asienka95
13.08.12, 10:55
Mój synek (3,3) od jakichś 2-3 tygodni wpada w tego typu stany.
Wydawałoby się bez przyczyny (ale jakaś pewnie zawsze jest).
Choćby dziś rano. Budzi się z uśmiechem, a za chwilę zaczyna kopać kołdrę, jęczeć, płakać, patrząc mi w oczy...Wczoraj na spacerze w lesie to samo. W środku lasu nagle "pląsawica", jęczenie, wieszanie się mi u nogi itp. Do tej pory wychowywałam do bardzo "łagodnie", wszystko tłumacząc, raczej nie podnosząc głosu (oczywiście od czasu do czasu były małe "wybuchy", bo już nie wytrzymywałam). Może za mało granic (jestem z tych co twierdzą, że dziecko musi się wybrudzić, wejść do kałuży na boso, testować, próbować itp.). Mam wrażenie, że on mnie testuje (często jest to takie płakanie "na siłę"). Do tej pory w zasadzie nie miałam z nim żadnych "problemów". Radosny, otwarty, twórczy... Teraz też taki jest, ale ta radość przeplatana jest histeriami.