Nocne złości....długie.....

25.04.12, 09:46
Trochę juz tracę cierpliwość i brakuje mi koncepcji. Byłabym wdzięczna za jakieś sugestie, choc wiem, że trudno ocenić całą sytuację po jednym poście (postaram się jak najlepiej przybliżyć całokształt) . Ale być może jest też to jakaś "przypadłość" tego wieku, czy też takiej sytuacji.
Otóż moja niespełna 2,5 letnia pociecha ma w nocy kilka pobudek, ale jedna zawsze jest głośna. Trudno ja spacyfikować, wydaje się, że nic do niej nie dociera. Moim zdaniem wyraźnie sie wścieka- wierzga nogami, podskakuje, pręży się i wrzeszczy, wpienia się, ale ona jest jakby w amoku. Próbuję przytulać, rozmawiać, dociekać czego chce, w koncu odnoszę się do niej bardziej stanowczo, ale kazda próba przynosi coraz gorsze skutki. Mówi zaledwie kilka słów, więc próba dogadania polega na zadawaniu pytań. Myslelismy z mężem, że ona sie czegos boi, ale to zachowanie mi do tego nie pasuje. Ona jest WŚCIEKŁA, jakby ją diabeł opętał ;). Jeszcze najlepszy rezultat daje przeczekanie tego szału i tylko dawanie sygnałów, że jestem obok.
Córka od kiedy skonczyła rok zasypiała sama w swoim pokoju, tzn dostawała pierś, odkładałam do łóżeczka i zasypiała w nim sama, a ja byłam obok. Na początku przesypiała całe noce u siebie z kilkoma pobudkami na pierś. Wczesniej łóżeczko było w naszym pokoju i też sama w nim zasypiała i tak samo sie budzila od 3 miesiaca życia (wcześniej spała z nami w łóżku.
Kolejne choroby z wysoka gorączką i wymiotami (kiedy to oczywiście brałam ja do siebie) okazały się przelomowe, bo stopniowo po kolejnych przestała zasypiac sama (np. wczepiała sie we mnie i chciała spać na moim brzuchu) i coraz wczesniej chciala spać razem z nami. Jednak wydaje mi się, że takie piekielne wrzaski zaczęły się +/- od momentu kiedy odstawiłam ją od piersi w nocy. W dzień dalej dostaje pierś, choc staram sie odwracac jej uwagę, ograniczać. Nocne odstawienie przeszla dość strasznie (2 tygodnie wycia i mojego tłumaczenia o tych samych porach), tłumaczyłam, że mama juz nie ma mleka w nocy. Chodziło mi o to, że caly czas budziła sie kilka razy w nocy i chciała piersi. Wtedy wydawało mi sie że robie słusznie, ze zacznie przesypiac noce.I początkowo tak bylo, ale z czasem zaczeły się te wrzaski. Wtedy juz prawie całą noc przesypiała u nas. Zawsze byłam przy niej, dawałam jej dużo ciepła, jestem ciągle na wychowawczym, często ja przytulam, ona też lubi sie przytulać,całuję, mówię,że kocham, szczególnie jak odstawiałam, choć zdarzało się, że puszczały mi nerwy, bywało,przyznaje się, ze wściekałam sie na nią. Pisze o tym wszystkim, bo nie wiem co może mieć wpływ na jej zachowanie. Ona jest bardzo wesoła i bardzo wrażlwia, mocno wszystko przeżywa- pozytywne i negatywne emocje- chyba ma to po mnie ;), bo mąż bardzo opanowany. Baaardzo nie lubi kiedy skupiam się na czymś (jak teraz na pisaniu- musiałam wziąć ja na kolana)
Spanie z nią nie stanowi dla nas problemu choć cały czas liczę, że jej to przejdzie.Kiedy śpi ze mną przesypia noc bez pobudki, ale chcę, zeby wiedziała, ze ma swoje miejsce, więc kładziemy sie w jej łóżku- zasypia przy mnie, ale później wracam do swoich spraw. Budzi się czasem do kilku razy, do momentu az wyraźnie się zacznie domagać spania z nami. Nie śpię z nią w jej łózku, bo strasznie tam niewygodnie.Próbowałam kilka nocy nie brac do siebie, ale budzila się i mnie wołała dosłownie co godzinę-musiałam przy niej czekac az zaśnie i wtedy mogłam odejść. Byłam wykonczona, skapitulowałam. Chodzi mi bardziej o nia nie o siebie, choć może niekoniecznie musi spac samodzielnie? Pisze o tym bo juz nie wiem co ma na nia wpływ- pierś, spanie czy może odreagowuje coś w nocy?........
    • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 10:53
      Aha, dodam jeszcze, że rano próbuję z troską w głosie (wypytać czemu tak płakała, co się stało. Ona pamieta gdzie krzyczała, pokazuje miejsce przejęta i mówi np "iiić" czyli pić, a przecież cały czas podczas tego "amoku" proponowalam jej picie i 100 innych rzeczy i na wszystko była burzliwa reakcja, czasem mówi "nie", czasem tylko na zadane pytanie bardziej się wścieka.
      Okres burzliwego buntu w ciągu dnia zaczyna jej powoli mijać, już można sie z nią "dogadać", wytłumaczyć. Bo był okres, że w ciągu dnia pomimo, ze o wszystkim uprzedzałam i tłumaczyłam napotykałam na bunt. Widac teraz wie, że jak mówię "przyjdziemy na plac zabaw później" to naprawde tam przyjdziemy, a nie, ze już nigdy tam nie wrócimy :) Teraz za dnia w porównaniu do tego co bylo 1/2 roku temu to anioł!
    • morekac Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 12:35
      Może to tzw. lęki nocne?
      • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 12:46
        Też tak myślałam, ale ona wyraźnie się wścieka. Czasem da sie podjąć dialog. Raz chce się przykryć potem znowu ryczy bo nie chce, potem znów chce...jest taka rozbita. Aha i zdarzały jej się takie "emocjonalne" pobudki jak spała za dnia, szczególnie ok wieku 1,5 roku. I za niemowlaka była "kolkowa". Być może trzeba tylko przeczekać, a być może mogę to poprawić/zmienić. Jeżeli tak, to byłabym wdzięczna za sugestie co można zrobić.
        • mruwa9 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 17:00
          Moze po prostu ma straszne sny.
          Ja bym pozwalala dziecku spac w malzenskim lozku. Jak widac, walka o to, aby dziecko spalo samo i tak nie sprawia, ze sie wysypiacie. To o co ta cala walka?
          Lozko zawsze mozna zmienic na szersze i wygodniejsze . Nawet po eksmisji dziecka z malzenskiej sypialni na tym nie stracicie ;-)
          • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 17:40
            Juz tlumaczę. Przeciwko spania z małą nic nie mam i jak tylko wyrazi taka chęć to zabieram ja do siebie, co i tak przeważnie następuje jak my kładziemy sie spać lub odrobinę później. Ale sęk w tym, ze nie mamy sypialni. mamy 2 pokoje:pokój w którym spimy z mężem to pokój gościnny, rozrywkowy, telewizyjny, komputerowy, jadalny- spelnia wszystkie funkcje. Drugi pokoj, jak go nazywam tramwaj, bo jest długi i wąski miał byc pokojem córci. Nie zrobilismy w nim sypialni, bo zmieściłoby sie tylko łóżko (ma 2,30 szerokości). Więc, żeby odzyskać nieco "życia po zmroku" przenieślismy małą do drugiego pokoju jak skończyła rok. I na początku nie było żadnego problemu. W zasadzie nawet nie przeniesliśmy jej poczatkowo z zamiarem na stałe, to miało być tylko na Sylwestra, ale dobrze jej szło, więc tak juz zostało. Tak jak napisałam choroby zmieniały wszystko. W zasadzie od czerwca tamtego roku mała nie zasypia sama i od 1-3 w nocy śpi u nas. "Walka" trwała może 3-4 noce, nie pamietam, chciałam spróbować czy dam radę i czy ona da radę. To było jakieś 2 tygodnie temu, ale skapitulowałam, bo w imie czego mam to robić? Gdybym spała w jej pokoju przy niej to też by przespała spokojnie noc, ale jest mi tam zwyczajnie niewygodnie, dlatego zabieram do siebie. Pomyslałam- jaka różnica czy śpię u niej, czy ona spi z nami (no, chyba jedynie taka, że u siebie to u siebie, może by sie przyzwyczajała stopniowo do swojego miejsca)Ona sie budzi u siebie i wrzeszczy, wypytuję, czy chce do nas, czy chce pić itd, po kilka razy, nie ma z nia kontaktu. I tak zabieram do siebie- ona wrzeszczy, ze chce TAM- pokazuje na swój pokój, - chcesz iśc do siebie? - Nie TU!- pokazuje na nasz.... Więc ona sama jakby nie wiedziała co chce. Nie raz tak było. Pokazuje na poduszkę, ze mam się położyć kolo niej. Kładę się- ona wściekła, no to pytam, czy chce spac z nami, tam - tak, a jak ją zabieram to znowu ryk i wścieka się jakby chciala czegos innego. Generalnie trudno złapać kontakt.
            • mycha79 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 17:50
              Moja starsza córka tak miała do ok. 3rż. Ale i czasem później jeszcze przez 1-1,5 roku to się zdarzało np.jak była chora. Nie było z nią w nocy kontaktu, krzyk, złość, płacz... Najgorzej jak wyjeżdżaliśmy. Kiedyś przez miesiąc wyproszono nas z dwóch pensjonatów nad polskim morzem, bo ludzie zaczęli się wyprowadzać. Nic nie mogłam zrobić. Tak miała i już, teraz ma 6 lat i śladu po tym nie ma.
              • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 18:02
                O dzieki Ci za ten głos!!! Nie jesteśmy same! Jest szansa że minie ;) U nas akurat jak bylismy na wczasach to spała lepiej niz w domu, ale może to dlatego, że łóżeczko stało w pokoju w ktorym spaliśmy. Spaliśmy w domku (też nad morzem ;)!) i kładlam ją ok 20-21, my oczywiście póżniej i do tego momentu bylismy w innym pomieszczeniu, czyli tak jak w domu a mimo to spała spokojniej. No taki przylep z tej mojej malej. Za to po drzemce na plaży potrafila sie tak rozedrzeć, że skupialiśmy całą uwage na sobie co my temu dziecku robimy....
              • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 18:14
                A swoją drogą, skoro napisałaś o tych wyprowadzających się wczasowiczach, to też czasami myślę, co myśla sobie sąsiedzi, że co my temu dziecku robimy. A akustyczność taka, że słyszę każde kaszlnięcie sąsiada.
                • mycha79 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 20:14
                  olcia71 napisała:

