justiiim
18.04.12, 14:43
Mam problem z histeriami dziecka po pobycie w szpitalu. Zachorowała na rotawirusa, w szpitalu bylysmy razem 4 dni. Choroba trwała tydzień. Jesteśmy w domu. Dziecko jest karmione piersią, wisi na niej całą noc i czesto w ciagu dnia. Jesli jej nie dostaje lub zabieram z utraty sila - delikatnie, nie na siłę jest histeria, placz, krzyk, bicie mnie kopanie, rzucanie się na podłodze do tego stopnia ze może zrobic sobie krzywdę... Biorę na rece, przytulam, odkladam jak nie chce, próbuje odwracac uwagę... Wiem, że to stres po szpitalu, ale nie moge tez tak dawac soba rządzić... Podobnie jest z wymuszaniem innych rzeczy, ktore dziecko chce... Wczesniej zdarzaly się podobne sytuacje ale o mniejszym nasileniu. Dziecko wczesniej robilo na nocnik teraz sporadycznie sie zdarza, głównie pieluche - przez biegunki musialam zalozyc w szpitalu. Panicznie boji się kapieli... Oczywiscie jest ogromny placz i krzyk... Ile to może trwac, co robic w takich sytuacjach, czy ulegac by zakonczyc placz, poki nie nie odzyska w pelni sil? Czy to kwalifikuje sie do wizyty u specjalisty? Dodam, ze moje nerwy sa mocno nadszarpniete dodatkowo przez nieustanne wtracanie sie tesciowej, z która mieszkamy, ktora mocno przyczynila sie do zachorowania córki, a mnie obwinia za niewlasciwa opieke (?) czy taki histeryczny placz moze prowadzic do nerwicy?