alkaa71
24.03.12, 19:10
Może powinnam o to zapytać gdzie indziej, wiem, że są ludzie, którzy mają znacznie bardziej poważniejsze problemy, ale wiem, że to forum jest często odwiedzane, a i mnie dość zależy na odpowiedzi.
Problem polega na tym, że mąż pozwala naszemu 16-letniemu synowi na jazdę samochodem (a jak wiadomo - prawa jazdy przecież nie ma). Pal diabli, gdyby jeździł z nim i gdzieś na uboczu, gdzie jest bezpiecznie, nie ma ludzi - ale pozwala mu jeździć po ,,normalnych'' drogach. Uważa, że młody musi potrenować wcześniej, a i syn jest coraz bardziej napalony na takie jazdy, i co gorsza - samemu. Niedawno wyszło na jaw, że wziął kluczyki bez pytania i poszedł pojeździć.
Na niego żadne rozmowy nie działają, bo przecież ,,on jeździ wolno i uważa na drodze''.
Mąż też nie widzi w tym nic złego, chociaż z zabrania samochodu bez pytania zadowolony też nie był.
Do syna nie docierają żadne gadki, ani żadne zakazy.
Ja się martwię, nie ukrywam. Jak przemówić (w zasadzie obu) do rozsądku?