moja 4-letnia córka

04.09.12, 16:33
Corka ma 4 lata. Chodzi do przedszkola, lubi tam przebywać. W przedszkolu podobno ładnie się bawi, ale jak pójdę z nią na plac zabaw to nie bawi się z nikim, sama zresztą też nie, tylko się plącze. Wiem, że nie powinnam żle mówić na własne dziecko i że to ja ją tak wychowalam , ale z zazdrością patrze na wesołe, biegające, bawiące się razem dzieci. Mam wrażenie,ze tylko moja córka to dzikus, nikogo nie lubi, z nikim się nie chce bawić.
A najbardziej zazdroszczę mamom, których dzieci z radością biegną do nich, przytulają się, uśmiechają. Moja córka po 9 godzinnej rozłące jest na mnie obrażona, że po nią przyszłam.
Boli mnie to tym bardziej, że naprawdę zawsze starałam się być dobrą mamą, bawiłam się z nią, wygłupiałam, przytulałam. Chciałam nawiązać bliską więź. Teraz mam wrażenie ma mnie dość, dopadają mnie myśli, że mnie nie kocha...
    • morekac Re: moja 4-letnia córka 05.09.12, 10:16
      A ja mam pytanie:czy zna te dzieci z placu zabaw, i to w miarę dobrze? Przyjaźni się z nimi?
      Może jest po prostu introwertykiem, i to raczej z tych mało wylewnych?
      • euralla Re: moja 4-letnia córka 05.09.12, 10:55
        Tak, zna, bo to są głównie dzieci z jej przedszkola.
    • el_elefante Re: moja 4-letnia córka 05.09.12, 11:43
      Może ma tak, że nie bardzo umie się sama bawić (w sensie wymyślić sobie zabawę), albo umie tylko w domu a poza domem już nie. W przedszkolu ma czas mniej więcej zorganizowany, więc nie musi wymyślać. Stwierdzenie że podobno ładnie się bawi to trochę za mało.
      Może nie potrafi albo nie lubi (może nie lubić) bawić się w przypadkowej podwórkowej grupie, nie umie się włączyć do zabawy. Ale może doskonale będzie się bawić z jedną koleżanką? Mój tak ma.
      Stwierdzenie że twoje dziecko to dzikus i że nikogo nie lubi... pozostawmy w pudełku "wrażenia" i więcej do niego nie wracajmy, ok? Bo to raczej nieprawda jest.
      Że po 9 godzinach rozłąki jest na ciebie "obrażona" (cudzysłów celowy) to już nieco inny temat. Uważam, że czterolatek jest na tyle duży, że można z nim o takich rzeczach rozmawiać. A nawet trzeba. Powiedziałbym, że nie ma na co czekać.
      • morekac Re: moja 4-letnia córka 05.09.12, 11:51
        Może jest 'obrażona' , bo nie rzuca się na mamę z całuskami i uściskami?
    • rulsanka Re: moja 4-letnia córka 05.09.12, 12:23
      Dopytaj pań w przedszkolu co to znaczy "ładnie się bawi". Uczestniczy w swobodnych zabawach dzieci w wolnym czasie? Czy tylko w tych sterowanych przez panią? Czy też "ładnie się bawi" według pań znaczy "siedzi cicho i nie przeszkadza ;)" ?

      Bycie obrażoną po nieobecności mamy, to jakiś sposób na odreagowanie. W weekendy też jest obrażona?
      Być może przebywa w przedszkolu zbyt długo. 9 godzin to bardzo dużo, może być zbyt przeładowana bodźcami by chcieć się jeszcze bawić na placu zabaw, rozmawiać, przytulać. Na pewno nie ma drzemki w przedszkolu by się zresetować?
      Po przedszkolu zabierz ją do domu lub na spacer w jakieś spokojne miejsce, do parku, nad staw podłubać patykiem w ziemi. Daj jej święty spokój, prawo do nie rozmawiania i nie bawienia się jak nie chce!
    • aqua48 Re: moja 4-letnia córka 05.09.12, 12:39
      euralla napisał(a):

      > Corka ma 4 lata. Chodzi do przedszkola, lubi tam przebywać. W przedszkolu podob
      > no ładnie się bawi, ale jak pójdę z nią na plac zabaw to nie bawi się z nikim,
      > sama zresztą też nie, tylko się plącze.

      A pytasz ją czy CHCE iść na ten plac zabaw? Mam wrażenie, że nic ją tam nie interesuje, dlatego sie plącze. Dzieci też może mieć już dość po przedszkolu. Zwłaszcza tych samych. Wyobraź sobie, że idziesz do pracy, a po pracy idziesz w miejsce gdzie siedzą te same osoby, które widujesz na codzień. Mnie to by też znudziło.
      Zaproponuj jej inne wyjścia.
      • morekac Re: moja 4-letnia córka 05.09.12, 18:46
        Ogólnie to 4 latka po 9 godzinach w przedszkolu ma prawo mieć dosyć wszystkiego: wyjść, dzieci czy czegokolwiek.
    • domza2 Re: moja 4-letnia córka 05.09.12, 19:15
      Wyobraź sobie, że na każdą sprawę można spojrzeć z zupełnie różnych punktów widzenia. Wiesz, jakbym chciała, aby moja córka chodziła po placu zabaw bez celu? Marzyłabym o tym.:) Tak się pełętał syn mojej koleżanki, który był bardzo stęskniony za mamą. Obrażenie na Ciebie też może być tego sygnałem, plus zwykłego zmęczenia. Ja bym zaproponowała powrót do domu, krótki odpoczynek/zresetowanie się (choćby przy bajce 30 min. - ja tak robię z córką) i potem wspólna z Toba zabawa, np. lepienie z plasteliny, rysowanie, coś co lubicie robić razem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja