Martwi mnie zachowanie syna

26.03.12, 20:39
Nie wiem, gdzie sie poradzić, a problem jest skomplikowany, i nie wiem, co o tym mysleć.
Sprzątając raz pokój syna znalazłam w jego pokoju strzykawkę z igłą. Może przesadzam, ale zaniepokoiło mnie to. Jak wrócił to zapytałam się, do czego mu to potrzebne. Stwierdził, że do eksperymentu, a jak zapytała jakiego, to że do chemicznego. Ok, sprawa ucichła, nic się nie działo. Ale od jakiegoś czasu niepokoi mnie mnie jego zachowanie. Co prawda dość często siedzi w domu, więc powinno być wszystko w porządku, ale naprawdę dziwnie się zachowuje. Często dostaje zupełnie bez powodu ataków złości (i nie jest to zwykłe ,,pyskowanie, kłótnie). Czasami potrafi całą noc nie spać, i do szkoły idzie później ledwo żywy. Jednak to nie tylko to. Jest kilka innych rzeczy i zachowań, których do niedawno nie widziałam u niego. Na dodatek nauczycielka ze szkoły zadzwoniła dzisiaj do mnie, że mam do niej przyjść, bo ona tez jest zaniepokojona jego zachowaniem na lekcjach. Ale o co dokładnie chodzi - nie wiem, dowiem się jutro. Młody twierdzi, ze wszystko jest w porządku.
Zaraz mi ktoś pewnie napisze, że jestem panikarą, wszędzie widzę zło i się czepiam bez powodu. Ale mnie naprawdę to niepokoi. Coś jest na rzeczy, bo do niedawna się tak nie zachowywał. Wolałabym, to oczywiste, żeby to tylko moja wyobraźnia, ale boje się, że tak nie jest.
    • scher Re: Martwi mnie zachowanie syna 26.03.12, 21:00
      Nie, nie jesteś panikarą. Jesteś naiwna, młody mydli ci oczy, jak chce.
      • aqua48 Re: Martwi mnie zachowanie syna 26.03.12, 21:39
        My w gimnazjum na początku pierwszej klasy mieliśmy podczas zebrania rodziców spotkanie ze specjalistą od uzależnień, który mówił na co zwracać uwagę u własnego dziecka i właśnie znalezienie strzykawki w pokoju, dziwnych fajek i innych przedmiotów, których przeznaczenia się nie zna było pierwszym niepokojącym sygnałem, drugim niewytłumaczalne zachowanie dziecka - pobudzenie, albo apatia.
        Pędź do szkoły i wspólnie z wychowawczynią oraz pedagogiem lub psychologiem ustalcie program pomocy dziecku.
        • verdana Re: Martwi mnie zachowanie syna 26.03.12, 23:07
          Powiedziałabym raczej, ze jesteś przeciwieństwem panikary - osobą, która nie chce przyjąć do wiadomości oczywistych faktów.
          Choć ja też raz znalazłam strzykawkę w pokoju syna, tyle, ze on mi przypomniał, ze sama mu ją kazałam wziąć. Trochę inny przypadek - gdyby nie to, dla mnie byłoby to już powodem do alarmu.
          Wszystko wskazuje na to, ze syn ma powazny problem.
    • mama_myszkina Re: Martwi mnie zachowanie syna 27.03.12, 03:55
      Mnie tam dziwi, że tak spokojnie reagujesz. Nie jesteś panikarą. Syn ma prawdopodobnie poważny problem.
      • lestrange_e Re: Martwi mnie zachowanie syna 27.03.12, 11:49
        Można zrobić rewizję w pokoju, zrobić test na obecność.
        Objawy są niepokojące, wizyta w szkole też może pomóc (bo zachowanie musi być inne niż zazwyczaj, skoro wychowawczyni telefonuje).
        • indygae132 Re: Martwi mnie zachowanie syna 27.03.12, 20:56
          Byłam dzisiaj na wizycie w szkole w sprawie syna. Napisze krótko: wychowawczyni włącznie z pedagog, przekazała mi wszystkie informacje na temat jego zachowania, że już od jakiegoś czasu nie można z nim złapać żadnego kontaktu, rozmawiać z nikim (próbowali rozmawiać najpierw z nim samym) nie chciał. Powiedziała, że jak tylko coś mnie zaniepokoi w jego zachowaniu, żeby jak najszybciej zrobić test. Dała mi też namiary, żeby jak najszybciej w razie konieczności działać.
          Kupiłam ten test. Syn dalej wszystkiemu zaprzeczy, mówi, że wszyscy się go czepiają, i on żadnego testu nie zrobi, a siłą go nie zmuszę.
          Wiem, że to prywatna sprawa, ale naprawdę ta rozmowa potwierdziła właśnie moje najgorsze obawy, chociaż komuś może się wydawać, że jestem spokojna.
          • joa66 Re: Martwi mnie zachowanie syna 27.03.12, 21:45
            Chyba zdecydowałabym się na przeszukanie pokoju pod nieobecność syna. Weź też pod uwagę, że nawet ujemny wynik testu o niczym nie świadczy.

            Cokolwiek to jest wymaga natychmiastowej i zdecydowanej reakcji. Ile w ogóle chłopak ma lat? I co na to jego ojciec?
          • mama_myszkina Re: Martwi mnie zachowanie syna 27.03.12, 23:03
            indygae132 napisała:

            > Byłam dzisiaj na wizycie w szkole w sprawie syna. Napisze krótko: wychowawczyni
            > włącznie z pedagog, przekazała mi wszystkie informacje na temat jego zachowani
            > a, że już od jakiegoś czasu nie można z nim złapać żadnego kontaktu, rozmawiać
            > z nikim (próbowali rozmawiać najpierw z nim samym) nie chciał. Powiedziała, że
            > jak tylko coś mnie zaniepokoi w jego zachowaniu, żeby jak najszybciej zrobić te
            > st. Dała mi też namiary, żeby jak najszybciej w razie konieczności działać.
            > Kupiłam ten test. Syn dalej wszystkiemu zaprzeczy, mówi, że wszyscy się go czep
            > iają, i on żadnego testu nie zrobi, a siłą go nie zmuszę.
            > Wiem, że to prywatna sprawa, ale naprawdę ta rozmowa potwierdziła właśnie moje
            > najgorsze obawy, chociaż komuś może się wydawać, że jestem spokojna.


            Ja też bym przeszukała pokój.

            To zabrzmi brutalnie ale jeśli syn ma duży problem i to ukrywa, to czasami sąd rodzinny i kurator jest wybawieniem. Nie życzę Ci tego, ale jesli syn jest uzalezniony, to, jak na każdego uzaleznionego, podziała na niego jedynie (jeśli w ogóle coś podziała) twarde lądowanie na dno. Czyli poniesienie konsekwencji swoich działań.

            Czy pedagog ma jakiś plan czy jedynie zdała Ci relację? Taki uczen powinien być pod 24/7 obserwacją włacznie z odwożeniem i odbieraniem spod szkoły. Tak, żeby nie miał gdzie ani kiedy się naćpać. Jeśli oczywiśce chodzi o zazywanie narkotyków.
          • wrzesniowamama07 Re: Martwi mnie zachowanie syna 27.03.12, 23:14
            moja koleżanka, jak podejrzewała syna o narkotyki, bo dziwnie się zachowywał, wzięła (z mężem) młodzieńca za bety i zawiozła na pogotowie (oddział ratunkowy czy izbę przyjęć). Test wyszedł negatywny, ale syn pretensje miał umiarkowane - najpierw proponowali po dobroci test w domu, nie zgodził się i szarpał... Jego wybór.
            • joa66 Re: Martwi mnie zachowanie syna 28.03.12, 07:35
              Test wyszedł negatywny

              A ja nie opierałabym się w 100% na teście. Kiedyś rozmawiałam z lekarzem, który mówił, że teraz w obiegu są takie świńskie mieszanki, że żaden test tego nie wykryje - własnie miał na OIOMIE młodego człowieka,któremu wysiadała wątroba ( a wcześniej miał atak psychotyczny), a testy były negatywne (miał tylko niewielką ilośc alkoholu we krwi). Chłopaka przywieziono z jakiegos klubu i monitoring plus świadkowie potwierdzili, że chłopak coś brał.
              Wg tego lekarza to niestety coraz częstsze (tzn bardzo szczegółowe i czasochłonne badania pewnie by to wykryły, ale nie podstawowe testy, nawet takie jakimi się posługują w pogotowiu.
              • wrzesniowamama07 Re: Martwi mnie zachowanie syna 28.03.12, 10:29
                Akurat w tym przypadku to nie miało miejsca, ale się zgadzam, w 100 proc. Piszę tylko, że jak się chłopak buntuje przeciw testowi w domu, rodzice mogą/powinni/muszą go zawieść do specjalistów. Tam testy są zresztą bardziej wiarygodne i wszechstronne, poza tym możliwa jest jeszcze dalsza diagnostyka. Jeśli było brane niewykrywalne świństwo, coś w badaniach wyjdzie - choćby zmiany w wątrobie, niekoniecznie ostateczne.
          • borys314 nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 00:40
            Objawy są bardzo, bardzo niepokojące. Naprawdę, nie masz luksusu, żeby z tym zwlekać.
            Ja rozumiem - do testu nie zmusisz, nie chcesz pogwałcić prywatności - to wszystko podstawowe zasady, ale w takiej sytuacji możesz je sobie zawiesić na kołku. Stawka jest za wysoka - to zdrowie, przyszłość, może nawet życie Twojego syna.
            • scher Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 08:39
              borys314 napisał:

              > Ja rozumiem - do testu nie zmusisz

              Jak to nie?
              • sierpniowa27 Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 11:46
                Scher,a jak zmusic?
                • panto_na0 Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 13:40
                  Chyba tylko siłą.
                  Ale siłą raczej moczu nie odda.
                • scher Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 18:15
                  sierpniowa27 napisała:

                  > Scher,a jak zmusic?

                  Albo robi test, albo uznaję, że jest uzależniony. I podejmuję wszystkie odpowiednie, przykre dla nałogowca działania.
                  • joa66 Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 18:30
                    Z ciekawości - czy ktos wie jak długo, od momentu zażycia narkotyku, taki test wykazuje jego obecność? Czy jeżeli ktoś weźmie heroinę w poniedziałek to czy środowy test cokolwiek wykaże?



                    • indygae132 Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 20:07
                      Właśnie syn nie chce zrobić tego testu, bo nic nie ma na sumieniu, i nie mam prawa go do niczego zmuszać. O jakiejkolwiek rozmowie z nim nie ma nawet mowy.
                      Syn ma dopiero 15 lat, wiem, ze ktoś się wyżej pytał.
                      • verdana Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 20:22
                        Masz prawo go zmuszać. I pomysł Scher jest b. dobry - powiedz, ze jeśli nie zrobi testu potraktujesz to jako przyznanie sie do zaźywania i natychmiast jedzie do ośrodka zamkniętego.
                        Syn gra na zwłokę.
                        • indygae132 Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 20:30
                          Własnie dzisiaj tego próbowałam. Próbowałam też z nim normalnie rozmawiać. Ale nawet nie daje mi dojść do szkoły, powiedział, że mu mogę gó... zrobić, bo to jego życie, a wychowawczyni się na niego uwzięła.
                          Na jego ojca nie mam jak liczyć, bo po pierwszy jest za granicą, po drugie chybaby syna zabił, jakby się dowiedział.
                          Chce go zmusić na laboratoryjne testy, najlepiej w przychodni. Nie wiem jak, ale wiem, ze musze.
                          • mama_myszkina Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 20:41
                            Jakie testy laboratoryjne? Wystarczy, że synek przez 24h niczego nie weźmie i żadn test niczego nie pokaże! Z resztą nawet testy laboratoryjne nie wykryją wszystkiego, bo trzeba wiedzieć, czego sie szuka!

                            Jesli on bierze np. MDMA albo dopalacze to tradycyjne testy nawet w laboratorium na nic Ci się zdarzą.

                            Syna w samochód i do ośrodka interwencji kryzysowej.

                            I nie chroń go tak przed tatusiem, bo być może dobrze by mu zrobiło, gdyby ktoś nim potrząsnął (nie dosłownie, ale skoro ojciec za granicą, to nie ma takiej opcji).

                        • mama_myszkina Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 20:38
                          W pełni się z tym zgadzam. Z resztą wielu terapeutów obeznanych z tematem powie Ci to samo - narkomani to mistrzowie mydlenia oczu. Ty prosisz o test a synek wpędza Cię w poczucie winy.

                          Testy są zawodne, a dodatkowo chłopak gra na zwłokę. Ktoś tu pytał, czy test jest skuteczny po kilku dniach. Nie, nie jest. Jeśli ktoś bierze czesto, to możliwe, że test coś wykaże nawet po dniu albo dwóch, bo stężenie substancji się utrzymuje. Natomiast jeśli synek robi to i owo np. jedynie w weekendy, to około wtorku czy środy raczej nie ma szans na wykrycie czegokolwiek. Przynajmniej ja się z takimi testami spotkałam ale to było jakiś czas temu.

                          Jest wiele substancji, które nie będą wykryte przez tego typu testy. Np. dopalacze albo różniste pigułki.

                          Niektórzy wstrzykują sobie MDMA (3,4-methylenedioxy-N-methylcathinone, bk-MDMA), co juz jest szalenstwem. I nie wykluczam, że Twój syn to właśnie robi. MDMA jest dużo tańsze od heroiny i esto becnie modne! MDMA to pochodna amfetaminy i testy wykrywające opiaty tego w moczu nie wykażą. Poza tym, objawy sie zgadzają. Heroina powoduje raczej senność a MDMA przeciwnie - pobudzenie, bezsenność, z czasem halucynacje, anoreksję, wymioty etc. Niestety nadużywanie MDMA prowadzi często do pwostania psychozy (choroby psychicznej). Prawdopodobnie MDMA nieodwracalnie uszkadza neuroprzewodnictwo. To jest nowy narkotyk, na rynku dopiero od 2004 roku, więc nie jest jeszcze dokładnie zbadany.

                          Gdyby Twój syn był moim synem, jużbym wisiała na telefonie monarowskim. Oni wiedzą chyba najlepiej, co w takiej sytuacji robić.

                          Dziwi mnie, że pietnastolatek informuje Cię, że on nie zrobi testu, bo 'nie ma nic na sumieniu' (logiczna niespójność!), a Ty przechodzisz nad tym faktem do porządku dziennego. To jest jeszcze dzieciak i prawdopodobnie właśnie rujnuje sobie życie.
                          • mama_myszkina Re: nie czekaj, zareaguj! 28.03.12, 20:38
                            Wybacz literówki,piszę szybko a nie mam polskiej korekty w kompie, jedynie polskie znaki.
                          • mama_myszkina MDMC 28.03.12, 20:48
                            Wybacz, skrót to MDMC, nie MDMA. MDMA to ecstasy. MDMC jest znane od 1996 roku jako antydepresant ale na europejskie rynki narkotykowe trafiło dopiero około 2004 r. Dlatego lepiej szukaj pomocy osób, które się na narkotykach znają (MONAR itp), bo możliwe, że dla pani pedagog w szkole czas zatrzymał się na kompocie i nie będzie zbyt pomocna.
                            • lestrange_e Re: MDMC 28.03.12, 21:02
                              Jak nie chce robić testu, to jutro jak najszybciej zawieź go do ośrodka, i zaznacz, że właśnie niechęć do testu jest dla Ciebie dowodem na to, że coś jest na rzeczy.
                              • gonzo1_1_1 Re: MDMC 30.03.12, 22:26
                                Takiego gó...arza najlepiej od razu do ośrodka, to w momencie test zrobi.
Pełna wersja