wloclawka_5
03.04.12, 16:49
Zacznę od razu, ponieważ potrzebuje, a właściwie potrzebujemy, jakiejkolwiek rady, a i tak czuje, że już za późno proszę o pomoc.
Miałam dwóch nastoletnich synów, bliźniaków. Prawie rok temu wydarzyła się tragedia. Jeden z nich został napadnięty i skatowany. Złapano tych gnojków, ale wyroki dostali tylko w zawieszeniu. Ból, rozpacz. Prawie trzy miesiące nie byłam w stanie nic zrobić, mężowi było niewiele łatwiej. Później powoli zaczęliśmy wracać do równowagi, jeżeli tak można powiedzieć, chociaż to nadal jest niewyobrażalny ból. Ale coś złego dzieje się z drugim synem po śmierci brata. Zmienił się nie do poznania, na co uwagę zwróciliśmy nie tylko my. Na początku zamknął się w sobie, prawie nic nie mówił. Korzystaliśmy wtedy wszyscy z pomocy terapeuty. Teraz jednak jest znacznie gorzej, i mamy wrażenie że się pogarsza. Syn znalazł sobie kolegę, który miał nieciekawe towarzystwo wokół siebie. I w ciągu tych kilku miesięcy zaliczyliśmy jego ucieczkę z domu, kłopoty z nauką (chociaż to jest najmniejszy problem w tym wszystkim), eksperymenty z narkotykami. Zmienił się też w stosunku do nas, a przede wszystkim do mnie. Jest bardziej agresywny, rzadko z nami rozmawia, najlepiej w ogóle by nas unikał. Byliśmy niby u psychologa. Rozmawialiśmy wielokrotnie. Sami dostaliśmy wskazówki, co i jak. Ale to w sumie to na nic. Wiem, ze pomoc jest potrzebna, tylko nie wiem już, gdzie jej szukać i kogo się poradzić. Teraz on pomocy już nie chce. Ale ewidentnie widać, że bez niej się nie obejdzie.