Gość: zosinamama
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.09.12, 12:29
Witajcie,
Moja Cora mam 2 latka 5 mcy, od wrzesnia chodzi do przedszkola/Akademii Malucha, w grupie ma ok 12 dzieci w wieku 2 lata.
Adaptacja przebiegla gladko, trwala 3 tyg, czas w przedszkolu wydluzany byl od godziny do pelnego planowanego, tj od 8,30 do 12.30. Corka z checia tam chodzi, ładnie sie bawi, je, a w domu recytuje wierszyki:).
Z checia wydluzylabym jej czas pobytu tam, bo na pewno by skorzystala, ale nastepny punkt dnia to lezakowanie/spanie.
Corka w domu spi z grubsza o tej samej porze, ale dluzej, bo nawet 2h. Do tej pory bedac ze mna usypiala przy piersi (dalej ja karmie), a jak mnie nie ma to niania lula ją w wozku lub hustawce.
Do tego jak sie budzi, to o ile mnie ma mnie przy niej (choc pracuję odkąd mala skonczyla 6 mcy i od tego czasu jest z opiekunka, ktora bardzo jest jej oddana!), to w 4 z 5 przypadkow wybudza się z placzem i wola "do mamy".
Zastanawiam sie, czy podjecie proby lezakowania w przedszkolu jest dobrym czy zlym pomyslem.
z jednej strony- mogla by tam byc dluzej, po lezakowaniu jest np angielski, ja bym mogla zrezygnowac z niani (finanse, poza tym to juz starsza Pani i jest zmeczona).
z drugiej strony - boje sie, ze przez lezakowanie i ewentualne problemy z nim, placz po obudzeniu - moglaby sie zniechecic do przedszkola.
Poradzcie prosze- co sądzicie o tym, i jakie macie same doswiadczenia?
dziekuje!!