potrzebuje opinii nt 10-latka

05.07.12, 13:46
Witam wszystkich, mam problem mój syn 10-latek obecnie przebywa na kolonii, po 24 godz. błagał mnie przez telefon abym go zabrała do domu , dodam iż nic złego się nie dzieje, poprostu tęskni.
Syn jest bardzo do mnie emocjonalnie przywiązany z racji tego, ze był bardzo chory i wprost mówiąc mieszkałam z nim w szpitalu przez 2 lata , miał mnie na każde zawołanie .
ale wracając do tematu, chciał jechac na kolonie, cieszysz się a tu taki numer po 24 godz., pojechał z osobami które znał z widzenia i jednym kolegą którego zna bardzo dobrze, ale nie są razem w pokoju. Opiekun poinformował mnie, ze płakał już pierwszego dnia że chce wracać do domu, że strasznie tęskni za nami , na podwórku czy w szkole mój syn nigdy nie miał problemów z zawieraniem znajomości, zawsze jest obok niego pełno dzieci a tu teraz masz babo placek jestem zdezorientowana o co chodzi, opiekun po 3 dniach zakomunikował mi, że syn ma problem z nawiązaniem znajomości , co mnie zdziwiło , bo ja nigdy tego nie zauważyłam , a na kolonii podobno jest cichy spokojny , z nikim nie rozmawia siedzi smutny , opiekunowie z nim rozmawiali ale to nic nie dało, co ja mam robic ? opiekun mówi abym jeszcze poczekała z zabraniem syna , moze coś się zmieni , ja też bym nie chciała go zabierać bo wiem że nigdy już nigdzie nie pojedzie , martwię sie o niego dać mu czas na oswojenie się z tym bólem tesknoty czy go zabrać , najbardziej przerazaiła mnie informacja, ze nie potrafi zawiazać kontaktu z obcymi dziećmi , może ktoś z was przeżył taki incydent z udziałem dziecka ?
    • jola_ep Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 05.07.12, 14:00
      Właśnie dlatego moja córka nie pojechała w wieku lat 10. Pojechała na kolonie po raz pierwszy jak miała 12 lat i była zadowolona. (w wieku 10 lat skończyło by się na ogromnym smutku i tęsknocie).

      Ja pamiętam, jak w wieku 10 lat (około) byłam na koloniach i ogromnie tęskniłam. Niby było fajnie, ale ... szkoda, że rodzice mnie nie odebrali.
      Rok później bawiłam się świetnie na obozie harcerskim, choć warunki były dużo gorsze niż na tych koloniach...

      Co do rozpaczliwych telefonów: jeśli płacze, że jest źle, ale poza tym bawi się, to jest w porządku. Dziecko wypłakuje Ci się w rękaw w chwilach smutków, jak jest dobrze, to nie dzwoni. (czasem np. otrzymywałam rozpaczliwy telefon od mojego dziecka, a 10 minut później jak oddzwoniłam, to dziecię było całkiem zadowolone). Co innego jeśli jest smutne często i długo.

      Nie poradzę Ci, co masz zrobić. Ale
      > bo wiem że nigdy już nigdzie nie pojedzie

      Dlaczego?

      > dać mu czas na oswojenie się z tym bólem tesknoty

      Niektóre dzieci dorastają nieco dłużej. Ja się nie oswoiłam, choć pozornie było całkiem dobrze. Rok później było fantastycznie. Ani przez chwilę nie myślałam o rodzicach ;)

      > bardziej przerazaiła mnie informacja, ze nie potrafi zawiazać kontaktu z obcymi
      > dziećmi

      Skoro w szkole i na podwórku sobie radzi, to może akurat nie podpasowały mu te akurat kolonie? Może nie trafił na dzieciaki pasujące do niego, program jest dla niego nudy, opiekun mu nie odpowiada, a kolega go porzucił na rzecz innych znajomości i cierpi z powodu odrzucenia (choćby pozornego) ? . Te pojedyncze kolonie (a w zasadzie parę dni), nie są prawdą ostateczną i objawioną. Ty znasz swoje dziecko dłużej, dlaczego bardziej ufasz opinii kogoś, kto widział go przez parę dni, w dodatku smutnego z tęsknoty?

      Pozdrawiam
      Jola
      • twitti Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 05.07.12, 14:12
        Ja pojechalam na pierwsze kolonie w wieku 8 lat i swietnie się na nich bawilam. Za to rok pozniej wyladowalam na koloniach, ktore nie przypadly mi do gustu (duze pokoje, kilka dziewczyn, ktore dawaly innym mocno popalic). Tez chcialam wracac. Jednak moim rodzice mnie nie zabrali. I co - poradzilam sobie. Znalazlam fajne kolezanki i jakos sie dalo wytrzymac. Z tych kolonii wyniosłam zarówno mile, jak i mniej miłe wspomnienia. Na kolejne wakacje znow pojechalam na kolonie bez problemu. Byly bardziej udane.
        Tak wiec mozesz zabrac dziecko, albo zostawic. Wybor nalezy do Ciebie. Na pewno jak zostanie, nauczy sie wiecej samodzielnosci i radzenia sobie z trudnosciami.
        • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 05.07.12, 14:49
          Na pewno nie zabierałabym po 24 godzinach, jesli chodzi tylko o tęsknotę, a nie o coś o wiele powazniejszego.
          Dzieci tęsknią - tęsknota jest przykra, ale jest to normalne uczucie, nie trzeba zawsze chronić dziecka przed wszelkim smutkiem. Problem w tym, że jeśli zabierzesz go teraz, to syn będzie pamiętał z kolonni tylko smutek i to, że sobie nie poradził. Nie sadzę, aby odwazył sie wtedy spróbować za rok jeszcze raz.
          Poczekałabym kilka dni. Nie będzie nieszczęscia, jeśli nawet te kilka dni synowi będzie smutno. Jest możliwe, zę bedzie mu jeszcze bardziej smutnow domu, bo będzie myślał, zę coś jednak stracił.
          Ja bym się umowiła, że jeśli nic się nie zmieni, to zabierzecie go po tygodniu - nie wcześniej.
      • mamave Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 21.07.12, 18:31
        Moja córeczka w wieku 7 lat pojechała na obóz 5 dniowy. Blisko W-wy - 0,5 h jazdy w razie awarii:) Miejsce urocze k/ Mińska mazowieckiego- NA KOŃCU WSI. Moje dziecko uwielbia konie, zwierzęta, zajęcia plastyczne-to było to! Właścicielka obiektu również jest mamą, zrozumie i jeśli zauważy ,że dziecko nie potrafi się odnależć- powiadomi cię. Tęskniła.Dzwoniła.Zabrałam ją czwartego dnia. Dwa tygodnie później pojechała w to samo miejsce z koleżanką- wróciła zachwycona! Zabrała swoje ulubione zabawki, sama się przygotowała. Teraz już wiem: Jeśli wysyłasz młodsze dziecko na obóz-zorganizuj się z inną mamą i wyślij dziecko na krótki turnus bliżej domu.
    • kara_mia Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 05.07.12, 21:01
      Czy to syn wymyślił te kolonie czy ty?
      Chciał jechać czy go namówiłaś?
      Jakie były przedwyjazdowe ustalenia miedzy wami dotyczące jego ew. wcześniejszego powrotu?
    • Gość: domza2 Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.07.12, 22:16
      Nawet jeżeli zdecydujesz się odebrać z kolonii syna to nie przejmuj się, że już nigdy nigdzie nie będzie chciał pojechać - nieprawda! Podpisuję się pod opiniami powyżej, sama znam całkiem sporo przypadków, gdy dziecko w jednym roku nie było gotowe, a w roku następnym nie chciało wracać. Poza tym kolonia kolonii nie równa.
    • Gość: 71tosia Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.12, 22:45
      ja bym poczekala jeszcze kilka dni. Moja corka gdy pojechala pierwszy raz miala 11 lat. Pierwszy wieczor plakaly razem z przyjaciolka (byly razem w pokoju) ze obie mamy, maja natychmiast przyjechac i zabrac dziewczynki do domu. Po kilku dniach miala pretensje ze za czesto dzwonie i ja kompromituje przed kolezankami. W sumie wrocila dosc zadowolona. Dalabym dziecku czas, moze popros opiekuna by umiescil chlopcow, ktorzy dobrze sie znaja we wspolnym pokoju, jezeli jest jeszcze taka mozliwosc. No i niech opiekunowie troche bardziej wlacza go w zabawy calej grupy, szczegolnie z dziecmi ktore syn zna.
    • kasi-ka79 Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 06.07.12, 08:08
      Wszytkim bardzo dziekuje za odpowiedzi , podniosło mnie to na duchu, a nóż widelec coś się zmieni, dam mu czas do niedzieli jeśli w poniedziałek będzie bez poprawy pojade po niego.
      Napisze wam jaki był efekt w przyszłym tygodniu , byc może ktoś kiedyś będzie potrzebował tak jak ja tych cennych spostrzerzeń . dziekuje
      • anula36 Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 06.07.12, 08:14
        napisz koniecznie.
        Mnie rodzice przezornie wyslali na pierwsza kolonie nad morze ( jestem z poludnia Polski) wiedzialam ze i tak po mnie nie przyjada, wiec musze wytrwac:)
        • 09.10.2001m Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 07.07.12, 16:08
          koleżnak zabrała córkę z kolonii po 2 klasie - dziecko mimo, iż znało część kolegów/koleżanek bardzo tęskniło... co się później okazało na kolonii dzieci robiły sobie dużo przykrości, dokuczały sobie i niestety te ich wyczyny nie były kontrolowane... więc nie tylko o tęsknotę chodziło...
          po 3 klasie dziewczynka pojechała na kolonie - nikogo nie znała - było ok...
          po 4 klasie ponownie wyjechała na obóz
          nie jest tak, że jeśli teraz zabierzesz syna to on już nie będzie jeździł samodzielnie - może coś nie tak się dzieje na kolonii, może tęskni - ale tego dwoiesz się za jakiś czas...
    • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 07.07.12, 20:42
      Mam ten sam problem
      Mam 10letniego syna. W tym roku po raz pierwszy pojechał na dwutygodniowe kolonie. Pojechał razem z dwoma kolegami z klasy. Wiedziałam, że nigdy nie chciał nocować poza domem bez rodziców, nawet do dziadków nie chciał jeździć. W dzień się bawił a wieczorem ryczał. Jednak na te kolonie bardzo chciał jechać, za bardzo nie przygotowaliśmy go do tego, poruszaliśmy tematy pieniędzy, ubrań, posłuszeństwa ale nie mówiliśmy mu o tym, że to jednak wyjazd na dwa tygodnie i nikt po niego nie pojedzie bo to ponad 500km. No i niestety teraz są tego skutki, praktycznie od samego początku wieczorami jak dzwonił (ma swój telefon) to ze smutkiem opowiadał relację z całego dnia, na drugi dzień już rano i wieczorem dzwonił z płaczem. Rozmawiałam z wychowawcą, ten mówi mi, że w dzień syn się bawi z kolegami i nie zauważył jego ponurego nastroju. Tak minął prawie tydzień, syn ubzdurał sobie, że w niedziele po niego pojedziemy, gdy mówimy mu, że to niemożliwe on wpada w płacz. Próbujemy rozmawiać z nim po dobroci, stanowczo i nawet obiecujemy mu niespodziankę po powrocie, byleby tylko wytrzymał, wychowawca postanowił, że odbierze mu telefon i tylko raz dziennie będzie mógł zadzwonić do domu. Jestem właśnie po rozmowie z synem i wychowawcą, przez lament syna, kazałam wychowawcy podać synowi jakieś leki uspakajające.
      Nie wiem już jak mam postąpić, co mówić synowi aby przekonać go do jeszcze tygodniowego pobytu na koloniach. Nie wyobrażam sobie aby po niego jechać, ale również nie mogę pozwolić aby syn wpadł w depresję z powodu pobytu na koloniach. Wiem również, że synowi nie dzieję się krzywda na koloni, nikt mu nie dokucza aby to było powodem jego lamentów. On po prostu jest "maminsynkiem" chociaż wcale nie chciałam, aby tak było. Proszę pomóżcie, doradźcie co mam zrobić :cry:
      • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 07.07.12, 23:11
        Dlaczego nie wyobrazasz sobie, zeby po niego jechać? Cały tydzień płaczu, to nie jeden dzień? To mają być wakacje czy szkoła przetrwania i nauczenia syna, że ma się nie skarżyć, bo to i tak nic nie da?
        Zabranie telefonu jest doskonałym dowodem, że z wychowawcą jest coś nie tak. Zabiera telefon nie dlatego, że mu telefon przeszkadza, tylko po to, by dziecko nie mogło pogadać , gdy teskni. Moze syn nie płacze bezpodstawnie.
        Rozumiem, ze postanowiłaś wyleczć "maminsynkowatość" dziecka pokazując, ze nie ma co szukać w Tobie oparcia. Że jak ma problem, to ma sobie radzić z nim sam i nie szukać pomocy, bo jej nie uzyska. Robisz błąd i to poważny. Chcesz nie mieć maminsynka, tylko twardego faceta, to wsiadaj w cokolwiek i jedź go zabrać. W ten sposób tylko powodujesz, ze dziecko będzie nerwowe i niepewne, czy ma w rodzicach ochronę - nie dojrzeje w ten sposób wczesniej, tylko znacznie później.
        • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 07.07.12, 23:19
          Wiesz, właśnie w tej samej chwili prowadzę wątek z moim problemem na Forum Psychologicznym, i tam dostaję zupełnie przeciwne rady do twoich.
          • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 08.07.12, 09:20
            Taak. Oczywiście. Fajnie jest, aby nauczyć dziecko, ze jeśli ma problem, to na pewno nie moze liczyć na rodziców - nie dlatego, zę problemu nie ma, ale dlatego, zę jest facetem, a facet ma być "twardy".
            Najbardziej dziwi mnie Twoja pewność, ze na koloniach naprawdę nic złego sie nie dzieje. Zostawiasz dziecko z wychowawcą, który nioe widzi żadnego problemu, nie widzi, ze dziecko jest smutne, a dowiadując się o tym, radośnie dowala mu kolejne zmartwienie. Nie masz tak naprawdę pojęcia, czy dziecko tylko tęskni, czy tęskni dlatego, że na koloniach jest nieprzyjemnie.
            Wiesz, rozumiałabym, gdybyś powiedziała "nie pojadę po dziecko, bo zaplanowałam sobie coś na te dwa tygodnie i nie mam zamiaru z tego rezygnować". Ale Ty nie pojedziesz po to, zeby w ramach wychowania pokazać dziecku, ze nikt się nie be.dzie z nim liczył, zę ma być twardy, ze nic Cię nie obchodza jego uczucia, bo musi sie przyzwyczaić, zę jest sam.
            Nie wiem, kto odpowiada na forum psychologicznym, ale trzeba mieć naprawdę coś nie w porzadku z empatią, aby radzić rodzicom, jak zmarnować dziecku wakacje i odgórnie stwierdzić,z ę na pewno kolonie są OK, tylko dzieciak rozpuszczony.
            Na koloniach potrafi być strasznie. Moje dzieci, która miały nerwy jak postronki, nie chciały wracać, ale to, co czasem opowiadały - było paskudne. Byłam też wychowawczynią na koloniach - tam dzieciom nie pozwalano się skarzyć, a warunki były straszne.
            Z opowiadań moich dzieci - wyrzucanie dziecka ze wsplnego pokoju "bo tak" (syn się nie przejął, bo wiedział, że to mija - inne dziecko mogło by być zrozpaczone), próba pobicia mojej córki przez trenera, mobbing, zmuszanie niewierzacych dzieci do uczestnictwa w mszy, rekord padł na wycieczce szkolnej, gdzie kierowca zgwałcił uczennicę.
            A to wszystko były renomowane kolonie, gdzie wszyscy zapewniali, ze jest OK.
          • jola_ep Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 08.07.12, 13:02
            Gość portalu: wikija napisał(a):

            > Wiesz, właśnie w tej samej chwili prowadzę wątek z moim problemem na Forum Psyc
            > hologicznym, i tam dostaję zupełnie przeciwne rady do twoich.

            "niektóre w wieku 10 lat nie są gotowe na 2 tyg samodzielnosc i tęsknotę
            i nie nalezy tego forsowac na siłę..."
            Tylko moim zdaniem jeśli rzeczywiście nie powiedziałaś mu jak długo jedzie, to powinnaś po tym tygodniu pojechać i go odebrać.

            Ja rozumiem, że z tęsknotą można żyć. Ale dziecko wymaga UCZCIWEGO podejścia. Moje młode płakały (szczególnie córa) jak wychodziłam do pracy. Ale jak raz podrzuciłam niani i wymknęłam się, to do dziś pamiętam jej spojrzenie pełne wyrzutu. Syn przez pół roku wypominał mi, że raz wyszłam rano bez pożegnania (miał 4 lata, wyjątkowo musiałam wyjść wcześniej i nie chciałam go budzić). Patrząc z jego strony postępujecie wyjątkowo nieuczciwie i jeszcze te kłamstwa o zepsutym samochodzie :/ Te plany zwlekania :/ Owszem, normalnie można przeczekać tęsknotę do końca kolonii, ale to jest inna sytuacja. Myślę, że Verdana ma całkowitą rację. Powinniście go odebrać, a potem przeorganizować swoje podejście do syna, może nawet z pomocą psychologa (dla Was). Bo na razie widzę całkowitą jego nieakceptację. I on to też z pewnością czuje.

            Po raz pierwszy zostawiałam córkę na parę nocy jak miała 7 lat. Córa zapowiedziała uczciwie, że będzie płakać. I płakała, ale jednocześnie była zadowolona z pobytu. Bo to była jej decyzja. A ja byłam z niej dumna. Jak by się czuła, gdybym zostawiła ją dłużej niż na te parę zapowiedzianych dni? Pojechałaby tak chętnie następnym razem?

            Twój syn pojechał w nieznane. Nie miał świadomości, że na aż tak długo. Jak się teraz czuje? Oszukany? Porzucony? Co go to nauczy? Co tak naprawdę dzieje się na tej kolonii? Myślisz, że Ci powie przez telefon? Szczególnie, gdy inni mogą podsłuchać? Mój syn dopiero po paru tygodniach powiedział mi, że zaczepiają go chłopcy z sąsiedniej klasy. Niby nic: jakieś drobne zaczepki, podstawienie nogi itp. Nauczyciele nic nie widzieli. Siłą musiałam to z niego wyciągać... a w zasadzie ostatecznie napisał to tacie... Naprawdę zaskoczyła mnie siła jego uczuć, emocje. Niby błaha sprawa, ale dla niego ważna. Mój syn jest spokojnym dzieciakiam, trochę podobnym do Twojego, ale jednocześnie wiem, że potrafi oddać, jak go kolega atakuje, odgryźć się itp. Ale w sytuacji, gdy nie miał za sobą wsparcia kolegów - poległ. Miałam go zwodzić, aby nie był mięczakiem, czy raczej pomóc? Myślę, że tym bardziej przeżywał te ataki chłopaków, bo czuł, że powinien jakoś się obronić, nie dać się. A nie potrafił (szczególnie, że byli od niego dużo wyżsi). Jak się w końcu nam wygadał, zwierzył przyjacielowi, a pani pedagog i trener "spacyfikowali" agresorów, mój dzieciak odżył. Masz pewność, że nie chodzi o jakieś dokuczanie, odrzucenie przez kolegów? Tego za bardzo nie widać.


            Przeczytałam pobieżnie wątek na forum psychologicznym.
            Cóż, absolutnie nie zgadzam się z tym, że Twój syn Wami manipuluje.
            Nie masz takiej PEWNOŚCI. Co jeśli naprawdę dzieje mu się krzywa (tak jak mojemu synowi w szkole). Zaryzykujesz?

            Pozdrawiam
            Jola
            • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 08.07.12, 15:15
              Co to znaczy w tym kontekście "manipuluje"???
              Manipuluje, bo chce, abyście go zabrali i to mówi? To nie jest żadna manipulacja. To zwykła, normalne prośba. Manipulacja byłoby, gdyby mowił, zę jest super, ale nie dają jeść i zaczepiają go starsi koledzy, a kadra chodzi pijana - abyscie go odebrali bez tracenia przez niego twarzy.
              Wygląda na to, że kazda prośba dziecka, niezgodna z życzeniami rodziców jest "manipulacją".
              Manipulacją, moi drodzy, to zajmujecie się Wy, wysyłajac dziecko na wakacje i nie mówiąc mu, pod jakimi warunkami jedzie. To zwykłe świństwo. Nie dziwię się,z ę dziecko płacze, bo zostało zwyczajnie oszukane. Płacze, bo teraz naprawdę nie wie, czego się moze po Was spodziewać. Pewnie, gdyby wiedział,z ę zostaje dwa tygodnie, to moze nie byłby tak zachwycony wyjazdem, ale nie czuł by sie porzucony na wakacjach.
              To, co zrobiliście dziecku jest niedopuszczalne. Nie sadzę, aby zapomniał, zę nie mozna Wam ufać, że jest pionkiem w grze dorosłych, że mozecie mówić jeedno, a robić drugie.
              Nie wiem, czy dorosły, zamknięty z obcymi na nie wiadomo jak długo, bez możliwości powrotu do domu, też by nie płakał.
              Potrzebna Wam szybka terapia, zanim zniszczycie dziecko psychicznie, na co macie najwyraźniej ogromną ochotę.
              • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 08.07.12, 21:13
                verdena jesteś okrutna w swoich osądach, nie znasz sytuacji i wyciągasz pochopne wnioski. Kto Ci powiedział, że mój syn nie wiedział na jak długo jedzie? Wiedział i to dokładnie, sam sprawdzał na kalendarzu, kiedy będzie wracał z kolonii. Po prostu nie rozmawialiśmy z nim wnikliwie i dosadnie na ten temat, gdyż zupełnie nie odczuliśmy takiej potrzeby. Syn, śmiał się z kolegi, który zrezygnował z wyjazdu z powodu zbyt długiego pobytu bez mamy. Nie pojechał na kolonie zupełnie z nieznanymi mu osobami, jechał z dwoma kolegami z klasy, którzy nawet są z nim w pokoju (pokoje są 3 osobowe).
                Tak się składa, że syn zadzwonił dzisiaj na południe i zupełnie inaczej zaczął rozmawiać, gdyż my stanowczo ale nie agresywnie, powiedzieliśmy mu, że nie przyjedziemy po niego. Jakoś do teraz nie zadzwonił ani razu, co przez ostatni tydzień robił praktycznie w każdej wolnej chwili. Przekonaliśmy go, że da radę, że to jeszcze tylko parę dni i wróci z wszystkimi.
                A jeszcze jedno, gdyby mojemu dziecku naprawdę działaby się krzywda, wyczułabym to, bo znam syna bardzo dobrze, nie jest zamknięty w sobie, mam z nim świetny kontakt i nie niszczę go psychicznie, jak to raczyłaś napisać!
                • morekac Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 08.07.12, 23:46
                  Jakoś do teraz nie zadzwonił ani razu, co przez ostatni tydzień robił praktycznie w każdej wolnej chwili.
                  Może mu jednak wychowawca zabrał telefon...
                  • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 09.07.12, 09:19
                    zabrał tylko w sobotę po 22 i oddał w niedzielę po śniadaniu, cały dzień w niedzielę syn miał telefon.
                • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 15:37
                  "nie mówiliśmy mu o tym, że to jednak wyjazd na dwa tygodnie i nikt po niego nie pojedzie bo to ponad 500km. ". Nie powiedzieliśmy, czyli nie wiedział - mam wrazenie, ze tak jak oklamałaś syna, tak teraz okłamujesz nas - manipulujesz zatem. Piszesz i mówisz to, co jest w danym momencie wygodne.
                  Nie odczuwaliście potrzeby, mimo, zę piszesz , zę synm to "maminsynek", który nigdy nie był bez mamy. Cóż. I nie czuliście potrzeby? Raczej czuliście potrzebę ukrycia przed synem niewygodnych faktów.
                  Syn do Was nie dzwoni, bo albo nie ma telefonu, albo poczuł, zę i tak mu w niczym nie pomożecie. Super.
                  Niszczysz psychicznie syna ignorując to co mówi, kłamiac mu i cieszac się, gdy nie dzwoni, zamiast zadzwonić.
        • mama303 Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 13:47
          verdana napisała:

          > Zabranie telefonu jest doskonałym dowodem, że z wychowawcą jest coś nie tak. Za
          > biera telefon nie dlatego, że mu telefon przeszkadza, tylko po to, by dziecko n
          > ie mogło pogadać , gdy teskni.

          Nie koniecznie to jest takie złe. Mam znajomą która prowadzi obozy dla dzieci i ona twierdzi, że telefony komórkowe to jest zmora. Nawet dzieci najbardziej odporne psychicznie rozklejają się dzwoniąc do domu. Często jest tak, że cały dzień jest dobra zabawa a dziecko podczas telefonu wpada w rozpacz, gdy usłyszy głos mamy, która też czesto ryczy. Dlatego rozmowy z rodzicami sa mocno ograniczane i wtedy jest dużo lepiej - dzieci wtedy znacznie lepiej znoszą trudy rozłąki. Podobnie jest zresztą z odwiedzinami rodziców.
          • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 09.07.12, 14:32
            mama303 zgadzam się z tobą całkowicie, rozmowa telefoniczna tylko pogarsza całą sytuację, syn w ciągu dnia korzysta z uroków kolonii, cieszy się jak dziecko a kiedy tylko zadzwoni, po dwóch zdaniach zaczyna głos mu drżeć i lamentuje.
            Ja jeździłam na kolonie od 9roku życia i uwielbiałam tą formę wypoczynku, wtedy nie było telefonów i dzieci mogły się tylko kontaktować z rodzicami listownie. Nie przypominam sobie, abym spotkała jakieś zapłakane dziecko z powodu tęsknoty za domem, może wieczorami do poduszki ktoś popłakiwała ale nie nakręcał się bardziej bo nie słyszał głosu mamy.
            • morekac Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 22:59
              rozmowa telefoniczna tylko pogarsza całą sytuację,

              Rodzic z pewnością czuje się mniej komfortowo. W czasach przedkomórkowych ich komfort był wręcz pełny. Nikt im nie wypłakiwał się w telefon i mogli czuć się bardzo dobrymi rodzicami.

              Nie przypominam sobie, abym spotkała jakieś zapłakane dziecko z powodu tęsknot
              > y za domem
              Bo to dawno było i pewnie po prostu nie pamiętasz,a nie dlatego,że się to nie zdarzało.

              Ale myślę, że dla dziecka takie wydzwanianie z żalami może być jednak ważne. Dzieciak ma doła, ale może się wyżalić dyskretnie mamie, a przed kolegami trzymać nieco fasonu.
              • jola_ep Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 10.07.12, 07:47
                > Ale myślę, że dla dziecka takie wydzwanianie z żalami może być jednak ważne. D
                > zieciak ma doła, ale może się wyżalić dyskretnie mamie, a przed kolegami trzyma
                > ć nieco fasonu.

                Dokładnie tak!

                Pozdrawiam
                Jola
          • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 09.07.12, 15:53
            verdena zapraszam Cię tutaj
            www.nerwica.com/problem-z-10latkiem-t37099.html
            a dowiesz się więcej
            • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 16:05
              Przyeczytałam i wiedze, ze bardzo starannie wybierasz tylko te opinie, które Ci odpowiadają. Sporo jest odpowiedzi wskazujących na to, że jednak nie jest to takie prooste - popłacze i przestanie. Trochę osób wspomina, jak fatalnie zapisały sie mikolonie w ich pamięci. Po co pytasz, skoro chcesz dostać tylko jedną odpowiedź "Dobrze3 robisz, nie ma co zważać na dziecko, ma być silne".
              No i zastanawia mnie Twoja metoda wychowawcza, polegająca na systematycznym okłamyw3aniu dziecka. Samochód sie zepsuł... Nie masz odwagi powiedzieć dziecku prawdy? Jak można kogokolwiek okłamywać dla własnej wygody, a dziecko w szczególności i jeszcze swię tym chwalić?
              • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 09.07.12, 16:21
                Verdena wydaję mi się, że robisz z siebie idealnego, nie popełniającego błędów człowieka, ale niestety mylisz się co do opinii o własnej osobie. Każdy człowiek popełnia błędy i najprościej jest wypowiadać się w temacie, którego sprawa nas nie dotyczy. Pewnie, ja również objechała bym niejedną matkę za metody wychowawcze bo akurat mam inne zdanie, ale jest również takie powiedzenie "cel, uświęca środki", więc kłamstwo z samochodem było środkiem, który uspokoił syna (cel). Nie będziemy tego kłamstwa ciągnąć do niedzieli, jedynie do środy a później stanowczo, konkretnie ale z czułością i miłością wytłumaczymy mu, że w niedzielę rano jest odjazd i od czwartku do soboty chyba wytrzyma?
                Nie wiem VERDENA dlaczego tak bardzo starasz się mnie obrazić i wyśmiać moje metody wychowawcze, może sama masz problem ze swoimi dziećmi i wyzywając inną matkę szukasz ukojenia.
                • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 19:18
                  Nie jestem idealna. Ale nie okłamuję dzieci, bo tak mi wygodnie. Ja być moze nie odebrałabym dziecka, ale mówiąc mu prawdę, a nie paskudnie oszukując, najpierw przed wyjazdem, a potem w trakcie.
                  Powiedzenie "cel uświeca środki", o ile dobrze się orientuję, nie jest komplementem dla tego, kto stosuje takie metody, przeciwnie. Jest to hasło usprawiedliwiajace najobrzydliwsze rzeczy. Więc rodzice, którzy stosują taką zasadę, naprawdę powinni się głęboko nad sobą zastanowić.
                  No i mam nadzieję, że syn też ma prawo Was okłamywać, bo cel uświęca środki.
                  Zepsuty samochód nie uspokoił syna, tylko Was. To Wam było łatwiej skłamać, nie zasłaniaj sie tu zadnym dobrem syna. Zwykłe wygodnictwo i tchórzostwo. Czyłość i miłość wykluczają oszustwo. No, ale powiedzenoie prawdy byłoby trudne, po co macie czuć dyskomfort - lepiej skłamać.
                  Twoje metody wychowawcze , jeśli opierają sie na kłamstwie i oszustwie - i to w imie tego celu, co uświęca srodki, naprawdę nie nadają się do wyśmiewania. Jest to wyjątkowo toksyczne rodzicielstwo, które raczej wymaga potepienia, niz śmianie się z tego, jak rodzice potrafią oszukiwać własne dziecko.
                  Dawno nie byłam tak zniesmaczona "metodami wychowawczymi".
                  • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 09.07.12, 19:37
                    VERDENA rozmowa z tobą nie przynosi w mojej sprawie żadnych rozwiązań. Jesteś nastawiona jedynie na krytycyzm i za wszelką cenę udowodnienie swoich racji. Nazywasz mnie "toksycznym rodzicem", a jakim prawem? Znasz mnie i moją rodzinę aby tak twierdzić? Ja mogę o tobie powiedzieć to samo, bo jesteś rodzicem, który boi się wypuścić dzieci z pod skrzydeł, bo je tak wychowałaś, że nie dadzą sobie rady w życiu i ty o tym dobrze wiesz. Jesteś toksyczną matką, stale wtrącającą się w życie własnych dzieci, będziesz (lub już jesteś) okropną teściową, gdyż nie pozwolisz własnej synowej (zięciowi) na wychowywanie dzieci po ich myśli, nie ze szkodą dla dziecka. A tak w ogóle to chyba jesteś bardzo samotna, skoro udzielasz się tak aktywnie na forum, w sprawach nie dotyczących ciebie samej.
                    Dalsza rozmowa z tobą nie ma sensu dlatego już więcej nie napiszę na tym forum.
                    • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 21:58
                      Rozwiązanie jest proste jak drut.
                      Nie oszukuj dziecka. Nie musisz robić tego, co dziecko chce. Ale nie musisz wychowywać dziecka w świecie, gdzie rodzice oszukują go, aby im było wygodnie.
                      I jakoś te uwagi musiały trafić w samo sedno, jeslki nie potrafisz z nimi polemizować, tylko wydaje Ci sie, że najlepiej będzie mnie obrazać i ze to wystarczy za argument.
                      Możesz nie pisać, ale zastanów się, dlaczego nastolatki się buntują - buntują się, bo odkrywają, zę rodzice nie są wcale tacy idealni - i ze nie psuje im sie samochód, tylko nie chce im się odbierać dziecka. I cały mit idealnych rodziców szlag trafia. Szybko, skutecznie - tylko po tem nie widomo "dlaczego to moje dziecko bylo takie słodkie, a teraz jest wredne".
                    • sabciasal Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 23:22
                      przeczytałam ten wątek na forum o nerwicach (czemu tam?). Chyba tylko jedna badź dwie osoby wspiera cię w tym, co robisz. Inni wydają sie miec zdanie krytyczne, są tez osoby wskazujące na błąd w tym oszukiwaniu syna (przede wszystkim na wstępie,- dlaczego nie powiedzieliście o wyjeździe 2 tygodniowym?).
                      Nie rozumiem więc, czemu tak się rzucasz. Pytasz na forum, chyba nie liczyłaś na same głosy cię popierające. Sytuacja jest omawiana na bieżąco, a ty brniesz dalej w kłamstwa (kolejne o samochodzie.). I jeszcze masz wielkie pretensje, ze ktoś ośmiela cie krytykowac.
                • morekac Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 23:57
                  Nie będziemy tego kłamstwa ciągnąć do niedzieli, jedynie do środy
                  Trochę to pokrętne. I tak skłamaliście.
                  Co takiego by się stało, gdybyś od razu powiedziała,że nie pojedziecie po niego, bo jest to aż 500 km w jedną stronę i nikt nie macie tyle siły, czasu i pieniędzy (oraz wcale nie macie zamiaru), żeby jechać taki kawał? I w związku z powyższym uprasza się dziecko, aby jednak wytrzymało bohatersko do przyszłej niedzieli.

                  jedynie do środy a później
                  > stanowczo, konkretnie ale z czułością i miłością wytłumaczymy mu,
                  Jeśli będzie chciał słuchać. Bo równie prawdopodobne jest, że się straszliwie obrazi, będzie mu okropnie przykro, a w dodatku przejrzy wasze matactwa.
                  Wniosek jest jeden: na pierwsze kolonie należy dziecko wysyłać na tyle blisko, żeby można było do niego podjechać w weekend i utulić. Albo na drugi kraniec świata, żeby bez ściemniania można było powiedzieć: Nie, nie jestem w stanie po ciebie podjechać.
                  • jola_ep Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 10.07.12, 07:47

                    > Wniosek jest jeden: na pierwsze kolonie należy dziecko wysyłać na tyle blisko,
                    > żeby można było do niego podjechać w weekend i utulić.

                    Albo inny: aby nie posyłać dzieciaka, o którym ewidentnie wiemy, że jeszcze ma problemy z rozstaniem (przede wszystkim powinien bez problemu zostawać na na parę nocy bez matki). Poczekać rok, wysłać gdzieś bliżej (z możliwością odbioru), załatwić półkolonie (np. dla chłopaka z robotami Lego) a nie liczyć na cud. I zrozumieć, że każdy z nas jest INNY. To, że nas cieszyły kolonie, nie oznacza, że będą cieszyć dziecko.

                    A jak już zdarzy się pomyłka, to mężnie przyjąć ją na klatę. Bywa tak, że dziecko musi się wyryczeć w rękaw matki, a ona powinna pozostać spokojna i być mu oparciem. To trudne. Wiem. Dać prawo dziecku do uczuć - tak, ma prawo poczuć się oszukane (myślał, że go odbierzecie), ma prawo rozpaczać i nie zmieni tego podawanie środków uspokajających i odbieranie telefonu. Jak już zaczęliście z tym samochodem, to pilnujcie, aby się nie wygadać. Nawet za parę lat.

                    I jeszcze jedno: doby kontakt z dzieckiem nie oznacza, że wszystko i zawsze nam powie. Szczególnie jak zaczyna powoli wkraczać w wiek nastolatkowy. Trójka kolegów w jednym pokoju na koloniach to niekoniecznie dobry pomysł. Układ 3 często rozbija się na 2+1.

                    Pozdrawiam
                    Jola
                  • kasi-ka79 Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 10.07.12, 19:54
                    po pierwsze bardzo dziekuje za wszystkie wypowiedzi bardzo interesujące....

                    a teraz kilka słów wyjaśnień:
                    - syn pojechał bo chciał jechać i to bardzo
                    - osoby na koloni zna dzieci i wychowawców, jedyne co to tylko to, że nie jest z najlepszym kolegą w pokoju
                    - jest 150 km od miejsca zamieszkanie ( nie wiem skąd informacja w niktórych postach, ze jest 500 km )
                    rozmowy wychowawców nic nie wniosły , ani moje tłumaczenia, gdy ze mną rozmawia ciągle płacze mówi że teskni, nie rozmawia ze mną przy dzieciach czy wychowawcy jest sam na sam ze mną mówi że nikt mu nie robi krzywdy, wszystko jest OK tylko i wyłącznie teskni, powiedział mi że nie pojedzie już nigdy na dwa tygodnie na kolonie jedynie na tydzień bo dwa tygodnie to za długo dla niego, efekt jest taki, że na jutro jesteśmy umówieni na telefon i jeśli bedzie chciał dalej wrócić to odbierzemy go we czwartek taka jest umowa.
                    Napisze we czwartek jak się sytuacja skończyła jeszcze raz dziekuje za tak duży odzew i wszystkie informacje. Pozdrawiam
                    • jola_ep Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 10.07.12, 22:21
                      > ( nie wiem skąd informacja w niktórych po
                      > stach, ze jest 500 km )

                      Spora część wątku dotyczy zupełnie innych osób:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,851,137169943,137233839,Re_potrzebuje_opinii_nt_10_latka.html
                      Myślę, że bardzo dobrze to rozwiązałaś. Przynajmniej uczciwie w stosunku do dziecka.
                      Rzeczywiście dla niektórych dwa tygodnie na początek to za długo. Ale za rok może się okazać, że w sam raz :)

                      Pozdrawiam
                      Jola
                    • morekac Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 10.07.12, 23:24
                      500 km dotyczyło innego dziecka.
                      • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 17.07.12, 22:07
                        Dzisiaj już jest wtorek (wieczór), syn od niedzieli jest już w domu. Wytrwał dzielnie do samego końca kolonii. Kłamstewko o zepsutym samochodzie pomogło mu przezwyciężyć strachy i lęki, bo zdał sobie sprawę, że my nie możemy po niego jechać. Od wtorku, poprzedniego tygodnia, kiedy to wytłumaczyłam mu, że nie przyjedziemy po niego bo to już nie ma sensu, nie dzwonił prawie w ogóle, po prostu nie miał na to czasu, zajął się zabawą i spędzaniem wolnego czasu z kolegami a nie przy telefonie z mamusią ;) . Nawet w samą niedzielę, dzień odjazdu nie zadzwonił, tylko ja zadzwoniłam akurat w momencie, jak pakowali się do autobusu. Zapytaliśmy się go, czy jakby przedłużyli kolonie o jeden tydzień, to czy by został? Powiedział, że czemu nie.
                        Kolonia wróciła na miejsce wyjazdu ok 23:00, syn był zadowolony, rozradowany i szczęśliwy, nie tylko z tego powodu, że ujrzał rodziców, ale dlatego że był na kolonii i "przeżył".
                        Syn jest z tego rodzaju, co historię jednej przygody potrafią opowiadać przez rok, dlatego codziennie dowiadujemy się jakiś ciekawych rzeczy z życia kolonisty ;) Pewnie jeszcze długo potrwa za nim opowie nam wszystko ale najważniejsze jest, że chce o tym mówić. Bo to znaczy, że cała ta historia z jego kolonią nie wywarła na nim żadnego piętna, nie była żadną traumą ani historią przez którą całe życie potrzebuje się psychologa ;)
                        Dziękuję wszystkim za bardzo aktywny udział w wątku. Dziękuję za rady, pouczenia i wszelkiego rodzaju sugestie odnośnie wychowywania syna.
                        • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 18.07.12, 16:41
                          Kłamstewko o samochodzie pozwoliło jedynie Wam na to, aby poczuć sie dobrze. Kłamstewka, rzekomo dla :"dobra dziecka" któregoś dnia wychodza na jaw i wtedy okazuje się, że samopoczucie na koloniach nie było tak istotne, jak fakt, że rdodzice łgają jak z nut, kiedy jest to dla nich wygodne.
                          Czy kolonia będzie miłym wspomnieniem, czy koszmarem - to będziesz wiedziała za pare lat, a nie dzień po koloni.
                          • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 18.07.12, 19:03
                            Oj, VERDANA nie odpuścisz co? Nie znając mnie ani mojej rodzinie, po jednym moim problemie, wpakowałaś mnie do jednego worka z wszystkimi wyrodnymi matkami, o których słychać ostatnimi czasy. Nie wiem co Ci zrobiłam, że jesteś tak anty nastawiona do wszystkiego co napiszę. Nawet gdybym Ci napisała, że syn dziękował nam za to, że pojechał na te kolonie, to Ty i tak dopatrzyłabyś się w tym, jakiś lęków, psychozy i toksyczności. Nie potrafisz zobaczyć nic dobrego w żadnej sytuacji, ale na szczęście to nie mój problem, tylko Twój. Analizując Twoje posty, można stwierdzić, że żyjesz w świecie urojonym i dodatkowo bardzo agresywnym. Współczuje Ci takiego stanu ducha, ale nie jestem psychoterapeutom aby Ci pomóc.
                            Tak aktywnie działasz na tym forum, skorzystaj z pomocy, może spojrzysz na świat trochę pod innym kontem ;)
                            • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 20.07.12, 10:54
                              Nie odpouszczę, podobnie jak nie odpuściłabym, gdyby matka mówiła, zę przekonała dziecko do czegoś, lejąc je pasem. Twoja metoda nie jest lepsza.
                              Oczywiście, zawsze na zakończenie takich historyjek jest happy end, dziecię całujące rodziców po rękach za to, że wysłali go na kolonie, zapisali na zajęcia itd. Problem w tym, zę normalnie dziecko owszem, potrafi powiedzieć "super było", ale nie dziękuje rodzicom za to, co dosyć słusznie uwaza za normalne. No, chyba,z ę rodzice domagają się podziekowań i wdzieczności za każdy drobiazg. Tak, w tym rzeczywiście dopatrywałabym się czegoś bardzo dziwacznego.
                              Tyle, zę Ci nie wierzę, bo Ty mówisz nie to, co jest prawdą, ale to, co wygodnie, co sama potwierdzasz nieuistannie. Nie wierzę, bo jesteś kłamczuszką. Zatem wszystko co piszesz o reakcjach syna jest tak samo wiarygodne, jak awaria samochodu:)
    • asia_i_p Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 09.07.12, 17:15
      Po moją siostrę raz tato jechał, na następny rok pojechała znowu i już dała radę.
      Porozmawiaj z synem, 10-latek to duże dziecko. Powiedz mu, że decyzja o powrocie będzie nieodwracalna i dlatego chcesz, żeby poczekał z decyzją dzień/dwa (na ile oceniasz jego wytrzymałość). Jeśli po tym czasie podtrzyma prośbę, pojechałabym bez gadania. Ale może być tak, że jak będzie miał perspektywę, że ma wytrzymać tylko 24 godziny, to nadspodziewanie zacznie się nieźle bawić.
      • ayelet Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 17.07.12, 23:12
        Witaj,
        bardzo się cieszę, bo uważam, że bardzo dobrze zrobiłaś, że go nie zabrałaś. Sama byłam kiedyś w takiej sytuacji, byłam na kolonii, było mi źle , tęskniłam ale mama nie chciała mnie zabrać i jestem jej wdzięczna. Pokazała mi, że w pewnych sytuacjach musimy wytrwać, oprócz kiepskic h chwil za chwilę zdarzają się radosne. Nie uważam, że rodzice powinni być na każde zawołanie dziecka i jechać a drugi koniec Polski odbierać dziecko gdy sobie zażyczy. Życie to nie bajka i tego też powinnyśmy dziecko nauczyć.
        Mój syn rocznik 2003r. w ty6m roku pojechał pierwszy raz na kolonie, sam, bez znajomych. Telefony zostały skonfiskowane, bo rodzice dzownili póżnym wieczorem i budzili inne dzieci. Mam telefon do wychowawcy, wiem w jakich godzinach mogę dzwonić, żeby nie przeszkadzać grupie w zwykłej kolonijnej aktywności. Tylko jedna sprawa mój syn bardzo chciał jechać, gdyby było inaczej nie wysłałabym go.
        • morekac Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 18.07.12, 23:23
          Wiesz, ale kwestia niezabierania dziecka a kłamania to są zupełnie dwie różne sprawy. Można było nie zabierać - po prostu powiedzieć, że się nie zabierze, bo nie ma się takiego zamiaru i ma sobie radzić, a nie od razu wymyślać piętrowe kłamstwa na ten temat. Stałoby się coś z powodu powiedzenia prawdy?
          I jak potem przekonywać dziecko, że nie należy kłamać, skoro samemu się to robi? ;-)
          • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 19.07.12, 09:05
            Powtórzę to jeszcze raz, cały pierwszy tydzień pobytu syna na koloniach, tłumaczyliśmy mu, że po niego nikt nie pojedzie bo to za daleko, dopiero w sobotę powiedziałam mu, że samochód jest popsuty bo już nie wiedziałam jakich argumentów użyć aby go przekonać do pozostania jeszcze przez tydzień.
            Zapraszam na to forum www.nerwica.com/problem-z-10latkiem-t37099.html , jeżeli ktoś jest ciekawy całej historii ze szczegółami, bo tu widzę, że nie wszyscy czytają ze zrozumieniem tylko wyciągają jedno zdanie i analizuję jego genezę.
            I dla tych ciekawych informacja - nie o nerwicę mi chodziło tylko o psychologie. To jest również forum psychologiczne.
            • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 19.07.12, 09:27
              Wykorzystujesz kłamstwo, aby ułatwić sobie życie. I nie ułatwiasz - Twoje kłamstwa czy niedomówienia przed wyjazdem spowodowały problemy. Załatwiane kolejnym kłamstwem. Bo nie masz dosyć odwagi czy stanowczosci, aby powiedzieć synowi, ze po niego nie przyjedziesz, bo tak zdecydowałaś. Boisz sie syna, boisz sie jego reakcji, nie umiesz go przekonać mówiąc prawdę.
              Wcześniej czy później syn się w tym zorientuje. Kłamiesz nie tylko synowi, kłamiesz takze na forum, choćby w sprawie drugiego wątku, gdzie wcale nie spotkałaś sie z powszechnym poparciem.
              Wychowywanie przy pomocy kłamstw działa podobnie, jak przy pomocy lania. Doraźnie widać doskonały efekt, a potem zaczynają się problemy - nie wiadomo dlaczego.
              Za parę lat, syn powie, zę idzie sie uczyć do kolegi, a pójdzie na dyskotekę. Bo nie będzie wiedział, jakim argumentem Cie przekonać.
              • Gość: wikija Re: potrzebuje opinii nt 10-latka IP: 195.116.104.* 19.07.12, 11:01
                Szkoda słów, na szczęście nie muszę więcej uczestniczyć w tej daremnej pyskówce, jaką stworzyłaś VERDANA. Przeczytaj jeszcze raz całość wszystkich postów na tamtym forum, nie tylko wybrane, tobie odpowiadające, a zresztą nie musisz czytać, przecież Ty i tak wiesz najlepiej :D
                • verdana Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 20.07.12, 10:55
                  Przeczytałam i nie ja jedna. Obawiam się,że mijanie się z prawdą nie dotyczy tylko Twoich relacji z dzieckiem.
            • morekac Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 19.07.12, 23:56
              bo już nie wiedziałam jakich argumentów
              > użyć aby go przekonać do pozostania jeszcze przez tydzień.
              A co, wróciłby może na piechotę? ;-)
              Być może, gdyby był przyzwyczajony do tego, że twoje tak/nie oznacza dokładnie tak/nie, pogodziłby się z losem już wcześniej, a nie kwękał przez 1,5 tygodnia, licząc, że może dasz się zmiękczyć i jednak przyjedziesz. Kręcisz, lawirujesz, unikasz powiedzenia słowa "nie" jak diabeł święconej wody i jeszcze dziwisz się, że chłopak marudzi? Czy takie słowo jest w twoim słowniku?
              Coś mu nie do końca pasowało, sytuacja była dla niego stresująca (pierwszy raz na koloniach). Bywa, że dziecko ma z tym problem. Wiem, marudził, wiem, nie chciało ci się tego słuchać . Ale czasem trzeba.
              A obiecując, a potem nie dotrzymując słowa - tracisz wiarygodność i jego zaufanie. O przyzwoleniu na kręcenie z jego strony - nie wspomnę.
              Od początku nie zamierzałaś jechać, zaś twoje kłamstwa służyły tylko temu, żeby ci głowy nie zawracał.
    • agnieszka.z.lodzi Re: potrzebuje opinii nt 10-latka 20.07.12, 11:44
      Jak miałam 7 lat mama wysłała mnie z 3 lata starszym bratem na kolonie. Płakałam, bardzo tęskniłam, dali mnie i bratu pokój vip ;-), żebyśmy byli razem i mnie nie było smutno. Było mi smutno nadal. Zadzwoniłam do mamy, że jednak nie chcę, że tęsknię, mama powiedziała, żebym wytrzymała do soboty, będzie miała wolne i po mnie przyjedzie. I tak było. Mama poprosiła pana Heńka - sąsiada, odpalił swojego trabanta i przyjechali po mnie, przed wyjazdem zrobiliśmy sobie piknik na koloniach, mój brat został, ja wróciłam do domu. Nikt mi nie dogadywal, nie wyśmiewał, przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Od następnego roku jeździłam na kolonie co roku, sama lub z bratem, bez płaczu.

      Kolejna sprawa: po co na pierwsze w życiu kolonie wysyłacie dziecko na dwa tygodnie i to jeszcze 500 km od domu??? Po co wrzucać od razu na tak głęboką wodę? Nie można na początek posłać na tydzień, 50 km od domu żeby w razie czego łatwo było odebrać? Wiem, że dzieci chcą wiele rzeczy, ale od tego są rodzice żeby wybierali za nie, mądrze. Bo potem są takie kwiatki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja