Gość: mamaAga
IP: 77.87.160.*
10.05.12, 15:10
Mój synek od września 2011 chodzi do żłobka. Dotychczas było bardzo fajnie, miał swoje ciocie ukochane, chętnie tam chodził. Wiadomo, w tym wieku dzieci jakoś nie garną się do siebie nawzajem, mój synek więc z innymi dziećmi różnie, raz sie bawił, raz siedział u cioci na kolanach. Od maja (czyli od ponad tygodnia) synek przeszedł z grupy II do grupy III. Bo jak to uzasadniła pani kierownik, pięknie mówi, dobrze sie rozwija, będzie mu lepiej ze starszakami, bo więcej zabaw, ciekawiej. Z przejściem nie było kłopotu, ponieważ ciocie też znał, gdyż często bywał w tej grupie. Od 2 dni synek jest jakiś osowiały, w domu dopiero po jakimś czasie wraca do siebie, otwiera się. Podczas zabawy nagle powiedział "głupi", jak zapytałam kto tak mowi, to powiedział, że pan. Nie ciągnęłam tematu bo od razu była zmiana tematu przez synka. Wczoraj ciocia w żłobku powiedziała, że jadł serniczek i chyba mu nie zasmakowało, bo wymiotował. Zdarza się, wiadomo. Wróciliśmy do domu, humor wrócil, jadł wszystko, jednak podczas zmiany pieluszki synek coś znowu powiedział co mnie zmroziło, więc z teściową zaczęłyśmy go delikatnie wypytywać. Powiedział, że krzyczy jakiś pan, w końcu wydusił że to jakiś chłopczyk. W ogóle wcześniej jak wracał ze żłobka, to opowiadał z kim się bawił (i z reguły zgadzało się to z prawdą), co jadł, że spał, chętnie mówił o cioci Madzi (jego ulubionej). Teraz, w tej nowej grupie w ogóle nie chce rozmawiać, jak pytam czy chce iść do dzieci, to nie chce. Dzisiaj w nocy przez sen płakał.
Dzisiaj weszłam do cioci do grupy, bo była sama, i chciałam porozmawiać. Jak mój synek zobaczył że tam weszłam, to na ręce mi wszedł i zaczął płakać, wtulił sie. Mnie się od razu też płakać chciało, ale zapytałam cioci co się dzieje. Ona zna synka z poprzedniej grupy bo tam zaczynała swoją pracę w żłobku. Powiedziała, że raczej one pilnują i dzieci na siebie nie krzyczą, ale jest taki jeden chłopiec, z którym rodzice chodzą do psychologa, bo on jest bardzo nadpobudliwy, krzyczy, biega, wydaje dziwne dźwięki i ogólnie straszy dzieci. Mój synek z innym 3 dzieci śpi w takiej malej salce, i ten chłopczyk tam wpadł wczoraj, krzyczał coś i mojego synka obudził. Moje dziecko jest bardzo wrażliwe, nigdy nikogo nie uderzył, raczej jest taki miziacz, przytulasek, uśmiechnięty, grzeczny, pewnie więc się wystraszył tego chłopca. Obecnie synek ma 2 latka i 3 m-ce.
Nie chciałabym, żeby po tak dobrym początku i w ogóle pobycie w żłobku mój synek się zniechęcił. Tamten chłopczyk od września idzie do przedszkola, wiec go nie będzie.
Dodam, że ciocia powiedziała, że mój synek jeszcze się z grupą nie zgrał, raczej stoi z boku lub bawi się sam, chyba że są wspólne zabawy wszystkich dzieci, jakieś śpiewanie, tańce, to on wtedy chętnie.
Jak rozmawiać z dzieckiem, żeby się otworzył, nie bał tych krzyków? Co robić?