Bunt dwulatka, ale aż taaak?

19.06.12, 14:41
Wiem wiem, byly już takie wątki i sama pewnie nawet coś doradzałam, ale teraz otóż, dopadł nas ten tak zwany bunt dwulatka. NIe, nie nie nie nie nie nie na wszystko. Histerie co 3,5 minuty jak czegoś nie dam, nie zrobię itd. Przykład: włazi do wózka, siada i zaczyna krzyczeć nie nie nie!!! Pytam- chcesz wyjść? Nieeeeeeeeeeeeee!!! Wyjąć cię? Nieeeeeeeee!!! to posiedź sobie. Nieeeeeeeee!!! i kopanie itd. ;) Cóz, pewnie to normalne, jak tylko sobie poradzić ( na mieście czy gdziekolwiek to anioł, dziś byłam z nią w szkole, to po prostu cud dziewczyna) żeby nie oszaleć/osiwieć/etc.
    • Gość: domza2 Re: Bunt dwulatka, ale aż taaak? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.06.12, 21:27
      Hej:), no niestety nie pocieszę, bo to zupełnie normalne:) Ja radziłam sobie ograniczając negocjacje do minimum, nie przynosiły żadnych rozwiązań, a jedynie pogłębiały sprawę, czyli mówiąc krótko robiłam to, co trzeba przy akompaniamencie wrzasku. MI na forum radzili przeczekać, bo wyrośnie, to prawda, ale w tzw. międzyczasie trzeba jeszcze nie zdechnąć w tym okresie. Po jakimś czasie się po prostu przyzwyczaiłam, olewałam wszystkie te sytuacje, w których nie było zagrożenia życia i zdrowia, ustępowałam, gdzie się da, łagodziłam śmiechem, ale nie powiem - nie raz wpieniłam się zdrowo. Acha, pomógł bardzo jasny rozkład dnia oraz bardzo klarowne wymagania w przedszkolu ( bo córka wcześnie poszła). Ten sam rozkład przeniosłam do domu i to bardzo ułatwiło mi życie, bo sama nie miałam tyle konsekwencji. powodzenia! pozdr
    • ula.malko Re: Bunt dwulatka, ale aż taaak? 21.06.12, 11:08
      Witam,
      Dla dziecka w tym wieku 'nie' zazwyczaj nie do końca oznacza to samo co dla nas. Nie zawsze jest to bunt czy zaprzeczenie. 'Nie' jest wyrazem niezależności, poczucia odrębności, chęci samostanowienia o sobie, manifestacji, że pierwszy raz w swoim krótkim życiu dziecko zaczyna czuć, że nie jest 'częścią' swoich rodziców.
      To prawda, że często trzeba po prostu przeczekać to 'nie', dać mu wybrzmieć, zaistnieć. Nie dopytywać, nie naciskać, po prostu poczekać. Ale warto przy okazji też chronić swoje granice i mówić np - nie chcę żebyś tak krzyczał, męczy mnie to/boli mnie głowa.
      Jeśli dziecko mówi 'nie' na jakąś naszą prośbę, można spokojnie powiedzieć 'widzę, że nie chcesz teraz siąść, ale ja tego chcę i proszę siądź koło mnie na 5 minnut'. To co jest bardzo ważne w takiej sytuacji to dać dziecku czas na podjęcie decyzji i wykonanie tego o co je prosimy. Dzieciom zajmuje więcej czasu niż nam wdrożenie w życie różnych zachowań o które są proszone.
      To co często pomaga poradzić sobie z 'nie' małego dziecka to nie traktowanie tego personalnie, jako buntu przeciwko nam, tylko jako manifestacji 'jestem niezależny/a, zobacz, mogę teraz sam/a podejmować decyzje dotyczące mojego zachowania'.
      Pozdrawiam,
      Ula Malko
Pełna wersja