Dzieci i uzywki – czy reagowac?

IP: 212.114.159.* 23.07.12, 11:19
Bylam na weekendowym wyjezdzie, poszlam z dzieckiem na spory plac zabaw. W obszarze skate-parku widzialam grupe mieszana (dziewczynki / chlopcy), wiek szacuje na wczesne gimnazjum. Pili piwo, 1 butelka na szesc osob.
Zastanawialam sie, czy i jak zareagowac. Ostatecznie nie zareagowalam, ale nie czuje sie z tym komfortowo.

Co radzicie na przyszlosc? Jak mozna skutecznie zwrocic uwage nieznajomym dzieciom? A moze uwazacie raczej, ze lepiej nie zwracac uwagi?
    • verdana Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 23.07.12, 15:25
      Prawdę mówiąc, przy jednej butelce na sześć osób ja bym nie reagowała... Nie wygląda to na skrajną demoralizację. Raczej na chęć spróbowania piwa przez raczej rozsadnych mlodych ludzi.
    • Gość: 71tosia Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? IP: *.adsl.inetia.pl 23.07.12, 21:02
      jezeli widze nieletnich pijacych piwo gdzies pod sklepem, lub probujacych takowe kupic przez podsklpepowego pijaczka, to zawsze reaguje... w sklepie. Pare razy mi sie zdarzylo ze pytalam w sklepie kto nieletnim sprzedal piwo. Zwykle taka interwencja wystarcza. Wizja klopotow powoduje ze wlasciciel przez jakis czas bedzie unikal sprzedawania alkoholu nieletnim.
      • duch_mariana Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 23.07.12, 21:51
        > Pare razy mi sie zdarzylo ze pytalam w sklepie kto nieletnim sprzedal piwo.

        Ja na miejscu sprzedawcy odpowiedziałbym że Kazio Wichura. I co być mi zrobiła? Sprzedawca nie sprzedał nieletniemu, tylko dorosłemu, a co dorosły z tym zrobił, to już nie sprzedawcy sprawa. A ja na oczach policjanta jestem w stanie kupić nieletniemu alkohol i mu dać i nic mi nie zrobią. Zajmuj się lepiej swoimi dziećmi, a wychowanie cudzych zostaw ich rodzicom.
        • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 08:04
          duch_mariana napisał:

          > A ja na oczach policjanta jestem w stanie kupić nieletniemu alkohol i mu dać i nic mi nie zrobią.

          Takie będą Rzeczypospolite, przez kogo ich młodzieży chowanie.

          > Zajmuj się lepiej swoimi dziećmi, a wychowanie cudzych zostaw ich rodzicom.

          Żeby wychować dziecko, potrzeba całej wioski.
          • duch_mariana Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 18:04
            > Żeby wychować dziecko, potrzeba całej wioski.

            Tu jest jeszcze inny problem, znacznie poważniejszy niż parę łyków piwa wypite przez małolata. Załóżmy, że widzę trzy 13-14 latki z piwem, podchodzę, rekwiruję piwo i każę natychmiast wracać do domu. Może wywiązać się pyskówka, któraś z małolat może wyskoczyć z pazurami, a jak dostanie, to opowie mamusi bajeczkę, że sobie siedziały grzecznie na ławce, a ja podszedłem, zacząłem częstować je alkoholem, wypiły parę łyków, potem zacząłem im proponować spacer nad Wisłę, one odmówiły, ja robiłem się coraz bardziej natarczywy, aż w końcu ją złapałem i zacząłem obmacywać, ale koleżanki pospieszyły z pomocą, ona się wyrwała i wszystkie uciekły. Mamusia poleci na policję, złapią mnie, a prokurator na dzień dobry posadzi mnie na trzy miesiące do wyjaśnienia. A małolaty będą sobie dalej piły browarka. Co mogą zrobić inni ludzie, jeśli system jest przeciwko nim? Mogą najwyżej udać że nie widzą, bo wtedy nic nie ryzykują. Ludzie mają swoje życie, swoje rodziny i nie potrzeba im kłopotów prawnych. A małolat jest w tym kraju święty i nietykalny.
            • Gość: 71tosia Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.12, 19:27
              bredzisz... zwrocenie uwagi w sklepie jest dosc skuteczne, sprzedawca nie chce miec klopotow a na pewno nie bedzie ryzykowal utraty licencji.
              Natomiast jezeli widze pijanych malolatow to zwyczajnie dzwonie po policje , zdzarzylo mi sie takze.
              Ja reaguje, ne boje sie wscieklych nastolatkow ani ich rodzicow. I wolabym by inni rodzice tez reagowali gdy moje dziecko bedzie probowac robic cos glupiego.
              • duch_mariana Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 22:18
                > Ja reaguje, ne boje sie wscieklych nastolatkow ani ich rodzicow

                Bo jesteś kobietą i raczej oskarżenie o molestowanie Tobie nie grozi. Faceta łatwo można wrobić, bo sąd bardziej jest skłonny dać wiarę małolacie, a na faceta patrzy się jak na niewyżytego samca tracącego rozum na widok kawałka cycka.
            • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 20:51
              duch_mariana napisał:

              > małolat może wyskoczyć z pazurami, a jak dostanie, to opowie mamusi bajeczkę,
              > że sobie siedziały grzecznie na ławce
              <ciach>

              Myślę, że małolaty na warszawskiej Pradze znają tego typu triki, czemu nie? Być może nawet ojcowie ich tego uczą ;)
              Na każdy trik znajdzie się antytrik, mam w zanadrzu parę takich.

              W każdym razie ja reaguję. Wzorem poprzedniczki nie boję się zmanierowanych małolatów ani ich rodziców.
              • duch_mariana Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 22:15
                Ty jesteś idealistą, a ja realistą. Mój idealizm się już dawno wypalił, przynajmniej w temacie zmian społecznych i wychowania. Nie mam najmniejszej ochoty czepiać się małolatów o butelkę piwa. Zawsze będą miejsca, gdzie głównym celem małolatów jest nawalić się i dać dupy, albo w nią włożyć. W obawie przed takim scenariuszem, wypchnąłem młodą do matki, a sam poluję na jakiś przyzwoity lokal z dala od tego całego badziewia. Całe życie patrzę na te pijackie i dresiarskie mordy i trzynastoletnie tlenione blondi z odrostami, tipsami i wzrokiem tęskniącym za rozumem. Całe życie słucham pijackich awantur i muszę uważać żeby na ciemnej klatce nie wleźć w gowno albo w rzygowiny. Patrzę na rówieśników młodej i widzę kolejne pokolenie patologii i przez kolejne 30 - 40 lat nic się nie zmieni poza ekipą obstawiającą bramy, szczającą po klatkach i dbającą, żeby utargi w pobliskich monopolkach nie spadły. Jak mam to zmienić? Co ja mogę? Zabrać im piwo? Za chwilę będą mieli drugie, a ja będę miał wybitą szybę w samochodzie. W dupie mam idealizm i wychowanie w trzeźwości. Tu potrzeba skutecznych rozwiązań systemowych, a nie debilizmów typu ustawa o wychowaniu w trzeźwości i mierzenie odległości od szkoły do sklepu z alko, czy zakaz picia w miejscu publicznym. Co system państwowy przewidział dla małolata popijającego piwo i jarającego pół paczki dziennie? Jeśli rodzice mają to w dupie, to nikt z tym nic nie zrobi. Ja jedyne co mogę zrobić, to odizolować swoje dziecko od tego dziadostwa, a nie zbawiać świat. Może i jest to schyłek cywilizacji, ale ja jej wcale żałował nie będę jak się wreszcie rozpieprzy.
        • marianka_marianka Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 05.08.12, 00:05
          duch_mariana napisał:
          A ja na oczach policjanta jestem w stanie kupić nieletniemu alkohol i mu dać i nic mi nie zrobią.

          Zrobią.
          Byłam świadkiem, że osobie która kupiła nieletnim wino, został wypisany mandat karny. Nie w sklepie, ale znacznie później, ponieważ dwóch małolatów upiło się winem i ktoś wezwał policję. Po nitce do kłębka dotarli do delikwenta.

          Przykre, to co piszesz.
          Ja nie kupię nieletniemu alkoholu, mając nadzieję, że ktoś kiedyś nie kupi go moim dzieciom.


    • agwiras Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 05:37
      I tak własnie sie dzieje, że powstaje martwe prawo, martwe przepisy i... "kiepskiej jakości" społeczeństwo. O ile mi wiadomo istnieje zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych, a do takich należy park. Tym bardziej szkodliwe, że w parku czesto znajdują sie dzieciaki znacznie młodsze od wieku gimnazjalistów ale za to bardzo starające sie nasladować starszych kolegów. Jedno i drugie naganne. Nie wiem czy sama zwracałabym uwagę bezposrednio tym młodym "rozsądnym". Na pewno zwróciłabym uwagę na zaistaniły fakt odpowiednim służbom (straż miejska np.). Jeśli młodzi rozsadni chca próbowac to niech probują w miejscach kameralnych. Wtedy bym się nie wtrącała, bo to już sprawa ich rodziców i wychowawców na ile pozwalają. Miejsce publiczne to jednak przestrzeń dla każdego, a nie kazdy może sobie zyczyć podobnych "scenek rodzajowych".
    • scher Wychowawcy w odwrocie 24.07.12, 09:10
      Jeszcze do niedawna dla każdego niespatologizowanego dorosłego byłoby oczywiste, że trzeba podejść, piwo zabrać, młodzież ochrzanić, narobić wstydu, w miarę możliwości powiedzieć rodzicom, którzy - trzeba dodać - w domu zrobiliby dzieciom "poprawkę".

      Teraz w przestrzeni publicznej, na oczach wielu, wielu ludzi, którym albo jest to obojętne, albo nie reagują w obawie przed ostracyzmem i uznaniem za "dziwaka", młodzież "wczesnogimnazjalna" (a więc to początek, badanie smaku i reakcji społeczeństwa, najlepszy moment, żeby niewielkim nakładem energii skutecznie zawrócić dziecko ze złej drogi) pije sobie spokojnie piwko, mając totalnie w d*** zasady moralne oraz opinię społeczną.

      Mamy jak na Zachodzie. Nastąpiło odwrócenie procesu wychowania; teraz to nie dorośli wychowują dzieci, lecz dzieci wychowują dorosłych. W rezultacie młodzież tworzy uprzywilejowaną kastę społeczną, której wolno więcej niż dorosłym, nawet wykroczenia (picie piwa w parku jest wykroczeniem; w przypadku nieletnich nazywa się to czynem karalnym) uchodzą przedstawicielom tej kasty na sucho.
      • joshima Re: Wychowawcy w odwrocie 24.07.12, 15:18
        scher napisał:

        > Teraz w przestrzeni publicznej, na oczach wielu, wielu ludzi, którym albo jest
        > to obojętne, albo nie reagują w obawie przed ostracyzmem i uznaniem za "dziwaka"
        A ja sadzę, że nie reagują głównie z obawy by nie dostać w gębę od gó...arza a potem jeszcze poprawki od rodzica.
        • scher Re: Wychowawcy w odwrocie 24.07.12, 15:45
          joshima napisała:

          > A ja sadzę, że nie reagują głównie z obawy by nie dostać w gębę od gó...arza
          > a potem jeszcze poprawki od rodzica.

          Kolejne możliwe wytłumaczenie.
          Takie rzeczy też się dzieją tylko w schyłkowych cywilizacjach.
      • sabciasal Re: Wychowawcy w odwrocie 25.07.12, 10:50
        Jeszcze do niedawna dla każdego niespatologizowanego dorosłego byłoby oczywiste, że trzeba podejść, piwo zabrać, młodzież ochrzanić, narobić wstydu, w miarę możliwości powiedzieć rodzicom, którzy - trzeba dodać - w domu zrobiliby dzieciom "poprawkę".

        nie przesadzaj, brzmi to jak odwieczne "za moich czasów....". Problem nieletni alkohol w mojej ocenie był znacznie ostrzejszy onegdaj. Kiedyś nikt nie czepiał się 17-latka pijącego piwo, dzisiaj będzie miał problemy z jego kupieniem.
    • agnieszka.z.lodzi Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 10:07
      Proponuję wybrać się do centrum miasta w weekend wieczorem. Wtedy byś się napatrzyła na 14 letnie naprute dzieciaki, nie ukrywające się tylko będące oficjalnie na ulicy, w klubie. Policja obok. Owszem, można podejść, powiedzieć czy nie widzą tego, ale musieliby pół młodzieży pozamykać bo nieletnia. Skądś biorą kasę na picie, ktoś im pozwala być w nocy poza domem. Komu zrobiłabyś dobrze reagując w parku? Swojemu sumieniu "jestem porządna, reaguję". Problemu jednak byś nie rozwiązała.
      Jeśli natomiast chciałaś coś zrobić, wystarczyło zadzwonić po straż miejską, opisać co widzisz, przyjechaliby za godzinę jak piwo jedno na sześć osób dawno by z tych organizmów wyparowało.
      Nie mówię, że to dobrze nie reagować. Mówię jak jest.
      • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 10:23
        agnieszka.z.lodzi napisała:

        > Proponuję wybrać się do centrum miasta w weekend wieczorem. Wtedy byś się napat
        > rzyła na 14 letnie naprute dzieciaki, nie ukrywające się tylko będące oficjalni
        > e na ulicy, w klubie. Policja obok. Owszem, można podejść, powiedzieć czy nie w
        > idzą tego, ale musieliby pół młodzieży pozamykać bo nieletnia. Skądś biorą kasę
        > na picie, ktoś im pozwala być w nocy poza domem.

        W schyłkowych cywilizacjach dzieją się takie rzeczy.

        > Swojemu sumieniu "jestem porządna, reaguję". Problemu jednak byś nie rozwiązała.

        Trudno znaleźć lekarstwo, gdy to, co było występkiem, staje się obyczajem.
        • agnieszka.z.lodzi Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 10:34
          scher napisał:

          > Trudno znaleźć lekarstwo, gdy to, co było występkiem, staje się obyczajem.
          >
          Zamiast filozofować warto podać przykłady co samemu by się zrobiło. Co proponujesz?
          • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 11:12
            Ja najpierw filozofuję. Tzn. zastanawiam się, jakie wartości zostaną naruszone, jeśli nie zareaguję, i jakie będą rezultaty, jeśli zareaguję. Potem na ogół reaguję. Chyba że jestem w dzielnicy rozplenionej patologii, gdzie to, co powinno być występkiem, stało się obyczajem.

            W opisywanym przypadku na pewno bym zareagował. Zbyt ważne dla mnie wartości zostały naruszone.
            • agnieszka.z.lodzi Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 12:47
              scher napisał:

              > W opisywanym przypadku na pewno bym zareagował. Zbyt ważne dla mnie wartości zo
              > stały naruszone.
              >
              A co konkretnie byś zrobił? Jak byś zareagował?
              • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 13:07
                Podszedłbym, zabrałbym piwo, wylał je - po czym przepędziłbym towarzystwo na cztery wiatry.
                Gdyby próbowali się stawiać, wyraziłbym swoje oburzenie. Przydatne zwroty:
                - Zachciało wam się dorosłości, żółtodzioby? Najpierw zasadź drzewo i zbuduj dom, smarkaczu jeden z drugim!
                • verdana Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 13:21
                  Czyli od razu na wstępie postawiłbyć sie w sytuacji chama, a chamy autorytetu nie mają.
                  Zareagowałabym , gdyby to była wiecej niż jedna butelka na sześć osób. Ale jeśli ktoś czuje koniecznie potrzebę naprawiania mlodzieży, która zgrzeszyła wypieciem po ok. 6 łyków piwa na głowę, lepiej podejść, powiedzieć że picie w parku jest nielegalne, picie przez osoby w ich wuiieku jest nielegalne i albo sie zmyją, albo wołam straż miejską. Grzecznie. Tak, jak chcielibyśmy, aby mlodzież zwracała sie do innych ludzi - a nie uczyć chamstwa i wyzwisk pod pozorem wychowywania.
                  • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 13:46
                    verdana napisała:

                    > Czyli od razu na wstępie postawiłbyć sie w sytuacji chama, a chamy autorytetu nie mają.

                    Po pierwsze moją kwestię można z powodzeniem wypowiedzieć dobrodusznie, właściwie na wpół dobrodusznie, na wpół rugająco; nie brzmi to wtedy po chamsku i nie jest tak odbierane.
                    Po drugie moim zadaniem jest interwencja i przerwanie nagannego zachowania, a nie budowanie sobie autorytetu.

                    > Ale jeśli ktoś czuje koniecznie potrzebę naprawiania mlodzieży

                    Nie czuję potrzeby naprawiania młodzieży w tej sytuacji. Czuję potrzebę obrony porządku, który ma w tym miejscu panować, czuję też potrzebę obrony własnych dzieci przed widokiem młodocianych deprawatorów.

                    > lepiej podejść, powiedzieć że picie w parku jest nielegalne, picie przez osoby w ich wuiieku jest
                    > nielegalne

                    Oni to wiedzą. Błędem jest dostarczanie dziecku informacji, które posiada.
                    Ich zachowanie nie wynika z nieświadomości, lecz jest badaniem granic. Dlatego nie ma się co bawić w ą, ę, bułkę przez bibułkę, tylko stanowczo te granice postawić i wyegzekwować.

                    > i albo sie zmyją, albo wołam straż miejską.

                    Nie będę straszyć strażą miejską. Uważam, i mam ten pogląd mocno ugruntowany, przemyślany, uwewnętrzniony, że w dobrze funkcjonującym społeczeństwie od wychowania dzieci są ludzie, nie zaś instytucje państwa.
                    Dlatego nikim nie straszę. Ja stawiam granice i ja je egzekwuję.
                    • verdana Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 19:00
                      Ty mówisz "dobrodusznie", takie samo zdanie wypowiedziane przez 14-latka jest chamskie. Jesli sie mkogoś poucza, to nalezy dawać jedynie dobry przyklad, bo facet, który zabiera butelkę i wymyśla, autorytetem nie jest i wywoła najwyżej złość i pogardę, a nie refleksję.
                      Obrona porzadku poprzez dokonanie przestępstwa, czyli odebranie własności małoletnim przez osobę nieuprawnioną? Nie, żebym uwazała, że to jest naganne, ale chceesz bronić porzadku, to wyłacznie ten porzadek utrzymując i nie łamiąc zadnego przepisu. To, co robisz, to nie jest utrzymanie porzadku, tylko demonstracja siły.
                      Sześciu małolatów pijących jedno piwo jest dla mnie taką samą deprawacją, jak podstarzały facet, publicznie im wymyślający i wolałabym, aby moje dzieci nie zetknęły sie ani z jednym, ani z drugim.
                      Jesli nie instytucja państwa jest od wychowywania, to dlaczego chcesz przestrzegać idiotycznego przepisu, zabraniajacego wypicia piwa w miejscach publicznych - nie mówie tu o piciu przez nieletnich- ale Ty chcesz bronić tu właścnie omnipotencji państwa w wychowaniu obywateli.
                      • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 21:04
                        verdana napisała:

                        > Jesli sie mkogoś poucza, to nalezy dawać jedynie dobry przyklad

                        Nie wytłumaczę Ci tego opisem. Zapewniam Cię, że potrafię to zrobić w taki sposób, aby ostatnią rzeczą, jaka przyjdzie do głowy tym nastolatkom, było to, że ktoś im "wymyśla" i jest "chamski".

                        Nie zapędzaj się też z tym prawem własności. Odebranie "narzędzi" służących nieletniemu do popełnienie czynu karalnego jest działaniem mieszczącym się w granicach prawa, powiedziałbym nawet, że jest obowiązkiem.

                        Niemniej jednak po Twojej reakcji widać, jak bardzo odeszliśmy w naszym społeczeństwie od normalności. Dziwnym trafem nie oburza Cię demoralizacja nieletnich, oburza za to interwencja dorosłego, bo dorosły nie dobrał słów odpowiednich do Twojej wrażliwości.
                        Rób po swojemu, masz sto innych zalet.
                        Ale i mnie pozwól robić po mojemu, zresztą nie zamierzam o pozwolenie prosić, nie jestem gołowąsem, który nie wie, co robi i w jakim celu.

                        > dlaczego chcesz przestrzegać idiotycznego przepisu, zabraniajacego wypicia piwa w miejscach
                        > publicznych

                        Nie występowałem tu jako zwolennik tego przepisu.

                        > nie mówie tu o piciu przez nieletnich

                        Szkoda, bo dyskusja jest właśnie o tym.
                      • Gość: 71tosia Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.12, 21:19
                        Reagujac (zwracajac uwage, dzwoniac po straz miejska etc) daje sie wyrazny sygnal ze nie jest to zachowanie akceptowalne spolecznie a przynajmniej nie powinno.
                        • agwiras Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 24.07.12, 23:56
                          Gość portalu: 71tosia napisał(a):

                          > Reagujac (zwracajac uwage, dzwoniac po straz miejska etc) daje sie wyrazny sygn
                          > al ze nie jest to zachowanie akceptowalne spolecznie a przynajmniej nie powinno
                          > .
                          I o to mi własnie chodziło. Wyrażenie dezaprobaty i braku akceptacji primo dla nagannego zachowania, secundo dla poszanowania prawa. I nie chodziło mi tu o wychowywanie kogoś na siłe. Przestrzeń publiczna to również przestrzeń w której ja egzystuję i dlatego ma ona być dla mnie komfortowa. Zachowanie tych dzieciaków stawia mnie natomiast w sytuacji niekomfortowej i narusza moje prawa dlatego nie ma tu miejsca na akceptację. Uważam jednak, że po to zostały powolane odpowiednie organy aby reagować w takich przypadkach. To ci ludzie otrzymują pensje za odpowiednią reakcję, nie ja, wobec czego nie widzę powodu abym to ja brała ich obowiązek na swoje barki.
                • mama303 Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 04.08.12, 11:20
                  scher napisał:

                  > Podszedłbym, zabrałbym piwo, wylał je - po czym przepędziłbym towarzystwo na cz
                  > tery wiatry.
                  > Gdyby próbowali się stawiać, wyraziłbym swoje oburzenie. Przydatne zwroty:
                  > - Zachciało wam się dorosłości, żółtodzioby? Najpierw zasadź drzewo i zbuduj do
                  > m, smarkaczu jeden z drugim!

                  I te smarkacze z podkulonymi ogonkami napewno by odeszli.....
                  >
                  • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 04.08.12, 11:37
                    Tak przypuszczam, że by odeszli.
                    • mama303 Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 04.08.12, 13:19
                      scher napisał:

                      > Tak przypuszczam, że by odeszli.

                      a ja watpię, jeszcze by Ci odpysknęli od sucharów czy suwaków :-) i co dalej?....
                      • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 04.08.12, 14:20
                        mama303 napisała:

                        > > Tak przypuszczam, że by odeszli.
                        > a ja watpię, jeszcze by Ci odpysknęli od sucharów czy suwaków :-) i co dalej?..

                        Ale piwa już nie mają, a od "suchara" mi uszy nie zwiędną. Grożę palcem i dochodzę.
                        Kiedy zaś spotkam się prawdziwym chamstwem, zawsze mogę jeszcze wezwać policję.
                        • mama303 Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 04.08.12, 16:30
                          scher napisał:

                          > Ale piwa już nie mają, a od "suchara" mi uszy nie zwiędną. Grożę palcem i docho
                          > dzę.

                          Po pierwsze wcale nie jestem pewna czy Ci to piwo oddadzą a jeżeli nawet to jak beda bardzo chcieli to kupia sobie drugie.A Twoje grożenie palcem nie musi ich przestraszyć.
                          • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 04.08.12, 17:32
                            No i co z tego wynika? Nie reagować, bo na pewno się nie uda? :)
                            • mama303 Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 04.08.12, 20:02
                              scher napisał:

                              > No i co z tego wynika? Nie reagować, bo na pewno się nie uda? :)

                              Reagowac ale skutecznie, dzwoniąc do odpowiednich służb a nie pouczając młodzież jak groźny wujek :P
                              • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 04.08.12, 22:57
                                Ale to Ty zaczęłaś wymyślać, że będzie nieskutecznie, to tylko Twoje wyobrażenia. Czemu policja miałaby być skuteczniejsza? Po interwencji policji też mogą sobie kupić drugie piwo i skląć policjantów pod nosem. Nie chcesz? boisz się? - nie reaguj. Ale nie zniechęcaj tych, co chcą i potrafią.
                                • mama303 Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 05.08.12, 08:43
                                  Ależ reaguje tylko odpowiednio a nie pokrzykuję sobie i wymachuje szabelką.
                                  • scher Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? 05.08.12, 09:21
                                    Również nie pokrzykuję sobie. Ani nie pokrzykuję, ani "sobie".
                                    Ty wzywasz organa, bo nie potrafisz skutecznie zainterweniować sama. Ja potrafię sam, więc do tej pory organa musiałem wezwać raz, gdy uznałem, że moje kompetencje się skończyły.

                                    PS. Kończę tę wyjałowioną już wymianę zdań, więc możesz mieć ostatnie słowo ;)
    • Gość: ach_ten_weekend Re: Dzieci i uzywki – czy reagowac? IP: 212.114.159.* 03.08.12, 12:32
      Poprosze rowniez o zdanie eksperta. Dziekuje!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja