olcia71
26.09.12, 10:57
Pytam z czystej ciekawości, nie zeby byl to dla nas jakis gigantyczny problem, chociaż fakt, czasem potrafi mnie to wnerwić, szczególnie jak mam w czymś ręce utaplane. Ma 2 lata i 8 miesięcy. Bardzo często powtarza sie ten sam schemat. Kiedy jestem np. w kuchni a ona w pokoju (wychodząc informuję, ze idę do kuchni gotować a ona zostaje w pokoju i bawi się, wie, ze wychodzę i ze moze iść ze mną, woli zostać) nagle zaczyna płakać, w końcu wrzeszczeć. Chodzi o to, ze mam przyjść do niej, przytulic ją. Nie przestanie dopóki nie przyjdę, pomimo, ze nawołuje ja z kuchni, zachęcam, zeby do mnie przyszła, bo jestem zajęta (ona się wścieka i ryczy "mama TU!") W końcu przychodzę, ona ma ręce splecione na piersiach w geście "przytul mnie", przytulam, tłumacząc to samo co zwykle, ze może do mnie przecież przyjść itd Rozstajemy się jak wyżej, juz wszystko w porządku, a za kilka minut rozgrywa sie taki sam "dramat". Dodam, że w ciągu dnia bardzo często odczuwa nagłą potrzebę przytulenia. Kiedy np. jesteśmy na spacerze, ona nagle splata ręce na piersiach i woła "mama ulić" - mam ja przytulić. Bardzo lubie ją przytulać, okazuję jej często uczucia, spędzam z nią duzo czasu (jestem na wychowawczym) pół nocy śpi u siebie, a potem przeprowadza sie do naszego łózka, śpi wtulona we mnie. Jednocześnie jest bardzo towrzyska, w klubie malucha czy na placu zabaw po prostu zapomina o mnie ;o) (i dobrze, chodzi mi o to, ze nie jest to taki "przychlast" ;o)) Nie wiem więc skąd takie zachowanie. Pewnie normalne w tym wieku i pewnie przejdzie po prostu?