amelia00
13.09.12, 09:06
Od 2 tygodni w domu jest nowy domownik, nasz drugi synek. Nasz starszy synek (obecnie 3 lata) byl od początku przygotowywany na tą sytuację, ale wiadomo, w praktyce wszystko jest inaczej. Akurat narodziny drugiego dziecka zbiegły się w czasie z pójsciem do przedszkola przez starszego synka (wcześniej z babcią lub opiekunką) i zdajemy sobie sprawę z faktu, ze jest to dla niego duzy stres i staramy się być bardzo wyrozumiali. Ja, jako mama, pomimo zmęczenia (nieprzespane noce, problemy brzuszkowe u malego) staram się jak najwięcej czasu spędzać ze starszym - wstaję rano, jak tylko usłyszę, że syn już się obudził (spi teraz z tatą w pokoju), zeby być z nim przed wyjściem do przedszkola, odbieram go z przedszkola, potem staram się go położyć na popołudniową drzemkę. Jak tylko mogę jestem z nim, bo wiem, ze jest bardzo ze mną związany. Niestety początki w przedszkolu są trudne (chodzi od 3.09), teraz kończy się drugi tydzień, codziennie przed wyjściem jest płacz (kiedyś powiedział, że boi się iść do przedszkola i że jest tam strasznie, ale nie umiał tego wyjaśnić), w przedszkolu, z tego co mówi pani przedszkolanka i sami widzimy (przedszkole jest pod naszym blokiem i mozemy go obserwować jak jest na placu zabaw) też jest płacz i ciągłe pytanie "kiedy mama przyjdzie?" (niestety, z tego co zauważyliśmy pani nieraz nie reaguje na jego pytanie i go normalnie ignoruje, rozmawiając z druga panią przedszkolanka). To pytanie "czy mama szybko przyjdzie?", "kiedy mama przyjdzie?" syn zadaje zarówno mi, jak i tacie wiele razy, szczególnie wieczorem i rano przed wyjściem do przedszkola. Mały jest w przedszkolu od 8:00 do 12:00 (odprowadza go tata, odbieram ja), ponieważ wg Pani dla niego jest to narazie max czas, jaki wytrzyma.
Niestety pojawiły sie problemy wychowawcze, mały zaczął krzyczeć, wczoraj uderzył zarówno mnie jak i babcię (co dawno sie już nie zdarzyło), jest bardzo marudny, wybucha nieraz płaczem bez większego powodu (wg nas) - bo nie chcemy mu puscić kolejnej babki etc. Tak jak napisałam, staramy się być wyrozumiali i cierpliwi, ale niestety niekidy juz nerwy puszczają, bo tak naprawdę większy "problem" mamy teraz z 3-latkiem, niż z 3 tygodnionym maluchem. Jak mamy postępować? Tłumaczenie pomaga na chwilę i za chwilę mały znow wybucha wręcz nieraz agresją, płaczem etc. Ja nieraz już psychicznie nie daję rady ....:(