przedszkolne "atrakcje"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.12, 12:34
Witam, jestem mama 3,5-latka. W domu syn jest żywym, wesołym dzieckiem, cały czas mówi, ma niesamowitą wyobraźnię. Wydaje mi się, że jest bardzo spostrzegawczy i inteligentny, ale pewnie każda mama tak myśli o swoim dziecku :) Poza domem - w miejscach które zna, również jest ok. Np na palcu zabaw wymyśla super zabawy, często jest tak, że wszystkie dziecieki za nim biegają, a on ich "ustawia". W nowym miejscach czy w kontaktach z nieznanymi mu osobami, syn jest nieśmiały, nie odzywa się wcale itd. Do przedszkola (chodzi od roku) wchodzi niezbyt chętnie, ale "ciocie" mówią, ze jak tylko straci mnie lub meża z oczy, zaczyna się szaleństwo. Ale do sedna: syn nie chce nawet słyszeć o jakimkolwiek wyjściu z przedszkola - np na wycieczkę, nie chce mieć urodzin w przedszkolu itd. Wszystkie "atrakcje", które wymyślają ciocie i na które koledzy syna reagują z entuzjazmem - dla nas są problemem. Rozumiem, że można mu nie robić np. urodzin w przedszkolu, ale jak cała grupa idzie np. na boisko grać w piłkę (bardzo to lubi), to nie bardzo jest wyjście. Jak ciocia mówi mu, że np. jutro będzie w przedszkolu przedstawienie, syn całe popołudnie mówi, ze on nie pójdzie do przedszkola, w nocy często się budzi, rano jak tylko wstanie - zaczyna się płacz, że nie idzie. Z czego może wynikać takie zachowanie? I jak się zachowywać w takich sytuacjach? Rozmowy, tłumaczenia itd nie pomagają.
    • el_elefante Re: przedszkolne "atrakcje" 21.08.12, 12:52
      Może nie lubi. Może nie lubić?
      A może oswojenie się z pewnymi rzeczami zajmuje mu więcej czasu niż innym? A namolne namawianie go za każdym razem wcale mu w tym nie pomaga, a wręcz przeciwnie, powoduje jeszcze większe wycofanie?
      Dajcie dziecku trochę spokoju, wyluzujcie z tłumaczeniem i rozmawianiem, tak wy jak i NAUCZYCIELKI (co za pomysł z tymi ciociami??).
      Dla nieśmiałego dziecka nie ma nic gorszego niż namawianie, wbijanie do głowy że na pewno będzie fajnie, porównywanie że popatrz jak się koledzy bawią i tego rodzaju teksty z repertuaru słonia ze składu porcelany. Balsamem dla duszy są wtedy słowa w rodzaju: ok, w porządku, zrobisz to jak będziesz gotowy / będziesz miał ochotę + uśmiech, uścisk, spokój i akceptacja.
      • Gość: Kasia Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.12, 13:50
        Jasne, może nie lubić. Ma prawo.
        Nikt mu nie wbija do głowy, ze na pewno będzie fajnie. Nigdy też nie porównuje go z innymi dzieciakami. Rozmowy polegaja na tym, że np opowiadamy sobie, jak ostatnio graliśmy w piłkę, było dużo śmiechu, coś tam fajnego zrobił itd. i że w przedszkolu będzie podobnie. Mówimy mu też, że nie musi grać w piłkę jak nie chce, może w tym czasie kibicować kolegom itd Coś mu wypada odpowiedzieć. Ale na pewno ni mozemy sobie pozwolić na to, żeby powiedzić "ok, zrobisz/pójdziesz jak będziesz gotowy", bo nie może co trzeci dzień siedzieć w domu. A ciocie nie mogą całej grupy doginać do jednego dziecka. Może nie mieć np urodzin w przedszkolu, ale są "wydarzenia" w których musi brać udział chodząc do przedszkola.
        Nie mówienie mu o tym, że "jutro coś tam będzie w przedszkolu" też nie jest moim zdaniem żadnym rozwiązaniem.

        W naszym przedszkolu są ciocie, tak mówią do nich dzieciki i tego nie zmienimy :)
        • wrzesniowamama07 Re: przedszkolne "atrakcje" 21.08.12, 14:23
          Mój siostrzeniec tak miał i ma (chodzi do szkoły). Nie lubi nowości, nie reaguje z entuzjazmem na zapowiedzi wyjazdów typu wycieczka, zielona szkoła, wyjście do teatru. Taki typ. Jego siostra młodsza jest zupełnie inna. Oczywiście, on już nie płacze, akceptuje fakt uczestniczenia w różnych (choć nie wszystkich) atrakcjach, ale ględzi niemożebnie. Wynika to głównie z konstrukcji osobowości.
        • el_elefante Re: przedszkolne "atrakcje" 21.08.12, 15:12
          No to jeszcze inna myśl. Możliwe jest, że niechęć do opuszczania przedszkola, czy nawet sali przedszkolnej jest związana z lękiem przed ... nie wiem jak to nazwać... zgubieniem? Bo przychodzi z mamą, mama go zostawia tutaj i stąd go odbiera. Prosty wniosek jest taki, że dopóki tutaj będę, to mama mnie odnajdzie. A co, jeśli wyjdę a mama w tym czasie przyjdzie i mnie nie odnajdzie? To się może rozciągać na inne wydarzenia, które zakłócają normalny przedszkolny rytuał, np. właśnie przedstawienie. Może nawet nie brać w nim udziału, ale samo zamieszanie, zmiana sali budzi niepokój i młody zaczyna się napinać. Coś takiego jest, tylko nie wiem czy dobrze to interpretuję.
          • Gość: gość 004 Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.dynamic.chello.pl 21.08.12, 16:11
            Podpinam się pod el_elefante, bo u mojej córki było podobnie. Bała się wycieczek poza przedszkole ("wywiozą mnie i już nie wrócę do mamy") a każde przedstawienie to nie była przyjemność tylko niesamowity stres ("wszyscy na mnie patrzą"). Teraz, z perspektywy czasu myślę, że do pewnych rzeczy musiała po prostu dorosnąć. Niestety nastąpiło to dopiero w 3 roku przedszkola ;)
    • Gość: gość 004 Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.dynamic.chello.pl 21.08.12, 16:16
      A co mówi Twój syn, jak go pytasz, dlaczego nie chce tego, czy tamtego?
      • Gość: Kasia Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.12, 08:07
        Miałam taką samo teorię (że to strach przed opuszczeniem przedszkola), ale są sytuacje w których moim zdaniem powinien czuć się bezpiecznie np.
        - przedstawienia (gdy aktorzy wystęują dla dzieci w ich przedszkolu, siedi wsró dzieci i cioć i ogląda)
        - urodziny, które są dość często (rozumiem, ze mogą mu nie pasować jego urodziny, bo jest w centrum uwagi, ale innych dzieci?? poza tym na zdjęciach widać, że bierze udział w zabawach, tańczy, śpiewa itd. dodam jeszcze, że w domu często organizuje przyjęcia urodzinowe dla misiów)
        - pieczenie bułek (w domu bardzo mi pomaga w kuchni, lubi robić wszelkiego rodzaju ciasta, lepić kluski śląskie, kroić plastikowym nożem itd)
        - gra na boisku (boisko jest tuż obok przedszkola, chodzimy tam razem grać w piłkę, zna i lubi to miejsce)
        - bal przebierańców (w przedszkolu, bez obcych osób).
        Przykładów jest sporo. Generalnie często są to sytuacje, które nie są dla niego nowe i w których chętnie bierze udział będąc z nami. Samo przedszkole też jest ok, max 26 dzieciaków w dwóch grupach, 2 ciocie na jedną grupę, ciocie są rzeczywiście zainteresowane dzieciakami, młody je lubi. Dwie nieduże sale, które można połaczyć, nie jakiś "moloch" z plątaniną korytarzy itd.
        Moze rzeczywiście "ten typ tak ma". Tylko nie bardzo wiem, jak my powinniśmy zachowywać się w takiej sytuacji.

        Syn zapytany o przyczynę, zwykle odpowiada, że "nie wie". Ale to chyba normalne, że 3-latek nie potrafi nazwać uczuć, lęku, odczuć czy czego tam jeszcze.
        • Gość: gość 004 Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.dynamic.chello.pl 22.08.12, 15:04
          Myślę, że Wasz synek jest po prostu bardzo z Wami związany i przeżywa każdą, nawet "taką samą" sytuację, w której jest bez Was. W końcu, pieczenie bułek z ciocią, czy kopanie piłki z kolegą to nie to samo, co z mamą, czy tatą.
          Tęskni za Wami... Na chwilę zapomina, przyłącza się do zabawy ale na drugi dzień historia się powtarza.
          Nie mam niestety dobrej rady. U mnie nie pomagały ani przytulenia ani tłumaczenia. Pomógł czas. Dziecko musiało dojrzeć.
          PS - A może jakiś dyżurny psycholog podpowie dobre rozwiązanie?

          • Gość: Kasia Re: przedszkolne "atrakcje" IP: 83.7.240.* 23.08.12, 08:00
            Dzięki za pomoc.
            Nie żebym się czepiała, ale eksperci wypowaidają się na tym forum głównie w sprawach, które są wałkowana po raz 100 - nocniczek, spanie z dzieckiem...
            • Gość: gość 004 Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.dynamic.chello.pl 23.08.12, 09:47
              To może jakieś poradniki, inne fora bądź rozmowy z "ciociami"? Może one podpowiedzą coś mądrego?
              Ze swojej strony dodam jeszcze tylko, że to co nam-dorosłym wydaje się atrakcyjne (wycieczki, bale, przedstawienia) nie zawsze takie jest dla naszych dzieci a bezpieczni czujemy się zazwyczaj w miejscach nam znanych i z bliskimi u boku.
              Więc czego tu wymagać od 3,5-latka? Widocznie przedszkole nie jest jeszcze takim miejcem dla Twojego syna. Jeszcze nie teraz... Przyjdzie dzień, że Wasze dziecko zaskoczy Was uśmiechem i gotowością na zmiany. A póki co, życzę wytrwałości i jak najmniej stresu :)
    • Gość: aniko Re: przedszkolne "atrakcje" IP: 195.85.196.* 23.08.12, 09:57
      Wyluzuj, to dopiero 3 latek. Potrzebuje czasu aby oswoić się z nową sytuacją. Na razie oswoił się z salą przedszkolną i ciociami. Na przedszkolne podwórko, przedstawienia i wyjścia przyjdzie czas. Nie tłumacz i nie przekonuj, bo dziecko może momyśleć, że z nim coś nie jast tak, a jest tylko onieśmielony i potrzebuje więcej czasu. Mój syn też tak miał, np. wyjście do parku obok przedszkola napawało go strachem. Wszystko minęło. Ale nie wypychaj go na siłę. Po co w ogóle przekonujesz go do urodzin w przedszkolu, to zupełnie niepotrzebne.
      • Gość: Kasia Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.12, 11:24
        Jezcze raz: nie wypycham syna na siłę, nie przekonuje do tego, żeby organizować JEGO urodziny itd. Ale z drugiej strony nie mogę sobie pozwolić na to, żeby co 3-4 dni zostawał w domu, bo w przedszkolu coś się dzieję. Więc iść musi.
        Nie przeszkadza mi też, że on jest nieśmiały. Nie każdy musi być przebojowy itd. Rozumiem, że się boi. I staram się akceptować go takim jakim jest.

        Chciałabym mu tylko trochę pomóc. Widzę, ze on bardzo to wszystko przyżywa. A nie mam pojęcia w jaki sposób.
        Wypada mu też coś powiedzieć, jak mówi że nie chce czegoś tam. Jakoś go uspokoić
    • kakuba Re: przedszkolne "atrakcje" 23.08.12, 11:47
      moja córka na początku przedszkola miała problemy w kontakcie z koleżankami
      nie chciała / nie potrafiła o tym opowiedzieć
      ktoś na forum podpowiedział mi żeby użyć kukiełek (zresztą moga to byc nawet zwykłe misie)
      siadasz z dzieckiem i zaczynasz opowiadać historię o misiu, który chodzi do przedszkola i ma kłopot bo boi się isć na plac zabaw... radzi sobie w taki i taki sposób... i wszystko dobrze się kończy
      u nas było tak że w trakcie mojego opowiadania córka zaczęła dopowiadać historię (stąd domysliłam się co sie działo u niej w przedszkolu)
      w taki sposób możesz podpowiedzieć dziecku, jak może sobie poradzic w takiej sytuacji
      moja córka prosiła, żebym opowiadała tą sama historie przez parę dni, a potem zaczęła sama wymyslać swoje historyjki

      przepracowanie problemu 'na misiu' bardzo jej pomogło
      • Gość: Kasia Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.12, 13:58
        Dzięki, super pomysł. Wypróbujemy :)
    • pszczolka1020 Re: przedszkolne "atrakcje" 11.09.12, 15:23
      Kasiu, mam z moim synem bardzo podobne klimaty jak Ty, tylko jest trochę starszy , ma już 6 lat a jego niechęci i lęki przed niektórymi rzeczami zaczęły się właśnie w wieku 3 lat. Bylismy u psychologa dziecięcego i został określony jako dziecko nieśmiałe, ale nie jest to taka definitywna nieśmiałość ( dlatego że lubi być w centrum zainteresowania wśród swoich kolegów) , ma też trudności z dołączeniem do grupy. Rozumiem o czym piszesz, że niektóre sytuacje są bardzo kłopotliwe, my od zawsze borykamy się z urodzinami innych dzieci, nawet jak na imprezie są same znajome dzieci z przedszkola to syn ma czasem problem z wejściem na salę zabaw i zajmuje mu to zdecydowanie więcej czasu niż innym , niektórzy rodzice dziwią sie jego zachowaniu, ja napierw się spinałam, teraz już się przyzwyczaiłam i wiem jak z nim postępować w takich sytuacjach. Z drugiej strony synek chce swoje urodziny organizować w przedszkolu z animatorkami i zazwyczaj są udane. Ale np. nie mogę go namówić na żadne zajęcia z dziećmi , nawet jak chodzi z kolegami, np. piłka nożna, wstydzi się , boi że mu nie wyjdzie, że się będą z niego śmiali wszyscy, często to powtarza, nie wiem skąd to ma, bo ogólnie jest lubiany przez dzieciaki w przedszkolu i na podwórku. Próbowaliśmy chodzić na basen, na naukę pływania, syn uwielbia wodę i basen od małego, poszedł na kurs z kolegami, wszystko było dobrze dopóki jeden z nich nie przyszedł bo zachorował, totalna panika, że on nie wejdzie , że się boi i potem na kolejnych zajęciach to samo, nawet jak już kolega wrócił, płakał mi w szatani , nie chciał się przebrać, w końcu po kilku takich próbach się poddałam, psycholog mówi żeby nie na siłę bo to nic nie da, ale żadne argumenty do niego nie trafiają , ani basen, ani angielski , żadne zajęcia dodatkowe, w miejscu i z osobami których nie zna nie wchodzą w grę , jak był młodszy to też go stresowały teatrzyki w przedszkolu i wyjścia na wycieczki, teraz już to lubi, ale zna to wszystko od podszewki, w końcu to czwarty rok w tym przedszkolu. Czasem sama nie wiem jak z nim postępować , czy namawiać czy odpuścić i poczekać , ale z drugiej strony mały nie ma żadnych obowiązków ( oprócz chodzenia do przedszkola) chciałabym żeby teraz w zerówce chodził na jakieś jedne dodatkowe zajęcia , najlepiej ruchowe, ale on mówi że sam się wszystkiego nauczyć , albo że ja albo tato możemy go nauczyć ( do tej pory tak było : rower, hulajnoga, rolki , łyżwy - sami go uczyliśmy ), jak troche przycinsnę i powiem , że i tak pójdziesz to zaczyna płakać. Ciężki typ mówię ci, jak twój podobny to potrzeba naprawdę dużo cierpliwości i zrozumienia dla jego fobii, powodzenia
      • Gość: magda Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 20.09.12, 21:21
        Też mam syna w wieku 6 lat - dziecko nieśmiałe. Mnie psycholożka poradziła poszukać rodziców innych dzieci nieśmiałych, ponoć takim dzieciom łatwiej jest się porozumieć i zaprzyjaźnić, ponieważ mają te same lęki. Proszę, jeśli któraś z Was ma syna w wieku od 5 do 8 lat, który jest nieśmiały i trudno nawiązuje kontakty, albo w ogóle ich nie nawiązuje napiszcie do mnie na emaila, może moglibyśmy poznać ze sobą nasze dzieci i pomóc im się zaprzyjaźnić. Podaję emaila: mag.jan@op.pl
    • Gość: atzaga Re: przedszkolne "atrakcje" IP: *.dynamic.chello.pl 20.09.12, 22:53
      Kasia,

      mój syn chyba nie jest nieśmiały, ale zachowywał się podobnie. Unikał (i czasem unika) różnych sytuacji, które z założenia mają być przyjemne. Czasem nawet dośc ostro reagował na próby zachęcania do udziału.

      "Dramy" z zabawkami działały (przynajmniej mniej więcej wiedzieliśmy o co chodzi).

      T. ma dzisiaj 4,5 roku i stał się bardziej otwarty na różne rzeczy. Sam chciał, żeby zapisać go na zajęcia dodatkowe. Dużo problemów po prostu minęło i mnie się wydaję, że po prostu dojrzał do niektórych "atrakcji". Gdybym wiedziała to, co dziś - wtedy z pewnością odpuszczałabym wiele rzeczy i nie przejmowała się też "zaskoczeniem" otoczenia.
    • kacper.wozniak Re: przedszkolne "atrakcje" 21.09.12, 18:55
      Dzień Dobry

      Myślę, że takie zachowanie może wynikać ze strachu przed nową i nieznaną sytuacją. Czasem można próbować "oswajać" takie wydarzenia znajdując razem z dzieckiem znajome elementy w tym co nowe. Poczucie bezpieczeństwa będzie również wzrastać wraz z poczuciem wpływu na to co się dzieje w jego życiu. Dziecko nie ma wpływu na to że będzie w przedszkolu teatrzyk, ale może sobie wybrać którego misia zabierze ze sobą, gdzie będzie siedzieć i w co się ubierze. Rozumiem, że może nie chcieć wyjść na dwór. Nie ma wpływu na to czy grupa wyjdzie, ale ma wpływ (przynajmniej powinien mieć) na to co będzie robić na dworze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja