Problem ze "środkowym" dzieckiem

17.07.12, 23:33
Jestem mamą trójki chłopców: 9 lat, 4 i 2 lata.
Mam ogromne kłopoty z 4 letnim synem, jest bardzo zbuntowany, robi mi na złość. Wychowuję chłopców sama ale mają codzienny kontakt ze swoim ojcem. Jeśli wcina ciastka i poproszę, żeby nie kruszył na podłogę natychmiast odwraca pudełka i wszystkie ciastka lądują na dywanie, jeśli proszę, żeby coś wyrzucił do kosza wywala na podłogę- z takim radosnym, pełnym zadowolenia uśmiechem. Od jakiegoś czasu często do mnie mówi- jesteś głupia (to chyba efekt kłótni między chłopcami i słownictwa jakiego we własnych kłótniach używają, staram się to tępić ale z mizernym skutkiem). Bardzo często jeśli mu czegoś zabronię leci do mnie z rękami. Zabiera wszystkie zabawki 2 latkowi, nawet jesli sam się nimi nie chce bawić to i tak zabiera.
W przedszkolu zachowuje się inaczej, przytula się do swojej wychowawczyni, jedynym argumentem dla niego jest powiedzenie, że powiem cioci Karolinie o Twoim zachowaniu, wtedy zrobi wszystko, żeby ciocia się nie dowiedziała jak się zachowuje.
Wychowawczyni z nim rozmawiała, powiedział, że chciałby spędzać więcej czasu sam z ojcem ale jak go dziś spytałam czy chciałby w sobotę pojechać gdzieś sam z tatą to stwierdził, że nie.
Mam wrażenie, że wręcz obsesyjnie chce być w środku zainteresowania. Dziś był u mnie kolega to wariował, żęby wujek bawił się tylko z nim, odpychał, popychał, bił młodszego brata, żeby wujek tylko z nim się bawił.

Mam dość, bo ilekroć wracamy z przedszkola zmienia się nie do poznania, zaczyna histeryzować, krzyczeć. Podpowiedzcie coś, bo oszaleję niedługo.
    • joshima Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem 17.07.12, 23:51
      ayelet napisała:

      > Mam wrażenie, że wręcz obsesyjnie chce być w środku zainteresowania.
      Może ma powody. Może zwracasz na niego uwagę głównie gdy zachowuje się nieodpowiednio, a kiedy jest grzeczny nie dostrzegasz go?

      A w ogóle, jeśli jedyny Twój pomysł na wychowanie to groźba: bo powiem cioci" to jest fatalnie.
    • scher Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem 18.07.12, 09:01
      Środkowe dziecko często ma problem z tożsamością. Trzeba mu poświęcać dużo ukierunkowanej uwagi, odrębnego czasu i obdarzać gestami miłości.
      Dziecka się nie pyta, czy chciałoby gdzieś pojechać z tatą. Tata ma po prostu go gdzieś zabrać, najlepiej pod pretekstem zrobienia czegoś pożytecznego wspólnie.

      Zainteresowanie dzieckiem tato może okazywać też na setki innych drobnych sposobów. Wspólne zakupy, mycie roweru, wspólne niszczenie dokumentów w niszczarce, podlewanie ogrodu, wyjazd na krótką sesję fotografowania krajobrazu, wspólne szukanie czegoś w Internecie, przeczytanie mu przed snem, pomoc w doborze ubrania rano... Nawet "zwyczajne" rodzicielskie czynności jak (życzliwe) sprawdzenie, czy dziecko ma poukładane w szafce, pomoc w poukładaniu gier walających się po pokoju, nauka sznurowania i czyszczenia butów, pomoc w posłaniu łóżka, dopilnowanie, żeby dziecko zjadło, wspólne posegregowanie rzeczy do prania, a także wspólna nauka i odpytanie dziecka z jakiejś wiedzy (tak, tak!) jest dla dziecka wartością i chętnie w tym uczestniczy.
      • domza2 Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem 18.07.12, 16:07
        Najbardziej spodobało mi się "wspólne niszczenie dokumentów w niszczarce", syn niech zniszczy te kompromitujące jego, a ojciec swoje:)))
        Rada oczywiście mądra, tylko niełatwo wykonalne, gdy ma się tatę dochodzącego, Ty piszesz o normalnym tatowaniu domowego taty.
        • scher Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem 18.07.12, 17:11
          A kogo kompromitują stare wyciągi bankowe i faktury? :)
    • Gość: z Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem IP: *.dynamic.chello.pl 18.07.12, 13:27
      Na "środkowość", która generuje trudności, nakłada się "czteroletniość", która te trudności
      spiętrza.

      Poniżej fragment książki "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat", autorzy: Frances L. Ilg, Louise Bates Ames, Sidney M. Baker.

      "Cztery lata

      Dla każdego wieku można znaleźć kluczowe słowa, które określają właściwą mu strukturę zachowań. Jeżeli je znajdziemy i zapamiętamy, może to być bardzo przydatne w zrozumieniu i właściwej ocenie dziecka w danym wieku. O czterolatkach mówi się, że są nie do opanowania. Jeżeli będziemy o tym pamiętać, stanie się to dla nas nieocenioną pomocą w postępowaniu z każdym czterolatkiem, który wejdzie nam w drogę. Czterolatki są bowiem, bardziej niż dzieci w jakimkolwiek innym wieku, nie do opanowania, i to właściwie w każdym rodzaju aktywności. Po pierwsze więc, są bardzo ruchliwe. Biją, kopią, rzucają kamieniami. Niszczą przedmioty. Uciekają. Są też nie do opanowania emocjonalnie. Głośny, niemądry śmiech występuje na przemian z napadami złości. „Strasznie mnie wkurzasz” – potrafi powiedzieć Twój syn czy córka. Jeszcze silniej manifestuje się owo „nie do opanowania” w dziedzinie języka. Słownik typowego czterolatka potrafi zaszokować każdego z wyjątkiem może zahartowanej przedszkolanki. „Rzucanie mięsem” (skąd on zna te wszystkie okropne słowa?) jest nieokiełznane. Wulgarne wyrażenia wchodzą w zasób normalnego słownictwa. Czterolatek nie używa ich tylko wyjątkowo, tam gdzie mogłyby pasować, lecz powraca do nich z upodobaniem i rymuje je, niemądrze się przy tym śmiejąc, co dowodzi, że w pełni zdaje sobie sprawę z ich niestosowności. Tak jak we wszystkich innych dziedzinach, czterolatek jest nie do opanowania, jeżeli chodzi o stosunki międzyludzkie. Uwielbia przeciwstawiać się poleceniom rodziców. Być tak opornym, jak to tylko możliwe, wydaje się dla niego racją istnienia. Nie skutkują nawet surowe kary. Można odnieść wrażenie, że owładnął nim jakiś przemożny duch niesubordynacji: puszy się, przeklina, przechwala, prowokuje. Również i wyobraźnia wydaje się nie mieć w tym wieku żadnych rozsądnych granic. W tym nowym wzlocie imaginacji, który zaczyna się w wieku trzech i pół roku, bardzo cenni mogą być wymyśleni towarzysze zabaw. Tych zresztą większość rodziców potrafi zaakceptować. Gorzej z historiami opowiadanymi przez czterolatków, szczególnie jeżeli pozostają one w rażącej sprzeczności z faktami. Trzeba jednak pamiętać, że dla dziecka w tym wieku granica między fikcją a rzeczywistością jest bardzo cienka. We własnym mniemaniu dziecko nie rozmija się z prawdą. Po prostu opowiedzenie czegoś w taki właśnie sposób jest bardziej interesujące, a ponadto dziecko wierzy w to, co podpowiada mu wyobraźnia. Jak stanowczą postawą przyjmiecie jako rodzice albo wychowawcy wobec wszystkich tych trudnych do opanowania zachowań, zależy od Was samych. Wszystko ma przecież swoje granice. Normalne funkcjonowanie przedszkola wymaga utemperowania właściwej czterolatkom żywiołowości. Życie rodzinne nakłada być może jeszcze większe ograniczenia. Bez wątpienia w postępowaniu ze swoim czterolatkiem będziecie potrzebowali stanowczości. Rzadziej jednak będzie Was opanowywało poczucie beznadziejności poczynań i towarzyszące mu uczucie złości, jeżeli będziecie pamiętać, że te „nie do opanowania” zachowania są nie tylko nieuniknione, ale wręcz konieczne dla prawidłowego rozwoju. Trzyipółlatek był bez wątpienia zbyt niepewny w sytuacjach życiowych. Czterolatek natomiast może się wydawać zbyt pewny siebie i swoich możliwości. Zdaje się, że Natura wybrała taki nie najlepiej przemyślany szlak skrajności na drodze rozwoju. W końcu jednak wahadło przestanie wychylać się tak mocno i wpływ kolejnych etapów na daną osobowość nie będzie tak wielki. Czterolatek musi mieć możliwość sprawdzenia się. Trzeba mu pozwolić jechać na rowerze w jedną i drugą stronę ulicy, i na coraz dalszą odległość. Dobrze, jeśli w pobliżu mieszkają sąsiedzi, których może odwiedzić i którzy powiadomią o tym matkę. Trzeba mu także pozwolić, by w czasie spaceru biegł naprzód i czekał na najbliższym rogu. Potrafi być zaskakująco odpowiedzialny, jeżeli zezwoli mu się na pewną ekspansję. Należy więc popuścić lejce, ale czujnie reagować na te momenty, kiedy koniecznie staje się ich gwałtowne, ostre ściągnięcie."
      pm6wesolakraina.edupage.org/text6/?subpage=5
      • ayelet Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem 19.07.12, 20:51
        Dziękuję za wszystkie rady. Mam tylko wrażenie, że na razie nic nie działa :(
        Jest do mnie bardzo na "nie" nastawiony.
        Dziś był fatalny dzień, Filip dostał na urodziny tramwaj i nie pozwalał się bawić młodszemu i dziś miałam dość wojen, ciągnięcia za włosów, krzyków i wyrywania sobie zabawki i Samowi też kupiłam tramwaj tylko w innym kolorze, byłam tak naiwna, że sądziłam, że będą się wymieniać, razem bawić. Filip jak zobaczył tramwaj tym razem w kolorze czerwonym zaczął rozpaczać, że on swojego zielonego już nie chce, tylko ten Samka. Wytłumaczyłam, że rano przecież Samkwoi nie chciałeś dać go dotknąć nawet a teraz już go nie chesz tylko czerwony? Nic nie pomogło, rozryczał się tak, że wpadł w histerię, że che czerwony i już. W końcu go zostawiłam krzyczącego na podłodze, bo próbowałam wszystkiego a nie chciał się uspokoić to zaczął coraz głośniej krzyczeć jak to on mnie nie lubi i jaka jestem okropna :(

        Dziś rano nie chciał zjeść śniadania, mówię mu w przedszkolu, że teraz powiemy cioci, żeby Ci dała śniadanie. A Filip na to, że nigdy w zyciu on nic nie bedzie jadł. Przyszła ciocia Karolina u jej mówię, że nic nie jadł i teraz też się zapiera, że nie będzie jadł i w przedszkolu. Ciocia Karolina podchodzi do niego, bierze za rączkę i mówi" Filipku to co idziemy na śniadanie". A Filipek zachwycony "Oczywiście ciociu".

        Wieczorem był ich ojciec, siedzę z Fifim w sypialni, ojciec wchodzi i się pyta czy mu poczytać. A Fifi :Jasne tato. A do mnie: A Ty wyjdź. Ciebie tu nie chcemy :( BUUUUU :(((((
        • Gość: domza2 Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.07.12, 15:23
          Hej, niestety rozumiem reakcję Twojego synka. DOstał coś na urodziny, co miało być TYLKO jego i "musiał" (dlaczego?) pozwalać bawić się tramwajem z bratem. To miał być tylko jego tramwaj. Na domiar złego mały, który nie miał urodzin dostał taki sam tramwaj. Jaki stąd wniosek? Synek nie został w żaden sposób wyróżniony nawet z powodu swoich urodzin! Przykre to, postaraj się wczuć w jego uczucia. On Ciebie odrzuca, bo go nie rozumiesz.
          • ayelet Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem 20.07.12, 21:27
            Ale ja nie byłam w stanie funkcjonować wśród tych wrzasków, bicia, kopania, gryzienia w ramach wojny o tramwaj. On nawet nie bardzo mógł się nim bawić, bo był skupiony na obronie swojego trofeum i najczęściej tramwaj był u mnie na kolanach, bo miałam go pilnować. Ja naprawdę w swojej naiwności sądziłam, że obaj będą zadowoleni, bo będą mieli dwa, zrobią sobie zajezdnię i będzie ok.
            • verenne Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem 20.07.12, 23:06
              A czemu nie mogłaś spróbować odciągnąc młodszego od prób zaanektowanie tego nieszczęsnego tramwaju?
              W sumie niby czemu "środkowy" miał się dzielić swoim prezentem?
            • asia.xyz Re: Problem ze "środkowym" dzieckiem 20.07.12, 23:09
              Patrzysz na wszystko z innej perspektywy. Jako osoba dorosla widzisz i myslisz inaczej wiec radze miej myslec i wymyslac a wiecej pytac i sluchac. Postaraj sie tez tak zorganiizowac czas i opieke do dzieci zeby pobyc z srednim sam na sam. Wymysl cos co lubi np. basen raz w tygodniu kino czy inne zajecia ale cos specjalnie dla niego. Nawet jesli bedzie protestowal na poczatku to on potrzebuje MAME na wylancznosc choc kilka godzin w tygodniu i z tad prawdopodobnie bunt i odrzucanie ciebie. Moze w ten sposob chce ci pokazac co czuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja