sophie-geraldine
24.06.12, 23:09
Nasz syn ma 4,5 roku.
Od niedawna mamy nowych sasiadow, ktorych corka jest w podobnym wieku.
Adoptowali ja, gdy byla niemowlakiem, dziewczynka wie, ze jest adoptowana, z relacji matki wynika, ze nie robili i nie robia z tego tajemnicy, ot temat jak kazdy inny. Ich coreczka jest pogodnym dzieckiem. Nasz synek bardzo ja lubi i spedzaja ze soba duzo czasu.
Niedawno mala powiedziala synowi, ze jest adoptowana i mu wytlumaczyla, co to znaczy.
On powtorzyl mi cala rozmowe, poprosil, by jeszcze raz mu to wytlumaczyc, niby zrozumial, ale jakis czas pozniej zaczal sie nerwowo zachowywac, budzi sie w nocy z placzem, zrobil sie bardzo mamusiowy i przylepny.
W koncu wyciagnelam z niego (dlugo nie chcial powiedziec, czy sie czegos boi albo czy cos zlego go spotkalo), ze on sie boi, ze tez byl adoptowany.
Pokazalam mu zdjecia z okresu ciazy, z jego wczesnego dziecinstwa. Wyjasnilam jeszcze raz, tlumaczylam, opowiedzialam wymyslona bajke 'edukacyjna'.
Ale on codziennie kaze sie zapewniac, ze nie jest adoptowany, codziennie chce ogladac te zdjecia, nawet zapewnienia starszej o 3 lata siostry go nie przekonuja.
Przeczekac? Jak z nim rozmawiac?
Okazujemy mu duzo czulosci, bliskosci, nie wiem, skad nagle taka niepewnosc u niego, czemu to az tak nim wstrzasnelo?