Gość: agili
IP: *.gdynia.mm.pl
11.07.12, 11:48
Mam póltoraroczną córkę. Ogólnie nie ma z nią większych problemów poza typowymi dla wieku, ale z jedną sprawą nie dajemy rady - woda! Gdzie tylko jej nie zobaczy kałuża, staw, strumyk zaraz pokazuje i się wyrywa. Pozwalamy czasami potaplać się w kałuży, codziennie jest zabawa w wanience, ale nie mogę jej puścić do stawu w parku czy górskiego strumienia. I wtedy zaczyna się koszmar, potrafi wrzeszczeć jak obdzierana ze skóry, nic nie odwraca jej uwagi, na wycieczce w górach nic się nie liczyło tylko przez cały dzień (dosłownie) ciągnęła w kierunku gdzie zobaczyła strumyk. I doskonale pamięta gdzie ten strumyk jest, trafiłaby do niego bezbłędnie nawet z dużej odległości. Próbowaliśmy jej pozwalać popluskać rączką, wrzucać kamyki, ale ona ma wtedy dosłownie obłęd w oczach i nie potrafi przestać, jakiekolwiek próby odwrócenia uwagi, zabrania kończą się mega histerią. To samo w parku: zobaczyła staw i zaraz wrzask że koniecznie chce do niego wejść, zabrałam ją w inną część parku, bujałam na huśtawce, karuzeli, pokazywałam babki w piaskownicy - nic nie działało - tylko kierunek staw i nic więcej. Po powrocie do domu zaczęła jeszcze pokazywać okno przez które kiedyś widziała deszcz i na koniec dostała mega histerii (chyba zrozumiała że do tego stawu już nie dotrze) z rzucaniem o podłogę i szczypaniem mnie włącznie. Nie daję rady z tą wodą, przecież nie mogę jej całkowicie unikać, a moja córka dostaje na punkcie wody dosłownie jakiegoś amoku! proszę o jakieś rady, bo to wykańcza całą naszą rodzinę - nie można iść w upały nad wodę, na spacer gdzie płynie rzeczka czy strumyk, wymiękam :(