tabakierka2
07.08.12, 19:57
Jak w temacie, syn ma niecałe 2 lata i pojawił się bunt - generalnie radzimy sobie z nim, ale podczas spotkań z moimi rodzicami i kiedy jesteśmy my i niania syn przechodzi samego siebie - rzuca przedmiotami (jedzenie, zabawki, nasze rzeczy), wszystko jest na 'nie'. Nie daj Boże, żebyśmy rozmawiali między sobą, a na niego nie zwracali uwagi. Wtedy jest najgorzej. Na jego poważne przewinienia ( rzucanie naszymi kosztownymi/niebezpiecznymi przedmiotami, które uprzednio syn wyciąga z toreb etc.) reagujemy wyprowadzając go z pokoju (coby nie było audytorium) i jedno z nas siedzi z nim w pokoju, dopóki się nie uspokoi - samego go nie zostawiamy. Moi rodzice twierdzą, że źle robimy, bo krzykiem i biciem (?!?!!?!!?!?!) niczego nie wskóramy ( kiedy ja byłam dzieckiem rodzice nie wykazali zapędów 'pacyfistycznych' - nigdy! lanie dostawałam za wszelkie przewinienia jak i nawet ich brak) i ich zdaniem powinniśmy wszystko przed synem chować (również jego zabawki, którymi rzuca, krzesełko, które przewraca, nasze przedmioty typu pilot do TV - o ile to można schować, to mikrofali,do której sięga, zmywarki czy piekarnika już nie schowam do szuflady, poza tym nie widzę sensu chowania czegokolwiek). Na moje pytanie, czy mają inny pomysł/alternatywę pada standardowo tekst 'masz tyle książek i nie wiesz???'. A my z mężem, niedość, że próbujemy jakoś sensownie reagować na zachowanie syna, borykamy się również z dziadkami, którzy 'wiedzą lepiej'.
Błagam o pomocne rady i wskazówki!!!