lexi777
04.05.12, 20:49
Witam, syn ma 4,5 roku, od czasu jak zaczął chodzić do przedszkola (chodził 4 miesiące) przy ataku złości zaczyna nas wyzywać. Nie ma znaczenia kto podpadł, wszystkim się dostaje nawet ludziom na ulicy przechodzącym obok. Te ataki furii są częste, raz lub dwa razy dziennie. Wystarczy byle co, coś się nie udało, coś chciał ale się bał, albo powiedziałam coś co nie pasuje i już leci. Stawiam go za to do kąta w innym pomieszczeniu, ale on siedzi przy drzwiach i wyzywa. I kurde ręce mi opadają, mogę znosić fochy o byle co, obrażanie, ale te wyzwiska no wstyd mi przed rodzinom i znajomymi.Próbowałam tłumaczyć, żeby zmieniał słowa, bił poduszkę, albo mówił wprost "jestem zły bo.."Ale to na nic jak wpada w złość to nie panuje nad tym i zapomina, że trzeba bić poduszkę lub co innego. Przestał na trochę jak pogroziłam mu kapciem, ale to była chwilówka. Bić go nie chcę bo nie wierzę, że pomoże...