dobił mnie to,nie mam juz sily

IP: *.centertel.pl 03.06.12, 09:09
Na poczatku przedstawie z grubsza osobe .Moj syn (lat8) jest w pierwszej klasie.Od ponad roku chodzimy do psychologa i na terapie w zwiazku z podejrzeniem nadpobudliwosci psychoruchowej.Jest bardzo dobrym uczniem ale....no wlaśnie to ale,wszedzie go pełno ,buzia mu sie nie zamyka,trzeba po kilka kilkanascie razy powtarzac do niego te same polecenia.Badz co badz potrafi sie skupic na wilu rzeczach,chocby budowanie z klocków czy rysowanie ,potrafi to robic bardzo dlugo.Uwielbia czytac ksiazki i tez potrafi sie nad tym skupic.Umie zachowac sie kulturalnie ,zna wszyskie zasady dobrego wychowania tylko dlaczego tego ie zawsze przestrzega.na jednej z wizyt u pani psycholog wyrecytowal jak nalezy sie zachowywac , co mu wolno czego nie nalezy robic i co..?!przejdzmy do sedna sprawy.Dokładnie 3 dni temu mial w szkole pewien incydent któey mnie dobil.Moj syn i jego koledzy bawili sie ze starszymi na boisku( III -klasistami).bawili sie w berka,po kilku minutach zostal tyko jeden trzecioklasista i on tez chcial odejsc ale dzieciki zlapali go za rece i nie chcieli puscic.Do tego jeden z pierwszaków zaczal go bic i podrapal szyje(z relacji matki poszkodowanego ,ten chlopak przesladowal jej syna od poczatku roku) .Dzieciaki swietnie sie bawily tylko nie pomyslaly o tym ze ten chlopiec sie nie chce juz bawic i na to wszystko wkroczył dyzurujacy nauczyciel kotry zwracal im kilkakrotnie uwage ze maja go puscic a oni njic.No i stalo sie chlopak sie zestresowal ,poplakal i sprawa trafila do dyrektora.Cala grupka miala pogadanke no i my rodzice.Wiem ze to sa tylko dzieci ,rozumiem tego poszkodowanego chlopca jak sie czul, i bardzo mi go szkoda(moje dziecko zostalo juz odpowiednio ukarane).Do czego zmierzam,matka chlopca na spotkaniu z dytrktorem zaczela mowic o naszych dzieciach jak o kryminalistach,ze prokurator w to wkroczy( dodam ze syn tego samego dnia przeprosil chlopca i jego mame-wiem to od nauczyciela),dla mnie jest to ogromna porazka wychowawcza.Tyle pracy ile wkladam w mojego syna a tu taki numer.Tyle razy mu tlumaczylam ze nie podchodzi do starszych,ze ma nie wtracac sie w bójki,ze ma zakaz bawienia sie z tym chłopcem co podrapal 3 klasiste,a on....on oczywiscie musi byc tam gdzie sie cos dzieje.Nie wiem jak sie skonczy cala ta sprawa,matka tego chlopca raczej nie odpusci,bardzo mnie ten problem meczy.jak mam postepowac z synem?Jak ja mam podejsc do tego wszystkiego?
    • Gość: gość Re: dobił mnie to,nie mam juz sily IP: *.centertel.pl 03.06.12, 09:21
      Dodam jeszcze ze od poczatku roku jestem w stałym kontakcie z nauczycielem i pedagogiem szkolnym.Przynajmniej raz w tygodniu chodze sie dowiediec o zachowanie syna i jego postepach w nauce.Sama nauczycielka na ostatnim spotkaniu mowiela ze jest bardzo ruchiwy ale nie jest agresywny.Nie wdaje sie bojki,sam nie zaczyna .Nie mam pojecia dlaczego on uwazal to z a zabawe.Z jego relacji wynika ze dla niego byla to zabawa(tak tez mowiła pani pedagog ktora zaraz po calym zjasciu wziela go na rozmowe)
    • wrzesniowamama07 Re: dobił mnie to,nie mam juz sily 03.06.12, 17:36
      Wyluzuj. Nauczyciel widział, i jego reakcja ograniczyła się do zwrócenia uwagi? To oznacza albo, że sytuacja nie była tak groźna, jak opisuje rozhisteryzowana mama (też by mi się nie podobało, gdyby grupa dzieciaków podrapała mojego syna), albo - że nauczyciel dał ciała po całości, bo powinien wkroczyć i starszaka wyratować, a młodym dać do wiwatu. Odpowiedzialność za skutki zachowania dzieci ponosi nauczyciel, co nie zwalnia oczywiście winowajców od poniesienia konsekwencji.

      A mama prokuratora może nasłać na nauczyciela, gdzie się takie mamusie rodzą swoją drogą
Pełna wersja