                  > A swoją drogą, skoro napisałaś o tych wyprowadzających się wczasowiczach, to te
                  > ż czasami myślę, co myśla sobie sąsiedzi, że co my temu dziecku robimy. A akust
                  > yczność taka, że słyszę każde kaszlnięcie sąsiada.

                  wiesz, ja najpierw byłam zła a potem zdałam sobie sprawę, że ludzie przyjeżdżają raz w roku na urlop i budzi ich o 4ej drące się dziecko, które w dodatku wstaje w końcu o 5ej i też hałasuje bo niewyspane. W mieszkaniu ludzie się do wielu rzeczy przyzwyczajają. Zauważyłam też, że piszesz o budzeniu się z płaczem po drzemkach w dzień. Mieliśmy dokładnie to samo. I najważniejszego nie napisałam, doszliśmy w końcu do wniosku, sami i po rozmowie ze znajomą psycholog, że ona nie potrafiła sobie poradzić ze zrozumieniem stanu wybudzania. Kiedy ze snu wchodziła w jawę wpadała w panikę. I emocje dawały o sobie znać. Do dziś jest bardzo emocjonalna.
                  • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 22:23
                    mycha79 napisała:

                    I najważniejszego nie napisałam,
                    > doszliśmy w końcu do wniosku, sami i po rozmowie ze znajomą psycholog, że ona
                    > nie potrafiła sobie poradzić ze zrozumieniem stanu wybudzania. Kiedy ze snu wch
                    > odziła w jawę wpadała w panikę. I emocje dawały o sobie znać. Do dziś jest bard
                    > zo emocjonalna.
                    Hmmm tak intuicyjnie też bym cos takiego obstawiała + emocje z dnia. Wiadomo, że nic takiego sie nie dzieje, ale ona 100x bardziej wszystko przeżywa. Np to, ze siedze przy kompie :) A też dlatego, że są noce, kiedy reaguje normalnie, odpowiada na pytania, wiec daję pić i zabieram do siebie i wszystko bez krzyku, ale takich nocy jest hmm jedna w tygodniu. Z drugiej strony brałam pod uwagę mleko, bo ciągle pije za dnia i może zachciewa jej się też w nocy. Choć nie sygnalizuje tego wyraźnie (jak chce mleka mówi "a,a"), ale pomyślałam, że to dlatego, bo z góry wie, że jej odmówię (ale chyba zbyt daleko idę ;o)) Tak dokładnie opisuję jak śpimy, bo przemknęło mi przez myśl, ze może robię jej mętlik w głowie z tym spaniem? Ona nie ma "swojego miejsca", ale oczywiście nie mam nic przeciwko, żeby z nami spała. Trudne jedynie by było, żeby spała w naszym łóżku juz od momentu kiedy ona sie kładzie spać ze wzgledu na takie a nie inne warunki mieszkaniowe.
                    Uf to sie wytłumaczyłam.
                    Dzięki Mycha za sugestie, naprawdę pomocne!
    • mskaiq Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 17:46
      Dziecko tak krzyczy jakby ja "diabeł opętał" dlatego że u dziecka wystepuje reakcja
      zwana absolutyzmem potrzeby. Jeśli potrzeba nie zostanie zaspokojona to dziecko
      przeżywa brak zaspokojenia tak jakby z tego powodu miało umrzeć.
      Stąd tak gwałtowna reakcja.
      Kiedy dziecko karmione jest w wieku 2.5 roku to nadal jest w fazie niemowlęcej
      zależności od matki co utrudnia sepracje.
      Powoli odzwyczajaj od piersi, co zreszta robisz ale nie można się dziwić że tak są
      reakcje bo dziecko czuje się bardzo zagrożone brakiem piersi.
      Może kup jej pluszaka, moze zastąpić pluszakiem pierś i znajdować poczucie
      bezpieczeństwa które utraciła.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 17:57
        O, to brzmi mądrze ;). Dlatego tez napisałam o tym, ze staram się być blisko niej, przytulać mocno, całować, dawac jej dużo czułości, bo zdaję sobie sprawę, że odstawienie mogło być traumatyczne. teraz jest juz na tyle duża, że tłumaczę jej konsekwentnie i cały czas uświadamiam, że jest już duża, że mama ma coraz mniej mleka (niezgodne z prawdą, wiem, ale wiadomo o co chodzi), ale że kocham ją tak samo mocno itd itp. Ma swoje pluszaki, często zabiera ze sobą całą menażerię do naszego łóżka. jestem na każde jej zawołanie, zabieram do swojego łóżka lub śpię przy niej, nie pozwalam jej samej ryczeć w pokoju. Jest faza "mama mama" tzn mąż czasem nawet jej bidonu z woda nie może podać, bo sie wścieka, to musze być ja. Miała taką fazę, że musiałam jej ten bidon trzymać (stąd skojarzyłam to z piersią). Widzę, ze z nią odstawienie przechodzi baaardzo trudno, opornie, nie da sobie wmówić substytutu, ciężko odwrócić uwagę. Rano po przebudzeniu i wieczorem pije zawsze, ale czasem w ciągu dnia nie pije wcale, a czasem jeszcze 2,3x w ciagu dnia.... I tak staram się maksymalnie to ograniczyć. Podobno towar reglamentowany zyskuje, więc staram się nie zwracać na to jej uwagi. Potrzeba nam duzo czasu ...Ponoć średnio dzieci ok 3 roku życia odstawiają się same... Mam nadzieję na takie zakonczenie, bez mojej drastycznej ingerencji.
        • Gość: agcerz Re: Nocne złości....długie..... IP: *.181-128-109.adsl-dyn.isp.belgacom.be 25.04.12, 18:24
          Olcia,

          ja wykorzystałam rady tego lekarza przy odstawianiu nocnym:

          drjaygordon.com/attachment/sleeppattern.html
          Sprawdziło się u dwulatka. Jest to metoda pozbawiona przemocy. Za dnia pił mleko jeszcze przez rok.
          Powodzenia,
          A
          • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 18:32
            dzięki, poczytam, moze cos mi sie przyda. bo w nocy nie pije juz dawno- od października, czy listopada? Nie pamiętam dokladnie. Ale może coś bedzie pomocnego w odstawieniu w ogóle :)
      • jola_ep Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 18:53
        .
        > Kiedy dziecko karmione jest w wieku 2.5 roku to nadal jest w fazie niemowlęcej
        > zależności od matki co utrudnia sepracje.

        Bzdury Waść gadasz.
        Owszem, córa była przylepą. Ale za to mój długokarmiony syn był okazem samodzielności i pełnej separacji ;)

        Pozdrawiam
        Jola

    • jola_ep Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 18:52
      Jeśli karmisz piersią, to zapraszam na forum
      forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html
      Poczytaj, nie musisz wcale przygotowywać się do odstawiania. Dzieci same dojrzewają do rozstania z piersią.
      Moja młoda mając dwa lata i parę miesięcy w nocy robiła takie koncerty przy próbie odstawienia, że poddałam się (właściwie to teściowa przemówiła mi do rozumu pytając z troską "a dlaczego to dziecko tak płacze" - no właśnie, dlaczego?)
      Minęło jakieś pół roku, mała miała 2 lata i 8 miesięcy, kiedy po prostu nie obudziła się w nocy - i to był koniec karmienia. A ja właśnie zbierałam siły na ponowne podejście do odstawiania ;)

      Moja córa z tych wrażliwców budzący się w nocy. Było mi łatwiej karmiąc, bo uciszała się szybciej. Z czasem śpiąc z nią weszłam w rym jej snu - budziłam się chwilkę przed tym, jak budziła się ona. Miała swoje łóżko od 1,5 roku, od 3 lat swój pokój. Ale w nocy wędrowałam do niej i spałam z nią dalej. Zupełnie perfidnie kupiłam jej całkiem spore łóżko, w którym mieściłyśmy się wygodnie. Doszłam do takiej wprawy, że nawet nie pamiętałam nocnych wędrówek - zasypiałam z mężem, budziłam się z córką i tylko czasem mąż mówił, że w nocy mnie wołała ;) Cóż - błogosławione przystosowanie matki często budzącego się dziecka ;)

      Warto rozważyć problemy z alergią - w nocy dzieci czują dyskomfort wywołany zaburzeniami trawienia - mleko matki nie tylko je ukoi, ale nawet potrafi działać przeciwbólowo.

      Gdzieś w okolicy 2 lat niektóre dzieci budzą się z krzykiem - to taki etap rozwoju. Podobno odreagowują dużą ilość bodźców z dnia. Podobno nawet jeśli mają otwarte oczy nadal są we władaniu snu i koszmaru sennego. U mojego syna pomagało wyniesienie go do innego pomieszczenia, zapalenie światła - to powodowało stopniowe rozbudzenie. Dopiero wtedy zaczynałam go uspokajać i usypiać.

      Pozdrawiam
      Jola
      • olcia71 Re: Nocne złości....długie..... 25.04.12, 19:01
        jola_ep napisała:

        > Jeśli karmisz piersią, to zapraszam na forum

        Odwiedzam to forum, dziękuje za zaproszenie. To tam właśnie wyczytałam o samoodstawieniu sie dziecka, ale juz po tym jak tego dokonalam, nawet zalożyłam watek, bo miałam poczucie winy. Mała w nocy nie pije juz dłuższy czas, moze przypomina jej się mleko, a może wcale nie w tym problem a w tym co poniżej, bo.....
        >
        >
        > Gdzieś w okolicy 2 lat niektóre dzieci budzą się z krzykiem - to taki etap rozw
        > oju. Podobno odreagowują dużą ilość bodźców z dnia. Podobno nawet jeśli mają ot
        > warte oczy nadal są we władaniu snu i koszmaru sennego. U mojego syna pomagało
        > wyniesienie go do innego pomieszczenia, zapalenie światła - to powodowało stopn
        > iowe rozbudzenie. Dopiero wtedy zaczynałam go uspokajać i usypiać.

        >
        > Pozdrawiam
        > Jola
        ..... wydaje się, ze mała jakby była w amoku, jakby spala właśnie, mimo otwartych oczu. Spróbuje ze światlem, bo mamy taką delikatną lampkę. Dzięki za rady. Karmie dalej w dzień i liczę, ze sama bez mojej pomocy dorośnie do życia bez mojej piersi ;)
Pełna wersja