Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dzieciom

10.05.12, 18:04
Nie wiem, jak wytłumaczyć mojemu mężowi, żeby nie podważał mojego zdania przy dzieciach. Dzisiejsza sytuacja. Poprosiłam mojego męża, żeby wyszedł z dziećmi na dwór. Kiedy pracowałam w pokoju, zza zamkniętych drzwi słyszałam, że moja córka jak zwykle chce się ubrać w jakieś dziwactwa, które nie nadają się do wyjścia. Nadmienię tylko, że siedmiolatka wiecznie wybrzydza w ubraniach, nic jej nie pasuje i ciągle z tego powodu urządza awantury. Szykowali się do wyjścia przez ponad godzinę. Wtedy wkroczyłam do akcji. Powiedziałam, że za karę - krzyczała, upierała się, że pójdzie w za małych spodenkach, przeznaczonych dla jej braciszka- nie wyjdzie na dwór, tylko zostanie ze mną w domu. Oczywiście odstawiła histerię. Niestety mój mąż powiedział, że jednak pójdzie z nimi pograć w piłkę, bo po chwili mała ubrała właściwą garderobę. Kiedy próbowałam mimo wszystko wyegzekwować karę, zaczął wrzeszczeć na mnie przy dzieciach, że jestem okropną matką, że mnie poda do poradni rodzinnej, bo krzyczę. Owszem w tej całej bezsilności już nie wytrzymałam i podniesionym głosem oznajmiłam, że córka zostaje w domu (wcześniej tłumaczyłam mężowi,że musimy być konsekwentni - tyle ze mnie nie słuchał). Przy moim mężu nie mogę wymierzać córce kar, nie mogę być konsekwentna, nie mogę podnieść na nią głosu, bo od razu straszy mnie policją lub poradnią rodzinną. Ciągle podważa mój system kar, co oczywiście córka słyszy. Kiedy z tatusiem wychodzili na zewnątrz usłyszałam, że córka nie chce mieszkać ze mną tylko z babcią, która jej na wszystko pozwala. Nie wiem do czego wszystkiego to będzie prowadziło. Widzę, że moje dziecko pozwala sobie na coraz więcej, a ja nie jestem w stanie jej wychować, bo mój mąż jej na prawie wszystko pozwala. A ja wychodzę na awanturnicę. Boję się o jej przyszłość.
    • jola_ep Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 10.05.12, 18:27
      A prawda leży pewnie w środku...

      > Nie wiem, jak wytłumaczyć mojemu mężowi, żeby nie podważał mojego zdania przy dzieciach

      Myślę, że dzieciom nie zaszkodzi, gdy rodzice mają odmienne zdanie. O ile demonstrują je w miarę kulturalny sposób.

      > krzyczała upierała się, że pójdzie w za małych spodenkach, przeznaczonych dla jej braci
      > szka

      Moja córa ma ubranka, które cały czas były "w sam raz". A oddanie ukochanej bluzeczki dla "konkurencji" byłoby tym bardziej nie do pomyślenia.

      Ostatnio kupuje sobie na wakacjach u babci różne "dziwactwa" i chodzi w nich, co prawda po podwórku, ale np. rok temu chodziłyśmy po miasteczku - ja normalnie, ona w cylindrze magika ;) (ludzie się trochę oglądali, ale dość sympatycznie) Choć ostatnio dziewczę się załamało, bo co znalazła jakiś ciuch, który wpadł jej w oko, to był na 12 lat ;) Ale nosi, nawet gdy idzie z koleżankami na wypad na miasto ;) Dodam, że córa ma 17 lat, jest normalną nastolatką :D Ja - przywykłam i traktuję jej "dziwactwa" jako coś zwyczajnego, dodającego smaczku nudnemu życiu.

      Córa kompozycję ubraniową trenowała od czasów przedszkolnych, choć czasem było ciężko (także dla mnie) - moim zdaniem warto było :) Tanim kosztem mam oryginalną, dobrze ubraną nastkę :)

      Jeśli zdecydowanie nie chcesz, aby córa coś nakładała, to schowaj dobrze te ubranka.
      Pokaż półkę, z której może wybierać. I przyjmij czasem wybór, który Tobie akurat nie odpowiada. Niech się uczy. Albo wymyśl jakiś kompromis.

      > Niestety mój mąż powiedział, że jednak pójdzie z nimi pograć w piłkę,
      > bo po chwili mała ubrała właściwą garderobę.

      Nie wiem, jak to mąż rozegrał, ale ruch był moim zdaniem prawidłowy. Przyjęłam zasadę, że jeśli dzieciaki wyrażały swoją opinię wrzaskiem lub w inny mało przyjemny sposób - głuchłam. Jak potrafiły się uspokoić i podać sensowne argumenty - słuchałam i często zgadzałam się z nimi. Nawet jeśli 5 minut temu był wrzask. W rezultacie coraz częściej miałam zamiast wrzasku spokojną rozmowę - bo to im się bardziej opłacało ;)

      Raczej jednak nie zostawiałabym jej za karę w domu (bo to trochę brzmi nieodwołalnie) - ale dopuściłabym wyjście w przypadku uspokojenia się i wybrania właściwego stroju.

      W opisanej sytuacji pewnie powiedziałabym, że mają szczęście, że tata jest taki dobry :) (tak, czasem nam się zdarza mieć odmienne zdanie)


      >zaczął wrzeszczeć na mnie przy dzieciach, że jestem okropną mat
      > ką, że mnie poda do poradni rodzinnej, bo krzyczę.

      To zaś mi się nie podoba. Może to jakieś rozgrywanie problemów, które są między Wami?

      Moim zdaniem można na wszystko nie pozwalać, ale niekoniecznie trzeba zawsze wymierzać kary albo krzyczeć. Często najlepszy jest nasz spokój.
      A matka ... cóż, mnie dzieciaki sprzedawały na Allegro, wyprowadzały się z domu do babci... Takie życie :P

      Pozdrawiam
      Jola
      • verdana Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 10.05.12, 19:38
        Przede wszystkim to Ty weszłaś w kompetencje męża i Ty podwazyłaś jego autorytet, wchodzac w czasie, gdy on zajmował się dziećmi i zarzadzając wszystko po swojemu. Zatem to Ty wprowadziłaś zamieszanie i Ty się, całkiem niepotrzebnie, wtrąciłaś do tego, co robi z dziećmi.
        Absolutnie nie wolno też w takiej sytuacji wymierzać kary, która zabrania dziecku spędzenia czasu z drugim z rodziców. Podejrzewam, zę dlatego mąż się wściekł. Bo zabraniając córce wyjść - pozbawiłaś go spaceru z dzieckiem. Tak nie wolno, dziecko nie jest tylko Twoje. Jesli maż chce wyjść, nie mozesz zabraniać, bo "dziecko jest niegrzeczne" - to w tym wypadku nie Twoja sprawa.
        Wydaje się też, ze zafiksowałaś się nie na załatwieniu sprawy, ale na ukaraniu i dziecka - i ojca. Jesli to nie jest pierwszy raz, to ja rozumiem, dlaczego mąż tak strasznie się wściekł. Bo to Ty bylaś w tym przypadku rodzicem, wtracającym się w jego decyzje, nie on w Twoje.
        • joshima Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 10.05.12, 20:12
          verdana napisała:

          > Wydaje się też, ze zafiksowałaś się nie na załatwieniu sprawy, ale na ukaraniu
          > i dziecka - i ojca.
          A ja mam wrażenie, że autorka wątku prowadzi z ojcem (a przy okazji i z dziećmi) walkę o władze i jedyny słuszny sposób postępowania. Tymczasem pod pewnymi względami mąż ma rację. Żelazna konsekwencja i jednomyślność rodziców są przereklamowane. Poza tym znów (nie wiem jak to się dzieje) zgadzam się z Tobą.

          -
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • lady-z-gaga Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 10.05.12, 19:38
      Przy moim mężu nie mogę wymierzać córce kar, nie mogę być konsekwentna
      > , nie mogę podnieść na nią głosu, bo od razu straszy mnie policją lub poradnią
      > rodzinną. Ciągle podważa mój system kar, co oczywiście córka słyszy.

      Ten "system kar" plus wrzaski dyskwalifikuje Cię jako matkę, dobrze, że mąż Cię ignoruje i kieruje się własnym rozsądkiem.

      >Owszem w tej całej bezsilnoś
      > ci już nie wytrzymałam i podniesionym głosem oznajmiłam, że córka zostaje w dom
      > u

      :D
      Na tym polega system, że matka nie radzi sobie z emocjami i wymysla kary nieadekwatne do winy?

      A ja
      > wychodzę na awanturnicę.

      Gdybym miała oceniac po tym jednym poście, to owszem, jestes awanturnicą.
    • morekac Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 10:29
      Po cholerę wlaziłaś w kompetencje ojca, kiedy to on się nimi zajmował? Trzeba było zrobić sobie relaksującą kapiel w wannie/cokolwiek innego i się nie wtrącać.

      Widzę, że moje dziecko pozwala sobie na coraz więcej,
      Czyli? To, że się czasem ubierze w jakieś dziwactwa i w dodatku robi to przez godzinę, to nie jest nic strasznego. Nie w sytuacji wyjścia na dwór celem grania w piłkę, a nie do babci na imieniny na określoną godzinę.

      Ciągle podważa mój system kar,
      A jaki to system kar? Może dajesz kary za takie bzdety, że jest po prostu represyjny i bez sensu? Poza tym dzieci nie wychowuje się wyłącznie systemem konsekwentnych kar.

      nie mogę podnieść na nią głosu, bo od razu straszy mnie policją lub poradnią
      > rodzinną.
      Wiesz co mu powiedz? Niech umówi termin w tej poradni rodzinnej i po prostu tam pójdźcie. To niczym nie grozi i nie ma czego się bać.
    • scher Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 11:44
      fizia44 napisała:

      > zaczął wrzeszczeć na mnie przy dzieciach, że jestem okropną matką, że mnie poda do poradni
      > rodzinnej, bo krzyczę.

      Niezależnie od tego, że niepotrzebnie i głupio wpierniczasz się mężowi między wódkę a zakąskę, to ten facet jest po prostu durniem. Administracja państwowa przeforsowała ustawę, która godzi w podstawowe prawa obywatelskie, gdyż państwo ma pełnić służebną rolę wobec obywateli, nie zaś za pomocą środków przymusu administracyjnego ingerować w to, jaki wolno im mieć światopogląd i jak im wolno wychowywać swoje dzieci (ewentualne nadużycia powinny być ścigane wyłącznie na drodze postępowania karnego). Jeżeli twój mąż nie rozumie, że aparat urzędniczy jest tu waszym jako rodziców przeciwnikiem, nie sprzymierzeńcem, to jest zwyczajnym durniem.

      Jeżeli nie rozumie ponadto, że straszenie matki policją przy dziecku, i to nie za krzywdzenie dziecka, lecz za metody wychowawcze, choćby i niesłuszne, doprowadzi do wychowania rozpuszczonego gó...arza, nie dziecka, i rychło obróci się przeciwko niemu także, to jest durniem do kwadratu.

      Od początku wiedziałem, że ta ustawa uderzy normalne rodziny i w normalnych, troskliwych rodziców, którzy stracą pewność siebie w obawie przed gminnym urzędnikiem. Bo patologii to i tak wszystko lata koło pióra.
      • aqua48 Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 13:14
        Oboje robicie podstawowy bład dyskutując na temat metod wychowawczych PRZY DZIECKU, wrzeszcząc na siebie i wysuwając groźby. Tego się nie robi.
        Poza tym dlaczego Ty oczekujesz żeby mąż zaakceptował Twoje metody, skoro sama podważasz w obecności dziecka jego sposób postępowania?
      • morekac Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 13:23
        Tak grozić, to można było i bez ustawy. Ot, wezwanie policji do awanturki domowej, bo ktoś się na kogoś wkurzył. Ustawa nic temu nie jest winna. Z kolei 'podanie do poradni rodzinnej' niczym nie grozi. To nie opieka społeczna.
        Nawet telefon bym dała, niech dzwoni. Myślisz, że zadzwoniłby?
        • scher Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 19:46
          morekac napisała:

          > Tak grozić, to można było i bez ustawy. Ot, wezwanie policji do awanturki domowej

          Nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak wielką różnicę w ochronie praw obywatelskich czyni przeniesienie tego z systemu prawa karnego do prawa administracyjnego. Policja i sąd karny nie mogą z tobą zrobić wszystkiego, co im się żywnie podoba (to znaczy w praktyce można wszystko, ale fabrykując dowody na przykład, a nie naginając rozumienie przepisów prawa). Natomiast urzędnik może ci zawsze zrobić krzywdę, nie brudząc sobie formalnie palca u ręki.

          Jednym słowem, kiedy do domu wchodzi ci sąd karny, masz szansę przeżyć, a nawet pozostać w dobrym zdrowiu. Kiedy zaś do domu wchodzi ci urzędnik, to krew wypije, a śladu nie zostawi.

          > Z kolei 'podanie do poradni rodzinnej' niczym nie grozi. To nie opieka społeczna.

          Dobra, dobra, oboje wiemy, co dureń miał na myśli.
          • morekac Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 12.05.12, 17:13
            Dlatego lepiej jest dać mężowi telefon i niech dzwoni od razu na policję... Niech wprowadza swój szantaż w życie - prawdopodobnie tego nie zrobi.
            Mąż może mieć z jednym rację: ciągłe darcie się na dziecko (czy kogokolwiek innego) to nie jest dobre rozwiązanie. Konsekwencja, wymaganie i wychowywanie nie polegają na krzyczeniu na dzieci i robieniu za wieczną jędzę. I nie jest konieczne - chyba że człowiekowi już zupełnie puszczą nerwy z bardzo ważnych powodów. Ale z powodu zbyt długiego wychodzenia na dwór?
    • mama_myszkina Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 13:38
      Nie wtrącaj się. I tyle. Jakbyś się czuła gdyby mąż wypadał z pokoju i pouczął Cię kiedy Ty zajmujesz się dziećmi?

      Jeśli mężowi nie przeszkadzają dziwactwa ubraniowe córki, to dlaczego się wtrącasz? Jesteś totalnie zafiksowana na punkcie kontroli. Naprawdę, dziecku nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie, jeśli nauczy się, że zasady zabawy z mamą i tatą są nieco inne.

      Wychowanie to nie tresura, więc odpuść trochę.
    • mama_myszkina Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 13:40
      Jeszcze dodam, że wizyta u psychologa to nie jest pomysł od czapy. 'System kar' i inne bezdety, które wymyśliłaś pokazują, że nie radzisz sobie z własnymi emocjami i czujesz się niepewnie w roli matki. Mąż ma rację - przesadzasz.
    • Gość: domza2 Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.05.12, 16:13
      Musicie na spokojnie i w 4 oczy ustalić to między sobą - wszystko, jakie kary apceptujecie oboje, w jakich sytuacjach mogą być odstępstwa, czyli mówiąc krótko, wreszcie ustalić w miarę spójne (bo mąż i żona to jednak odmienni ludzie) zasady wychowawcze. Czy po danym zajściu, np. wieczorem dyskutujecie o tym, co zaszło? Widać, że jest między Wami spore napięcie i to jest raczej sprawa tkwiąca MIĘDZY Wami, nie mająca wiele wspólnego z dzieckiem.
      Nie odsądzałabym Cię od czci i wiary. Mogę zrozumieć napięcie matki, gdy słyszy przedłużającą się w nieskończoność awanturę za plecami. Chociaż, wtrącenie się było może niepotrzebne. Słowa męża przy dziecku - bardzo, bardzo niepotrzebne. Mówiąc krótko, macie sporo do ustalenia między sobą.
      A jeśli chodzi o głos/głosy w tej dyskusji, że to zupełnie normalne , gdy siedmiolatka ubiera się godzinę to proszę wasssss... Nie wiem, jak wychowujecie dzieci, ale niektóre głosy na tym forum stanowią już takie przegięcie. Uważam, że gdy trzylatek ubiera się pół godziny to za długo. Nie można pozwalać dziecku na wszystko, nie wiem, w imię czego, bo na pewno nie dobra dziecka. A jak nauczy się dziecko, że może przez godzinę wybierać ciuchy i awanturować się, to ciekawe, w jaki sposób to samo dziecko ubierze się błyskawicznie na wizytę u babci - bo taki był przykład. oj oj
      • morekac Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 16:43
        Skoro ojcu nie przeszkadzało godzinne wychodzenie to dlaczego uważasz, że godzina to za długo?

        . Uważam, że g
        > dy trzylatek ubiera się pół godziny to za długo.
        Trzy latek to za długo. Ale im starsze dziecię, zwłaszcza dziecię płci pięknej, tym czas spędzony na ubieraniu jest dłuższy. Nawet jeśli to ubranie wygląda potem na zupełnie zwyczajne. ;-)
        By Johnny Deep z demotów: "Modę na zarost wylansował mój znajomy. Ma 3 córki i jedną łazienkę..."

        A jak nauczy s
        > ię dziecko, że może przez godzinę wybierać ciuchy i awanturować się, to ciekawe
        > , w jaki sposób to samo dziecko ubierze się błyskawicznie na wizytę u babci - b
        > o taki był przykład. oj oj
        Hm, podejrzewam, że gdyby nikt się nie wtrącał w wybieranie portek, panna byłaby gotowa w 5 minut. Pomijając przypadki patologiczne, które grzebią się zawsze. Ale takim żadne metody nie pomagają - zawsze są spóźnione.
      • fizia44 Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 16:54
        No cóż, często jestem proszona przez męża o interwencję, bo córka się go często nie słucha. Ja jestem od norm, zasad - ktoś taką rolę musi pełnić. Staram się być konsekwentna i egzekwować pewne obowiązki, które ma moje dziecko. To ja pilnuje zadań domowych, prowadzę ją na zajęcia dodatkowe, przypominam o sprzątaniu pokoju itd. Mój mąż jest bardziej od rozpieszczania dzieci. Tylko czasami ma do mnie pretensje, że się go nie słuchają. Problemy z ubraniem są codziennie. Wspólnie z córką wieczorem szykuję strój, niby jest ok. Jednak rano zawsze coś jej się odwidzi - wychodzę wcześnie do pracy, pilnuje ją mąż- i wiecznie dzwoni do mnie z pretensjami, że ona się nie chce ubrać i że się znowu spóźni. To jemu najbardziej doskwierają cyrki z ciuchami, ale nie potrafi się z tym uporać. Dlatego postanowiłam wreszcie ukrócić jej fanaberie, których byłam mimowolnym świadkiem. Zresztą to mąż z dzieckiem tak naprawdę krzyczeli najgłośniej - ja wkroczyłam, żeby zażegnać awanturę między nimi. Już wcześniej córka dostawała ostrzeżenia, że jeśli będzie ociągać się z kreacją i wybrzydzać, to zostanie ukarana. Niestety, kiedy cudownym trafem zmieniła spodenki, mąż jednak postanowił ją zabrać na dwór, bo szkoda pogody.
        Boję się tego, że jak będzie ciągle podważany mój autorytet, to później moje dziecko stanie się rozpuszczonym dzieciakiem i nikt nie będzie miał na nią wpływu. A do roli jędzy się przyzwyczaiłam. Niedawno powiedziałam córce, żeby składała sobie pieniądze z kieszonkowego na wymarzoną lalkę, wtedy ją sobie kupi, a mąż tego samego dnia pojechał do sklepu i oczywiście wieczorem dziecko już się nią bawiło.
        • mama_myszkina Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 17:03
          To co napisałaś trochę zmienia postać rzeczy. Wygląda mi na to, że tato chce być 'tym dobrym' i unika wszelkiej konsekwencji. W rezultacie ta strona wychowania spada na CIebie. To wygodnickie i nie w porządku.
        • Gość: domza2 Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.05.12, 17:06
          Przykład z lalką jest naprawdę niezły...:( Naprawdę macie sporo do omówienia. Moim zdaniem, nie mozna w taki sposób dzielić ról. I ojciec i matka muszą umieć zając się własnym dzieckiem kompleksowo, chociaż może i po swojemu. Co by było, gdybyś wylądowała w szpitalu? (oczywiście, nie życzę Ci tego). Przykład z lalką wskazuje na jakąś wręcz dywersję... Nie umiem tego inaczej okreslić. Tym bardziej niezrozumiałe dla mnie jest, że jak twierdzisz, mąż wymaga Twojej pomocy i sam o nią prosi, potem wściekając się na Ciebie. Dla dobra dziecka musicie sobie sporo omówić, pozdr
        • morekac Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 17:09
          Skoro wychodzisz wcześniej - 'zapomnij' o komórce albo ją wycisz. ;-) W ostateczności powiedz, że w tej chwili nie możesz się tym zająć i muszę ten problem rozwiązać pomiędzy sobą. Nie rób z dorosłego mężczyzny faceta niepełnosprawnego umysłowo.
          Poradzą sobie. Najwyżej młoda się spóźni. Nie twój problem, tylko jej. I jej taty, jeśli to on się spóźni.
          Co do szykowania stroju - moim zdaniem najlepiej sprawdza się, jeśli dziecko wie, gdzie ma swoje rzeczy szkolne i może sobie wybrać je rano. Redukuje wszelkie konflikty ubraniowe o 99%.

          Niestety, kiedy cudownym trafem zmieniła spodenki, mąż jednak postanowił ją z
          > abrać na dwór,
          Czyli zabrał ją w nagrodę za zmianę spodni. ;-) Zresztą słusznie, skoro już te portki zmieniła.
          • verdana Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 19:15
            Powinniscie się spotkać gdzieś po srodku. Pozwalanie na wszystko dobre nie jest, ale "system kar", scisła kontrola i nie odpuszczanie nigdy - są wcale nie lepsze.
        • Gość: basca Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio IP: *.ghnet.pl 11.05.12, 20:30
          A czy na początku nie krytykowałaś męża. Że źle ubiera, źle karmi, nie tak dobrze jak ty, zbyt wolno itd? Jeśli tak, to twój mąż mógł wycofać się na pozycję od rozpieszczania, bo w tym jest dobry - doceniany przez dziecko.
          • fizia44 Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 21:12
            To raczej mój mąż krytykował mnie. To ja za lekko ubierałam córkę, gdy była mała, bo wg. niego mogła się przeziębić. A to założyłam przetarte rajstopki, a to za krótki sweterek. Sam się nigdy nie kwapił do tych czynności. Ma zakodowane, że kobiety zajmują się takimi sprawami, dlatego mnie obarcza winą za wszystkie problemy z córką. Dobrze, że z synkiem mam spokój.
            • fizia44 Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 11.05.12, 21:15
              A jeśli mam się wrócić do wieku niemowlęctwa córki, to nie zliczę ile razy byłam nazywana wyrodną matką. Śmiałam przewijać dziecko przy otwartym oknie, gdy na dworze było 18 stopni, nie wziąć na przebranie śpioszków itp.
              • el_elefante Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 14.05.12, 09:28
                Fizia, ja myślę, że to co się w twoim wątku pojawiło na temat poradni rodzinnej, to coraz bardziej wygląda na dobry dla was obojga pomysł. Nie potraficie się dogadać i to od długiego czasu. Ty się miotasz, piszesz na forum, ludzie ci odpisują, ty czytasz i przemyśliwasz, masz jakieś wnioski. Dobrze, ale to o wiele za mało. Wnioski muszą się pojawić między wami. Samemu będzie wam bardzo trudno do nich dojść. Udział trzeciej osoby, obiektywnej, nie zaangażowanej, posiadającej wiedzę z zakresu psychologii rodzinnej i dziecięcej, pozwoli wam na dostrzeżenie rzeczy, których nie potraficie albo nie chcecie dostrzec teraz.
                Warunek jest jeden: musicie wspólnie z mężem, na spokojnie i w zgodzie stwierdzić, że nie dzieje się w waszej rodzinie dobrze, że nie jest tak, jak to sobie wyobrażaliście. Z tym stwierdzeniem można szukać pomocy w poradni.
                To jest za darmo. Nic nie kosztuje. Ale z twierdzeniami że nie boli, to bym się nie zgodził. Boli, zwłaszcza gdy się zobaczy siebie samego "z własnej orbity". Ale warto iść, choć jeden raz.
            • Gość: basca Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio IP: *.ghnet.pl 11.05.12, 21:42
              Moi zdaniem bez rozmów, oczywiście bez obecności dzieci, się nie obejdzie. Po pierwsze uświadomienie, ze RAZEM wychowujecie dzieci. I jeśli jemu nie podoba się zachowanie córki, to jest to wasza wspólna (nie tylko twoja) odpowiedzialność. Jego też, bo zostawił cie samą z problemem.
              To co u mnie się sprawdziło, to mówienie mojemu mężowi co mi się nie podoba w naszym wspólnym wychowaniu. I pytanie jak on to widzi, czemu coś zrobił, jak by rozwiązał. Ważne jest mówienie o konkretnych sytuacjach. Nie oskarżanie się, ale szukanie wspólnego rozwiązania.
              Ja bym też, jak Domza zaproponowała mężowi zostawanie z dziećmi sam na sam - bez twojego ingerowania. Owszem - na początku nie będzie mu szło, ale bez doświadczenia i popełniania błędów nie można uzyskać wprawy. On sam musi znaleźć sposób na bycie z dziećmi.
              • aqua48 Re: Brak jednego zdania w wymierzaniu kar dziecio 12.05.12, 16:31
                Mąż ma do CIEBIE pretensje, że dzieci go nie słuchają? Prosi o interwencje, a potem grozi Ci wzywaniem policji?
                Macie poważny problem, ale raczej małżeński, a problemy z wychowaniem dzieci z niego wypływają. Są wtórne. Proponuję najpierw rozwiązać ten podstawowy, a potem zająć się ustalaniem jak razem wychowywać dzieci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja