miska-moniska
28.04.12, 11:27
Witam, bardzo proszę o wsparcie lub jakieś mądre wskazówki. Syn za kilka dni kończy rok, od urodzenia jest dzieckiem bardzo pogodnym i właściwie nie sprawiającym większych problemów. Jednak od jakiegoś miesiąca stał się wybitnie "mamusiowy". Tatę toleruje dopóki mnie nie zobaczy i to raczej na niedługo. Wszelkie postępy we wstawaniu, chodzeniu chce ćwiczyć, ale tylko ze mną. Dziadków ani obcych ludzi nie toleruje wcale. Większość prób zajęcia się nim np. przez dziadków kończy się płaczem i wyciąganiem rąk do mnie. Natomiast z daleka i u mnie na rękach jest czarujący. Rzeczywiście znaczną część dnia spędza tylko ze mną, jestem na urlopie wychowawczym, więc ma mnie tylko dla siebie. Tylko troszkę zaczynam być tym zmęczona, tym bardziej, że mam jeszcze 3 letnią córkę, której też trzeba poświęcić czas. Proszę mi tylko nie pisać, że "tak przyzwyczaiłam dziecko i sama jestem sobie winna", bo ja jestem zdania, że dzieci powinny być noszone i wyprzytulane. Nie potrafię zostawić malucha w kojcu tylko z zabawkami na niewiadomo ile, tak jak to się robiło 30 lat temu. Może to po prostu taki etap....? Bardzo proszę o wsparcie lub poradę jak malucha w mało drastyczny sposób troszkę usamodzielnić.