otek2225
22.05.12, 09:11
Witam!
Dopiero zaczynam wprowadzać tą metodę i mam wiele wątpliwości. Może mi poradzicie.
Czytałam oczywiście inne wątki w tym temacie i chciałabym aby nie pisały mamy uczące ponad roczne dzieci, bo to ina bajka. Inaczej usypia się roczniaka a inaczej to wygląda z takim maluchem. Więc porównywanie doświadczeń raczej na niewiele się zda w takim przypadku.
Synek ma 4.5 miesiąca i chcę go nauczyć samodzielnego zasypiania. Bo niestety u nas wygląda to tak, że w dzień są 2-3 drzemki od 0.5-1 godziny. Nauczył się zasypiać przy cycu. Do tej pory było mi to na rękę, bo kładłam się z nim, on ssał, zasypiał i ja z nim. Odsypiałam noce kolkowe. Ale teraz... Inaczej nie umie zasypiać, domaga się cycka, ale mało tego, ze zasypia ssąc, jak mu wypadnie cyca w trakcie snu szuka jej, bo musi być w buzi, a jak nie znajdzie to koniec spania. Ostatni więc czas spędzałam leżąc koło niego i robiąc za smoczek.
Smoczka nie umie zassać, albo nie chce. Próbowałam już wiele kształtów, nic mu nie odpowiada, więc skoro nie to nie będe na siłę uczyła.
No i od wczoraj staram się go usypiać bez cyca w dzień (Bo wieczorem po kąpieli, jedząc kolację zasypia przy piersi i bez problemu moge go odłożyć do łóżka). Wczoraj było lepiej niż dzisiaj, krócej płakał. A usypiam go w podusi na kolanach, nie kołysząc tylko nucę mu kołysankę i trzymam za rękę kiedy płacze.
Klepanie po pleckach i szuszanie chyba u nas nie działa, bo dzieć się nie uspokaja wcale.
Dzisiaj próbowałam położyć go do łóżeczka na drzemkę. Jak tylko zaczął trzeć oczka poszliśmy do sypialni, włączyłam kołysanki i położyłam go do łóżeczka. Zgodnie z tym co radzi Tracy, kiedy płakał brałam go na ręce i uspokajałam, gdy przestał płakać odkładałam do łóżeczka, a ten w jeszcze większy płacz. I tak kilka razy. W końcu wzięłam go na podusię tak jak wczoraj, płakał jeszcze długo, głośno i łzy mu ciekły strumieniem,ja trzymałam go za rękę i nuciłam, a kiedy w końcu zasnął, długo jeszcze nie mógł się uspokoić i szlochał przez sen.
Zastanawia mnie to czy on płacząc i patrząc na to, że jestem obok i nic nie robię nie ma do mnie żalu. Czy właśnie w tych momentach nie zaspokajam jego potrzeb. On tak patrzy na mnie, z takim żalem. Sama już nie wiem.
No więc powiedzcie, czy takie branie na ręce i odkładanie a on w jeszcze większy płacz- jest dobre? Czy może nie wyjmować go wcale z łóżeczka, tylko być przy nim, to się szybciej uspokoi.
Czy kiedy się uspokoi znikać mu z pola widzenia czy cały czas być, bo tego jakoś nie mogłam uchwycić w książce?
Czy układanie go do łóżeczka na drzemki i na spanie nocne nie będzie też przyzwyczajeniem i np. będąc u mamy i nie mając takiego łóżeczka kiedy zechcę go położyć spać to on zaśnie. Przecież będzie przyzwyczajony do tego łóżeczka, do kołysanek itp.
Sama odradza przyzwyczajanie dzieci do pewnych rzeczy kojarzonych ze snem, więc czy zawsze tylko łóżeczko i kołysanki nie spowodują tego, ze w innych warunkach nie uśnie?
A jesli już się nauczy spać sam i w nocy będzie się budził i wg Hogg znów uśnie czując się w łóżeczku bezpiecznie to co z nocnymi karmieniami? Czy w nocy jak będzie usypiał przy cycu to nie będzie miał sprzecznych sygnałów co do tego jak ma zasypiać? Bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że go budzę w nocy po jedzeniu, żeby go odłożyć do łóżeczka.
Może któraś z Was opowie jak przez to wszystko przeszła. Jak to wytrzymała? Bo ja kiedy patrzę na rozpaczające dziecko to serce mi pęka i mam ochotę go wziąc na ręce i dać wszystko czego chce. Ale z drugiej strony wiem, że aby coś zdziałać muszę być konsekwentna i się nie poddawać. Ale jest to baaardzo trudne kiedy się widzi płaczące dziecko:(