yanian
23.07.12, 03:33
Od duższego czasu nosze się z zamiarem napisania tego postu i dziś postanowiłam to zrobić.
Mam 8 letnią córkę i 6 letniego synka i 3 letnią córeczkę. Problem jest z babcią.
Zacznę od tego, że babcia miała przyjechać do nas na wakacje na 2 tygodnie, ponieważ jej narzeczony wyjeżdża do siebie. Pierwszego dnia nakupowała dzieciom prezentów, drugiego dnia zabrała córcię na cały dzień. W tym czasie młoda kupiła: biżuterię w sporych ilościach, kosmetyki do malowania, zestaw do pazkokci, dwie torebki itp. Kolejnego dnia podczas spaceru dalej chodziły po stoiskach z biżuterią, zupełnie olewając młodego, potem babcia na odczepne kupiła mu prezent i chociaż prosiłam, żeby z nim na ten temat nie rozmawiała, bo mu przykro znowu go namawiała, żeby z nimi nie szedł, bo one będą chodzić po stoiskach z biżuterią. Kategorycznie powiedziałam nie.
Moja córka może malować paznokcie (nie do szkoły) i pozwalam też jej się malować kosmetykami, które dostaje od babci, ale jest to sporadyczne i w formie zabawy. Kiedy babci nie było młoda nie myślała o malowaniu, biżuterii a po przyjeździe babci przed wyjściem z domu musiała się wymalować, wystroić, założyć wisiorki... Babcia wkłada jej do głowy, żeby nie podchodziła pierwsza do chłopaka, bo jej nie będzie szanował. Młoda lubi chłopcow, potrafi szybko się z nimi zaprzyjaźnić ale przecież nic więcej, to jest jeszcze małe dziecko. Jakiś czas temu nagadała mi, że młoda "strzela oczami" i że jest wyzywająca i za seksowna, że robi różne sexi pozy, uśmiecha się do chłopców. Kiedy tłumaczyłam, że to jeszcze nieświadome dziecko, powiedziła, żebym jej nagadała, że ma nie zaczepiać chłopców, bo potem będzie z niej puszczalska. Kiedy babci nie było mała była skromną, normalną dziewczynką, kiedy przyjechała raptem z mojej córki zrobiła się wymalowana lolitka. Boje się, że babcia zepsuje mi dziecko. Denerwje mnie zatrzymywanie się przy każdym stoisku z biżuterią. Raz skomentowała, że już mają za dużo biżuterii to moja mama na to: "nie krytykuj mnie przy dzieciach, ja ci nie mówię, że masz za dużo dzieci".
Druga sprawa.
Po tygodniu babcia oświadczyła, że jej narzeczony przyjedzie i przenoszą się do innego miasta. Chociaż obiecywała i umawiała się z młodą teraz nas olała. Miała w moje imieniny iść z nami na dyskotekę. Jednak jej narzeczonemu przeszkadzają dzieci... Powiedziała, że ona też musi odpocząć. Nie byłoby problemu, gdyby wcześniej nie obiecywała dzieciom a teraz są zawiedzione. Niestety pokłóciłyćmy się przy dzieciach. Prosiłam, żeby nie rozmawiała przy nich, bo im przykro, ale ona swoje, że nic nam nie obiecywała, że tyle pieniędzy płaci, to chce odpocząć. Kazałam jej wyjść i popłakalam się przy dzieciach. Dzieci mnie pocieszały ale martwie się, że im przykro z powodu zachowania babci.
Gryze się tym wszystkim, nie mogę spać...
Powiedzialam jej, że skoro tak im dzieci przeszkadzają, to więcej do niej nie przyjedziemy i zamierzam słowa dotrzymać. Babcia ciągle coś obiecuje i nie dotrzymuje słowa a potem ja muszę ją tłumaczyć przed dziećmi. Ciągle się wykręca a to że nie ma pieniędzy i możemy się spotykać najwyżej raz w miesiącu a to że jest chora... Koniec tego!
Nie wiem tylko co mówić dzieciom, które tak babcie kochają:(