kasi-ka79
05.07.12, 13:46
Witam wszystkich, mam problem mój syn 10-latek obecnie przebywa na kolonii, po 24 godz. błagał mnie przez telefon abym go zabrała do domu , dodam iż nic złego się nie dzieje, poprostu tęskni.
Syn jest bardzo do mnie emocjonalnie przywiązany z racji tego, ze był bardzo chory i wprost mówiąc mieszkałam z nim w szpitalu przez 2 lata , miał mnie na każde zawołanie .
ale wracając do tematu, chciał jechac na kolonie, cieszysz się a tu taki numer po 24 godz., pojechał z osobami które znał z widzenia i jednym kolegą którego zna bardzo dobrze, ale nie są razem w pokoju. Opiekun poinformował mnie, ze płakał już pierwszego dnia że chce wracać do domu, że strasznie tęskni za nami , na podwórku czy w szkole mój syn nigdy nie miał problemów z zawieraniem znajomości, zawsze jest obok niego pełno dzieci a tu teraz masz babo placek jestem zdezorientowana o co chodzi, opiekun po 3 dniach zakomunikował mi, że syn ma problem z nawiązaniem znajomości , co mnie zdziwiło , bo ja nigdy tego nie zauważyłam , a na kolonii podobno jest cichy spokojny , z nikim nie rozmawia siedzi smutny , opiekunowie z nim rozmawiali ale to nic nie dało, co ja mam robic ? opiekun mówi abym jeszcze poczekała z zabraniem syna , moze coś się zmieni , ja też bym nie chciała go zabierać bo wiem że nigdy już nigdzie nie pojedzie , martwię sie o niego dać mu czas na oswojenie się z tym bólem tesknoty czy go zabrać , najbardziej przerazaiła mnie informacja, ze nie potrafi zawiazać kontaktu z obcymi dziećmi , może ktoś z was przeżył taki incydent z udziałem dziecka ?