to chyba normalne, ale spytam dla pewności :)

17.05.12, 15:01
Córa 2 latka często się denerwuje i rzuca na podłogę z dzikim płaczem i krzykiem, piskiem, łzy lecą, no dla niewtajmniczonych - horror. Ja nie zwracam na to najmniejszej uwagi, jestem blisko, ale nie ma żadnego ciuciania, biadolenia. Po kilkunastu-dziesięciu sekundach mała podgląda czy ktos patrzy i zaczyna się śmiać w głos. No można powiedzieć, aktorka z niej świetna. Ale tak jest za każdym razem, czy ona nigdy nie wścieka się tak na serio? ZAWSZE kończy się śmiechem, nie żeby mi to przeszkadzało, absolutnie, cieszę się razem z nią, czasem wprost ryczę ze śmiechu, bo tak komicznie to wygląda. zastanowiło mnie tylko, że ona właśnie nigdy nie denerwuje się na poważnie, tylko zawsze teatrzyk robi. No dobra, możecie mnie teraz opierniczyć, żem przewrażliwiona i nienormalna, i forum od poważnych spraw jest a nie od takich wydumanych pseudokłopotów, ale tak z ciekawości pytam. Może ktos też takiego przyszłego zdobywcę oscara posiada ?
    • morekac Re: to chyba normalne, ale spytam dla pewności :) 17.05.12, 15:16
      Może wścieka się na serio, tylko szybko jej przechodzi...
      • verdana Re: to chyba normalne, ale spytam dla pewności :) 17.05.12, 17:18
        Też tak sadzę. W tym wieku zmiana nastroju w ciągu minuty to absolutna norma.
    • mskaiq Re: to chyba normalne, ale spytam dla pewności :) 17.05.12, 22:36
      Twoja córka znalazła sposób aby zyskać twoja uwagę i zamienia płacz na smiech,
      tylko żeten smiech to tylko zachowanie.
      Kiedy płacze to nie zwracasz na to uwagi, dlatego się smieje aby ją zyskać. Ona
      może się zachowywać podobnie i w przyszłości. Kiedy będzie smutna, albo kiedy
      nie bedzie radziła sobie ze sobą, czy okolicznościami to zamiast płakąć może się
      śmiać.
      Jesli chcesz to zmienić zwracaj uwagę na jej płacz.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: domza2 Re: to chyba normalne, ale spytam dla pewności :) IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.05.12, 22:39
        zgadzam się z przedmówcą
        • jedynybasek5 Re: to chyba normalne, ale spytam dla pewności :) 21.05.12, 15:06
          I o tym nie pomyślałam. Tylko jak to zrobić- powiedzmy, że córa chce nóż/cokolwiek, czego nie mogę jej dać, w razie odmowy od razu rzuca się na podłogę. Kiedy reaguję, nakręca się i jest gorzej. Z reguły więc czekam, ona zaczyna się śmiać, potem na spokojnie ( bo kiedy krzyczy i tak nic do niej nie dociera i nie dziwię się, kiedy jestem zła też można mi mówić) staram się tłumaczyć jej ( na tyle, na ile można dwulatce) dlaczego tego czy tego nie dostanie. kocham ja ponad wszystko, wiem, że jest "rozpieszczona" jak to się mówi, bo wolno jej duużo więcej niz wymagałoby tego wychowanie ( je czasem na podłodze, ręką, rzuca zabawkami, ogląda książeczki przy jedzeniu, chce talerz? dostaje talerz, to nic, że zbije, oby się nie pokaleczyła, chce wyciagac moje rzeczy z szafy? ok, posprzątamy razem później...), ostatnio zauważyłam jednak, że kiedy rzeczywiście jest zdenerwowana,popłacze i przychodzi się przytulic. Od kilku dni. Wtedy tak samo, tłumaczę, tulę, noszę nawet tego 13 kg rozrabiakę ;) Przykład - dziś na spacerze, zaczęła mi uciekać w stronę ulicy. To jest jedna z niewielu rzeczy , których absolutnie nie zamierzam tolerować. Złapałam ją i wzięłam na ręce. Ileż było krzyku, wicia się, wyginania, ale razy dostałam po twarzy bo nie miałam jak sie wybronić , ile razy mnie ugryzła. Doniosłam ją tak do domu, nawet po schodach ( to chyba była najgorsza kara bo bardzo lubi wchodzić po schodach) w międzyczasie coś tam biadoliłam , że nie wolno uciekać i każda ucieczka tym się skończy. w domu uspokojona, przytuliła się, na spokojnie jej chwilkę potłumaczyłam, co i dlaczego. Ale czy robię tak jak powinno być, nie wiem. Do dzieci powinna być dołączana instrukcja obsługi . Boję się strasznie, żeby nie wychować jej na osobę niedowartościowana, a tu wychodzi, że sama zapędziłam się w kozi róg...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja