matylda07_2007
27.08.12, 10:42
Kiedy Młody miał półtora roku już zaczęłam mieć poważnie dość karmienia. W ciągu dnia nie domagał się piersi, do drzemki tylko. Kolejne karmienie było wieczorem, następne nocą. Ze trzy to był standard. Jeśli nie było piersi, nie było spania. W grę jeszcze wchodził wózek, samochód. Próbowałam Go w wieku tych 18 miesięcy odstawić, ale to była masakra. Odpuściłam.
Teraz podjęłam decyzję spontanicznie. Zaczęłam w czwartek. Odmówiłam piersi do drzemki, mówiąc, że nie ma już mleka, że zepsuta. Nie ma piersi, nie ma drzemki... Mały dłużej "cięgiem" śpi w nocy, ale śpi dużo mniej. Spał nawet i 11 godzin, teraz 7-9, a później jest nieprzytomny i drażliwy. O samą pierś już się nie upomina, kiedy miałam chwilę słabości i proponowałam, sam odmawiał. Wieczorem jeszcze jakoś zaśnie, ale w dzień nie ma szans. Nie mogę przecież Go codziennie usypiać na spacerze, czy w samochodzie. Chodzi za mną, jęczy, wiesza się po mnie. Mam wrażenie, że jest to raczej skutek niewyspania, co jest skutkiem niemożności zasypiania w inny sposób, niż przy piersi ;) niż samego odstawienia. W nocy niby śpi, ale "łazi" po całym łóżku. Tej nocy wędrował tak przez prawie 2 godziny, a ja ciągle nad nim czuwałam, bo śpi ze mną na dużym łóżku. Barierki są, ale Młody koniecznie musiał podążać w kierunku "dziury" do schodzenia z łóżka. W ogóle zasnął dopiero ok.23 (w dzień spał w wózku na dworze), a wstał już o godzinie 5.40. Siedział na sofie i zasypiał na siedząco. Jest to bardzo męcząca sytuacja dla mnie i dla synka. Momentami mam wrażenie, że robię Mu ogromną krzywdę. Ale z drugiej strony karmienie okrutnie mnie wkurzało. Miałam ochotę opędzać się od Młodego, jak suka od szczeniąt.
Naczytałam się o długim karmieniu, samoodstawieniu i czuję się teraz jak wyrodna matka ;) Mam nadzieję, że nie jest jednak ze mną tak źle? I jak załagodzić sytuację? To minie?