justiiim
12.09.12, 11:11
Jestem mamą dziewczynki, 2, 9 miesięcy. Od września zaczęła chodzić do przedszkola. Zostaje tam od 9-13. Jest ogromny problem bo od rana nie chce iść do przedszkola, w przedszkolu nie chce wejść do sali - muszę wchodzić z nią - płacze że chce żebym została, albo, że chce do domu, że boji się dzieci(!) Jest strasznie niedostępna, kiedy inne dziecko próbuje się do niej zbliżyć kiedy płacze rozstając się ze mną... Wymykam się w odpowiedniej chwili, bo tłumaczenia, że mama niedługo wróci niestety nie pomagają. Wychowawczyni mówi, że po moim wyjściu płacze tylko chwilę, potem w ciągu dnia już nie. Kiedy ją odbieram jest rozbawiona, tak, że nawet mnie nie zauważa. Nie za bardzo chce również bawić się w zajęcia grupowe. Chętnie za to zajmuje się różnego rodzaju zajęciami plastycznymi. Tak na prawdę to nie wiem, jak i w co bawi się podczas mojej nieobecności, bo nie mogę w żaden sposób tego podejrzeć. Wychowawczynie mnie uspokajają, że ona tak się trochę nad sobą "rozczula" z tym płaczem i że się przyzwyczaji. Zauważyłam także, że ma problem z załatwianiem swoich potrzeb fizjologicznych, tzn. chyba wstydzi się powiedzieć pani, że chciałaby zrobić siku bądź kupę:( W domu raczej obsługuje się sama, oczywiście czasem zdarzają się wpadki, ale w przedszkolu niestety codziennie:(
Nie wiem co o tym myśleć, czy to po prostu okres przejściowy, czy po prostu nie jest jeszcze gotowa?...
Rozwiązanie z przedszkolem jest dla mnie o tyle korzystne, że niedawno przeprowadziliśmy się do nowego domu - 2 miesiące temu, mieszkamy na wsi, nie ma tu zbyt wiele rozrywek... Ja jestem w zagrożonej ciąży i muszę odpoczywać, żeby nie skończyło się pobytem w szpitalu... czy czymś gorszym.... przedszkole, do którego chodzi jest w małej szkole, kadra sprawia wrażenie wykwalifikowanej, raczej nic nie budzi mojego niepokoju poza zachowaniem dziecka...
--