szesciolatek i problem...

27.05.12, 04:12
Moj syn ma 6.5 roku. Od wrzesnia chodzi do zerowki (nie w pl). Szkola super. Nauczycielka chociaz mloda tez sprawia b. dobre wrazenie. Dziecko zdolne (wiem, wiem, przechwalam sie :) ). Poczatek szkoly bez problemow, ale po kilku tygodniach trauma - pani ktora pomaga przy posilku (dzieci przynosza drugie sniadanie z domu)- zabronila dziecku zjesc cokolwiek innego poki nie skonczy kanapki. A on na kanapke nie mial ochoty. Przez jakis czas stresowal sie lunchem. Przez ostatnie 7 miesiecy sprawa jakby sie rozplynela - problemu nie bylo, chetnie chodzil. A tu nagle dwa tygodnie temu placz przed wejsciem do szkoly! I tak codziennie! Mowi ze nikt mu przykrosci/krzywdy nie zrobil. Nauczycielka ktora spedza z nimi praktycznie caly dzien tez nic nie zaobserwowala. Jak lekcje sie zaczynaja - dzieciak zachowuje sie normalnie. Po powrocie do domu widze ze sie stresuje faktem ze bedzie musial isc nastepnego dnia do szkoly, ale bawi sie jak zwykle, chichra sie jak zwykle, no jest normalny po prostu. Gdzies podswiadomie czuje ze moze to jakis regres to wrzesnia i traumy lunchowej? A moze forma manipulacji? (jak sie go pytam czemu placze to mowi ze woli byc z nami w domu i sie przytulac) Co robic? Czego nie robic? Co mowic a czego nie? Tak bardzo bym chciala zeby do szkoly podchodzil z entuzjazmem....
    • joshima Re: szesciolatek i problem... 27.05.12, 08:11
      A załatwiłaś z opiekunkami kwestię tego przymuszania do jedzenia?
      • go-jab Re: szesciolatek i problem... 27.05.12, 20:56
        tak... nikt go juz do niczego nie zmusza... tamta "pani" (tzn mama ktora pomagala przy posilkach) wiecej sie chyba nie pokazala...
    • mruwa9 Re: szesciolatek i problem... 27.05.12, 10:32
      a co mowi samo dziecko? Dlaczego nie chce zostac w szkole? Najpierw sprobuj dojsc do przyczyny zachowania dziecka.
      • go-jab Re: szesciolatek i problem... 27.05.12, 20:58
        tak jak mowilam - twierdzi ze nic sie nie wydarzylo - on po prostu woli byc z nami w domu i "sie przytulac" jak to sam okreslil... dodam ze w domu tez nic nowego nie mialo miejsca... ja pracuje ale w domu spedzam z dziecmi 4-5 dni w tygodniu... maz pracuje w trybie 24h pracy 48h w domu wiec tez spedza z nimi duzo czasu... wiele rzeczy robimy wspolnie, wiec to raczej nie brak czasu czy zainteresowania ze strony rodzicow przez niego przemawia...
    • mama_myszkina Re: szesciolatek i problem... 28.05.12, 20:00
      A może to regres przed skokiem rozwojowym? Obserwuję takie akcje u dzieci znajomych, też bez powodu i też podobna motywacja (bo dziecko chciałoby być w domu z rodzicami). ;)
    • Gość: 71tosia Re: szesciolatek i problem... IP: *.adsl.inetia.pl 28.05.12, 21:03
      najbardziej prawdopodobne ze ma problem z kolegami, jakies nieporozumienia, o ktorych nie wie wychowaczyni a Maly nie opowiada spontanicznie w dom.? Popytaj go o kolegow, nie czy ktos dokucza, tylko tak ogolnie co tam razem robili na przerwie, kto co opowiadal na lekcji etc.
      Druga przyczyna to ze 6 latek jest juz powaznie zmeczony, to jeszcze bardzo male dziecko a za nim juz pare miesiecy dyscypliny, rannego wstawania, nauki w domu... Zrob mu 2-3 dni domowego odpoczynku od szkoly, nauka nie ucierpina na tym bardzo a troche odpocznie, niech sie troche poprzytula jak tak bardzo mu na tym zalezy.
    • ula.malko Re: szesciolatek i problem... 31.05.12, 14:43
      Witam,
      Mam pytanie, czy dobrze rozumiem, że szkoła jest zagraniczna? Jaki język obowiązuje w szkole?
      W jaki sposób spędzacie razem czas?
      Co syn w ogóle opowiada o zerówce? Nie chodzi mi o to by go wypytywać, tylko jakby Pani napisała co przy okazji mówi jak wraca do domu:)
      Bardzo możliwe, że jest zmęczony, może mieć kryzys. Z pewnością warto słuchać jego potrzeb - chce się przytulać! A tego nigdy za wiele.
      Pozdrawiam,
      Ula Malko
      • go-jab Re: szesciolatek i problem... 02.06.12, 05:10
        szkola jest anglojezyczna a w domu obowiazuje polski :) jednak nie uwazam tego za problem bo tak jak mowilam, chlopak jest bystry... jak mial 5 lat umial czytac i po polsku i po angielsku... sam sie skubaniec nauczyl :)

        czas spedzamy przeroznie... dzisiaj byla wycieczka do biblioteki... kilka dni temu wyjazd na plaze ze znajoma i jej trojka... we wtorek puszczanie latawcow w lesie na polanie... te "atrakcje" sa zaplanowane tak zeby on tez w nich bral udzial, nie wtedy jak jest w szkole (w zerowce system pon-sr-pt od 9-3:30)... oczywiscie zwykle przebywanie w domu/ogrodzie tez ma miejsce... syn jest pomocny i jak w nastroju dobrym to do rany przyloz... jak ma pms'a to sie chowa po kontach i sam soba zajmuje...

        o szkole mowi ze lubi ale nie lubi luchu (podsuchal nas i nasze dywagacje na ten temat???)... lubi pania, lubi kolegow, program ciekawy (w zeszlym tyg kluly im sie kurczaczki w inkubatorze)...

        wiec poki co to sie przytulamy, od wtorku wakacje wiec moze troche odpocznie... a od wrzesnia bedzie mial w szkole tez siostre mlodsza, wiec moze taka bratnia dusza za sciana mu troche zycie ulatwi... zaczynam podejzewac ze moze on czul sie "odstawiony" na bok, wygnany do szkoly... wiec jak srednia bedzie z nim to moze sie przekona ze taka kolej rzeczy :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja