nocne kłopoty

IP: *.centertel.pl 20.07.12, 18:03
witam. postaram sie w skrócie: córka ma prawie 2,5roku, jak skończyła 6mies, poszłam na pół etatu do pracy. dzień wyglądał tak: ze mną była prawie pół dnia, potem trochę z babcią i potem z tatą, wracałam wieczorem, razem z tatą kąpialiśmy córę, usypiałam ją...i następny dzień... wiadomo jak to jest, bywało lepiej gorzej, ale ogólnie wszystko się dobrze kręciło i taki układ się sprawdzał. niestety jakieś +/- od 3 tygodni "odrzuciła" opiekę taty, nie wiadomo dlaczego, histerycznie płakała gdy miała zostać z nim sama, babcia musiała zostawać do mojego powrotu, gdy pojawiałam się ja, znów wszystko wracało do normy. od jakiś 10 dni zaczęły się kolejne "cyrki". babcia wychodziła,była kąpiel, potem usypianie i zaczęła krzyczeć,że babcia ma przyjść i ja przytulić itp.,nic nie działało,babcia musiała wrócić (całe szczęście mieszka bardzo blisko). dziecko usnęło. tak było ze 2-3 razy, potem udawało mi się ją usypiać samej,ale np.rano budziła się z płaczem i chciała koniecznie do babci...oczywiście w końcu osiagnęła co chciała. w międzyczasie pojawiły się tez nocne wybudzenia,na razie chyba ze 3 razy,kiedy to nic kompletnie nic nie działało,nie mogłam jej uspokoić,płakała histerycznie,że ma przyjść babcia,uciekała przede mną (o tacie nie było mowy w ogóle...za nic nie chciała by się zbliżał),wystarczyło,że babcia potrzymała za rączkę i po kilku minutach usnęła,a abacia wróciła do siebie...ranek był spokojny... niestety raz (jak dotąd tylko raz,ale myślę,że to nie koniec),po takim nocnym wybudzeniu, po przyjściu babci,nie usnęła tak szybko...wstawała co chwilkę,w końcu babcia musiała zostac na noc,wyszło tak,że spałysmy we 3...a i tak usnęła po doooobrej godzinie,rano po obudzeniu,babci już nie było,ale mała była spokojna.
w ciągu dnia nie mam z nią tego typu problemów,gdy jest ze mną,to jest ze mną i jest super,nie ma mowy o tym,że ma przyjść babcia...ale z tatą dalej zostawać nie chce (chociaż w tym czasie udało się,że RAZ poszła z nim sama na spacer:) )
wydaje mi się,że ma w nocy koszmary,niestety są związane ze mną i dlatego nie chce bym to ja ją przytuliła itp...ale przecież nie może być tak,że babcia za każdym razem będzie w środku nocy przychodzić do nas,by ją uspokajać...te jej nocne płacze,krzyki,histerie są naprawdę nie do wytrzymania...dodam jeszcze,że za kilka dni czeka nas tygodniowy wyjazd...bez babci oczywiście,już się boję co ja zrobię w nocy,jak zacznie się krzyk,niestety nie zadzwonię wtedy po babcię,heh.
jakies pomysły? dobre rady? (wiem,że takie zachowania są normalne w jej wieku,ale jak mam sobie z nimi radzić i jak je wyeliminować) POMOŻECIE?
    • olcia71 Re: nocne kłopoty 21.07.12, 14:15
      Ja również bardzo długi czas borykałam się z nocnymi histeriami (moja mała w tym samym wieku). Sama nie potrafiłam dociec jakie sa tego przyczyny, choć moge domniemywać, że miały związek z wiekiem (taki trudny czas) , z odstawianiem od piersi, z wyładowywanie frustracji z calego dnia, niezrozumienia sie nawzajem a może wszystko naraz po trochu. Ja nie brałam pod uwage nocnych lęków, bo mała się nakręcała stopniowo i ewidentnie wściekała, złościła, nigdy nie wygladała na wystraszoną, zawsze czegos sie domagała, ale nie potrafiła tego nawet w tej złości wyartykułować. Choc moze były to też takie 'narzędzia" do wyrazania złości, frustracji, bo zmieniała zdanie dość często. Chce pić- nie chce pić, chce sama wziąć butelkę- chce żeby podała mama, chce spać tu- chce spać tam i tak w kółko. natomiast jak chodzi o uspokajanie to niestety taty równiez nie tolerowała nigdy, choć próbował nie raz. Przykład z wczoraj: odezwała się kiedy byłam w ubikacji, przyszedł do niej tata, rozwrzeszczała się na dobre, trwało to trochę (bo tez czekałam na rozwój akcji), w końcu wstała i w tym wrzasku przyszla do mnie. Utuliłam ja i był spokój. I tez nie wiem jak to rozwiązać, bo wszystko zawsze staramy sie cierpliwie i bez nerwów w nocy załatwić.
      Nie wiem czy takie zachowania da się wyeliminować.. raczej nie sądzę. jestem po wizycie u psychologa dzieciecego i z tego co mi powiedziała, niektóre dzieci tak właśnie reagują i trzeba to po prostu przetrwać. Reagowac spokojnie, nazywać uczucia, pozwalać na "ekspresje", zawsze wyrażać gotowość do przytulenia (ale moja mala np. nie da się nam przytulić, ona sama musi chcieć i wtedy włazi na nas i sama się przytula- etap "sama sama") Może spróbuj małej łagodnie tłumaczyć, że babcia nie zawsze może może do niej przyjść, przygotuj ją, że babci nie będzie na wyjeździe- ale że zawsze moze się przytulić do Ciebie, zapytaj ją czy tego chce... na pewno dużo rozumie, postaraj się za dnia dużo tłumaczyć. Bo w nocy w czasie histerii nic nie dotrze.
    • olcia71 Re: nocne kłopoty 21.07.12, 14:27
      Aha dodam jeszcze kilka faktów. Twoje dziecko zaczęło sie domagac babci, krzyczało, zrozumiałe, ze skoro babcia jest blisko to umozliwiłaś jej kontakt, ale w ten sposób dziecko zobaczyło, ze mozna. Wiem, ze to suchy fakt, ze trudno było inaczej, ale rozumiesz... dziecko zasnęło przy babci- obudziło sie a babci nie było, zrozumiałe, że zaczęła się "jej domagać". No, moja mała ma to samo, tylko na temat mojej osoby ;o) Ja na Twoim miejscu próbowałabym tłumaczyc za dnia i próbowałabym wieczorem "łagodnej konsekwencji" (babcia nie może zawsze przyjść, babcia śpi u siebie), ale może niech ktos fachowo się wypowie.
      • Gość: zmartwiona Re: nocne kłopoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.12, 14:46
        dzięki za wypowiedź :)
        tylko,że ja to wszystko wiem i stosowałam już :) cały czas tłumaczę młodej, że babcia nie może, że musi spać z dziadkiem, że dzieci śpią w swoim domku z rodzicami i takie tam :) ciągle próbujemy coś wymyślać i ona mówi, tak, tak, ale potem i tak jest wycie, za mały rozumek niestety by to do niej dotarło :)
        zaczęłam analizować jej zachowania i doszłam do wniosku, że to kolejny etap w rozwoju, który trzeba przeskoczyć. wcześniej nie bała się różnych rzeczy, typu przejeżdzający samochód, szczekający pies, czy wyjący alarm...a teraz się boi, od razu biegnie się przytulić...
        poza tym wydaje mi się, że kwestia babci jest przypadkowa :) tzn. traktuje ją trochę jak lek uspokajający...ale dzisiaj było apogeum chyba i nawet babcia nie pomogła...nic nie docierało do niej,nikt nie mógł jej wziąć, sama nie wiedziała czego chce, krzyczała tylko, że będzie płakać i płakać...biegała po domu i się wściekała, trwało to z pół godziny, potem chciała soczku, mamy, oglądania zdjęć w albumie :) i potem powiedziała: kładziemy się :) i zasnęła...
        wydaje mi się, że to są jakieś koszmary, że tak odreagowuje emocje z dnia...ostatnio dużo się działo, ciągle gdzieś jeździłyśmy, na rózne place zabaw, a to autobusem podróż, a to jakieś zabawy nowe "w mieście"...chciałam dobrze, chciałam sprawić jej radość (bardzo to lubi, lubi się bawić na pl.zabaw itp.), ale chyba trafiłam na zły czas - na czas tego skoku rozwojowego, czas lęków itp......postanowiłam, że przez najbliższe dni będziemy tylko chodzić w miejsca, które zna, spokojne spacery, zabawa przy domu, w domu...by emocji było jak najmniej...może nocne koszmary znikną...spróbuję...
        czy mam rację? czy dobrze myślę? proszę o wypowiedź
        • olcia71 Re: nocne kłopoty 22.07.12, 23:26
          Tak, tak, mnie też psycholog poradziła prowadzić szczególnie w tym okresie uregulowany tryb życia, bez fajerwerków. Spokojnie i bezpiecznie. I uspokoiła, że to wszystko normalne, bo już wychodziłam z siebie. Trwało to naprawdę długo, choć eskalacja jakies może 2 może 3 tygodnie (potrafiła wrzeszczeć godzinę!) Wiem, trywialnie doradziłam, ale nic nie wspomniałaś, ze tego próbowałaś. ja próbowałam dociec na drugi dzień czy w ogóle pamieta czy krzyczała i czasem miałam wrażenie, ze tak (nigdy nie odpowiadała jednoznacznie) a czasem, że kompletnie nie kojarzyła co sie działo. Być może to koszmary. Spokojny uregulowany tryb na pewno jej nie zaszkodzi. I jak najbardziej masz rację, ze nie należy brać tego do siebie,że upatzryła sobie babcię, a ojca np. "odrzuca" U mnie tata w dzień dla niej jest przekochany i w niektórych zabawach niezastąpiony, czeka na jego powrót z pracy z niecierpliowścią, ale w środku nocy... musi być mama. Ale czasem nawet mama nie pomogła. Może pocieszę, że to po prostu minęło. Ja jeszcze ograniczyłam do minimum TV, choć i tak nie było go za dużo u nas. Pomógł spokój w nocy, maksymalne wyczulenie. Bywało oczywiście, że traciłam cierpliowść, ale to pogarszało sprawę i wydłużało jej histerie. A czasem pomogł jasny komunikat, stanowczy (ale bez krzyku) Wiem jak Ci trudno. Tym bardziej, ze pracujesz. Zapraszam do lektury mojego wątku
          forum.gazeta.pl/forum/w,851,136858169,136858169,POMOCY_Trace_cierpliwosc_.html , bo kilka dobrych rad tam znajdziesz. Poza : idź do pracy, a dziecko daj do przedszkola ;o))) albo że dziecko robi tak, bo sie nudzi. Bzdury. P. psycholog potwierdziła moje zdanie na ten temat. To nie jest takie proste. Zresztą jak widać Twoje dziecko nie spędza z Tobą całego dnia, ma inne "urozmaicenia" i jednak to sie zdarza.
          Polecam też wizyte u psychologa dziecięcego, choć raczej słusznie przypuszczasz, ze to związane jest z jej rozwojem i minie po prostu. Ja chciałam wybrać się do takiego z NFZ, ale termin mi zaproponowano wrzesniowy (na początku czerwca) więc wybrałam sie prywatnie, bo już opadałam z sił. Mnie psycholog uspokoił i potwierdził to co intuicyjnie podskórnie wyczuwałam. I w sumie tylko mnie był potrzebny ;o))
        • olcia71 Re: nocne kłopoty 22.07.12, 23:38
          Aha i dodam, że kiedy umowiłam sie z psychologiem, bo już czułam sie jak na krawędzi, to mała w nocy zaczęła się wyciszać, tzn coraz mniej nocy było z histeriami. Teraz już od 2 tygodni nie było żadnej większej histerii (z wyjatkiem opisanym wyżej kiedy nie mogłam od razu do niej przyjść) Piszesz o zmianach w ciągu dnia. Hmm Być może masz rację, że to miało wpływ, bo u mnie takie kłopoty zaczęły się też kiedy najpierw odstawiłam od piersi w nocy (koniec października zeszłego roku)a potem całkowicie( w maju tego roku), choć nie bezpośrednio po tym fakcie, stąd nie mam pewności czy to mialo na nia wpływ. Ale na pewno jej to nie pomogło w trudnym czasie ;o)
          • Gość: zmartwiona Re: nocne kłopoty IP: 79.162.97.* 23.07.12, 17:20
            Teraz mamy akcje co noc...heh.
            Ostatnia noc - obudziła się spokojnie, pyta:gdzie babcia? odpowiadam: śpi w swoim domku, nie może przyść, przytul się do mamy. młoda: chcę do babci, zadzwoń, babcia przyjdzie i przytuli...ja znów swoje, ona swoje i tak to trwało ileś tam, babcia w końcu znowu przyszła, bo juz wszyscy wkoło byli obudzeni (sąsiedzi mnie rano poinformowali, że nie spali :) )...
            wiem, że tak nie można, bo młoda już się przyzwyczaiła, że popłacze i ma co chce, tzn. babcię do przytulenia :)
            sąsiedzi obok mają małe dziecko, wyjeżdżaja jutro, więc od jutra zaczynam terapię wstrząsową! (nie chcę mieć wojny z nimi)
            jak się młoda obudzi, zacznie się domagać babci czy będzie miała koszmary itp., to nie zareaguję, będzie wrzeszczeć, aż się zmęczy, aż jej po prostu minie...
            musi się nauczyć, że w nocy się śpi, że ma swój dom, swoje łóżko i rodziców do pomocy, a nie babcię...babcia może być w dzień i koniec
            jeszcze parę dni temu wszystko było ok, zrobiłam źle i teraz ponoszę konsekwencje...muszę za to zapłacić najbliższymi BARDZO ciężkimi nocami...ale trudno, młoda musi się nauczyć, że nie może mieć wszystkiego co chce prawda?
            tak więc najbliższe noce będą pewnie bezsenne, ale...mam nadzieję, że warto pocierpieć...
            mam też nadzieję, że wypowie się jakiś specjalista...wtedy będę się czuła pewniej w swoim postępowaniu...
            • olcia71 Re: nocne kłopoty 23.07.12, 17:53
              Wiesz, z jednej strony może wrzeszczy dlatego, ze uzyskuje co chce, a może jakby od poczatku by nie dostala, to byłoby to samo. Trudno powiedzieć i wniknąć w glowę dziecka. Ja miałam wrażenie, ze mała tak ryczała, żeby ryczeć, po prostu sie nakręcała. Wdawanie się w gry typu : chcę pić, nie chcę pić, chcę żeby mi pić dawała mama, chcę sama wziąć (zawsze był pretekst do krzyku) nic nie dawało, pogarszało tylko sprawę. pomagały jasne reguły- jak chcesz pić to leży na stole i nie wdawałam się w żadne dyskusje. Na początku oczywiście trudno było nerwowo wytrzymać i dyskutowałam, wkurzałam się i dawałam sie w to wciągnąć- donikąd droga. Najlepiej zachować spokój i postawę zrozumienia- że przez jakiś czas tak będzie miała, ale nie stawiałabym wszytskiego na głowie, zeby spełnić zachcianki dziecka, bo to będzie pogarszać sprawę. No, chyba, że sygnalizuje, że chce sie przytulić. Trzeba wyczuć, bo na początku tez myślałam- no tak teraz będzie sie chciała przez pół nocy przytulać. Nic podobnego, przytuliła się kilka minut i sama położyła się i zasnęla.
              Może jak domaga się babci, powiedz (o ile nie próbowałaś) "dobrze, przytulisz sie do babci, ale jutro.." "dobrze, ale później" "babcia na pewno też chce cię przytulić, ale później" (na moje dziecko to czasem działa i się uspokaja, choc wiem, ze w nocy to szaleństwo)A może babcia za dnia zostawi jej jakąs maskotkę? I powie że jak w nocy będzie sie chciała do babci przytulić to niech przytuli ta maskotkę? Hmm..
              Życzę duuuuużo cierpliwości!!! trzymam kciuki!
              • Gość: zmartwiona Re: nocne kłopoty IP: *.centertel.pl 24.07.12, 18:24
                masz rację, trudno wniknąć w umysł dziecka...
                trudno też czasami przewidzieć reakcje na pewne rzeczy, gdybym była jasnowidzem, nie robiłabym wielu rzeczy, z którymi teraz muszę "walczyć" :)
                ja też wciągałam się w te gry i szantaże Małej i zawsze to ona wygrywała :)
                ostatnio spróbowałam być silna i konsekwentna przede wszystkim i udało się!:) alez byłam z siebie dumna! wszystko trwało jakies pół godziny, ale rezultat wyśmienity :)
                noc była prawie idealna:)
                pluszaka babcia Małej dała, ale wczesniej miała go w nosie, ostatnio częściej go wspomina i mówi, że niby chce by z nią spał...nic więcej z tego nie wychodzi, ale może z czasem...
                niestety tekst: babcia przytuli jutro - nie zdaje egzaminu, jest krzyk, że ma byc teraz i już, na chwilkę, na minutkę, ale teraz, nie jutro! heh
                w sobotę wyjeżdżamy, mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się "wybić" Młodej przytulanie do babci w nocy :)
    • Gość: zmartwiona Re: nocne kłopoty IP: *.centertel.pl 25.07.12, 19:07
      wczoraj pierwszy dzień wprowadzania nowych zasad, usypianie było dosyc ciężke, trwało długo, ale obyło sie bez histerii i łez :) w nocy tradycyjnie pobudka, ale wystarczyło jedno zdanie i córa poszła spać...
      oby tak dalej :)
      • olcia71 Re: nocne kłopoty 25.07.12, 22:57
        No to świetnie. oby tak dalej. choć jak ja to mówię- nie chwal dnia przed zachodem słońca ;o) Bo moja mała mi nieraz robiła numer z poprawą raz i drugi, pochwaliłam, a trzeciej nocy- buch, znowu histeria. Ale u nas już od dłuższego czasu spokój. Za to w dzień sie zdarzają, szczególnie jak mala niewyspana, to trza znia postepować jak z jajkiem. ;o)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja