"oswojenie" z białym fatruchem - 20m

01.04.12, 22:03

Jak "oswoić" dziecko z białym fartuchem?
Dziecko doświadczone źle przez lekarzy i pielęgniarki, bo wcześniak z 7 miesiąca.
Wiadomo, głaskali po główce, mówili słodkie słówka i robili swoje, ale tak trzeba było dla ratowania życia.
Teraz wizyta u lekarza zaczyna się płaczem w poczeklani, histerią w gabinecie i wymiotem od płaczu na koniec.

Badamy w domu misie, lalki, zaglądamy do gardła, dajemy syropy do picia misiom i lalom, ale to nie pomaga.
Całe szczęście że nie choruje często, praktycznie widzimy się z lekarzem na szczepieniach o kontrolach wcześniaczych u specjalistów, ale wizyty długo pozostają jej w pamięci.

Bez względu na lekarza czy dermatolog, który praktycznie nic z nią nie robi, czy pediatra.

Płacze przez sen, jak zaczynamy bawić się w lekarza po wizycie to nie, nie, nie.
Oczywiście wtedy odpuszczam.

Książki? Ale nie mogę namierzyć takiech dla prawie 2 latki, są dla starszych dzieci.
A jest maniaczką książek i może by pomogły.
Macie jakieś sprawdzone tytuły i autorów.

Proszę ekspertów i mamuśki i tatusiów o porady.

Do lekarzy teraz chodzimy we dwoje, ja wchodzę, mówię o co chodzi, wchodzi potem tato z Laurą i się zaczyna. Po badaniach tato od razu z nią wychodzi, a ja próbuje rozmawiać z lekarzem, no ale zdajecie sobie sprawę w jakim ja stanie psychicznym wówczas jestem po takiej histerii i wymiocie, mam dość wszystkiego.

Poradźcie coś.
Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
    • aqua48 Re: "oswojenie" z białym fatruchem - 20m 02.04.12, 09:14
      Z mojego doświadczenia wynika, że dziecko musi samo zapomnieć, albo wyrosnąć, wszelkie próby oswajania biorą w łeb, przy złych doświadczeniach. Mój starszy syn po szczepieniu nie dał się zaprowadzić do spożywczego żeby kupić batonik. Jak zobaczył sprzedawczynię w białym fartuchu, to był taki ryk, że musieliśmy uciekać, przechodziło mu dopiero po paru dniach. I żadne tłumaczenia nie dawały rady.
    • Gość: papaver Re: "oswojenie" z białym fatruchem - 20m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.12, 12:19
      Witam. Mam 2 córki obecnie 20-miesięczne. Jedna, jeśli jest prowadzona do lekarza sama, zachowuje się spokojnie, trochę pomarudzi, ale bez wielkiego płaczu. Za to druga ryczy już od progu, kiedy lekarz nawet nie zdąży na nią spojrzeć. Nie ma u nas wymiotów, ale widzę w jej oczach autentyczne przerażenie. I też zawsze musi być druga osoba w pogotowiu - badanie w stanie histerii, płacz niemożliwy do opanowania, szybko ubieram małą i tata czy babcia wychodzą z nią na korytarz, a ja wtedy mogę porozmawiać z lekarzem. Czytamy książeczkę "Kicia Kocia jest chora" Anity Głowińskiej, w której przedstawiona jest wizyta u lekarza, ale to nic nie pomaga, mimo tego książeczkę polecam, bo moje dziewczyny uwielbiają Kicię Kocię - a może Wam pomoże :)
      • aaalicja2 Re: "oswojenie" z białym fatruchem - 20m 02.04.12, 13:11
        Aqua48

        u nas też tak jest jak wchodzimy do małych pomieszczeń, pewnie kojarzą jej się z gabinetem. Zaraz płacz, ryk.
        Nawet jak pojechaliśmy do dziadków, to najpierw histeria i wymiot, a jak poznała już "kąty" to było ok.


        Papaver
        dzięki za tytuł książki, już będę ją namierzać.

        Gdybyście miały jeszcze jakieś rady proszę, proszę, proszę, bo na samą myśl o wizycie u lekarza, jest mi słabo.
    • galikowa Re: "oswojenie" z białym fatruchem - 20m 03.04.12, 09:23
      U nas tez w okolicach tego wieku był straszny lęk u lekarza - tak samo jak u Was zaczynało się od ryku w poczekalni, histerii przy próbie osłuchania oskrzeli, zajrzenie do gardła to najgorsze tortury no i konczyło się wymiotami.
      Ale przeszło. po drugich urodzinach i całe szczescie, bo lekarza musielismy odwiedzac srednio 2-3 razy w miesiacu jak poszedł do przedszkola. Oswajanie w domu nic nie dawalo. Po prostu lekarka była zawsze miła i cierpliwa, pielegniarki zawsze zagadywały, dawały te smieszne naklejki i gadżety i teraz wrecz obawiam się, że za bardzo lubi panią doktor, bo ciągle mówi ze jest chory i chce tylko do pani doktor Sylwii... Daje sobie robic zastrzyki, zagladac do gardła, byl u dentysty, miał założony wenflon. A co dziwne przestał sie tak bac krótko po pobycie jednodniowym w szpitalu. Ja bym nie zwalała na doswiadczenia z okresu noworodkowego. Przeczekaj, przejdzie.
      • alicjawu Re: "oswojenie" z białym fatruchem - 20m 03.04.12, 20:40
        mój synek od dłuższego czasu bardzo lubi książeczkę - "Z mamą u lekarza"
    • aniaurszula Re: "oswojenie" z białym fatruchem - 20m 10.04.12, 07:45
      starsza polubila lekarzy gdy sama nas przebadala kiladziesiat razy prawdziwym stetoskopem , pielegniarek z racji pobierania krwi a bylo tego sporo nie znosi do dzis a ma 7 lat, mlodsza 17 mcy tez placze od drzwi wejsciowych , jest rehabilitowana od 6 mca zycia, wczesniak 34tc z zagrozeniem zamartwica. ostatnio bylam z dwoma jednoczesnie, najpierw badana byla starsza , mlodsza chodzila w kolo ich i sie przygladala, gdy przyszla kolej na nia zaczela plakac dopiero przy zajrzeniu do gardla, za drugim razem bylo podobnie, moze daj sie ty przebadac lekarzowi albo tate do tego wykorzystajcie
    • asia_i_p Re: "oswojenie" z białym fatruchem - 20m 10.04.12, 10:38
      Potrzebuje czasu.
      I to wszystko, co robicie z lalkami, to prawdopodobnie da efekty, tylko ich na razie jeszcze nie widać.
      Jedynym traumatycznym przeżyciem mojej córki związanym z medycyną było to, że przy pierwszym badaniu na 6 tygodni odsunęłam się i nagle zobaczyła lekarza zamiast mnie. Ani takiego koloru twarzy dziecka ani takiego dźwięku nie słyszałam nigdy wcześniej. Od tego czasu do tak około roku-półtora darła się u lekarza i już. Potem wyrosła. Twój też wyrośnie, tylko mu to trochę dłużej zajmie, bo się nacierpiał.
    • kacper.wozniak Re: "oswojenie" z białym fatruchem - 20m 10.04.12, 17:53
      Witam serdecznie

      Oswajanie się dziecka ze stresującymi sytuacjami takimi jak np wizyta u lekarza jest procesem, który wymaga kilku rzeczy. Bardzo często dzieci boją się (podobnie jak dorośli) sytuacji, nad którymi nie mają kontroli lub których nie znają.

      Najważniejsza rzecz to czas. Na przyzwyczajenie się do nowej, stresującej sytuacji potrzeba czasu. Wiele razy widziałem dzieci zestresowane przy okazji wejścia do gabinetu, lub też rozstaniem z rodzicem przy okazji zajęć w przedszkolu. Niektórym dzieciom potrzeba dużo czasu, żeby się przyzwyczaić. Napisała Pani, że zabawy w badanie misiów i lalek nie pomagają. Myślę, że pomagają, ale stopniowo.

      Warto dążyć do tego, żeby dziecko wiedziało czego może się spodziewać (jak będzie wyglądać szpital, co się będzie działo itd) Bawienie się w "badanie misiów" jest bardzo dobrym pomysłem. Buduje przewidywalność i pozwala na odreagowanie stresu. Oczywiście nie zalecam tej zabawy jeśli dziecko nie chce, bo np pamięć wizyty jest jeszcze świeża. Napisała Pani w późniejszym wpisie o wizycie u dziadków, gdzie niepokój ustąpił po poznaniu całej nowej przestrzeni. To bardzo cenna obserwacja, pokazuje, czego potrzebowała pani córka, żeby odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Może warto się zastanowić jak dać jej taką możliwość w sytuacji z lekarzem?

      Druga kwestia to poczucie wpływu. Jeśli znajdziemy coś co pozwoli dziecku mieć poczucie kontroli nad jakimś wycinkiem rzeczywistości będzie mu łatwiej. Oczywiście nie może mieć wpływu na to CZY pójdziecie do lekarza, ale może mieć wpływ np na to co zrobicie potem, w co się ubierze, jaką zabierze ze sobą zabawkę, z kim pójdzie itp.

      Trzecia bardzo ważna rzecz o której warto pamiętać, to spokój i zrozumienia dla emocji, które wyraża. Dzieci chłoną emocje dorosłych i w sytuacjach, gdzie my jesteśmy zdenerwowani udzieli się to również dziecku.
Pełna wersja