Gość: Aga
IP: *.toya.net.pl
30.04.12, 22:23
Witam,
Z synkiem, 2 latka i 3 m-ce nie mamy żadnych kłopotów wychowawczych, można powiedzieć, że jest książkowo. Był lekki bunt 2 latka, ale i pełna współpraca i zrozumienie obecnie. Synek odkąd miał rok i 7 m-cy poszedł do żłobka - państwowego. Żadnych problemów, obecnie przechodzi do starszaków, bo pięknie mówi, rysuje, bawi się i ciocie wraz z kierowniczką zdecydowały o przeniesieniu.
Trapi mnie jedna rzecz: mój syn kompletnie nie potrafi się bronić. Zauważyłam to już wcześniej, ale zawsze uważałam, że był za mały, obecnie sama nie wiem. Byliśmy dzisiaj u mojej chrześnicy Julki na 5 urodzinach, oprócz niej i mojego, była tam 2 dzieci których mój syn nie znał: chłopiec 4,5 roku oraz Ola 20 m-cy. W ogóle dzieciaki bawiły się te starsze razem, Ola sama, mój sam. W pewnym momencie Ola bawiła się wózkiem z lalą, mój podszedł i chciał też się pobawić, Ola bez zastanowienia go odepchnęła, do tego klapnęła w głowę. Mój odszedł i już potem widziałam, że on się tej Oli (7 m-cy młodszej!) boi. Poszliśmy na balkon, bawił się hulajnoga, weszła Julka i mu ją zabrała, on trzymał, wołał że on chce ale nie miał z silniejszą szans - zareagowałam, oddała mu. Potem starsze dzieci bawiły się telefonami, akurat mój trzymał jeden telefon, więc Julka znowu podeszła i mu go zabrała. Na to mój synek do męża powiedział "do domku?". Już był potem smutny, niepewny, cały czas z nami. On potrafi się bawić z dziećmi, ale jak są te dzieci bardziej....normalne, które się naprawdę w coś bawią, a nie siłują, wyrywają. Na przykład jak ostatnio byliśmy w sali zabaw, to mój synek bawił się z 5 latką, ganiali się autami, tankowali je sobie itp, było super, ta dziewczynka nadawała, mówiła mu co ma robić, on latał i się cieszył.
Nie wiem czy i jak powinnam reagować. Jak pytam pań w żłobku to mówią, że nasz synek jest bezkonfliktowy, jak ktoś mu coś zabiera to on odda i czeka, jak to dziecko się pobawi to idzie, bierze i bawi się dalej. Zawsze myślałam, że takie wychowanie jak nasze jest dobre, ale widzę, że nie do końca. Bo o ile nie pozwalamy bić, o tyle nie zabraniamy się bronić. Ale on kompletnie nie potrafi się bronić. Nie chcemy, żeby stał się popychadłem... Co robić?