Użyłam przemocy :(

15.09.12, 22:34
I to wobec nie swojego dziecka. Mam ogromny niesmak i kaca moralnego, ale w sumie piszę tu trochę po to, by się usprawiedliwić (może Sher tu zajrzy i mnie pocieszy ;).
No więc 4-letnia córka koleżanki z placu zabaw nie chciała oddać rowerka mojemu 2-latkowi. Mówiłam kilka razy: "jeszcze jedno kółeczko i oddajesz" itd., mój syn coraz bardziej płakał. Wreszcie na moją prośbę zostawiła rowerek w najdalszym kącie placyka. Mój syn z płaczem pobiegł do rowerka, a ona go wyprzedziła, zabrała mu sprzed nosa i zaczęła znów jeździć. Podeszłam do niej i poprosiłam o oddanie. "Nie oddam", mówi i uśmiecha się. Chwyciłam rowerek za kierownicę i mówię, żeby zeszła. Nic. No więc wyszarpnęłam jej ten rowerek siłą, co za koszmar. Matka dziewczynki obserwowała tę scenę, ale nie reagowała, aż do momentu szarpaniny. Wtedy zrobiła mi awanturę i zabrała swoją wyjącą córkę na loda na pocieszenie.
Jestem rozwalona psychicznie :( Powinnam pewnie powiedzieć tej matce, żeby odebrała córce rowerek, zamiast się z nią szarpać, ale kurde, krew mnie zalała, jak ponownie go zabrała.
Co o tym wszystkim myślicie?
    • mamako2216 Re: Użyłam przemocy :( 15.09.12, 22:49
      Powinnaś zwrócić sie do matki tej dziewczynki,zeby odebrała dziecku rowerek.
      No cóż stało się co sie stało.Tak bardzo się tym nie przejmuj,wina leży także po stronie matki tej dziewczynki,która nie reagowała widząc daną sytuacje.
    • scher Re: Użyłam przemocy :( 15.09.12, 22:53
      aleksandra1357 napisała:

      > Podeszłam do niej i poprosiłam o oddanie. "Nie oddam", mówi i uśmiecha się. Chwyciłam
      > rowerek za kierownicę i mówię, żeby zeszła. Nic. No więc wyszarpnęłam jej ten rowerek siłą, co
      > za koszmar.

      Ale jaki koszmar? Jakąś krzywdę temu dziecku zrobiłaś, czy co?
      • aleksandra1357 Re: Użyłam przemocy :( 15.09.12, 23:29
        Liczyłam na Ciebie, Sher :)
        No więc jednak koszmar. Szarpałam się z tą dziewczynką, wyrywając jej rowerek, odginając siłą paluszki z kierownicy. Przemoc pełną gębą. To było jakieś takie poniżające. Próbowałam się potem usprawiedliwiać, że nic złego nie zrobiłam, ale jednak czuję, że to nie było OK. Może z własnym dzieckiem jeszcze jakoś tak, ale z cudzym?
        • scher Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 11:03
          aleksandra1357 napisała:

          > No więc jednak koszmar. Szarpałam się z tą dziewczynką, wyrywając jej rowerek,
          > odginając siłą paluszki z kierownicy.

          Widać wcześniej byłaś za mało stanowcza werbalnie ;)
          Ogólne wrażenie mam takie, że to jakaś rozpuszczona przez matkę gów..ara. To nie jest normalne, że czteroletnie dziecko idzie na taką konfrontację z obcą osobą dorosłą.
    • rulsanka Re: Użyłam przemocy :( 15.09.12, 23:33
      Teoretycznie lepiej było zwrócić się do matki, ale wtedy Twój syn później odzyskałby swój pojazd. I tak długo czekałaś z interwencją, ja bym szybciej zabrała rowerek. Im szybciej tym zazwyczaj jest mniej nerwowo.
      A co do awanturującej się mamuśki, to na pewno nie siedziałabym cicho, gdy ta próbowałaby się ze mną wykłócać.
      Myślę, że zareagowałaś całkiem normalnie :)
    • wrzesniowamama07 Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 00:57
      zareagowałaś źle i słusznie masz kaca

      Trzeba było zwrócić się do matki i powiedzieć, żeby ona zabrała córce rower, a jeśli by odmówiła, uprzedzić że Ty to rozwiążesz we własnym zakresie.

      Jak dziecko zostawia rower w odległym punkcie, to dlaczego sama po niego nie ruszyłaś? Dorosły ma dużą przewagę nad kilkulatkiem.

      Nie podoba mi się wizja szarpania z cudzym dzieckiem (z własnym zresztą też nie, ale to inna bajka). Nie z powodu wydumanej przemocy, tylko dlatego że dorosły się nie szarpie, tylko wykorzystuje przewagę (intelektualną, psychiczną) żeby problem rozwiązać.

      Rok temu miałam podobną sytuację - nie taką samą, bo syn mój starszy był niż Twój - z hulajnogą. Chłopiec starszy o rok mniej więcej sobie pożyczył (zapytał), nie bardzo chciał oddać, opiekuna nie było w pobliżu. Stwierdziłam, że zrobimy zawody - najpierw on, potem mój syn, zrobią dwa kółka wokół boiska, a ja będę mierzyć czas. Kto wygra, dostanie naklejkę (akurat miałam w torebce kilka po wizycie u doktora) - to akurat niekonieczne. Chłopak przejechał, mój syn przejechał, czas wymierzyłam na remis, dostali po naklejce - ale hulajnoga była już w moich rękach, pożegnaliśmy się w zgodzie, mimo że zanosiło się na "chryję", bo tamten był wyraźnie zawzięty, żeby po moim synu jeździć dalej. Ale ja mu nie obiecywałam tego, nie? A na to, żeby mnie wyszarpywać hulajnogę, był "za cienki" ;)
      • joshima Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 01:34

        A gdyby jakiś nastoletni wyrostek bił Twoje dziecko to też byś szukała podstępu? Bo ja nie.
        • wrzesniowamama07 Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 10:25
          Halo. Mowa jest o kilkulatkach, nie o konfliktach między nastoletnimi "wyrostkami"

          Ale owszem, mam zamiar użyć podstępu wobec potencjalnych napadaczy. Mój syn będzie pobierał lekcje judo (już zaczął, podstawy), a jak przyjdzie czas - dołożymy karate.

          Na każdy wiek są określone metody. Nietrudno w to uwierzyć, chyba że ktoś uwielbia się czepiać
          • joshima Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 11:26
            Mowa jest o konfrontacji dzieci z których jedno było dwa razy starsze niż drugie. To młodsze nie miało szans a to starsze poszło na całość i czując na plecach nieme wsparcie zadowolonej mamy poszło na noże z dorosłym.A poza tym to nie odpowiedziałaś n a pytanie.
            • wrzesniowamama07 Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 15:33
              Bo Twoje pytanie nijak się ma do sytuacji z tematu. Podobnie jak nie rozumiem toku myślenia.

              I co z tego że dziecko jest 2x starsze niż dzieciak autorki? Nikt nie kwestionuje, że jest to sytuacja wymagająca interwencji dorosłego - a tylko w sytuacji, gdyby nie była taka interwencja konieczna różnica wieku miałaby znaczenie. Mogliby być nawet równolatkami - to nadal są kilkuletnie dzieci, nad którymi dorosły ma pod każdym względem przewagę, wynikającą m.in. z umiejętności przewidywania reakcji.

              Po drugie, skoro już pytasz, co bym zrobiła, gdyby jakiś wyrostek okładał moje dziecko, mówię - to zależy.

              Gdyby mojego 5-latka zaczął okładać ktokolwiek, łącznie z 2metrowym bykiem po 40-tce, rzuciłabym się na niego z pazurami - sytuacja hipotetyczna mocno, ale możliwa. Zapewne bym się rzuciła, bo choć byłoby to działanie nieracjonalne, to w pełni zgodne z instynktem. Ale w tym wypadku nie było mowy o krzywdzie fizycznej dziecka, która nakazuje gwałtowną reakcję, do przemocy włącznie. Tu mamy przykład, czym skutkuje brak pewności siebie ("jeszcze jedno kółeczko" w sytuacji gdy dziecko na rowerku ma w nosie). Skutkuje ośmieszającym dorosłego szarpaniem się z obcym dzieciakiem o rowerek.
              • wrzesniowamama07 Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 15:39
                Nie dokończyłam myśli - gdyby (w przyszłości, więc hipotetycznie) syn wszedł w sytuację konfliktową z wyrostkiem nastolatkiem, oczekiwałabym że wykorzysta umiejętności i mądrości, które mu między czasie włożę do głowy. Gdybym była świadkiem napaści na dziecko (nie tylko swoje), albo groźnie wyglądającej sytuacji, zapewne:
                - darłabym się wniebogłosy, żeby zwrócić uwagę/nastraszyć napastników
                - dzwoniłabym po policję
                - poszukałabym kija, którym bym waliła napastnika po głowie (tak, nie miałabym skrupułów)

                Zapewne w obronie własnego dziecka, w sytuacji beznadziejnej, mogłabym się rzucić i z gołymi pięściami, choć - podkreślam - ani tego nie zakładam, ani nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Mówię oczywiście o sytuacji za parę lat, nie teraz.
      • Gość: krztyna Re: Użyłam przemocy :( IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.12, 21:34
        wrzesniowamama07 napisała:

        > zareagowałaś źle i słusznie masz kaca
        >
        > Trzeba było zwrócić się do matki i powiedzieć, żeby ona zabrała córce rower, a
        > jeśli by odmówiła, uprzedzić że Ty to rozwiążesz we własnym zakresie.


        Nie rozumiem dlaczego, jeżeli małe dziecko zachowuje się nieakceptowalnie, to mam szukac jego rodzica i prosić o interwencje. Jeżeli mała tłukłaby inne dziecko po głowie łopatką to tez trzeba szukac mamusi, zeby ochronić własne dziecko?

        Uważam, ze choć autorka watku czuje się nie w porzadku, to tylko dobrze o niej świadczy. Posunęła się do przemocy, gdy inne sposoby zawiodły. Miałam do czynienia z takim dzieckiem tylko raz (mam na mysli nie tylko olewanie wszelkich "poleceń" dorosłych, ale wręcz robienie na złość). najpierw chciałam, żeby mój syn i ten mały sami się dogadali. Tamta matka sama zareagowała. Biedaczka była po operacji i chodziła o kuli. Młody uciekał jej po całym placu a ona za nim "biegała". zanim go dopadła, zanim porozmawiała, znów pobiegała, znów porozmawiała, minął kwadrans.
        Nie widze powodu dlaczego narażać własne dziecko na płacz przez kwadrans, aż mamusia swoimi delikatnymi metodami przekona córkę, ze czas oddać rowerek. Taki sam model zachowania tego dziecka i spotkanego przeze mnie chłopca. Droga autorką wątku - ja wtedy nie wkroczyłam na czas i pałeczkę przejęła tamta mama. Uważam, ze dobrze zrobiłas, bo inaczej Twój syn pewnie znacznie dłuzej czekałby na zwrot swojej własności.
        • jedynybasek5 Re: Użyłam przemocy :( 22.09.12, 21:59
          Stwierdzenie tej mądrej mamusi , że ona niczego nie zabiera swojemu dziecku i nie życzy sobie, żeby ktoś zabierał" nawet mnie teraz na zimno , w domu podnosi ciśnienie. Ja bym chyba tej małej w d... dała jeszcze. Kiedyś też na placu miałam sytuację, gdzie akurat moje dziecko nie było bezpośrednio zagrożone, ale był chłopczyk, który najpierw sypał wszystkich piachem w piaskownicy, a potem biegał pod rozbujane huśtawki, stwarzając niebezpieczeństwo i dla siebie i dla innych. A mamusia odwrócona tyłem uprawiała "ploting". Najpierw zwróciłam uwagę dziecku, a jak w końcu mamusia się odwróciła, to też jej się dostało, tylko mocniejszymi słowami. Nie pozwolę nigdy, żeby moje dziecko, takie, które nie potrafi się jeszcze samo obronić, płakało przez inne dziecko , tym bardziej strarsze, które robi coś z premedytacją.
    • joshima Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 01:31
      aleksandra1357 napisała:

      > Co o tym wszystkim myślicie?
      Że postąpiłaś słusznie, tylko trochę za późno. Ogólnie nie popieram przemocy, ale jeśli ktoś silniejszy od mojego dziecka będzie chciał je skrzywdzić i nie będzie innej możliwości to nie będę się wahać.

      A na głupią matkę tamtej dziewczynki nie ma rady. No może poza unikaniem ich i niepożyczaniem im niczego więcej nigdy.
    • morekac Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 07:18
      Mówiłam kilka razy: "jeszcze jedno kółeczko i oddajesz" itd.
      Na przyszłość puszczaj tekst bardziej zdecydowany. Typu: Oddaj rowerek - bez żadnych ozdobników.
    • drzewachmuryziemia Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 10:35
      zrobiłabym to samo, matka dziecka powinna podejsc i kazac dziecku odejsc, dla mnie zabranie swojej własnosci po tylu upomnieniach nie jest przemocą
    • domza2 Re: Użyłam przemocy :( 16.09.12, 14:05
      Bez przesady! Przecież nie pobiłaś tamtego dzieciaka, tylko po wielu prośbach ODEBRAŁAŚ swoją właśność. No błagam was, nie stawiajmy już świata na głowie...;)
      • Gość: tuszeani Re: Użyłam przemocy :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.12, 14:18
        Ja też uważam, że zrobiłaś słusznie... i też miałabym kaca moralnego będąc na Twoim miejscu bo sytuacja jest mocno niekomfortowa.

        Być może przegapiłaś okazję do bardziej polubownego załatwienia sprawy wcześniej, ale wiem doskonale z własnego podwórka, że takie okazje widać najlepiej z zewnątrz, a nie z oka cyklonu.

        Teoretycznie najpierw lepiej byłoby poprosić o interwencję matkę dziewczynki, ale nie zawsze jest to wykonalne. Jej pretensje skwitowałabym krótko, że skoro ona nie zareagowała, ja musiałam w obronie własnego dziecka.

        Co do podstępów, super jeśli sytuacja pozwala na ich skuteczne zastosowanie i wtedy warto się do tego uciec, ale nie zawsze jest to możliwe.
        • aqua48 Można było postąpić inaczej 16.09.12, 15:39
          Ja nie odginałabym dziecku na siłę palców z kierownicy, i nie proponowalabym "jeszcze jednego okrążenia" w sytuacji gdy moje dziecko płacze. TO BYŁ BŁĄD.
          Od razu podeszłabym do matki dziewczynki i kategorycznie zażądała zwrotu rowerka. A dopiero w wypadku jej odmowy wyrżnęłabym ją bezlitośnie torebką w łeb.
          • noname2002 Re: Można było postąpić inaczej 17.09.12, 11:53
            A dopiero w wypadku jej odmowy wyrżnęłabym ją bezlitośnie torebką w łeb.

            Piękne :-)
            A tak serio zrobiłabym tak samo. Rowerek wyszarpywałabym tylko gdyby nie było opiekuna a dziecko nie reagowałoby na stanowczy nakaz oddania.
    • Gość: justcam Re: Użyłam przemocy :( IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 17.09.12, 12:51
      hm ale czemu matka tej dziewczynki sama z siebie nie reagowala od razu .... Cos nie tak jest i z matka i z ta dziewczynka- bo ta zas nie reagowala na upomnienia obcej osoby... Wiec troche stalas sie ofiara tych specyficznych osob... Madrzyc sie mozna jak tu robi wiele osob, ale czesto czlowiek reaguje calkiem podobnie gdy znajdzie sie w takich wlasnie opalach czy tez specyficznej sytuacji, a tu przyczyny jednak doszukiwalabym sie i u tej dziwnej matki ktora ozible reagowala na placz twego dziecka gdy jej w najlepsze sie bawilo kosztem Twojego, no i ta dziewczyna, ktora tez chyba jednak specyficznie oziebla emocjonalnie bo nie reagowala na upomnienia obcej osoby... Po za tym jak matka nie radzi sobie z wlasnym dzieckiem lub nie reaguje to niestety jak dla mnie przyzwala na reakcje osob z zewnatrz, a nawet powiem wiecej sa one konieczne bo kto ma czegos nauczyc tego dziecka skoro mama tej dziewczynki nie widziala w nic zlego w zachowaniu corki - bo gdyby widziala to by reagowala prawda? Podsumowujac stalas sie troche ofira specyficznych osob , ale mysle ze mimo wszystko zle nie zrobilas , przynajmniej ta dziewczynka dostala z zewnatrz sygnal ze takie jej zachowanie bylo niepoprawne. Kiedys ludzie bardziej spolecznie wychowywali swoje dzieci i to wcale nie bylo takie zle...
    • aleksandra1357 Re: Użyłam przemocy :( 17.09.12, 13:05
      Dziękuję za wszystkie wpisy.
      Nie ukrywam, że cieszę się, że część z Was mnie "uniewinniła", przez co mój kac moralny trochę się zmniejszył.
      Fakt jest taki, że się wkurzyłam i miałam wielką ochotę wyrwać ten rowerek, nawet nie oglądałam się na matkę dziewczynki, która rzeczywiście nie reagowała.
      Dziewczynka wpadła w mega-złość po mojej akcji, tarzała się i krzyczała (nie był to płacz), a matka dziewczynki oświadczyła, że nigdy jeszcze niczego nie zabrała swojej córce i że nie życzy sobie, żeby ktokolwiek to robił.
      I uświadomiłam sobie, że ja od czasu do czasu wyrywam coś z rączek moich dzieci, jeśli nie chcą oddać (mają 2 i 4 lata). Mówię: "jak nie oddasz mi pilota, to ci zabiorę". Choć moje dzieci tak już do tego przywykły, że oddają zwykle, bo wiedzą, że nie mają szans.
      A z drugiej strony uczę "nie zabieraj"... Hm.
      Jak jeden syn coś zabierze starszemu, to mówię, żeby ten drugi nie wyrywał swojej własności, tylko poprosił. A jak na prośbę nie odda, to co, można wyrwać? Jakieś to mi się wydaje prymitywne, a sama tak postąpiłam. I to głównie po to, żeby rozładować własną złość. Podejrzewam, że ta dziewczynka oddałaby jednak rower po dobroci po kolejnych 3 minutach próśb, ale byłam tak na maksa wkurzona, że po prostu chciałam pokazać jej, że nie jest pępkiem świata i że nie wolno jej krzywdzić innych. A ja ją poniekąd skrzywdziłam. Niby na to zasłużyła, ale miała 4 lata i to nie jej wina, że jest wychowywana bezstresowo.
      Ech, te dylematy moralne...
      • scher Re: Użyłam przemocy :( 17.09.12, 14:23
        aleksandra1357 napisała:

        > A ja ją poniekąd skrzywdziłam.

        Nie odniosłem takiego wrażenia. Zrobiłaś to, co dobre i słuszne.
      • Gość: drzewachmuryziemia Re: Użyłam przemocy :( IP: *.cable.net-inotel.pl 17.09.12, 16:40
        Pewnie, ze lepiej gdybys najpierw mówila spokojnie do niej i stanowczo, ze ma oddac, a jak nie chciała to powinnas to powiedziec matce. Ale sytuacja była specyficzna, byłas w stresie, trudno, nie uwazam, zeby stało sie dziecku cos strasznego - to była Twoja własnosc i ona musi sie liczyc z tym, ze moga ja spotkac rózne reakcje, gdy ją komus zabiera.
        Co innego, jesli generalnie masz taki styl, ze wyrywasz. Masz rację, ze to nielogiczne, ze tu zabranisz wyrywania, a sama to robisz. Nie wiem, jak Twoje dzieci, ale ja zauwazam po moim, ze nie musze wyrywac niczego (zdarzyło sie moze ze dwa razy ze chwycił bardzo ostre nozyczki i machał sobie przed oczami i wtedy je chwyciłam szybko bez gadania)- nawet jesli jest to cos, czego on naprawde bardzo nie chce oddac, zawsze odda, gdy powiem kilka razy stanowczo, z płaczem ze złosci ale odda. Nie dlatego, ze wie, ze nie ma szans, bo nigdy mu nie wyrywałam i oddawał nawet jak miał rok - jest to kwestia stanowczosci w tonie.Ale moge tylk o swoim dziecku pisac;)
        • Gość: justcam do: drzewachmuryziemia IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 17.09.12, 21:16
          ale glupoty zalezy od stanowczosci w glosie :-) polecam jeszcze kilku synow do zweryfikowania swojej naiwnej opini :-). Niestety zalezy od dziecka, a przedewszystkim od tego jaki ma charakter czy tez osobowosc .
          • drzewachmuryziemia Re: do: drzewachmuryziemia 17.09.12, 22:27
            a ja polecam zapoznać sie najpierw z hasłem osobowość - zebys wiedziała, o czym piszesz:) i jeszcze moze jakis kurs czytania ze zrozumieniem (wierzę, ze mimo wieku dasz radę, bo człowiek uczy się całe zycie)
            • Gość: justcam Re: do: drzewachmuryziemia IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 18.09.12, 11:39
              :-) cos nie pasuje z interpretacji slownika? ale napewno kazdy wie o co chodzi :-)) pewnie Ty tez ;-) ale najwyrazniej zeby zrozumiec, ze to co piszesz jest naiwne potrzebowalabys znacznie wiekszego doswiadczenia niz masz. Niestety czesto nie jestesmy wstanie nauczyc sie wszystkiego z ksiazek choc bedziesz znac doskonale napamiec dokladnie cala terminologie psychologii czlowieka, ale zycie przed nami moze mamy jeszcze szanse stac sie madrzejszymi :-)))) tego nam oczywiscie zycze
              • drzewachmuryziemia Re: do: drzewachmuryziemia 18.09.12, 16:25
                wg Ciebie powinnam nauczyc się tego, ze sa dzieci, na ktore nie działa slowo tylko wyrywanie i przemoc?;) dziękuję, mam nadzieję, ze nigdy nie dojdę do takich wniosków:) a Ty, jesli doszłas i tłuaczysz to, jak to okresliłas, osobowością dziecka, to chciałam Ci tylko przypomniec (skoro nie chce Ci się samej trochę wiedzy teoretycznej zaczerpnąc;), że osobowośc dziecka kształtuje sie głownie pod wpływem doswiadczen i wychowania, więc jesli dziecko w pewnym wieku nie reaguje na stanowcze polecenia i tlumaczenia, odwoływanie sie do uczuć i wszystko co normalna interakcja rodzic-dziecko zakłada, to jest to efekt tego co sie w relacji z rodzicem i zyciu tego dziecka działo do tej pory. Oczywiscie, ze sprawę moze utrudniac temperament dziecka (bo to własnie on jest głownie wrodzony), ale mój syn akurat nalezy do dzieci temperamentalnie trudnych i od poczatku musielismy sie nieźle gimnastykowa, zeby na jego potrzeby adekwatnie odpowiedziec. Tak więc moze swoje porady o naiwnosci i doswiadczeniu zostaw dla kogos innego, bo to, ze mam 1 syna, nie oznacza, ze nie mam kontaktu z dziecmi - mam, od wielu lat, i to z dziecmi problemowymi najczęsciej (z racji zawodu).
      • Gość: justcam Re: Użyłam przemocy :( IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 17.09.12, 21:11
        zobacz czego nauczyla ja mama tym bezstresowym wychowaniem , bo ona jeszcze nigdy niczego nie wyrwala z rak swojej corce ale jej corka wcale nie odebrala tej nauki jako nie zabireamy nikomu tylko beztrosko ignorujac mlodszego od siebie wlasciciela rowerku terroryzowala go i bawila sie jego kosztem! dlatego jednak moze nie glupie bylo dawne wychowanie spoleczne kiedy to na wsi kazdy czul sie upowazniony do zachowan wychowawczych...
    • marianka_marianka Re: Użyłam przemocy :( 17.09.12, 23:07
      Normalna matka reaguje błyskawicznie na takie zachowanie swojego dziecka. Czyli podchodzi, oznajmia tonem nie znoszącym sprzeciwu: oddaj koleżance rowerek, uśmiecha się przepraszająco do matki drugiego dziecka i łagodzi konflikt.
      Nawet jeżeli dziecko odstawia teatr, to jest problem jego matki, jak nad nim zapanować, nie twój.
      Dziecko nie miało zamiaru oddać zabawki, matka nie reagowała, więc postąpiłaś słusznie - rozumiem jednak niesmak.
      Twoim zadaniem nie jest szukać rodziców/opiekunów cudzych dzieci, aby grzecznie prosić o nakłonienie dziecka do oddania zabawki. Był czas na zabawę, prosiłaś o zwrot, matka nie reagowała, więc odebrałaś siłą. Trudno.
    • el_elefante Re: Użyłam przemocy :( 19.09.12, 09:23
      Myślę, że wszyscy uczestnicy tej sytuacji w jakiś sposób wyciągnęli z niej korzyść. Twój syn dostał z powrotem rowerek. Ty zdobyłaś doświadczenie w reagowaniu na podobne zdarzenia - tam na miejscu i tu na forum, i następnym razem poradzisz sobie lepiej. Dziewczynka, bo nauczyła się, że zastosowana przez nią przemoc (tak, to ona pierwsza!) spowodowała zastosowanie przemocy wobec niej (akcja rodzi reakcję) i że są numery, które z obcym dorosłym nie przejdą. Gdy nie będzie mamy w pobliżu (brak wsparcia i akceptacji dla chamstwa), prawdopodobnie zachowa się inaczej. Poza tym dostała loda :). A mamusia się przekonała, że nie ma zmiłuj, jej dziecko to nie pępek świata i obcy ludzie są w stanie zareagować bez względu czy jej się to podoba czy nie. Może następnym razem sama wcześniej się uaktywni, bez względu na to, jakimi pobudkami się pokieruje (to w sumie najmniej ważne).
      Jak mówi poeta: "Always look on the bright side of life."
      :)
      • scher Re: Użyłam przemocy :( 19.09.12, 09:59
        el_elefante napisał:

        > Dziewczynka, bo nauczyła się, że zastosowana przez nią przemoc

        Czy musisz używać tej postsocjalistycznej nowomowy?
        • el_elefante Re: Użyłam przemocy :( 19.09.12, 10:14
          Czy możesz mi wytłumaczyć dokładniej czego użyłem?
          • scher Re: Użyłam przemocy :( 19.09.12, 11:47
            el_elefante napisał:

            > Czy możesz mi wytłumaczyć dokładniej czego użyłem?

            Nowomowy :)

            W normalnym świecie - w świecie wartości - powiedziałbyś, że dziecko zachowało się niegrzecznie/ bezczelnie/nieładnie/bez szacunku/po chamsku itp.
            W świecie nowomowy mówi się: "zastosowało przemoc" albo "zachowało się agresywnie". ;)

            Niedobrze, gdy psychologowie rządzą ludzkimi umysłami.
            • el_elefante Re: Użyłam przemocy :( 19.09.12, 12:39
              OK, aby nie odchodzić od tematu wątku, odezwij się proszę na jaad33@o2.pl.
      • Gość: justcam zgadzam sie z el_elefante IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 19.09.12, 10:08
        bardzo ladnie opisane :-)
      • aleksandra1357 Re: Użyłam przemocy :( 19.09.12, 13:50
        Super to napisałeś, el_elefante :)
        • jagienka_77 Re: Użyłam przemocy :( 22.09.12, 22:31
          A ode mnie praktyczna rada: mój czterolatek od dawna już z radością przypina swój rowerek do ogrodzenia specjalnym łańcuszkiem i z dumą nosi kluczyk z breloczkiem przy szlufce. I sam decyduje, czy pozwoli komuś ujeżdżać swój rower :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja