrażenie, że nie przeczytałaś dość uważnie ani mojego pierwszego posta ani tego na który teraz odpowiedziałaś. Szkoda.
                • srebrnarybka Re: Skarżenie jest brzydkie? P.S. 18.03.12, 18:29
                  Opisałam, jak 2latka pouczyła inną 2latkę, że postępuje niewłaściwie przyglądając się mojemu aparatowi radiowemu. Jak widać, 2latek jest w stanie zwrócić uwagę rówieśnikowi, który postępuje niewłaściwie. Tym bardziej 3latek. I uważam, że w grupie koleżeńskiej zawsze lepiej zwrócić uwagę komuś, czy np. przez pocieszenie osoby pobitej wyrazić swoją dezaprobatę i ocenę wydarzeń, niż skarżyć pani, która jest wspólnym opresorem, choćby była najfajniejsza i najbardziej liberalna. Bo ma instrumenty władzy, których nie mają członkowie grupy.
                  Inna sprawa, gdy widzę bandytę bijącego staruszkę. Ale nie mam z nim więzi koleżeńskich.
                  I jeszcze jedno - jest pewna różnica między "biciem" przedszkolnym a biciem staruszki. Bicie się przedszkolaków trochę jednak przypomina to, co Verdana kiedyś nazwała zabawą młodych ssaków. Nie ma potrzeby aprobować, wzmacniać, trzeba oduczać i uczyć innych sposobów rozwiązywania konfliktów, ale to nie jest jeszcze bandytyzm. Dzieci, które dzis się pobiły, jutro mogą zostać przyjaciółmi. Dorosły facet, który bije staruszkę na ulicy, z pewnością nie uprawia zabawy młodych ssaków, tylko ma nieczyste intencje. A to jest różnica.
    • princy-mincy Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 14:27
      Ale donosicielstwo to nie to samo co skarzenie.
      Jesli dziecko zwroci sie do nauczycielki ze slowami- prosze Pani a Antek mnie ciagnie za wlosy/ bije/ pluje itp nie jest donoszeniem, lecz prosba o pomoc i interwencja.
      Jesli zas skarzy na kogos, choc ono ani nikt inny nie ulega jakies przemocy- to jest to donosicielstwo (np Prosze Pani a Jas nie odrobil pracy domowej).
      W Pl jest to szczegolnie trudne, bo my jako narod przez x lat walczylismy- z zaborcami, z ustrojem komunistycznym itp.
      U nas sciaganie na lekcjach jest norma, a np w stanach sciaganie to wielka nieuczciwosc, bardzo pietnowana.
      • aqua48 Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 15:25
        Dziecko ma prawo poskarżyć się nauczycielowi, poprosić o pomoc policjanta, czy w ogóle dorosłą osobę. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Wydaje mi się że nie należy uczyć, że skarżenie się kiedy dzieje się krzywda, (np. siada pijany za kierownicę, katuje inna osobę, dziecko albo zwierzę) jest złe, bo to może prowadzić do znieczulicy.
        • srebrnarybka Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 16:03
          Wydaje mi się że ni
          > e należy uczyć, że skarżenie się kiedy dzieje się krzywda, (np. siada pijany za
          > kierownicę, katuje inna osobę, dziecko albo zwierzę) jest złe, bo to może prow
          > adzić do znieczulicy.

          Na tym samym forum zbluzgano mnie kiedyś, kiedy opisałam, jak nikt nie wezwał policji, gdy pod wielopiętrowym blokiem w lipcu, gdzie wszyscy mieli otwarte okna, napadło mnie dwóch drabów, a ja krzyczałam o pomoc. Podobnie, gdy opisałam, jak to dyspozytorka w pogotowiu nie chciała przyjąć ode mnie zgłoszenia, gdy wzywałam pogotowie kościoła do starszej kobiety, która zasłabła w czasie mszy, bo nie wiedziałam, ile kobieta ma lat i jaki nr przy pl. Grzybowskim ma kościół, jedyny przy tym placu i chyba największy w Warszawie, więc trudno nie zauważyć. Najwyraźniej nie zdarza się w pogotowiu, żeby ktoś wzywał pomoc do nieznajomej osoby zasłabłej w publicznym miejscu. Na forum mi odpowiadano, że to zgodne z psychologią społeczną i całkiem właściwe, bo tak właśnie powinno być.
          Z drugiej strony jest różnica między napaścią na samotną kobietę na ulicy, siadaniem pijanego za kierownicę albo katowaniem dziecka a pokazaniem języka Dorotce przez Jacusia. Dzieci miewają do czynienia raczej z tym drugim zjawiskiem. Myślę, że w tym wypadku lepiej Jacusiowi zwrócić uwagę, a Dorotkę pocieszyć, a skarżyć pani w ostateczności. No i różnica druga - dwóch drabów, którzy napadli mnie pod blokiem albo pijany za kierownicą nie jest moim kolegą, nic mnie z nim nie łączy i nie chcę współtworzyć z nim żadnego środowiska. Kolega z klasy, chociaż nie wybieraliśmy się, spędzi z nami parę lat życia, a więzi koleżeńskie mogą procentować przez całe życie. Ja 30 lat po maturze utrzymuję kontakty koleżeńskie z kolegami z liceum, a nawet z podstawówki i jest to dla mnie duża wartość. Gdybyśmy o wszystko wzajemnie skarżyli, nie byłoby między nami więzi i coś ważnego byśmy w życiu stracili.
      • zofijkamyjka Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 18:16
        princy-mincy napisała:

        > Jesli zas skarzy na kogos, choc ono ani nikt inny nie ulega jakies przemocy- to
        > jest to donosicielstwo
        A jak niszczy mienie? Można skarżyć czy nie?
        • princy-mincy Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 22:40
          tak, bo choc mienie to nie zywa istota, ale poniekad 'krzywda' sie dzieje
    • Gość: moimzdaniem Re: Skarżenie jest brzydkie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.12, 17:59
      Dziecko 3-letnie może zrozumieć różnicę między proszeniem o pomoc a donoszeniem. Można to poprzeć przykładami, opowiedzieć bajką, wyjaśnić, a najlepiej nauczyć na żywym organizmie - dziecko nie jest głupie i widzi, że jeśli przyniesie dorosłemu informację, że komuś dzieje się krzywda to rodzice reagują, a jak przyniesie informację z donosem, to dostaje "w czapę" od rodziców. Moje dziecko ma 3 lata i to rozumie.

      Nie wiem jakim językiem posłużyła się papuga ;) i czy miała intencje, żeby ratować lisa i zwiedzających zoo czy donieść na Matołka ;) - jeśli to pierwsze, to ok. Jeśli drugie to niezbyt ok. W każdym razie musicie to z mężem ustalić :), ale dąsanie się o to jest dosyć śmieszne - możecie w ten sposób nauczyć dziecko jeszcze gorszej rzeczy - małostkowości :)
      • joshima Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 18:13
        Gość portalu: moimzdaniem napisał(a):

        > Nie wiem jakim językiem posłużyła się papuga ;) i czy miała intencje, żeby rato
        > wać lisa i zwiedzających zoo czy donieść na Matołka ;)
        A czy doniesienie na kogoś złego jest z założenia złe, czy też zależy od sytuacji?
    • scher Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 19:55
      Nie przyznałbym w tej kwestii twojemu mężowi racji. Na poziomie człowieka dorosłego to może i jest jakiś spory dylemat moralny, wypracować zdrową równowagę między donosicielstwem a postawą obywatelską. jednak wciąganie w takie dylematy trzylatka jest moim zdaniem grubą przesadą.

      Trzylatka świat jest prosty: wypuszczenie lisa z klatki było złe, a zło musi zostać ukarane.
      Ten prosty dziecięcy świat rozumiał doskonale Makuszyński, natomiast nie rozumie go twój mąż.
      :)
      • verdana Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 20:21
        Zgadzam się. Najpierw male dziecko powinno wiedzieć, ze o złych rzeczach nalezy mowić osobom, które mogą na to cos poradzić, a dopiero potem zabierać się samemu za naprawianie świata. Poza tym dla bardzo małego dziecka stosunkowo czesto nieukarane zło przestaje być złem.
      • mskaiq Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 22:55
        > Trzylatka świat jest prosty: wypuszczenie lisa z klatki było złe, a zło musi zo
        > stać ukarane.

        To nie jest swiat trzylatka, tylko swiat niektórych dorosłych dla których każde
        zło musi zostać ukarane. Ten punkt widzenia może zostać przekazany dziecku.
        Jest coraz wiecej dorosłych którzy opowiadają się za wybaczeniem i uczą swoje
        dzieci takich reakcji.
        A czy automatycznie skarżyć ? Zostawiłbym taką decyzję dziecku, ono
        posiada swój głos, o ile pozwoli się dziecku na jego użycie.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • joshima Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 10:44
          mskaiq napisał:

          > Jest coraz wiecej dorosłych którzy opowiadają się za wybaczeniem i uczą swoje
          > dzieci takich reakcji.
          Ale wybaczanie nie jest tożsame z bezkarnością, czy nieponoszeniem konsekwencji.
          • mskaiq Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 21:11
            Wybaczenie to mądrzejszy sposób rozwiązania trudnych sytuacji. A poniesienie
            konsekwencji dla drugiej strony nigdy nie będzie wybaczeniem a rewanżem,
            lub zemstą.
            Można zobaczyć coś niezwykłego w geście zrozumienia, darowania ale trudno
            zobaczyc coś w karze.
            Serdeczne pozdrowienia.

            • joshima Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 21:28
              mskaiq napisał:

              > Wybaczenie to mądrzejszy sposób rozwiązania trudnych sytuacji. A poniesienie
              > konsekwencji dla drugiej strony nigdy nie będzie wybaczeniem a rewanżem,
              > lub zemstą.
              Zemsta to zemsta a konsekwencje to zupełnie co innego. Wydaje mi się, że mylisz dwie różne sprawy.

              > Można zobaczyć coś niezwykłego w geście zrozumienia, darowania ale trudno
              > zobaczyc coś w karze.
              Kara to coś innego niż konsekwencja. Przynajmniej dla mnie.
            • scher Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 21:37
              mskaiq napisał:

              > A poniesienie konsekwencji dla drugiej strony nigdy nie będzie wybaczeniem a rewanżem,
              > lub zemstą.

              Ale masz jakieś wsparcie, jakąś filozoficzną podbudowę dla tych poglądów?
              • mskaiq Re: Skarżenie jest brzydkie? 20.03.12, 20:29
                Spowodowanie że ktoś jest zostanie ukarany nie jest wybaczeniem,
                cokolwiek osoba zadająca karę myśli.
                Często zdarza się ze rodzice zadają karę chcąc pokazać dziecku że
                źle się zachowuje. To co dziecko odczuwa jest dalekie od zrozumienia
                rodzica i wdzięczności do niego. Dziecko odczuwa złość która wzmacnia
                jego negatywność.
                Obecnie psychologia posiada dostatecznie wiele obserwacji aby
                twierdzić że kara nie uczy, łączy się ją z wieloma patologiami.
                O wiele lepsze rezultaty przynosi wybaczenie bo nie wywoluje ani złosci,
                ani lęku a wywoluje za to poczucie zrozumienia i bliskości.
                Serdeczne pozdrowienia.


                • joshima Re: Skarżenie jest brzydkie? 20.03.12, 21:23
                  mskaiq napisał:

                  > Spowodowanie że ktoś jest zostanie ukarany nie jest wybaczeniem,
                  Wręcz przeciwnie. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Mogę komuś wybaczyć nawet zbrodnię popełnioną w stosunku do mnie czy mojej rodziny. Co nie oznacza, że mam coś przeciwko ukaraniu go. To są dwie różne sprawy.


                  > Często zdarza się ze rodzice zadają karę chcąc pokazać dziecku że
                  > źle się zachowuje.
                  Ja nie zadaję dziecku kar, ale pozwalam mu ponosić konsekwencje jego decyzji. I nie stoi to w sprzeczności z tym, że nie chowam do niego urazy.

                  > Obecnie psychologia posiada dostatecznie wiele obserwacji aby
                  > twierdzić że kara nie uczy, łączy się ją z wieloma patologiami.
                  Ale ty chyba nie odróżniasz kary od konsekwencji. Czy jeśli dziecko zniszczy czyją własność i będzie musiało pokryć koszty ze swojego kieszonkowego to kara? Nie zwykła konsekwencja podjętych decyzji i tego co nastąpiło po nich. I nie stoi w sprzeczności z wybaczeniem mu, czy to przez rodzica czy przez osobą pokrzywdzoną.
                • scher Re: Skarżenie jest brzydkie? 20.03.12, 23:41
                  mskaiq napisał:

                  > Obecnie psychologia

                  Ale ja pytałem, czy twoje tak arbitralnie wyrażane poglądy mają jakieś głębokie ugruntowanie filozoficzne.
        • scher Re: Skarżenie jest brzydkie? 20.03.12, 07:53
          mskaiq napisał:

          > > Trzylatka świat jest prosty: wypuszczenie lisa z klatki było złe, a zło musi zostać ukarane.
          > To nie jest swiat trzylatka, tylko swiat niektórych dorosłych dla których każde zło musi zostać
          > ukarane.

          Specjaliści od bajek dziecięcych mają na ten temat inne zdanie.
      • srebrnarybka Re: Skarżenie jest brzydkie? 18.03.12, 23:29
        Trzylatka świat jest prosty: wypuszczenie lisa z klatki było złe, a zło musi zo
        > stać ukarane.

        W moim pojęciu ważniejsze jest, by zło było naprawione. Sprawy z lisem nie pamiętam, ale jeśli rozmawiamy o Jacusiu, który bije Dorotkę, to najważniejsze jest, żeby przestał bić i żeby Dorotkę pocieszyć. A jeśli jeszcze Jacuś zrozumie, że zrobił źle i przeprosi, będzie cudnie. Ukaranie przez panią na podstawie donosu Stasia może oczywiście wywołać część tych skutków (Jacuś przestanie bić i przeprosi), ale trzeba jeszcze dodatkowo pocieszyć Dorotkę.

        Skarżenie pani, że Jacuś bije Dorotkę, jest takim samym naprawianiem świata, jak zwrócenie uwagi Jacusiowi. Tyle tylko, że wciąga się panią, czyli opresywnego dorosłego, w sprawy, które powinny zostać załatwione same pomiędzy kolegami i rozbija się solidarność grupy.
    • Gość: patison Re: Skarżenie jest brzydkie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.12, 08:39
      Synek (4 lata) ostatnio przyszedł z przedszkola i powiedział ze kolega T. nie chce sie z nim bawic i nazywając go "głupim dupkiem" - ja osobiscie kazałam o tym powiedziec pani....
      • mmk9 Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 09:27
        patison napisał(a):

        > Synek (4 lata) ostatnio przyszedł z przedszkola i powiedział ze kolega T. nie c
        > hce sie z nim bawic i nazywając go "głupim dupkiem" - ja osobiscie kazałam o ty
        > m powiedziec pani....

        uuuu, jeśli Młody Cie posłuchał, to niestety tylko utwierdził kolegę T. w tym przykrym poglądzie.
        • srebrnarybka Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 11:39
          Synek (4 lata) ostatnio przyszedł z przedszkola i powiedział ze kolega T.
          > nie c
          > > hce sie z nim bawic i nazywając go "głupim dupkiem" - ja osobiscie kazała
          > m o ty
          > > m powiedziec pani....

          Rozumiem, że po ukaraniu przez panią kolega T. zapałał miłością do skarżypyty i zaczął się z nim z entuzjazmem bawić nazywając go teraz "złotkiem", "moim aniołkiem" i "najdroższym przyjacielem".
    • el_elefante Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 09:06
      Wrzucanie tych wszystkich wspomnianych przypadków do jednego worka pod nazwą skarżenie jest drogą donikąd. Dlatego nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy skarżenie jest złe. Można się co najwyżej pokusić o ocenienie jednej, konkretnej sytuacji a i to w oparciu o subiektywne rozumienie dobra i zła, jakie każdy z nas ma. Uważam, że lepszą drogą jest uczenie dziecka dokonywania właśnie takiej oceny i dopiero podejmowania jakiegoś działania stosownie do sytuacji, niż wpajanie zasad typu: skarżenie jest złe. To jest spłycanie tematu.
      • demonii.larua Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 11:00
        O, z tym się zgadzam.
      • aleksandra1357 Re: Skarżenie jest brzydkie? 19.03.12, 23:53
        Zasada "skarżenie jest złe" jest sama w sobie dobra, bo słowo "skarżenie" języku polskim ma znaczenie pejoratywne. Pytanie brzmi: "co jest skarżeniem, a co nim nie jest" i to jest już bardzo subtelny temat i każdy przykład musi być rozpatrywany oddzielnie.
      • zofijkamyjka Re: Skarżenie jest brzydkie? 20.03.12, 07:05
        el_elefante napisał:

        >skarżenie jest złe. To jest spłycanie tematu.

        Zgadzam się. Nie uczyłabym tego małego dziecka. małe dziecko nie jest od naprawiania trudnych sytuacji, od tego są dorośli. A dziecko powinno byc uczone że zawsze może szukać pomocy u dorosłego gdy sytuacja go przerasta.
Pełna wersja