syn mojej siostry - proszę o pomoc

05.08.12, 19:53
chłopak 12-latek jest fajnym, inteligentnym, empatycznym dzieckiem, jednak niestety ma prawie wszystkie spośród cech ofiary pasywnej

www.przemocwszkole.org.pl/por_naucz_dzie_ofiara.php?zm=m4_3
ani siostra ani ja nie potrafimy mu pomóc, bo jak można zmienić komuś charakter
nie ma tu mowy o jakiejś przemocy fizycznej, ale dzieciak czuje się zawsze wyobcowany, wyłączony z grupy (kolegów z osiedla); siostra zawsze dbała, żeby miał kontakty z rówieśnikami, nie jest nadopiekuńcza, chłopak uprawia sport (choć akurat w piłce nożnej, która króluje na osiedlu nie jest mocny, świetnie radzi sobie z pływaniem i karate za to)

wczoraj cała grupa urządziła grilla, a tylko on choć często spędzają razem czas na dworze, nie został zaproszony. czasami wyciągają go z domu, ale tylko wtedy, gdy potrzebne jest wiele osób np. do [piłki czy chowanego

siostra rozmawia z nim i tłumaczy, że problem tkwi w tym, że on sam nie podejdzie do grupy, jeśli go nie zawołają, jest nieśmiały, nie inicjuje żadnych osiedlowych akcji, nie idzie pierwszy po nikogo, czeka aż po niego przyjdą

siostrzeniec cierpi i uskarża się, że nikt go nie lubi, że nie ma pojęcia, czemu tak jest, czemu wspólnie organizują sobie czas, a jego wykluczają, choć zna i bawi się z nimi od zawsze

dla mnie i siostry jest to oczywiste, że to jego cechy charakteru są powodem odrzucenia, ale on nie zdaje sobie z tego sprawy, za mało ma doświadczenia życiowego

czy jest na to jakaś rada, proszę o sugestie szczególnie p. psycholog, bo ja, choć mam wykształcenie pedagogiczne, nie umiem mu pomóc, choć widzę, co jest przyczyną (tego nie uczą na studiach nauczycielskich niestety)
    • whiterosie Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 05.08.12, 20:11
      o czymś jeszcze nie wspomniałam, sostrzeniec zawsze miał niską samoocenę i nie wierzył we własne możliwości
      ma wiele talentów i predyspozycji, które widzimy wszyscy, siostra stara się mu uzmysłowić, że jest w czymś dobry, a on sprawia wrażenie, jakby nam nie wierzył, w ogóle nie widzi swoich atutów
      jest też bardzo kulturalny, nawet zbyt grzeczny, co dodatkowo obniża jego wartość wśród rówieśników
      • e-kasia27 Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 05.08.12, 21:41
        whiterosie napisała:

        > o czymś jeszcze nie wspomniałam, sostrzeniec zawsze miał niską samoocenę i nie
        > wierzył we własne możliwości


        No i tu jest pies pogrzebany.
        To, że dziecko ma niską samoocenę to jest niestety wina rodziców.
        Bo mieli zbyt duże wymagania, bo za mało chwalili, a za dużo ganili i krytykowali, bo wszystko musiało być zrobione, tak jak kazali...

        A teraz jeszcze mu tę samoocenę bardziej obniżacie próbując go naprawiać, pouczając go, że to robi źle, tamto robi nie tak, tu sam nie podchodzi itp.itd..., czyli znowu udowadniacie mu, że jest do niczego, bo sam nie potrafi...

        Tak dziecka nie naprawicie!

        Poszukaj dobrego psychologa, wyślij dziecko na warsztaty grupowe(psycholog podpowie na jakie), aby dziecko mogło odzyskać wiarę we własne siły, aby uwierzyło w to, że jest wartościowe i może sobie poradzić, bo jak widać w domu dostało i dostaje nadal zupełnie przeciwne komunikaty, że jest do niczego i niczego nie robi, tak jak trzeba i sam sobie nie poradzi.

        No i mama niech też pójdzie na terapię, bo inaczej nie przestanie gnębić dziecka.


        • demonii.larua Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 05.08.12, 23:13
          Nie ciskałabym gromów tak po prostu, dziecko z niską samooceną to nie zawsze wina rodziców.
          Nie każde dziecko jest przebojowe i pędzi ku światu i rówieśnikom z otwartymi ramionami.
          Zgodzę się z jednym - krytyka i obwinianie chłopaka na pewno mu nie pomogą.
          Pytanie jakie bym postawiła: dlaczego dopiero teraz próbują pomóc dziecku, co działo się wcześniej - wszak dziecko funkcjonuje w grupie rówieśniczej od jakiegoś czasu i jak próbowały dziecku pomóc jeśli problem trwa od dawna, jak wyglądają jego kontakty z kolegami w szkole, co mówią nauczyciele, co mówi sam chłopak.
          Mamy syna, który wykazuje symptomy niskiej samooceny, jest nadwrażliwy emocjonalnie ale on ma dopiero 6 lat i od roku pracujemy nad jego nieśmiałością, wycofaniem, brakiem wiary we własne umiejętności - trzeba do tego niesamowitego wyczucia i ogromnego wysiłku, by nie zepsuć tego co młody już osiągnął. Efekty widać zwłaszcza na podwórku właśnie.
          No i współpracujemy z psychologiem oraz nauczycielkami w przedszkolu. Nie pokuszę się o konkretne rady, bo uważam że do takiego problemu należy podejść bardzo indywidualnie.
        • scher Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 07.08.12, 15:30
          e-kasia27 napisała:

          > To, że dziecko ma niską samoocenę to jest niestety wina rodziców.
          > Bo mieli zbyt duże wymagania, bo za mało chwalili, a za dużo ganili i krytykowali,
          > bo wszystko musiało być zrobione, tak jak kazali...

          Jaki ty masz prosty, żeby nie powiedzieć prostacki, obraz świata :)

          > No i mama niech też pójdzie na terapię, bo inaczej nie przestanie gnębić dziecka.

          Nałykałaś się toksycznych książek ;)
          • e-kasia27 Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 07.08.12, 20:15
            Świat wcale nie jest aż taki skomplikowany, jak ci się wydaje, no ale niektórym ludziom wszystko wydaje się bardzo skomplikowane.

            Pomiędzy słowem "prosty", a słowem "prostacki", jest przepaść, więc używanie ich zamiennie, jest co najmniej niewłaściwe, a połączenie: " prostacki obraz świata", to całkowita stylistyczna porażka.

            Ale skąd ty miałbyś o tym wiedzieć, skoro nie łykasz żadnych toksycznych książek?!

            Przydałoby ci się łyknąć choć jedną, taką co ma tytuł: "Słownik języka polskiego".

            Wtedy może by ci się udało wymądrzać w trochę sensowniejszy sposób?
            Pomyśl nad tym, żeby jednak coś toksycznego czasem łyknąć.
    • kozauwoza Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 05.08.12, 20:29
      whiterosie napisała:

      > siostra rozmawia z nim i tłumaczy, że problem tkwi w tym, że on sam nie podejdz
      > ie do grupy, jeśli go nie zawołają, jest nieśmiały, nie inicjuje żadnych osiedl
      > owych akcji, nie idzie pierwszy po nikogo, czeka aż po niego przyjdą

      Wydaje mi sie że nie powinna mu tak mówić bo to jest krytyka jego osoby a jak piszesz sama chłopak ma zaniżona samoocenę. To go bardziej dołuje. I chłopak sam ze sobą czuje sie źle. Ja bym mu raczej mówiła, żeby na siłe do nikogo nie podchodził. Nie musi. Pracowałabym raczej nad podbudowywaniem jego samooceny.
      • ayelet Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 05.08.12, 22:55
        Mi sie tego chłopca żal zrobiło. Przecież Wy mu wmawiacie, że to jego wina a tego nie wiecie, może jest i jakiś inny powód.
        Zostawcie go w spokoju, jak mu tak gadacie nad głową jaką to ma niefajną osobowość spowodujecie co najwyżej, że się zamknie jeszcze bardziej. Nie ma innej drogi tylko pozytywne wsparcie, chwalenie, aż szczęki bolą, krytykowanie nic nie da.
        • whiterosie Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 08:30
          siostra nie jest psychologiem, chłopak ma z nią świetny kontakt, przychodzi do niej się skarżyć, pyta, dlaczego go odrzucają a ona starała się mu to uświadomić, chce mu pomóc
          jest chwalony na potęgę, wszyscy w rodzinie pokazują mu jakie ma atuty (jest ich wiele)
          jego problemy z rówieśnikami nasilają się z wiekiem, w przedszkolu bawił się wspólnie z grupą, miał kolegów, w młodszych klasach podstawówki też jeszcze było dobrze, w ok. 4 klasie pojawiły się pierwsze symptomy - chłopak był zaczepiany, popychany przez jednego z kolegów na podwórku, nie umiał się bronić, nie lubi przemocy, siostra zapisała go więc na karate i problem zniknął jak ręką odjąć (nie przez jego wielkie umiejętności, tylko przez pewien szacunek, jaki zdobył w grupie)
          jest tam jeden chłopak, który dyktuje warunki na podwórku, taki z silną osobowością, jeśli on kogoś nie lubi, nie lubią go wszyscy...
          jesli nie uświadamiać dziecku, czemu jest odrzucany, to jak rozmawiać, gdy przychodzi po radę i pyta dlacego tak jest?
          • kozauwoza Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 17:11
            whiterosie napisała:

            > siostra nie jest psychologiem, chłopak ma z nią świetny kontakt, przychodzi do
            > niej się skarżyć, pyta, dlaczego go odrzucają a ona starała się mu to uświadomi
            > ć, chce mu pomóc

            To niech mu powie, że nie wie dlaczego, nie rozumie dlaczego, bo jest przecież super chłopakiem, widocznie nie dobrze jeszcze go poznali, nie wiedza co tracą czy cos w tym sensie. To nie jest nic złego, że ktos nie ma takiej łatwości w podchodzeniu do innych i inicjowaniu rozmów, zabawy. Wiele osób tego nie potrafi. Trzeba go akceptować!!!! nie dołować albo próbowac zmieniać w kogos innego - np. w dusze towarzystwa. To nie jest tak łatwo zmienić, taka cecha charakteru i już!

            Matka nie musi na wszystko znaleźć rady, bo i nie na wszystko da sie rade znaleźć. Wystarczy wysłuchać, zrozumieć.
      • whiterosie Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 09:13
        Ja bym mu raczej mówiła, żeby na siłe do nikogo nie podchodził. Nie musi.
        kozauwoza, pewnie ,że nic nie musi, ale on CHCE, rozpaczliwie chce się z nimi przyjaźnić, zna ich od urodzenia, cała ,,ekipa '' spędza razem czas na podwórku od zawsze
        on chce od siostry rad i tłumaczeń, dlaczego tak się dzieje

        moi rodzice bagatelizują sytuację i powtarzają mu, że rówieśnicy mu zazdroszczą, bo lepiej się uczy, jeżdzi na obozy i za granicę, chodzi na kółka zainteresowań, ma sprzęt sportowy (typu rolki, deska, których oni nie mają), gra na instrumentach muzycznych, a środowisko osiedlowe i akurat jego grupa, to dzieci z rodzin nieinteligenckich, nie dbających o rozwijanie zainteresowań, nie wyjeżdżających na wakacje itp. ja uważam, że rodzice się mylą, ale może jest tu ziarenko prawdy, bo młodszy od siostrzeńca chłopak, też z rodziny wykształconej, inteligenckiej ma troszkę podobne problemy... swoją drogą młody się z nim kumpluje, ale on jest jednak sporo młodszy

        nie nadmieniłam, że siostrzeniec nie czuje się wyalienowany w szkole, choć jego najlepszy kumpel z przedszkola się jakby coraz bardziej się od niego oddala i skłania w stronę starszych kolegów z gimnazjum...

        • kozauwoza Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 17:14
          whiterosie napisała:

          > kozauwoza, pewnie ,że nic nie musi, ale on CHCE, rozpaczliwie chce się z nimi p
          > rzyjaźnić

          Ale sama zobacz jak to zabrzmiało - rozpaczliwie chcieć sie z kimś przyjaźnić. Takie podejście skazuje go na porażke nie na sukces.
          • whiterosie Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 19:50
            dokładnie, zgadzam się, chłopak powinien ich, przepraszam za brzydkie słowo ,,olać'', zaprzyjaźnić się z tym drugim odrzuconym, 2 lata młodszym kolegą (chodzi o osiedle, bo w szkole nie narzeka), czy iść na inne osiedle do kolegów z klasy, a on na siłę chce do tych z jego podwórka. właśnie dlatego, że mu tak na nich zależy prezentuje taką uległą postawę, ja to rozumiem, sistra też, problem w tym, ajk mu pomóc
            rzeczywiście musimy się gdzieś zwrócić o fachową pomoc
            jeszcze jedno pytanie: a czemu sądzicie, że psycholog nie pomoże i musi być terapeuta?
        • demonii.larua Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 19:51
          > on chce od siostry rad i tłumaczeń, dlaczego tak się dzieje
          Ale Twoja siostra nie może tłumaczyć się za kolegów. Tak ciężko jej powiedzieć, że nie wie dlaczego oni tak się zachowują? Bo w sumie skąd ma wiedzieć...
    • morekac Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 10:20
      siostra rozmawia z nim i tłumaczy, że problem tkwi w tym, że on sam nie podejdz
      > ie do grupy, jeśli go nie zawołają, jest nieśmiały, nie inicjuje żadnych osiedl
      > owych akcji, nie idzie pierwszy po nikogo, czeka aż po niego przyjdą

      Niezależnie od tego, co przyczyna tkwi w nim czy w grupie - mówienie czegoś takiego 12-latkowi na pewno nie podnosi mu samooceny...
      Nie wszyscy są przebojowi, nie wszyscy są urodzonymi prowodyrami, są osoby mniej śmiałe, bardziej zamknięte w sobie czy wręcz skryte - i nie oznacza to, że mają jakieś straszliwe wady, uniemożliwiające im interakcję z kolegami z podwórka. Cecha osobnicza, a on widocznie jeszcze nie trafił na swoich prawdziwych kumpli.
    • dorotakatarzyna Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 12:07
      Mam szesnastolatka. Zawsze bałam się o niego - był okropnie nieśmiały, miał bardzo niską samoocenę, duże problemy w szkole, słabe oceny. CIężka praca to jego wychowanie. Podobnie jak u was, starałm się go prowadzać na przeróżne zajęcia, chwalić, itp. W efekcie trochę przesadziłam ;) Młody uważa, że jest zaj...sty ;) Samoocenę ma już wysoką, choć stopnie nadal marne. Jeździ konno, nurkuje, trenuje jiu-jitsu i jest w tym swietny, jest ratownikiem, gra na gitarze, świetnie gra w szachy. Kolegów ma tylko kilku - za to bardzo dobrych przyjaciół. Często martwiłam się, że nie wychodzi na podwórko. A on na to "a po co? piwo pić w krzakach?" Po prostu towarzystwo mieszkające blisko do niego nie pasuje. Przyjaciele mieszkają dalej.
      Może więc rzeczywiście i ten dwunastolatek da radę. Może nie trzeba go zachęcać do kontaktów z "tutejszymi", bo to nie jest odpowiednie towarzystwo. Może niech szuka kolegów wśród tych z zajęć - karate czy pływania. Ważne, żeby mieli podobne zainteresowania.
      Pod warunkiem, że rzeczywiście jest fajnym, inteligentnym chłopcem. Bo z obserwacji młodzieży widzę, że dzieci nielubiane, to te, które po prostu nie dają się lubić. Są mało inteligentne, niesympatyczne, rozdarte, wredne czy złośliwe. Sa i takie, i tu już się nic nie poradzi.
      • whiterosie Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 14:19
        złośliwy i wredny, to na pewno nie on. On jest typem, który uwielbiają wszystkie starsze panie z osiedla, bo miły i pomocny, zawsze kulturalny, taki czaruś, no ale z takie cechy nie punktują wśród kolegów z osiedla
    • mskaiq Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 12:39
      Kiedy czytam to co napisałaś to nie widze w nim dziecka lekowego, nieśmiałego,
      czy z niskim poczuciem wartosci. Mam wrażenie ze osiągnął bardzo wiele, o wiele
      wiecej niz jego koledzy.
      Zastanawia mnie dlaczego ma tyle osiagnięć ? Czy ma te osiągnięcia dlatego, że
      tego się od niego oczekuje w domu ?
      Dziecko potrafi na takie potrzeby rodziców odpowiadać i staje sie zaspakajać ich
      potrzeby, rezygnując z własnych potrzeb i z własnej autentyczności.
      Ten brak autentyczności, zwykle nie jest akceptowane przez kolegów z podwórka,
      jest inny, ma inne oczekiwania.
      Według mnie może byc dzieckiem narcystycznym. Myślę że warto iść z nim do
      psychoterapeuty (nie do psychologa) na rozmowę.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • whiterosie Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 14:15
        Co masz na myśli pisząc o wielkich osiągnięciach?
        pływa zwyczajnie, raz w tygodniu chodzi na lekcje, bo wymyślił sobie, że może w przyszłości pójdzie na AWF - więc siostra zaproponowała lekcje, chodzi na karate też dla rozrywki; jest w tym dobry nie na poziomie olimpijskim, ale na tle innych trenujących, zwyczajnie trenerzy go chwalą, gra w piłkę bardziej dla kolegów, bo oni wszyscy grają (nie jest w tym za dobry), gra na instrumentach (to ma już właściwie za sobą, znudził się), bo absolutnie cała rodzina gra, taka tradycja rodzinna, zresztą ma duże predyspozycje, wyjazdy zagraniczne to wymiany uczniowskie i wyjazdy z rodzicami, jeżdzi też na wycieczki klasowe, uwielbia podróże

        jest bardzo empatyczny i wrażliwy, ciągle znosi do domu jakieś porzucone zwierzaki, potem szuka im domu, chce być wolontariuszem w lecznicy dla zwierząt
        osobowość narcystyczna, to chyba nie to, on nie zachowuje się jak pępek wszechświata, wręcz przeciwnie myśli, że jest we wszystkim gorszy niż w rzeczywistości jest
        • morekac Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 14:22
          Cóż, być może po prostu nie ma czasu na nadmierne zżycie się z kolegami na podwórku, skoro poza podwórkiem pływa, uprawia karate, gra w nogę i grał na instrumentach...
        • mskaiq Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 07.08.12, 00:53
          Narcyzm nie polega na zachowaniu sie jak pępek swiata. Raczej związany jest
          z potrzebą zdobycia uwagi i szacunku. Czesto jest tak że ta potrzeba uwagi i
          szacunku jest zwiazana z potrzeba podziwu bo w taki sposób taka osoba
          zdobywa przekonanie że jest akceptowana.
          To co napisałaś o jego empatii wskazuje na to że jest w nim wiele miłości a
          to zaprzecza narcyzmowi. Dla osoby narcystycznej miłoscią jest szacunek.
          Mysle ze emocjonalnie wyprzedza swoich kolegów i to może być przyczyna.
          Jego podejscie zawiera zbyt wiele dojrzałosci, uczuć których inne dzieci nie
          rozumieja.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: tuszeani Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.12, 14:45
      Według mnie na odległość wiele nie poradzimy. Idźcie razem do dobrego psychologa i poszukajcie przyczyny - może być błaha a może być poważna.

      Ja też nie byłam lubiana przez rówieśników, dużo lepiej się czułam wśród dorosłych i starszych dzieci. "Rozkwitłam" dopiero w liceum w harcerstwie gdzie znalazłam ludzi podobnych do mnie i się dogadaliśmy.

      Teraz myślę że powodów było wiele, z tych ważniejszych:
      - we wczesnym dzieciństwie obracałam się raczej wśród dorosłych i z rówieśnikami miałam mało wspólnych tematów,
      - miałam w domu rodzinne problemy zdrowotne i musiałam dojrzeć emocjonalnie szybciej niż rówieśnicy - w efekcie znowu brak wspólnych tematów i też czasu na zabawę i zżycie, bo musiałam szybko wracać do domu pomóc,
      - dobrze się uczyłam i byłam grzeczna - takie dzieci są zwykle na starcie podejrzane,
      - w swojej naiwności potrafiłam na oczach całej klasy wręczyć pani nauczycielce reklamówkę śliwek z działki - z czystej chęci sprawienia jej radości - nie muszę mówić, jaka była reakcja klasy ;)

      W liceum wyrobiłam sobie w końcu "pozycję" w klasie życzliwością - np. pomaganiem słabszym w lekcjach, wspólnym uczeniem się do klasówek itp. Byłam akceptowana ale nigdy tak do końca "swoja" nie byłam.

      Teraz uważam, że rodzice zrobili niewiele błędów - może za mało mi tłumaczyli, może zbyt mało zniechęcali do tych niepopularnych gestów (jak z tymi śliwkami). Tak się potoczyło życie i moja niepopularność była tego konsekwencją. Teraz już nie narzekam na brak przyjaciół i znajomych :)
      • Gość: tuszeani Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.12, 14:47
        Acha, i też uważałam że muszę być beznadziejna skoro nikt się nie chce ze mną bawić ;)
    • whiterosie Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 06.08.12, 20:16
      kolejna sytuacja z dzisiaj, właśnie się dowiedziałam, ci chłopcy z osiedla przyszli dziś po sistrzeńca, ten pobiegł w skowronkach, a zaraz potem się okazało, że oni chcą, żeby pożyczył w ich imieniu grę komputerową od tego młodszego kolegi, który koleguje się z naszym Kacprem, bo wiedzieli, że jego mama nie pozwoli pożyczyć, jeśli się dowie, że to dla nich
      no i mój siostrzeniec pobiegł bez mrugnięcia okiem. Szczęśliwie tamtego chłopaka nie było w domu. Siostra dała mu reprymendę, bo jak można do tego stopnia zabiegać o czyjeś względy, żeby dla niego oszukiwać...
      bardzo się martwimy o Kacpra, wydaje nam się, że problem się pogłębił, kiedy młody zaczął wchodzić w okres dojrzewania (tak w zeszłym roku szk. mniej więcej)
      • morekac Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 07.08.12, 12:24
        Siostra dała mu reprymendę, bo jak można do tego stopnia zab
        > iegać o czyjeś względy, żeby dla niego oszukiwać...
        Raz mu mówicie, że to jego wina i ma sie trochę postarać (w rezultacie postarał się i chciał się kolegom zasłuźyć) , a potem dostaje za to opieprz. Problem na pewno nie minie, jeśli wasze oczekiwania będą aż tak sprzeczne.
        • whiterosie Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 07.08.12, 15:36
          siostra zachęcała go do przełamywania nieśmiałości wobec grupy, do tego, żeby odważył się podejść do nich pierwszy, nie do oszukiwania dla nich kumpla (jedynego, na którego może liczyć), to jest właśnie problem - jest gotów zrobić wiele (zbyt wiele), żeby uzyskać ich akceptację
          i to odrzucenie przez grupę jest też trochę wyolbrzymiane przez młodego - oni nigdy go nie odpychają,czy odpędzają, po prostu ponieważ do nich nie wychodzi, nie rozpocznie pierwszy rozmowy, po prostu go pomijają, mogą też uważać, że zadziera nosa, skoro do nich nie podchodzi

          • morekac Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 07.08.12, 16:15
            Szczerze? Skoro ma kumpla na podwórku, skoro nie ma kłopotów z kolegami w szkole czy na zajęciach - to nie zachęcałabym go nadmiernie do nawiązywania kontaktów z chłopcami z podwórka, a już na pewno nie twierdziłabym, że to dlatego, że on do nich pierwszy nie podchodzi. To nie są prawdopobnie kumple, z którymi może złapać kontakt i być może dlatego jest tak, jak jest. Pocieszyć, przytulić i zająć się szukaniem lepiej pasujących przyjaciół...
          • triss_merigold6 OMG 16.08.12, 13:36
            OMG obie patrzycie jak chłopak rozpaczliwie próbuje się przypodobać jakiejś ekipie blokersów i staracie się pomóc mu w wejściu w tę grupę. Za chwilę coś ukradnie, żeby im przynieść w zębach, bo tak bardzo będzie mu zależało na ich akceptacji. Pytanie podstawowe: po co? Niech mu rodzice zorganizują czas w taki sposób, żeby nie było miejsca na podwórkowo-osiedlowe klimaty, niech spróbują znaleźć inną grupę rówieśniczą. Tak jak dziewczyny pisały - harcerstwo, sporty czy jakieś inne kręgi z młodzieżą. Chłopakowi wyjaśnić, że nie musi się kolegować ze wszystkimi, nie musi być przez wszystkich akceptowany, takie jest życie i nie ma co upierać się akurat przy tym towarzystwie.
      • Gość: bb Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc IP: *.elpos.net 07.08.12, 15:26
        no tak bo przeciez jak im prawem obiecujacy przyszly muzyk ma ponizac sie do pozwolenie do traktowania go jak sluzalczego psa niosacego w zebach gre komputerowa?

        Nie rozumiem jak chlopczyk z takimi mozliwosciami i potencjalem marnuje czas na zabawe z podworkowymi chuliganami.
        • zeb1 Re: syn mojej siostry - proszę o pomoc 07.08.12, 18:07
          Jak czytam o synku Twojej siostry, to jakbym czytała o swoim synu. Mój ma niecałe 8 lat. Tez jest słodkim, miłym, wrażliwym chłopcem, ale ma mało wiary w siebie, jego samoocena jest niska. Szybko wycofuje się z kontaktów z dziećmi, wystarczy ze ktoś się zaśmieje, krzyknie na niego a już odchodzi. Jeśli jacyś koledzy wołają na dwór to zazwyczaj drugiego syna, po niego chyba jeszcze nigdy nikt nie przyszedł. Byliśmy u psychologa, ale ten stwierdził, że to taki typ. Był czas, ze go na siłę wyganiałam na dwór, drugiemu synowi wszędzie kazałam brać go ze sobą. Ale teraz wyluzowałam. Nie wszyscy muszą być dusza towarzystwa, on sam mówi, ze czasem chce być sam, jest typem myśliciela, wszystko musi sobie przemyśleć. Co nie zmienia faktu, że czasem serce się kraja, jak stoi z boku, jak koledzy go pomijają.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja