rulsanka
02.04.12, 12:50
Już z rok temu młody (w czerwcu kończy 4lata) poruszył ten temat, ale wczoraj zrobiła się prawdziwa dyskusja na tematy egzystencjalne i aż się popłakałam (po ciemku, więc młody nie widział).
Usypiałam go leżąc z nim w łóżku i rozmawialiśmy o różnych rzeczach, jak zwykle. Tym razem było o kosmosie i odkrywaniu nowych planet.
Chwila piękna jak zawsze i młody chyba nagle zrozumiał, jak bardzo ulotna.
Otóż syn doszedł do wniosku, że nie chce urosnąć i nie będzie spał (kiedyś mu tłumaczyłam, że w czasie snu się rośnie..) No i rzeczywiście dzielnie się trzymał i nie zasypiał. W tym czasie rozmawialiśmy o śmierci i starzeniu, o byciu rodzicem, dziadkiem...
Młody nie chce urosnąć, bo chce być przytulany i drapany w stopę do zaśnięcia. Mówię, że mogę go przytulać i drapać nawet gdy urośnie, ale młody stwierdził, że nie sięgnę.
Argumenty ZA rośnięciem podałam różne. I jak się okazało, nietrafne.
- że to, że nie urośnie, nie znaczy, że się nie zestarzeje (są takie choroby, w których dziecko nie rośnie)
- że jak urośnie, będzie mógł zostać... (wymieniłam z 50 różnych zawodów)
- że będzie miał swoje dzieci, które będzie mógł przytulać tak jak ja jego
- będzie mógł kierować samochodem, samolotem a nawet statkiem kosmicznym
- zakocha się i będzie miał żonę
Jak zachęcić dziecię do rośnięcia? Bo jestem przekonana, że jak on się uprze, to naprawdę urośnie mniej niż powinien. Ja marzyłam o małym biuście (w rodzinie są duże) i taki mam (i cieszę się z tego). Choć może to przypadek.