Gość: dada
IP: *.acn.waw.pl
25.03.12, 13:17
Mój synek ma 14 miesięcy. Właściwie nigdy z jedzeniem nie było idealnie - zawsze jadł mało, ale jadł. Od jakichś dwóch - trzech miesięcy jest coraz gorzej. W tej chwili każdy posiłek to jest koszmar. Na sam widok łyżeczki dziecko zaczyna płakać, nie chce otworzyć ust, ale najczęściej jak już pierwszą łyżkę mu się do ust wsadzi, to potem jest ciut lepiej - trochę zje. Do jedzenia, które dostaje do ręki podchodzi bardzo entuzjastycznie, chętnie bierze, wsadza do buzi, ale jak pogryzie, wypluwa. To samo z piciem - chce pić, bierze do ust i wypluwa. I chce następny "łyk", który też wypluwa. Jedynie pierś ssie chętnie, ale wyraźnie się tym nie najada - to raczej w ramach przytulania. W razultacie każdy posiłek, to jest stres (mój i jego), męczarnia, zabawianie, podstępy, plucie, zaciskanie zębów iitd. Momentami z trudem się powstrzymuję, żeby na niego nie nakrzyczeć, albo mu tego jedzenia siłą do gardła nie wepchnąć (ale jednak się powstrzymuję i staram się nie pokazywać swojego zdenerwowania). I tak 3-4 razy dziennie. Wiem, że takie karmienie tylko pogarsza sprawę i na prawdę nie chcę, żeby to tak wyglądało. Chętnie bym mu odpuściła i niech je kiedy chce i ile chce, ale... on jest GŁODNY! Potrafi pół dnia marudzić, jęczeć, płakać, a jak zje (jak się mu "wcisnie" jedzenie), to momentalnie marudzić przestaje - zaczyna się bawić, uśmiechać, wszystko jest super, idealnie dziecko. Na jakieś 2-3 godziny. A potem znowu marudzenie. Widzę, że jest głodny, ale jeść nie chce. Pierś starcza na jakieś pół godziny.
Dziecko przebadane - zdrowe, nie ząbkujące (trudno ząbkować kilka miesięcy non stop), nie ma żadnej wyraźnej przyczyny problemów z jedzeniem.
Co mam zrobić? Nie zmuszać do jedzenia i ignorować marudzenie? Odpuścić zupełnie i karmić tylko piersią za każdym razem jak zgłodnieje (czyli jakieś 40 - 50 razy na dobę)? Na jak długo? Przestać w ogóle karmić piersią, żeby nie miał alternatywy? A co, jeśli wtedy nie zacznie jeść? Czy jednak wciskać na siłę umilając przy tym posiłki zabawami, żeby już totalnej awersji nie dostał? Poradźcie coś, bo oszaleję.