córeczka koleżanki i mój synek

08.07.12, 16:13
Dość często widuję się z koleżanką, która ma 2-letnią córeczkę. Mój synek ma 10 miesięcy. Na ogół idę do niej do domu, bo u niej więcej miejsca na dziecięce szaleństwa. Dotychczas dzieci albo się nie zauważały, albo jakoś-tam bawiły. Od niedawna córeczka koleżanki, która jest bardzo żywa i trudna do okiełznania, zaczęła zachowywać się nieprzyjemnie wobec mojego synka: popycha go, przewraca, zabiera dosłownie każdą zabawkę, którą weźmie do rączki. Synek często płacze w takich sytuacjach. Mama dziewczynki stara się reagować, ale nie wychodzi to zbyt dobrze (skądinąd nie są to metody, które ja bym zastosowała: np. kiedy mała przewróciła synka, jej mama ją popchnęła "żeby zobaczyła, jak to jest nieprzyjemnie, jak ktoś cię przewraca" i mała w ryk. Albo mówi do niej: "jesteś złą, paskudną dziewczynką, nie rób tak!"). Z drugiej strony nie za bardzo wiem, jak się w takiej sytuacji zachować - ani wobec dziewczynki, ani wobec jej mamy. Jeśli synek płacze, to go przytulam i uspokajam, ale więcej nie przychodzi mi do głowy. W sumie synkowi nie dzieje się jakaś straszna krzywda, ale trochę mi go szkoda, bo jest bezbronny wobec starszej koleżanki. No a sama koleżanka jest w ogóle fajna i nie ma powodu, żeby ograniczać znajomość. Jakieś rady?
    • baszysta Re: córeczka koleżanki i mój synek 08.07.12, 16:53
      >"jesteś złą, paskudną dziewczynką"

      naprawdę odpowiada ci poziom umysłowy twojej "koleżanki"?
    • Gość: domza2 Re: córeczka koleżanki i mój synek IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.07.12, 18:14
      Ohyda! Koleżance należy natychmiast zwrócić uwagę, że tak nie można się zwracać do dziecka, nie można popychać itd. !!! Tutaj możesz wykonać dobrą robotę, bo możesz "uratować" to nieszczęsne dziecko. To są zupełnie naturalne zachowania między dziećmi w tym wieku. Zaproponuj koleżance lekturę na temat rozwoju dziecka i opieki nad nim (znajdziesz fajne propozycje w linku na samej górze tego forum).
      W podobnych sytuacjach również nie bój się reagować, na zbyt obcesowe zaczepianie Twojego malucha przez dziewczynkę, przytrzymaj małą, powiedz "tak się nie robi, weź go za rączkę, o tak " - i zademonstruj. Spróbuj odwracać uwagę dzieci, gdy wchodzą w jakieś "bijatykowe" relacje, zajmij je jakąś zabawą - efekt zademnostruj koleżance, że chyba tak lepiej. I broń boże nie bój się zwrócić uwagi tej koleżance, bo może jesteś jedyną szansą na to, zeby ta matka się w porę zreflektowała. pozdr
    • mruwa9 Re: córeczka koleżanki i mój synek 08.07.12, 19:24
      spotykajcie sie u ciebie lub na neutralnym gruncie.
      Kolezanka robi wszystko, zeby jej corka jeszcze bardziej znienawidzila twojego synka.
      Jesli spotykacie sie u kolezanki, zabieraj dla swojego synka jego wlasne zabawki z domu i nie pozwol mu ruszac zabawek gospodyni.
      A za poltora roku twoje dziecko bedzie prawdopdobnie zachowywac sie tak,jak opisywana dziewczynka, wiec nie miej jej za zle jej zachowania.
      • franulina Re: córeczka koleżanki i mój synek 08.07.12, 22:27
        Ja nie mam za złe tego zachowania. Tylko wydaje mi się, że jest to coś, na co należy reagować i nie za bardzo wiem jak.
        Problem też w tym, że koleżanka stara się coś z tym zrobić. I jest mi głupio krytykować ją za to, że broni mojego dziecka. Zresztą starałam się raz czy drugi zwrócić się do jej córeczki tak, jak wydaje mi się to odpowiednie (poprosiłam, żeby wybrała ze swoich zabawek taką, która "nada się dla małych dzidziusiów", pytałam, którą zabawkę woli dać mojemu synkowi. Jak przewróciła małego, to powiedziałam coś w stylu: "widzę, że jesteś zła na kolegę. Niestety, nie wolno popychać innych.") Ale te sposoby nie za bardzo działają - zresztą, jaki ja mam dla niej autorytet? No i wtedy wkracza koleżanka z tymi swoimi metodami. Które też nie działają, ale wydają mi się trochę brutalne. Z tym że naprawdę głupio mi pouczać inną mamę, jak powinna wychowywać swoje dziecko - bądź co bądź nie jest to aż takie straszne, tylko po prostu niemiłe i nieskuteczne.
        • joshima Re: córeczka koleżanki i mój synek 09.07.12, 00:35
          franulina napisała:

          > Ale te sposoby nie za bardzo działają
          Działają, ale nie natychmiast :)

          > bądź co bądź nie jest t
          > o aż takie straszne, tylko po prostu niemiłe i nieskuteczne.
          to jest straszne a nie tylko niemiłe. Jeszcze trochę i to dzicko będzie miało naprawdę zryty beret.
    • joshima Re: córeczka koleżanki i mój synek 09.07.12, 00:32
      A może porozmawiaj z koleżanką o jej zachowaniu wobec córki, bo wyraźnie sobie nie radzi i nie ma pomysłu, a jej metody nie działają i nie zadziałają. Bo, nie obraź się, mi to bardziej szkoda tamtej dziewczynki.
      • Gość: euralla Re: córeczka koleżanki i mój synek IP: *.olsztyn.mm.pl 09.07.12, 09:26
        swego czasu miałam podobną sytuację. kolezanka co prawda zrwacała uwagę dziecku, że nie wolno bić, zabierać zabawek itp., ale tylko mówiła i nic z tego nie wynikało. Pewnego dnia stwierdziłam, że moje dziecko to nie popychadło i zaczęłam jej bronić. Gdybym zwróciła uwagę koleżance zapewne by się obraziła, ale zaczęłam robić to co uważam, że ona powinna robić, czyli jak jej synek zabrał córce zabawkę to podchodziłam mówiłam, że nie wolno wyrywać z rąk zabawek i zabierałam nu ją. Byłam w pobliżu i zanim ją uderzył łapałam go za rękę. kiedy byliśmy u nich w domu i nie chciał jej pożyczyć zabawki to mówiłam córce, żeby nie brała, ale jak kolega przyjdzie do niej to też mu nie pożyczy swoich.
        U mnie takie zachowanie okazało się skuteczne, a przede wszystkim kiedyś córka była bardzo nieśmiała i nie umiała walczyć o swoje, a odkąd zaczęłam bronic córki to ona stała się pewniejsza siebie i dziś sama potrafi powiedzieć "nie zabieraj mi " itd.
      • Gość: domza2 Re: córeczka koleżanki i mój synek IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.07.12, 12:29
        Zgadzam się. Dla mnie w tej opowieści problemem nie jest to, że cierpi na tym Twoje dziecko - bo przy dwójce dzieci w takim wieku, młodsze może być "popychane", ale jak ma mądrą mamę, a widzę, że ma, to żadna krzywda mu się nie stanie. Krzywda się dzieje niestety tej starszej dziewczynce. Jej agresja może, choć nie musi wynikać także z faktu, jak jest traktowana przez swoją matkę. Jeśli to naprawdę jest twoja koleżanka to Twoim obowiązkiem jest zareagować, nie pouczać, ale pokazać, że można inaczej , podsunąć lekturę, pomóc koleżance. Ja bym tak zrobiła w obronie dziecka nawet w imię pożegniania się z tą koleżanką na zawsze (zresztą nigdy nie mogłabym się zakumplować z taką osobą w ogóle,. ale w to nie wchodzę). Pomyśl o tym, czy to naprawdę "głupio" ratować szykanowane dziecko? Bo to nie są "złe metody", tylko szykany. Pozdrawiam i życzę odwagi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja