Coraz gorsze oceny, częste wagary.

05.04.12, 16:33
Mam dwoje dzieci - 18-letnią córkę i dwa lata młodszego syna.
Ogólnie oboje nie sprawiają kłopotów wychowawczych, ale syn ma kłopoty (?) z nauką, i wynikające z tego coraz częstsze wagary. Do niedawna miał całkiem dobre oceny, ale od jakiegoś czasu są coraz słabsze. Na półrocze był zagrożony z dwóch przedmiotów, ale na szczęście poprawił. Pogorszyły się nawet jego wyniki w nauce fizyki, z którą radził sobie najlepiej. Zresztą dowiedziałam się, że coraz częściej nie chodzi do szkoły lub po prostu ucieka. Zawsze wraca o normalnej godzinie, a jak wraca wcześniej, to zawsze coś wymyśla: albo im lekcje skrócono, albo coś tam jeszcze. W pierwszym semestrze już opuszczał, ale kiedy się o tym dowiedziałam, to zaczął normalnie chodzić, za to nie uczył sie prawie wcale (stąd półroczne wyniki). W drugim półroczu nie było go znacznie więcej, o czym dowiedziała się całkiem niedawno. Mówi, że mu się nie chce chodzić, i że nauka go nudzi. Że wszystko poprawi w odpowiednim czasie, więc mam nie panikować. Ale kiedy? Nie wiem.
Jak go namówić do chodzenia do szkoły, w ogóle nauki? Wiem, że to zapewne pytanie retoryczne, ale taki nagły brak zainteresowania dalszą nauką i w ogóle chodzeniem do szkoły trochę mnie niepokoi.
    • joa66 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 16:50
      Rozumiem, ze syn ma 16 lat, a więc niedawno zaczął naukę w szkole średniej ..
      Do niedawna miał całkiem dobre
      > oceny, ale od jakiegoś czasu są coraz słabsze


      A te lepsze stopnie to w gimnazjum?

      A może jest dopiero w 3 klasie gimnazjum?
      • verdana Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 17:25
        Właśnie - w której klasie jest syn i co oznaczają te "gorsze" oceny.
        • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 17:39
          I kl. liceum.
          Gorsze tj. spadek o kilka stopni, nawet z tych lubianych przedmiotów.
          Lub kłopoty z zaliczeniem przez częste nieobecności właśnie.
          • verdana Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 17:42
            Czyli wszystko jest normalne, za wyjątkiem Waszej reakcji.
            Tak właśnie jest - stopnie w liceum spadają dramatycznie. Wszystkim niemal, za wyjątkiem niewielkiej, bardzo niewielkiej grupy, zazwyczaj jednak dziewcząt.
            Trójka w większości liceów to bardzo dobra ocena. Dwója - jeszcze zupełnie przyzwoita. Osoba, która nie ma na semestr zadnych jedynek (w klasie mojego syna jest takich całe sześć) moze byc z siebie dumna.
            Podejrzewam, zę przyczyną wagarów jest posiadanie starszej siostry, należącej do tej niewielkiej grupy osób, której oceny nie spadły, oraz rodzice, którzy zamiast podtrzymać na duchu wymagali takich samych ocen jak w gimnazjum.
            • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 17:50
              Do tego stopnia, żeby być zagrożonym na półrocze?
              Lub w ogóle nie chodzić?
              To chyba całkiem normalne nie jest. Pierwsza LO chyba nie powinna być usprawiedliwieniem.
              • joa66 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 18:57
                Ależ oczywiście, że to możliwe! :) Też mam syna w 1 klasie liceum i cała jego była klasa gimnazjalna ma w liceach gorsze stopnie. To normalne. W niektórych liceach jest gorzej w innych lepiej, ale jest to raczej wynik polityki oceniania w danej szkole. W wyjątkowo przyjaznej pod tym względem szkole mojego dziecka, średnia ocen mu spadła o prawie 1. I mimo, że jest to wynik powyżej średniej klasowej to i tak w pierwszym semestrze przez zagapienie miał jedno zagrożenie :) .

                Na Twoim miejscu niepokoiłabym się tylko wtedy gdyby jego oceny odbiegały bardzo od ocen reszty klasy - mogłoby to świadczyć o tym, że nie nadąża z materiałem albo np ma konflikt z nauczycielami (może tez uczniami?)

                Zupełnie innym problemem są wagary - niestety podejrzewam , że może to mieć związek z tym (ale nie musi) , że w domu nikt nie okazuje mu zrozumienia.
              • Gość: 71tosia Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: *.iam.ne.jp 05.04.12, 18:59
                Moja niezle uczaca sie w gimnazjum corka, w liceum miala na pierwszy semestr tez dwa zagrozenia i to z przedmiotow, ktore jeszcze do nie dawna lubila. W jej klasie byla chyba tylko 3 dzieciakow bez zagrozen. Jakos trudno mi uwierzyc ze cala pozostala 30, do niedawna ambitnych uczniow, (bo to tzw 'dobre liceum') nagle zglupiala i przestala sie kompletnie uczuc! Problem jest chyba jednak w sposobie pracy takich szkol, w nauczycielach ktorzy jedyny sposob jaki widza motywowania ucznia to przez jedynki, w lekcjach na ktorych zwykle sprawdza sie jedynie wiedze zamiast jej uczyc, sila rzeczy wiekszosc nauka musi odbywac w domu a z tym nie kazdy pierwszoklasita daje sobie rade etc.
                Syn przestal sobie radzic wiec zaczal unikac szkoly, jakby tobie nic nie wychodzilo to nie przestaloby ci sie chciec? Byc moze rzeczywiscie sie nie uczyl ale calkiem mozliwe ze probowal ale nie bardzo mu wychodzilo, a ty mialas coraz wieksze pretensje bo 'w gimnazjum bylo inaczej' i 'siostra nie bylo problemow' wiec zrobilo sie bledne kolo. Usiadz z nim i porozmawiaj powaznie, nie daj sie zbywac ze 'mu przestalo zalezec', zastanow sie co i dlaczego mu nie wychodzi. Byc moze potrzebne sa korepetycje albo zmiana szkoly na taka ktora jest bardziej prouczniowska. Obawiam sie ze problem sam sie nie rozwiaze raczej poglebi, bo niechec do szkoly przy braku sukcesow bedzie narastac, a przy niecheci do szkoly o sukcesy bedzie trudno.
                • aqua48 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 21:02
                  Porozmawiaj poważnie z synem, powiedz mu, że nie zależy Ci na tak dobrych ocenach jak w gimnazjum, ale jeśli narobi sobie za dużo nieobecności to nie będzie miał szansy poprawić tych ocen, unik jest dobry na bardzo krótką metę i sporadycznie. Zapytaj czy wie, ma pomysł jak to nadrobić i jakiej pomocy od rodziców oczekuje. A poza tym bądź w stałym kontakcie, nawet telefonicznym z nauczycielami tych "zawalonych" przedmiotów, powiedz jaka jest sytuacja, i że chcesz dziecku pomóc oraz jak to zrobić.
                  A może trzeba zmienić profil klasy?
                  • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 22:06
                    Profil i w ogóle szkołę sam sobie wybrał, więc chyba nie ma potrzeby zmieniać.
                    Z nauczycielką rozmawiałam i sama mówiła, żeby się wziął za siebie, bo go mogą nie przepuścić, a wagary też mu sytuacji nie ułatwiają.
                    Raczej syn w tym problemu nie widzi, ot, nie przepuszczą go - trudno, powtórzy rok.
                    Nie zależy mi na szóstkach i piątkach, ale obecnie ma więcej dwój.
                    • verdana Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 22:29
                      Wagary, obawiam się, są wynikiem tego, zę oczekujesz od mlodego człowieka ocen zbliżonych do tych, jakie miał w gimnazjum. To jest po prostu dla 90% uczniów nie do osiągniecia. Dlatego synowi zaczyna byc wszystko jedno, cokolwiek by nie zrobił i tak będzie źle. Z dwojga złego lepsze wagary i nieklasyfikowanie czy jednynka za nieobecnosci, niz wieczne zrzędzenie rodziców, ze "mógłby sie uczyć lepiej".
                      Być moze też to liceum jest za trudne, albo nieodpowiednie dla Twojego syna. Ja swojego musiałam przenisć po pierwszym semestrze. Posdzedł do liceum zawodowego, co jakoś nie przeszkodziło mu dostać sie wiele lat później na studia doktoranckie. Mnie dwója (jedynek nie było) z fizyki ( w podstawówce byłom laureatką olimpiady matematycznej)na pierwszy semestr w pierwszej klasie i SAME tróje, prócz zachowani w klasie trzeciej LO też nie przeszkodziły jakoś w zostaniu profesorem...
                      Napisałaś - nie zalezy mi na szóstkach i piątkach. Pora nauczyć sie, ze w liceum rodzicom powinno zależeć na trójach najwyżej. Co uświadomiła nam wychowawczyni mojego licealisty na pierwszym zebraniu.
                      • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 05.04.12, 22:56
                        Chyba zależy od szkoły i samych uczniów, bo w klasie córki jest większość osób, które mają jednak oceny wyższe niż cztery. To jest to same liceum, mają nacisk przede wszystkim na matematykę, fizykę i informatykę, taki wybór, do niczego nie namawialiśmy.
                        Jak reszta osób w klasie syna - nie wiem.
                        Jak tak dalej pójdzie, to zwyczajnie nie zda. A to w zasadzie już koniec roku.
                        • Gość: 71tosia Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: *.iam.ne.jp 06.04.12, 02:41
                          bez przesady, do konca roku jest jeszcze sporo czasu ponad dwa miesiace. Czy wg ciebie w tym liceum nauczyciele stawiaja same 4 i 5, a twoj syn nagle jako jeden z nielicznych w szkole z dobrego ucznia bez powodu zrobil sie uczeniem beznadziejny i wagarujacy? Mysle ze jak dalej sie bedziesz przy tym upierac, to syn bedzie za chwile mial jeszcze wieksze problemy. Zwykle uczen ambitny bez powodu nie robi sie beznadziejnym, i zwykle nawet jak mamie mowi ze jest mu z tym dobrze to wcale sie z tym dobrze nie czuje. I raczej sobie uswiadom ze brak sukcesow na jednym polu dzieciaki rekompenusuja szybko na innymi, zwykle jest to towarzystwo, imprezy etc. A wiec problemow bedzie wiecej niz mniej.
                          A to ze syn wybral szkole i profil to fajnie, ale jestes pewna ze 16 latek nie popelnia w wyborach bledow? I ja bym sie jednak mocniej zainteresowal co sie dzieje w szkole bo to jednak dziwne ze swietnie sie orientujesz co sie dzieje w klasie corki, ktora nie ma problemow a nie wiesz co sie dzieje w klasie syna ktory ma ich sporo.
                        • morekac Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 06:45
                          Ale córka nie jest chyba w tej samej klasie? Jeśli jest w maturalnej, to większość pewnie usilnie pracuje nad przedmiotami zdawanymi na maturze, a reszta ma odpuszczone...
                          • joa66 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 07:47
                            W ogóle dziwny ten post "o synu". Zaczyna się od "córka ma 18 lat.."


                            • tikitaki00_55 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 09:54
                              Zaczyna się: mam dwoje dzieci: 18-letnią córkę i dwa lata młodszego syna (więc brzmi zupełnie inaczej).
                              Gdybym ja miała dzieci, to też byłoby mi wstyd, że jakoś jedno POTRAFI dobrze się uczyć nawet w tym ,,strasznym'' liceum, a drugie z dobrze uczącego się ucznia nagle staje się uczniowską kaleką.
                              • wrzesniowamama07 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 10:43
                                Gdyby babcia miała wąsy...

                                Pierwsza klasa LO jest czasem szczególnym, to nie chodzi tylko o wyższe ale o INNE wymagania - uczniowie muszą się przestawić, dlatego duża część (większość) gwałtownie spada ze średnią. W drugiej i trzeciej klasie jest już statystycznie lepiej, bo ci którzy rady nie dają, odpadają, a reszta wchodzi w nowy rytm i ciągnie do góry (albo przynajmniej utrzymuje równy poziom).

                                Statystycznie dziewczyny są lepszymi uczniami, jeśli chodzi o średnią ocen, o niewagarowanie etc. Dziewczyny są mniej kłopotliwe, one okres dojrzewania w liceum mają już za sobą - mówię o średniej, nie o poszczególnych przypadkach

                                A poza tym z tego że starsza córka uczy się lepiej wynika zero dla sytuacji chłopaka - nieporównywanie własnych dzieci to elementarz rodzica...
                                • aqua48 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 11:47
                                  Po pierwsze: nie wolno porównywać dzieci, każde jest zupełnie innym człowiekiem!
                                  Po drugie to że syn sam sobie wybrał szkołę i profil o niczym nie świadczy. Mój syn też sobie sam wybrał jedno i drugie i po dwóch miesiącach pierwszej klasy zorientował się, że to nie to co lubią tygrysy i w czym są dobre. Decyzja była dla niego dramatyczna (okropne rozczarowanie i co istotne w przypadku chłopca - nadszarpnięta ambicja, bo jak to, ja - taki dotąd genialny, sobie nagle nie radzę), ale po wielu rozmowach z nim, wychowawczynią, nauczycielami, szybko przenieśliśmy go do innej szkoły i diametralnie innego profilu. Szkołę skończył, jest na studiach i wydaje się wreszcie zadowolony, a że zamiast zostać informatykiem zostanie filologiem, to już drobna różnica.

                                  Myślę, że w przypadku tego chłopca też częściowo chodzi o zawiedzioną ambicję, a także nieustanne porównanie z dobrą siostrą. A być może wpadł też w takie "olewajace" towarzystwo?
                                  Krótko mówiąc nie wiem jak jest teraz z powtarzaniem pierwszej klasy, ale są uczniowie którym powtórka dobrze robi, bo mają czas, żeby się pozbierać i zacząć jeszcze raz, ale jeśli do tego dojdzie, to ja bym pogadała z nim nad zmianą profilu i być może szkoły oraz o oczekiwaniach rodziców i samego ucznia co do przyszłości.
                                  • Gość: 71tosia Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: 61.213.136.* 06.04.12, 13:05
                                    po pierwsze jedno dziecko moze byc zdolniejsze, drugie mniej, jedno moglo trafic na bardziej inne na mniej wymagajacych nauczycieli, jedno ma za soba burze hormonalna drugie nie... Dla mnie jest raczej jasne ze chlopiec przestal sobie radzic wiec zaczal wagarowac, zwykle taka wlasnie jest kolejnosc a nie odwrotna. Czy powtarzanie klasy cos zmieni? Watpie. Nie znam ucznia, ktory zostalby na drugi rok i nagle stalby sie uczniem wzorowym, chyba ze zmieni szkole i srodowisko, bo w tej szkole opinia klasowego glaba, nawet jak sie bedzie staral bedzie sie za nim wlokla.
                                    ps zdumiewajaco wielu rodzicow/nauczycieli wierzy ze dzieci sa zdolne wrecz genialne tylko sie im nie chce, zamiast szukac prawdziwych przyczyn problemow.
                                    • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 14:44
                                      Chodzi mi tylko o to, że wagarami raczej sobie ocen nie poprawi. O zmianie szkoły nie ma nawet mowy.
                                      I nie chodzi o porównywanie dzieci. Chodzi mi tylko o zaprzeczenie temu, jakoby każdy w liceum gorzej się uczył.
                                      • wrzesniowamama07 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 15:22
                                        Ale z tego, że jednostki radzą sobie równie dobrze, co wcześniej wynika dokładnie NIC dla pozostałych 80-90 proc. uczniów w pierwszej liceum przeżywa szok, i jedni zbierają się po kilku tygodniach, inni po pierwszym semestrze a innym zajmuje to cały rok. Są też ci, którzy po roku dochodzą do wniosku że się nie nadają. I wtedy są dwa wyjścia:
                                        - rodzice współpracują i pomagają znaleźć nowe, bardziej adekwatne do możliwości/zdolności dziecka miejsce
                                        - rodzice uważają, że dziecko nie chce sobie poradzić. I że lepiej żeby pełzło na dwójach do matury, z językiem na brodzie i w nerwicy niż miałoby zaniżyć poziom w rodzinie...
                                      • joa66 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 15:32
                                        Nie - nie każdy się gorzej uczy w liceum. Ale zdecydowana większość tak. A zdarza się, że ci co uczą się lepiej niż w gimnazjach i tak mają gorsze stopnie, bo wg wielu nauczycieli pały są bardzo motywujące.

                                        Problem jest na tyle powszechny, że bardzo Ci się dziwię, że nie bierzesz tego pod uwagę. Nie bierzesz też pod uwagę tego, że może syn nie nadąża z materiałem, bo "sam wybrał szkołę i profil". I co z tego? Może się pomylił? Może miał mało wymagająceych nauczycieli w gimnazjum i wydawało mu sie, że wybrane przedmioty są łatwe i przyjemne? A może trafiła mu się grupa w klasie, która ryczy ze śmiechu kiedy komuś coś się nie uda przy tablicy?

                                        Czy po prostu przyjęłaś piewrszą lepszą wymówkę i uważasz, że faktycznie "uczyć mu się nie chce i nie zależy mu wcale"?
                                      • Gość: ola33333 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: *.pools.arcor-ip.net 07.04.12, 22:48
                                        moze tez byc, ze w klasie corki jest po prostu latwiej i dlatego wiekszosc ma lepsze oceny. Moze sie po prostu lagodniejsi nauczyciele trafili niz u syna.
                        • asia_i_p Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 10:27
                          Spokojnie, jeszcze nawet oceny proponowane nie są wystawione. W tym roku zakończenie roku szkolnego to 29 czerwca, czyli oceny będą wystawione gdzieś tak 20-ego, proponowane 20-ego maja. To sporo czasu, tylko w tym czasie będzie też sporo zamieszania (matury) więc warto ustalić plan.

                          Miałam ucznia w tej sytuacji, też z gatunku tych, co to jeszcze zdążą (tylko że już raz nie zdążył, więc matka miała wątpliwości), pozbierałam od niego i nauczycieli, co jeszcze ma do zaliczenia (typu fizyka - dynamika, polski - średniowiecze, renesans, itd.), on zrobił sobie listę, matka też i mógł wtedy realnie poplanować, co kiedy zaliczy. Przepytałam go jeszcze potem, czy na pewno jest umówiony z każdym z nauczycieli i na kiedy, i co jakiś czas monitorowałam (matka, mam nadzieję, też), czy mu z tej listy odpada na bieżąco. Teraz jest dobry czas na stworzenie takiego planu, bo jest jeszcze dość czasu, żeby go zrealizować bez czterech zaliczeń w tygodniu.
                • asia_i_p Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 10:19
                  Z głównym punktem się zgadzam, ale dopowiem parę przyczyn obniżenia ocen w liceum, bo nie zgadzam się z robieniem z wszystkich nauczycieli licealnych zakochanych we władzy psychopatów.
                  W gimnazjum bardzo często wymagana jest od dzieci wiedza odtwórcza wyłącznie - u nas uczniowie przychodzący z jednego gimnazjum są w szoku (bo nagle trzeba robić zadania z fizyki, a w gimnazjum na dostateczny wystarczało nauczenie się na pamięć definicji; trzeba pracować cały rok z angielskiego a w gimnazjum jak wychodziła czwórka, to się przygotowywało referat albo lekcję i już robiła się piątka, itd., itp., trzeba wysiedzieć lekcję mniej więcej cicho, a w gimnazjum wszyscy naraz wywracali ławki albo pojedyncze osoby wyskakiwały przez okno i było OK). Z drugiego gimnazjum, w naszym zespole szkół, przechodzą bezboleśnie, bo są już przyzwyczajeni, że nie starczy wiedzieć, co to koło i trzeba umieć wyliczyć jego pole, itd., itp.

                  Czasem źródło niepowodzeń na początku tkwi w gimnazjum, gdzie dziecka nie nauczono rozwiązywania zadań, robienia notatek i traktowano całą sprawę na zasadzie byle przetrwać. W pierwszej klasie na godzinach wychowawczych uczyłam uczniów robić notatki, bo nie umieli tego po gimnazjum.

                  Częściowo problem polega też na tym, że kiedy rodzice widzą piątki, to są spokojni i rzadko już się interesują, za co te piątki. Trudno im się zresztą dziwić, tylko że nie bardzo wiadomo, kto ma się tym zainteresować - my nie mamy władzy dyktować gimnazjum, co ono ma uczyć. Cierpią na tym ci najlepiej przygotowani i najzdolniejsi uczniowie, bo idą do klasy z rozszerzoną matematyką i fizyką, a w pierwszym półroczu masę czasu zjada nadgonienie zaległości z gimnazjum, przez co potem materiał rozszerzenia albo się nie mieści albo jest dorabiany na kółkach, więc muszą chodzić po południu.
              • mama_myszkina Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 06.04.12, 22:11
                Skoro nie moze być tak dobry jak siostra to sobie odpuszcza - w końcu i tak na niego 'wsiądziecie', więc co za różnica?
    • Gość: aniko Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: 193.109.212.* 10.04.12, 09:53
      Nie daj sobie wmówić, że w liceum wszyscy mająa słabe oceny, a 3 jest uważana za dobrą. Trójka nigdy nie była i nie jest oceną dobrą. Zresztą, z Twojego wpisu widać, że trzeźwo oceniasz sytuację, nie dramatyzujesz, nie wymagasz rzeczy niemożliwych. To zupełnie normalne, że zachowanie i oceny syna cię niepokoją i chcesz temu zaradzić. Porozmawiaj z nim. Wyegzekwuj na początek chodzenie do szkoły, bez wagarowania. Może się zagubił np. w tej fizyce, gdyż wymadanie są o wiele wyższe niż w gimnazjum i przydałoby się kilka dodatkowych lekcji. Niech na początek podciągnie się z 1-2 przedmiotów które idą mu nie najgorzej i tak nabierze wiary w siebie. Nie daj sobie wmówić, że wszystko jest w porzo i nie interesuj się ocenami innych. Twoje dziecko słabo się uczy, chodzi na wagary i to jest wasz problem, a nie oceny czy zachowanie innych.
      • joa66 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 15:22
        i to jes
        > t wasz problem, a nie oceny czy zachowanie innych
        .


        Jednak trochę się mylisz :) Interesowanie się ocenami innych nie ma służyć zaspokojeniu ciekawości tylko realnej ocenie sytuacji. Dam przykład : jest liceum, które przyjmuje uczniów dobrych , ale nie najlepszych. W ciągu 3 lat wyciska z nich takie wyniki, że matury zdają chyba najlepiej w Warszawie. Natomiast uczniowie na co dzień cieszą się z dwój, bo o tróję już trudno. Stopnie w tej szkole są ewidentnie związane z polityką oceniania, a nie z rzeczywistą wiedzą uczniów. Czy rodzic ucznia z tej szkoły powinien obwiniać dziecko za słabe wyniki? Nie - to po prostu uroda tej szkoły, ale żeby to wiedzieć trzeba się tym zainteresować.
        • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 15:46
          Denerwuje mnie podejście syna, po prostu. Dla niego problem w złych ocenach nie istnieje. O poprawianiu mówi od dwóch miesięcy, ale nic w tym kierunku nie robi.
          • morekac Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 16:11
            O poprawianiu mówi od dwóch miesięcy, ale nic w tym kierunku nie rob
            > i.
            Bo najwyższa pora przycisnąć go w sprawie szczegółowego planu poprawiania. Czyli ustalić: co wygląda źle, co trzeba koniecznie zaliczyć, co i do kiedy zaliczy.
            • Gość: aniko Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: 193.109.212.* 10.04.12, 16:34
              "Twoje dziecko słabo się uczy, chodzi na wagary i to jest wasz problem, a nie oceny czy zachowanie innych. " To, że tak powiem pełny cytat. Nie powinno się wyrywać z kontekstu, ani tym bardziej zdania. Jednak się nie mylę. Wiemy z opisu autorki, że nie jest to liceum, w którym trójkowicz jest gwiazdą. Chodziła tam jej córka. Syn ewidentnie opuścił sięw nauce i dobrze byłoby temu zaradzić zamiast wmawiać, że to norma. Poza tym sprawdzanie wiedzy nie jest już zupełnie dowolną praktyką nauczyciela ani tym bardziej oceny nie wynikają z polityki szkoły. Istnieją coraz bardziej obiektywne systemy oceniania i jeżeli ktoś ma 100% ze sprawdzianu nie dostanie dwójki. A to, że większość ma 50% to już inna sprawa - nie zasługują na nic lepszego. Czytając wasze wypowiedzi mam wrażenie jakbym słuchała mojego 5 klasisty, który po otrzymaniu słabszego stopnia tłumaczy, że była tylko jedna 5 albo wcale:)
              • morekac Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 16:38
                który po otrzymaniu słabszego stopnia tłumaczy, że była tylko jedna 5 albo wcale:)

                Moim zdaniem - jeśli praktycznie większość klasy ma oceny dążące do pały i nikt nie dostaje dobrych stopni, to coś nie za dobrze jest też z nauczycielem uczącym danego przedmiotu.
              • Gość: 71tosia Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: 61.213.136.* 10.04.12, 17:56
                Obiektywna metoda? Z latwoscia moge zrobic studentom kolokwium, ktore wszyscy zalicza jak i takie ktorego nie zaliczy nawet najlepszy student, bo ceny ze sprawdzianow zaleza od tego jak trudne sie zrobi pytania i ile wczesniej sie dzieciaki nauczy. W klasie moje corki (takze 1 liceum) sprawdziany, z ktorych srednia jest w okolicy 2, a ocene dostateczna dostaje kilka osob, sa na porzadku dziennym. Dodam tylko ze liceum przyjmowalo dzieciaki ambitne i raczej z wynikami powyzej sredniej. Ale jak rozumiem wg Aniki i autorki postu tym dzieciakom nagle sie przestalo chciec lub zgluply i w tym jest caly problem?
                A co do syna autorki - obawiam sie ze synowi duzo latwiej jest przyznac sie do lenistwa niz do tego ze sobie z czyms nie poradzil. To problem nie tylko nastolatkow, wiekszosc w naszym spoleczenstwie woli uchodzic za zdolnych leniwych niz pracowitych przecietniakow.
                • joa66 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 19:07
                  To problem nie tylko nastolatkow, wiekszosc w naszym spoleczenstwie woli uchodzic za zdolnych leniwych niz pracowitych przecietniakow

                  To prawda. Zresztą z całym postem się zgadzam :)

                  I nikt tutaj nie sugerował, żeby autorka olała sprawę "bo każdy tak ma", tylko, żeby się zainteresowała DLACZEGO syn ma oceny takie a nie inne. A że pogorszenie ocen nastąpiło dokładnie wtedy kiedy chłopak zmienił szkołę, wypadałoby się zainteresować ewentualnymi przyczynami związanymi z tym faktem. Z postów autorki nie wynika, żeby próbowała się tego dowiedzieć - po prostu syn leń i tyle. I szukamy sposobu na lenia. A w większości wypadków obniżenie ocen wynika z (a) specyficznej polityki oceniania (b) zaległości z gimnazjum związane i z samym przedmiotem i technikami uczenia się lub (c) trudnością w adaptacji do nowego środowiska.

                  Ale łatwiej powiedzieć - syn leń , skoro córka i jej klasa mogą to dlaczego nie on?
                  • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 20:24
                    Nie mówię, że leń, bo leniem w gimnazjum stanowczo nie był. Zresztą nie był do tej nauki zmuszany. Teraz w ogóle na nic nie ma ochoty, Najlepiej siedziałby całymi dniami w domu, nigdzie nie chce wychodzić. Najlepiej siedziałby w czterech ścianach - wtedy jest najszczęśliwszy. Najbardziej w ogóle lubi być sam, najlepiej, jak my wszyscy gdzies wychodzimy. Nie można go nigdzie wyciągnąć.
                    A pisze o ocenach, bo po prostu się martwię.
                    • verdana Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 20:38
                      Hm, a taki post "Mój mąż był zawsze pracowity i chyba nadal jest. Zawsze lubił swoją pracę, ostatnio ją zmienił, sam chciał. Terwz siedzi w domu, nigdzie nie chce po pracy wychodzić, nie chce być z nami, najszecześliwszy jest w swoim pokoju, gdy zamknie drzwi. Najbardziej jednak mnie martwui, zę w tej pracy ma gorsze wyniki niż w poprzedniej. To jest najwazniejsze. Tym bardziej, ze moj poprzedni maż radzi soibie doskonale w pracy i ja też.
                      Cóż, sądzę, ze po takim poście kazdy zdwowo myślący człowiek napisałby "Żono! Nie praca tu jest najwazniejsza, szybko coś zrób, zanim Twój maż załamie się całkowicie. Prawdopodobnie maż ma depresję, albo jakieś bardzo poważne problemy i potrzebuje pomocy. Nie jest istotne, zę poprzedni sobie w pracy radzi, więcej - nie jest istotna jego praca, ale samopoczucie."
                      Ale chodzi o nastolatka, gdzie nawet fdla rodziny stopnie są najważniejsze. Nie samopoczucie, nie psychika, tylko stopnie. Nastolatek ma sie uczyć, ma być njie gorszy od kolegów, niezaleznie od kosztów , jakie przy tym poniesie. Nie liczy sie człowiek, tylko uczeń - nawety w domu.
                      Pora poszukać fachowej pomocy i martwić sie ty, co sie z synem dzieje. Stopnie są tu najmniej istotne. Istotne jest, aby nie wyskoczył oknem, bo to, co opisujesz wygląda na powqazną depresję.
                      • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 20:47
                        Pewnie wyjdę na lekceważącą matkę, ale ma raczej ten sam typ charakteru co ja w jego wieku - byłam typową domatorką, też nie lubiłam spotykac się z rówieśnikami, a najlepiej siedziałabym 24h sama w domu.
                        Zresztą, ogólnie normalnie z nami rozmawia, nie zmienił się szczególnie bardzo (właśnie poza staniem się domatorem) jego charakter.
                        Zresztą depresja - na depresje się nie choruje jak na grype. To raczej związek przyczynowo-skutkowy. A w naszym życiu nie wydarzyło się nic, co mogłoby mieć na niego aż taki zły wpływ.
                        • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 20:50
                          Poza tym - z rówieśnikami nie ma raczej żadnego problemu, nie wiem nic o żadnym konflikcie, a wiem, że tam zwracają na to uwagę.
                          • joa66 Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 22:00
                            "Poza tym - z rówieśnikami nie ma raczej żadnego problemu, nie wiem nic o żadnym konflikcie, a wiem, że tam zwracają na to uwagę"


                            Ależ on nie musi miec jakiegos spektakularnego konfliktu z kolegami - może miec pecha i akurat klasa to nie są postacie z jego bajki i czuje się osamotniony mimo, że odzywają się do siebie na przerwach? Jesteś pewna , że nauczyciele to zauważą? A może klasa jest taka, że smieje się z każdego błędu popełnionego przy tablicy i po innych to spływa jak po gęsi, a Twój syn się przejmuje? To jest gdybanie i można wymyślec jeszcze setki takich sytuacji, tylko po co? Sama powinnaś próbowac dowiedzieć się od syna czy wagary są przyczyną złych stopni czy odwrotnie. I zacząć wspierać syna w rozwiązaniu tego , co jest przyczyną problemu.

                            I raczej nie licz na to, ze zapytasz syna "dlaczego masz złe stopnie i wagarujesz?" a syn odpowie "kochana mamo, mam problem, w rozwiązaniu którego chciałbym otrzymac od Ciebie następującą pomoc ..........". Nie wiem, może lepiej jest zabrać syna na pizzę i zacząć rozmowę "jak mogę Ci pomóc?"

                        • morekac Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 22:00
                          Zresztą depresja - na depresje się nie choruje jak na grype.

                          A jak się choruje?
                          • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 22:04
                            Może inaczej: nie zaraża się nią tak, jak grypą, czyli ot, ktoś kichnie, i od razu depresja.
                            I znikąd się nie bierze. Zawsze są jakieś przyczyny. A u nas nic się nie wydarzyło.
                            • morekac Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 22:09
                              Jesteś psychiatrą, że masz 100% pewności , że jej nie ma i że nie bierze się znikąd? Bo przyczyny mogą być - tylko ich nie dostrzegasz.
                            • Gość: 71tosia Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: *.noc.titech.ac.jp 11.04.12, 03:56
                              akurat u niektorych depresja moze pojawiac sie nawet ze zmiany pogody.
                              A twoj dzieciak zmienil szkole, wyraznie w tej nowej sie nie odnajduje, w domu rodzice maja coraz wieksze pretensje bo oceny polecialy w dol a przeciez z siostra nie ma problemow, ma klopot z nawiazaniem kontaktu z nowymi znajomymi w szkole, a starzy znajomi nie maja dla niego czasu bo sa zajeci swoimi sprawami w innych szkolach etc dla ciebie to moga byc banalne problemy ale gdy ma sie lat 16scie to sytuacje widzi sie jednak inaczej. Pewnie ma poczucie ze 'nic mi nie wychodzi' a to nie sprzyja mobilizacji do nauki. On ma wyraznie spore problemy, lenistwo to raczej tylko wymowka.
                        • morekac Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 10.04.12, 22:06
                          nie zmienił się szczególnie bardzo (właśnie poza staniem się domatorem) jego charakter

                          Moim zdaniem to jest duża zmiana zachowania. Jeśli zawsze był domatorem - to nie jest powód do alarmu, ale jeśli 16-latek nagle z towarzyskiego, zupełnie niedomowego osobnika z mnóstwem znajomych zmienia się nagle w odludka - to naprawdę martwiłabym się.
                        • mama_myszkina Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 11.04.12, 13:40
                          Mylisz się. Na depresję endogenną choruje się bez żadnego zewnętrznego powodu. A to u nastolatków BARDZO częste, bo za depresję endogenną odpowiadają wahania substancji w mózgu, zas u nastolatków takie wahania zdarzają się często, bo mózg przechodzi prawdziwą burzę rozwojową.
                          • verdana Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 11.04.12, 14:03
                            Stanie sie domatorem, zaniki życiqa towarzyskiego, izolowanie się, niechęć do nauki, niemożność załatwienia sobie zaliczeń - to jedne z najbardziej typowych, ksiażkowych wręcz objawów depresji.
                            No, ale niewazne, wazne sa tylko stopnie.
                            • mama_myszkina Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 11.04.12, 18:58
                              Niestety, taka presja na stopnie może doprowadzić do tragedii. Nastolatki podejmują decyzje pod wpływem impulsu i niestety dotyczy to takze decyzji o odebraniu sobie życia :(
                              • rozana0woda Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 11.04.12, 20:05
                                Nie oceny są dla mnie najważniejsze. Gdyby tak było, to syn już by nie poprawił.
                                Nie da się przecież wszystkiego opisać na forum.
                                W takim razie co robić, bo o rozmowach z nim, wyciągnięcia go z domu, nawet nie ma mowy.
                                • verdana Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 11.04.12, 20:22
                                  Zaprowadzić do psychologa. Szybko.
                                  • lestrange_e Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. 11.04.12, 21:23
                                    Bo potem będziesz pisała posty, że dziecko straciłaś.
                                    Rzecz jasna, nie musi tak być, ale jak to się nagle pojawiło (tj. zmiana zachowania, wcześniej domatorem nie był), stan się pogarsza, do tego trwa to już dłuższy czas, to wszystko możliwe.
                                    Psycholog na pewno, jeżeli będzie taka konieczność i potrzeba - to nawet lekarz psychiatra.
                                • Gość: 71tosia Re: Coraz gorsze oceny, częste wagary. IP: *.noc.titech.ac.jp 12.04.12, 04:03
                                  nawet jak nie chce starac sie rozmawiac, wciagac go w sprawy rodziny ('a co ty bys radzil' 'moze wiesz jak mam to zalatwic' i nawet takie banalne rzeczy 'pomoz mi z ta komorka/komputerem'), probowac robic cos razem, moze ma jednak jakies hobby? Niech to bedzie nawet wspolna gra na komuterze lub ogladanie fimow czy pojscie na mecz, probowac by cos sie mu udawalo w szkole lub poza, by nie mial poczucia totalnej kleski na wszystkich polach, chwalic jak sie jednak cos uda, nawet jak to bedzie 2 a nie jeden z klasowki, a jak jest jedynka to mowic ze bedzie lepiej. Mniej pretesji wiecej wsparcia ('jak mozna ci pomoc'). Podpytac siostre, moze przynajmniej jej cos mowi o swoich problemach. Jak nie, to poprosic corke by zaczela z nim rozmawiac, a niech nawet wspolnie ponarzekaja na nauczycieli, byle wciagac go w rozmowe. I pewnie jednak psycholog. Jezeli to silna depresja to potrzebna jest zwykle pomoc farmakologiczna.
                                  ps u mlodych ludzi w niezbyt silnych stanach depresyjnych pomaga sport i ogolnie wysilek fizyczny.
Pełna wersja