straszenie przez kolegów dziecka po psychoterapii

06.08.12, 20:55
O moim dziecku pisałam na forum wielokrotnie. W tej chwili ma 6 lat - miala fobie szkolną (własciwie przedszkolną) objawiającą się stanami lękowymi i objawami somatycznymi (wymioty, dreszcze, moczenie dzienne i nocne). W związku z tym przeszła psychoterapię, która była niewystarczająca i wspomagana leczeniem farmakologicznym (asentrą). Poprawa nastąpiła znaczna, dziecko przestało się bac chodzić do zerówki, nawiązało kontakty z rówieśnikami, zaczęło z chęcią wychodzić z domu, a nawet zostawac na noc poza domem (u babć), co do tej pory bylo w ogóle nie do pomyślenia. Wydawalo się, że problemy są za nami. Miesiąc temu odstawiliśmy asentrę. Zapisaliśmy córkę do pierwszej klasy - jako sześciolatkę - pełni obaw, bo przecież ma problemy adaptacyjne i emocjonalne... ale przeszła badanie gotowości szkolnej, psycholog doradził, aby posłac do klasy pierwszej, bo przede wszystkim Jula bardzo chce pójść z koleżankami do klasy pierwszej i nie chce zostac na drugi rok w zerówce, po drugie- cała jej zerówkowa klasa idzie do klasy pierwszej, więc będzie się uczyła z grupą dzieci, które już zna - w tym z najukochańszą koleżanką z sąsiedztwa, z którą spędza całe dnie i która odegrała niemałą rolę w przełamywaniu Julci lęków przed rowieśnikami.

Ale do rzeczy:-)
Otoż wydawało nam się, że problemy minęły, ale młoda znów zaczyna wymyślać sobie powody do strachu. Koleżanka z sąsiedztwa ma w tym swój udział. Podłapała, że Julka jest dzieckiem dość wrażliwym i naiwnym, wierzy bezkrytycznie we wszystko, co jej powie - i wymyśla, że np. "pan Janek zabija wzrokiem", a na "panią Krysię nie można spojrzeć, bo od razu bije dzieci" itp. Julka wierzy we wszystko, wraca od koleżanki z płaczem, w domu stała się drażliwa, ucieka do domu, gdy zobaczy gdzieś w pobliżu "Pana Janka" lub "panią Krysię", itd. Oczywiście tłumaczę, że nie można we wszystko wierzyć, itd. ale niewiele to pomaga. Boję się, że problemy wrócą. Czy powinnam interweniować, porozmawiać z mamą koleżanki lub samą koleżanką, czy dac dziecku samodzielnie rozwiązać problem? czy jakoś szcególnie przygotowywać ją do pierwszej klasy czy w ogóle nie "dotykać" tematu? Co zrobić, aby lęki nie wracały?

Proszę o rady, wszelkie są mile widziane;-)
    • verdana Re: straszenie przez kolegów dziecka po psychoter 07.08.12, 08:55
      Nie wiem, jak można pomóc Twojemu dziecku, myslę, zę w tej sytuacji powinien wypowiedzieć się specjalista.
      Na pewno jednak rozmowa z rodzicami kolezanki jest niewskazana. Tak zachowują sie dzieci w tym wieku - straszą się nawzajem - dziecko nie robi nić złego. Nie dasz rady zmienić wszystkich dzieci. Nie ta kolezanka, to inna. Jedyne co możesz, to zniszczyć znajomość, bo kolezanka może się speszyć, nie chcieć wiecej bawić sie z dzieckiem, przez które ma przykrości. Jedyne, co mogłabys zrobić, to poprosić sama dziewczynkę, aby nie straszyła córki.
      • aqua48 A po co taka "koleżanka"? 07.08.12, 23:37
        Ja bym jednak nie puszczała dziecka do tej koleżanki. dzieci potrafia być dość sadystyczne, nawet rozmowa z jej matką może nie wystarczyć jeśli dziewczynce sprawia po prostu przyjemność bezduszne i bezmyślne straszenie Twojej córki. A córce z pewnością należy tłumaczyć, że koleżanka gada głupstwa totalne bo widzi, że twoja corka w nie wierzy oraz że nie może przejmować się nimi, ani ich słuchać skoro powodują u niej złe samopoczucie. Takich ludzi należy po prostu unikać i nie zadawać sie z nimi. Koleżanki bedzie musiała umieć sobie wybierać. Nie każda znajomość jest wartościowa.
        • morekac Re: A po co taka "koleżanka"? 08.08.12, 09:51
          Tak, najlepiej przyjaźnić się z młodymi damami, doskonale wychowanymi od urodzenia.
          Porozmawiałabym z 6-latką. Ale nie na zasadzie "jak ty, wredna smarkulo, możesz straszyć moje dziecko', tylko na zasadzie "Krysia się boi bardziej i rzeczy, które dla ciebie są fajne, dla niej są straszne, więc powstrzymaj się czasem".
          Bo poza tym to może całkiem fajna dziewczynka.
          • aqua48 Re: A po co taka "koleżanka"? 08.08.12, 16:27
            morekac napisała:

            > Tak, najlepiej przyjaźnić się z młodymi damami, doskonale wychowanymi od urodze
            > nia.

            Na to trudno liczyć, należy raczej nauczyć dziecko co robić w wypadku natknięcia się na taką "najlepszą koleżankę" której opowieści źle działają na psychikę dziecka. Asertywności trzeba sie uczyć od dziecka. Zerwanie kontaktu, albo mocne osłabienie przynajmniej na jakiś czas może podziałałoby na tę dziewczynkę lepiej niz jakiekolwiek rozmowy "uświadamiające" że źle robi. Bo zapewne zdaje sobie z tego sprawę i to właśnie sprawia jej przyjemność.
            A córce można powiedzieć, żeby zbierała się do domu jak tylko tamta zacznie ją ponownie straszyć, zamiast wysłuchiwać bzdurnych opowieści i przejmować się nimi. Potem może mieć stany lękowe z których trudno ją będzie wydobyć.



            • morekac Re: A po co taka "koleżanka"? 08.08.12, 17:32
              Bo zapewne zdaje sobie z tego sprawę i to właśnie sprawia jej przyjemność.
              Kilkulatka? Dzieci w tym wieku mają empatię w powijakach i na pewne rzeczy trzeba im zwracać uwagę. Oczywiście - jeśli wyłożenie kawy na ławę nie pomoże - ograniczyć kontakty, bo nie ma sensu się katować.
              • aqua48 Re: A po co taka "koleżanka"? 08.08.12, 18:28
                morekac napisała:

                > Bo zapewne zdaje sobie z tego sprawę i to właśnie sprawia jej przyjemność.
                > Kilkulatka?

                Kilkulatka która wymyśla i straszy koleżankę że "pan Janek zabija wzrokiem" taka znowu niewinna nie jest. Kilkulatki świetnie dają sobie radę z manipulacją dorosłymi, nie tylko rówieśnikami.
                Zapewne te działania dają jej poczucie władzy nad słabszą i wrażliwszą koleżanką.


                • Gość: 71tosia Re: A po co taka "koleżanka"? IP: *.adsl.inetia.pl 08.08.12, 22:04
                  e tam... pamietam jak w wczesno szkolnym wieku, na koloniach, opowiadalysmy sobie z koleznakami po nocach przerazajace historie o duchach, czarnej lapie i wampirach i tak sie nakrecalysmy do lazienki chodzilysmy grupowo bo umieralysmy ze strachu. Po prostu dzieciaki uwielbiaja w tym wieku sie straszyc.
                  • verdana Re: A po co taka "koleżanka"? 08.08.12, 22:24
                    Moją córkę tak regularnie straszył brat, ze boi się nieco ciemności do dziś:)
                    I niedomkniętych szaf, bo z szaf może coś wyjść. Jest na studiach doktoranckich:)
                    Straszenie się w tym wieku jest normalne i nie świadczy o tym, zę dziecko jest "złe" - to etap rozwojowy, opowiadanie "strasznych historii" pozwala zapanować nad własnymi lękami. Radzę zwrócić uwagę na klasyczne bajki - wszystkie straszą.
                    • Gość: justcam Re: A po co taka "koleżanka"? IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 09.08.12, 13:34
                      ale ta dziewczynka nie jest zwykła dziewczynką która poradzi sobie sama z takimi sytuacjami no i ze akurat teraz przed pierwsza klasa przestała brac ten lek hm .... trudna sprawa, ale napewno nie do zostawienia , trzeba cos poradzić. Przydało by się uświadomić troszke tą kolezanke. Moim zdaniem może przydała by sie tez rozmowa z rodzicami jesli oni nic nie wiedzą zeby o tym jakoś fajnie porozmawiali nie w sensie reprymendy ale rozmowy ... jak o każdej innej chorobie np jakiejs niepelnosprawnaści aby dziecko uwrażliwić i uświadomić. A jeśli to nic nie da to moze jednak troche ograniczyc przez pewien czas te znajomość. hm hyba zeby jednak wrocic do ciąglości terapi i leku moze to jednak nie byl dobry moment zaprzestania przed tak duzymi zmianami nawet jesli dziewczynka swietnie reagowała . Powodzenia
                • morekac Re: kłopoty w nauce a zajęcia pozaszkolne 09.08.12, 15:24
                  Nie wiem, czy biofeedbeck jest w jakiś sposób pomocny przy dysleksji i czy nie jest to tak, że biofeedback jest ograniczony czasowo (w sensie, że nie przez cały rok) i czy na pewno wszystko musi na raz.
                  Dobry reedukator pomaga i na dysleksję, i na kłopoty z uwagą/koncentracją, bo po prostu pomaga nauczyć się dziecku omijania czy też zmniejszania własnych ograniczeń - ale ogólnie jest to praca na lata, a nie na miesiące. Zabierzesz mu jego ukochane hobby na kilka lat?
                  Co się da - przerzućcie na sobotę/niedzielę (baseny? gimnastyka? sport?), może reedukację da się załatwić w szkole (chyba mają taki obowiązek).
                  • morekac Re: kłopoty w nauce a zajęcia pozaszkolne 09.08.12, 15:25
                    I zuepłnie nie tu poszło...
    • kacper.wozniak Re: straszenie przez kolegów dziecka po psychoter 09.08.12, 15:38
      W sytuacji, którą Pani opisuje wydaje mi się, że można próbować działać dwutorowo:

      Po pierwsze można wspierać dziecko, które się boi i jest straszone przez rówieśników. Można na przykład wspólnie ćwiczyć sposoby reagowania na straszenie.
      Inną kwestią jest rozmowa z dziećmi które straszą. Myślę, że nie ma nic złego jeśli uda się Pani porozmawiać z koleżanką Pani córki. Warto tylko pamiętać, żeby podczas rozmowy trzymała się Pani faktów i nie oceniała zachowania dziewczynki. Można na przykład powiedzieć: "wiem że mówisz mojej córce, że..... Ona się tego boi, a ja nie chcę, żeby ona się bała. Właśnie dlatego nie chcę, żebyś opowiadała jej takich historii. Czy możemy się tak umówić?"
      Ważne jest też żeby ta rozmowa była spokojna, żeby się nie spieszyć z tym co ma Pani do powiedzenia, żeby wybrzmiała łagodnie, ale stanowczo. Rozmowa ta może się odbyć w obecności rodzica tej dziewczynki, może Pani nawet wstępnie powiedzieć rodzicowi na osobności, to co ma pani do powiedzenia ich dziecku. Warto zaznaczyć, że nie chce pani karcić ani krzyczeć, tylko się umówić na coś.
      • verdana Re: straszenie przez kolegów dziecka po psychoter 09.08.12, 17:43
        Trzeba tylko liczyć sie z tym, zę po takiej rozmowie dziecko będzie zaczynało rozmowy od "Powiedziałabym ci coś, ale twoja mama mówi,że ty się wszystkiego boisz, jak jakiś dzidziuś". To jest dziecko - i dziecko naprawdę nie rozumie pewnych niuansów, specyfiki itd.
        • beti222 Re: straszenie przez kolegów dziecka po psychoter 10.08.12, 11:40
          Sama biorę asentrę na stany lękowe (tylko o zupełnie innym podłożu ;) ) i moim osobistym zdaniem należy przede wszystkim skonsultować się z lekarzem psychiatrą, który prowadzi córkę i ewentualnie wrócić do leku. Lek jest bardzo skuteczny, ale po odstawieniu objawy lękowe mogą wrócić i to ze zdwojoną siłą (wiem z autopsji) po czym trudno dojść do siebie i jedynie powrót do leku pomaga (mówię na własnym przykładzie). Niestety nie uchronisz córki przed takimi sytuacjami, jak nie ta to inna koleżanka, zupełnie nieświadoma lęku Twojej córki, może opowiedzieć jej, że pani od wuefu ciągnie za uszy, a na matematyce dostaje się linijką po rękach. Niestety życie jest pełne różnych sytuacji, na które osoby ze stanami lękowymi są wrażliwe i na które te sytuacje działają bardzo niekorzystnie. Na pewno musisz działać, bo atak lęku jest na tyle straszny, że ja jako osoba dorosła, w takiej sytuacji nie bardzo daję sobie samodzielnie radę, mnie ratuje asentra. Na pewno poszłabym z córką do psychiatry, który ją prowadzi.
          • jolasiajolasiowska Re: straszenie przez kolegów dziecka po psychoter 14.08.12, 09:26
            Wyprowadziliśmy sie do innego miasta, moja córka doszła do 1 klasy jako ta nowa. Przez długi czas była bita, kopana, popychana przez inna dziewczynke z klasy. Kiedy w końcu przyznała mi sie kto to, poradziłam by zapytała dlaczego ja bije, dlaczego jej nie lubi. Zapytała.... a tamta odpowiedziała jej krótko "bo jestes nowa a nowych trzeba lać" Pomijam fakt, ze dziewczynka bardzo problemowa jak cała jej rodzina. Rozmowami zajeła sie szkoła, na krótko zwykle pomagało.
            Ale na twoim miejscu poszłabym do mamy tej małej i spokojnie z nią porozmawiała.Nie z pretensjami, tylko po to by naświetlić jej problem, ze z pozoru niewinne kłamstewka, twoje dziecko doprowadzaja do choroby. A mama z kolei wytłumaczyłaby dziecku. Ewentualnie wziełabym mała na boczek i tez spokojnie jej wytłumaczyła. Na pewno nie zostawiłabym tego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja