Gość: zielona_kredka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.08.12, 20:41
Moja córeczka nigdy nie była obzartuchem - jest bardzo drobna (11,5mca, waży 7,5kg), ale wyniki ma ok - ale zawsze "swoją porcję" zjadała i było ok. Od pewnego czasu (właściwie zaczęło sie z dnia na dzień) bez zabawiania nie chce nawet otworzyć buzi. Na początku wystarczyło jej jak opowiadałam "jak robią zwierzątka", itp, teraz już trzeba pokazywać, dawać fanty do zabawy... Wiem, że to nie jest dobre. Ale boję się zastosować metodę "nie je to nie, jak zgłodnieje to zje", bo raz próbowałam, i młoda zjadała 1/4 tego co zwykle i nie upominała się o jedzenie między posiłkami. Owszem, rzucała się na jedzenie przy kolejnym posiłku, ale zaspokajała pierwszy głód i juz. Jest drobniutka i obawiam sie, że przestałaby przybierac na wadze... Boję się, że nastąpi eskalacja i bez coraz bardziej wyrafinowanych metod zabawiania nic nie zje... Co robić? Jest szansa, że ten stan sam ulegnie zmianie?
Dodam tylko, ze poza koszmarem zwiazanym z jedzeniem córka jest pogodnym, kontaktowym i ruchliwym dzieckiem. Aha, jak definitywnie zamyka buzię, to nie wmuszam już.