Gość: jonna
IP: *.lublin.mm.pl
04.06.12, 22:26
Witam.
Piszę, ponieważ niepokoją mnie zachowania mojej 7-o letniej córki. Otóż jest strasznie zazdrosna.
Raz np. idąc rano do przedszkola, pocieszyłam rocznego płaczącego chłopca. Jego mama zostawiła go na chwilę ze starszym bratem i sama wróciła się do domu po zabawkę. Mały zaczął płakać, więc wzięłam go na ręce. Moja córka zrobiła się zła, zaczęła się nieładnie zachowywać, mówić zebym go zostawiła, bo ona się śpieszy do przedszkola. Było mi wstyd za jeje zachowanie.
Wydarzenie miało miejsce jakieś 2,3 miesiące temu, a córka cały czas to wspomina. Mówi że nie nanawidzi tego malca. Tłumaczę jej że go nie ma być o co zazdrosna, że kocham tylko ją i jej siostrę, a tego chłopca nie kocham, ale to nic nie daje. Córka twierdzi, że nie umie o tym nie mysleć i ja to martwi. Kiedy pomogę dzieciom na placu zabaw, czy w przedszkolu, jest zła że to zrobiłam.
Druga rzecz, która jest dziwna, to córka opowiada mi jakieś zdarzenie, np., że w przedszkolu mieli próbę przedstawienia, czekali za drzwiami, ona czekając wzięła trójkąt, zagrała, pani ją upomniała, by tak nie robić. I córka sie pyta: "Nic się nie stało?". Po tym pytaniu ma paść moja odpowiedź: "Nic się nie stało". Czasem, kiedy uważam że jednak nie mogę powiedzieć że nic się nie stało, bo na przykład nie ładnie sie zachowała, ona mnie natrętnie prosi, bym powiedziała, ze nic sie nie satło. Wtedy ja mówię, ze nic sie nie stało, pod warunkim, ze więcej sie tak nie będzie zachowywać.
Czy takie zachowania są normalne, czy pownnam udać się z nią do psychologa?