franulina
08.07.12, 16:13
Dość często widuję się z koleżanką, która ma 2-letnią córeczkę. Mój synek ma 10 miesięcy. Na ogół idę do niej do domu, bo u niej więcej miejsca na dziecięce szaleństwa. Dotychczas dzieci albo się nie zauważały, albo jakoś-tam bawiły. Od niedawna córeczka koleżanki, która jest bardzo żywa i trudna do okiełznania, zaczęła zachowywać się nieprzyjemnie wobec mojego synka: popycha go, przewraca, zabiera dosłownie każdą zabawkę, którą weźmie do rączki. Synek często płacze w takich sytuacjach. Mama dziewczynki stara się reagować, ale nie wychodzi to zbyt dobrze (skądinąd nie są to metody, które ja bym zastosowała: np. kiedy mała przewróciła synka, jej mama ją popchnęła "żeby zobaczyła, jak to jest nieprzyjemnie, jak ktoś cię przewraca" i mała w ryk. Albo mówi do niej: "jesteś złą, paskudną dziewczynką, nie rób tak!"). Z drugiej strony nie za bardzo wiem, jak się w takiej sytuacji zachować - ani wobec dziewczynki, ani wobec jej mamy. Jeśli synek płacze, to go przytulam i uspokajam, ale więcej nie przychodzi mi do głowy. W sumie synkowi nie dzieje się jakaś straszna krzywda, ale trochę mi go szkoda, bo jest bezbronny wobec starszej koleżanki. No a sama koleżanka jest w ogóle fajna i nie ma powodu, żeby ograniczać znajomość. Jakieś rady?