rozana0woda
05.04.12, 16:33
Mam dwoje dzieci - 18-letnią córkę i dwa lata młodszego syna.
Ogólnie oboje nie sprawiają kłopotów wychowawczych, ale syn ma kłopoty (?) z nauką, i wynikające z tego coraz częstsze wagary. Do niedawna miał całkiem dobre oceny, ale od jakiegoś czasu są coraz słabsze. Na półrocze był zagrożony z dwóch przedmiotów, ale na szczęście poprawił. Pogorszyły się nawet jego wyniki w nauce fizyki, z którą radził sobie najlepiej. Zresztą dowiedziałam się, że coraz częściej nie chodzi do szkoły lub po prostu ucieka. Zawsze wraca o normalnej godzinie, a jak wraca wcześniej, to zawsze coś wymyśla: albo im lekcje skrócono, albo coś tam jeszcze. W pierwszym semestrze już opuszczał, ale kiedy się o tym dowiedziałam, to zaczął normalnie chodzić, za to nie uczył sie prawie wcale (stąd półroczne wyniki). W drugim półroczu nie było go znacznie więcej, o czym dowiedziała się całkiem niedawno. Mówi, że mu się nie chce chodzić, i że nauka go nudzi. Że wszystko poprawi w odpowiednim czasie, więc mam nie panikować. Ale kiedy? Nie wiem.
Jak go namówić do chodzenia do szkoły, w ogóle nauki? Wiem, że to zapewne pytanie retoryczne, ale taki nagły brak zainteresowania dalszą nauką i w ogóle chodzeniem do szkoły trochę mnie niepokoi.